Translate

08 stycznia 2026

Mimowolne ostrzezenie

    Na pewno nie bylo zamiarem lewackich terrorystow, ktorzy w sobote 3 stycznia o 6.00 podpalili kabel jakiegos waznego wezla elektrowni zasilajacej kilka dzielnic w Berlinie, pokazywanie spoleczenstwu, co je czeka, kiedy nadejdzie jakies nieszczescie w postaci ataku terrorystycznego, dzialan wojennych czy innych dopustow. Awaria pradu w ponad 50 tysiacach gospodarstw domowych stolecznego miasta  pokazala absolutna bezsilnosc panstwa w obliczu kryzysu. Siadlo wszystko, ogrzewanie za sprawa pomp ciepla napedzanych pradem, telefonia, internet, zasiegi, przygotowywanie posilkow i mobilnosc tych, ktorzy postawili na auta elektryczne, bo te na mrozie szybko sie rozladowaly. Skrajnie lewicowa "Grupa Wulkaniczna", ktora przyznala sie do podpalenia mostu linowego, opisala ten akt sabotazu jako samoobrone miedzynarodowej solidarnosci ze wszystkimi, ktorzy chronia Ziemie i zycie. No nie debile? Jak wszyscy z tych podkarmianych przez rzadzacych organizacji NGO, tych antif, ktorych czlonkowie probuja mlotkami zabijac ludzi wygladajacych na zwolennikow prawicy, jak to mialo miejsce na Wegrzech, gdzie w wiezieniu siedzi ten odmieniec z Niemiec, facet o imieniu Maja.
   Tym razem awaria okazala sie byc na tyle powazna, ze zakonczenie prac nad przywroceniem pradu zapowiedziano dopiero na czwartek 8 stycznia. To do kupy 6 dni i o ile latem mozna by jakos sprobowac ratowac sie grillem w ogrodku, dni sa dlugie, jest cieplo, mozna korzystac z rowerow, tak w zimie wszystko wyglada znacznie gorzej. Zamknieto wszystkie placowki oswiatowe, szkoly, przedszkola, swietlice i nagle okazalo sie, ze trzeba pilnie ewakuowac szpitale i domy opieki. Powiecie, ze przeciez tego typu placowki dysponuja agregatami pradotworczymi. No coz, teoretycznie powinny dysponowac, tyle tylko, ze wladze Berlina (CDU + SPD) w beztroskim przeswiadczeniu, ze takie rupiecie nie sa koniecznie potrzebne, a nawet calkiem zbedne, wyslaly je w liczbie 470 na Ukraine, pozostawiajac placowki opiekunczo-medyczne z reka w nocniku w kryzysie. Poprzewozono ludzi ciezko chorych, niepelnosprawnych, starych do jakichs hal sportowych, zeby te kilka dni mogli spedzic w cieple, kiedy w tym samym czasie w Hotelu Dormero na Ku´Damm luksusowe pokoje zajmowali azylanci. Inni mieszkancy, nie wymagajacy z racji chorob czy wieku obcej pomocy, zdani byli wylacznie na siebie, mogli sobie wynajac hotel za wlasne pieniadze, bo panstwo gwarantowalo im talon na 70 euro i to tylko  wtedy, jesli ich dochody byly odpowiednio male. Wygrali ci, ktorzy mieli rodzine lub znajomych w innych dzielnicach Berlina i mogli spedzic te kilka dni u nich, majac swiadomosc, ze w tym czasie ich mieszkanie moze zostac spladrowane i ograbione przez kolorowych lowcow okazji do wzbogacenia sie. Policja bowiem nie moze byc wszedzie. Dlatego wiele osob pozostalo we wlasnych mieszkaniach, zeby uchronic je przed zlodziejami. Pewna prywatna firma ochroniarska zaoferowala pro bono swoje uslugi w transporcie czy pilnowaniu pozostawionych domow, wladze sie nie zgodzily, widocznie w trosce o swoich pupilkow, zeby w spokoju mogli pladrowac cudze domy. A jedynym zmartwieniem kanclerza byl kryzys energetyczny na Ukrainie, nie pofatygowal sie na miejsce berlinskiego kryzysu.
   A swoja droga, to typowe, ze jesli gdziekolwiek na swiecie cos sie dzieje, jakis zywiol nawiedza okolice, rozpetuja sie zamieszki, podpalenia, na filmach z placu boju widac glownie czarnych wynoszacych ze sklepow wypasione telewizory czy inne kosztowne dobra. W Berlinie podobno kilka sklepow, glownie spozywczych, zostalo wyczyszczone do zera. 
   A ci unijni geniusze chca uwalic ludzi w zakaz gotowki, juz widze jak w czasie awarii bedzie mozna placic kartami czy telefonami. No tylko pogratulowac przygotowania do jakiegokolwiek kryzysu tym przymusem narzuconym przez zielone lady poslugiwania sie wylacznie jakimis energiami odnawialnymi napedzanymi pradem. Juz sie ciesze.
   A partie, ktore swoja glupia polityka doprowadzily do destrukcji przemyslu, rolnictwa i pelnej destabilizacji panstwa za sprawa niekontrolowanej migracji i braku konsekwencji w deportacjach, pewnie niedlugo zorganizuja protesty Babc przeciw Prawicy czy innych populistycznych akcji, ze to niby AfD wszystkiemu winna. Calkiem jak Tusk winien sniezycy. A Putin wszystkich innych niedogodnosci.
   Wladzunia i mainstreamy juz dopisuja swoja wersje, ze niby Rosja ma do czynienia z tym aktem sabotazu na wielka skale, a eksperci do spraw bezpieczenstwa wieszcza, ze na Berlinie sie nie skonczy, inne duze miasta tez beda atakowane. Ale sami zobaczcie, ta grupa ekstremalnej lewicy przyznala sie do podpalenia niby w walce z kapitalizmem, ale po dupie dostali nie kapitalisci, a najzwyklejsi obywatele. Bo lewacy i zieloni to osobniki niespecjalnie oczytane, za to zawziete i fanatyczne. Przykleic dupy do asfaltu, zniszczyc jakis zabytek czy dzielo sztuki, odebrac zwyklym ludziom prad albo doprowadzic do obowiazku nakretek do butelek na sznurku. I paczta ludziska, od razu klimat sie ochlodzil - to dziala!!! CUT!
   Kupilam na wszelki wypadek taki wiekszy powerbank i duzy zapas zarcia dla futer, a auto mam stale zatankowane do pelna. Zapas baterii w piwnicy, radio na korbke i sporo swiec, poza tym kilka litrow wody mineralnej bez babelkow. 
   Ale co mi po tym, jak panstwo nie inwestuje w bezpieczenstwo energetyczne z powodu wysokich kosztow i rownie wysokich wydatkow na przestepczych darmozjadow nazywanych dla zmylki azylantami, a wiele placowek pozbawia sie generatorow pradu, bo niby potrzebne sa na Ukrainie. Jak zawsze dobro calego swiata przed dobrem wlasnego kraju i obywateli.


06 stycznia 2026

Bankowe domino

    Na pewno juz slyszeliscie, bo podawano w polskich mediach, a jesli nie, to posluchajcie. W Gelsenkirchen wlamano sie do pomieszczenia ze skrytkami bankowymi miejscowej Sparkasse i ponad 90% z nich wyczyszczono do zera. Przypuszczalna suma kradziezy to 30 milionow euro, taka jest wersja oficjalna. W rzeczywistosci straty sa z pewnoscia znacznie wieksze. Dlaczego? Juz tlumacze. 
   Tenze bank miesci sie w dzielnicy tlumnie zamieszkiwanej przez Turkow, tych zadomowionych tu od pokolen, pracujacych, majacych dawno obywatelstwo. Ten narod ma w zwyczaju na kazda okolicznosc (narodziny dziecka, sluby itp) obdarowywac sie zlotem, glownie w postaci sztabek, rzadziej bizuterii, bo sztabka czy moneta to dobra lokata kapitalu. Niektorzy robia nie do konca legalne interesy, wiec i gotowki w skrytkach nie brakowalo. I teraz tak, bank w razie czego wyplaca za skrytke ryczalt 10.300 euro (taki przelicznik z poprzednich 20 tysiecy marek) i taka sume podano jako wysokosc lupu zlodziei - te 30 milionow, z tym, ze w skrytkach bylo na pewno duzo, duzo wiecej. Podam przyklad: zloty krugerrand kosztuje ok. 3500, trzy takie monety to mniej wiecej wysokosc odszkodowania, ale jak znam zycie, to klienci mieli tam raczej znacznie wiecej dobra niz po trzy monety. 
   Mozna oczywiscie zalozyc sobie prywatnie dodatkowe ubezpieczenie na zawartosc skrytki bankowej, ale malo kto podejmuje takie kroki, wierzac, ze przeciez w banku te jego dobra sa bezpieczne, a poza tym gotowki nie ubezpieczy zadna ubezpieczelnia, bo gotowka powinna lezec na koncie, a nie w skrytce. 



   Na pierwszym zdjeciu jest pomieszczenie archiwum, przez ktore zlodzieje przeszli do pomieszczenia ze skrytkami, z tylu w scianie widac wywiercony otwor, przez ktory dostali sie do srodka, z drugiej strony sa pomieszczenia parkingu. Na drugim zdjeciu widok z zewnatrz. Policja ma cala liste bardzo powaznych watpliwosci:
1. w pomieszczeniach Sparkasse nie bylo kamer, jedyne zdjecia, jakimi policja dysponuje, sa z monitoringu parkingu (sprawcy byli zamaskowani),
2. nie uruchomil sie zaden alarm,
3. bank nie posiadal czujnika wstrzasow, ktory moglby zadzialac podczas wiercenia,
4. jak widac na drugim zdjeciu, nad bankiem sa mieszkania, ale nikt nic nie slyszal. Znacie dzwieki, jakie sie rozchodza po budynku, kiedy mieszkacie na parterze, a sasiad z piatego pietra pracuje wiertarka? No wlasnie.
5. z tychze powyzszych powodow ubezpieczalnia moze (i z pewnoscia to zrobi) odmowic wyplaty odszkodowan za brak podstawowych srodkow zabezpieczajacych ze strony banku, a to znaczy, ze klienci zostana z reka w nocniku, bo nawet tej jalmuzny w wysokosci 10.300 tez nie bedzie. A jak znam zycie i okolicznosci, to kwota lupu moze byc liczona w setkach milionow euro.
   Podam jasny przyklad z wlasnego podworka, ja mieszkam na parterze, potrzebuje na krotko skoczyc do sklepu, wiec nie klopocze sie zamykaniem okien otwartych na uchyl i nie zamykam drzwi na klucz, bo przeciez nie bedzie mnie tylko pol godzinki. W tym czasie mam wlamanie i nie dostaje odszkodowania, mimo ze mam mieszkanie ubezpieczone od wlamania, ale poniewaz zachowalam sie lekkomyslnie, to ubezpieczelnia nie placi. A oni juz bardzo dokladnie i skrupulatnie badaja sprawe, wysylaja swoich rzeczoznawcow, bo ktoraz to ubezpieczelnia chetnie wyplaca odszkodowania? Brac umieja, ale placic to juz niechetnie, wiec szukaja dziury w calym, zeby sie uchronic. Tak bedzie z powyzszym przypadkiem banku.
   Na swiatlo dzienne wychodza coraz to weselsze fakty, klienci kipia wsciekloscia, bo juz wiedza, ze wszystko, co mieli, poszlo sie bujac. Myslicie, ze to koniec? No nie, a zapowiada sie na jeszcze wiecej. Trzeba zaopatrzyc sie w popcorn.
   Z filli Sparkasse w Bonn zginelo ze skrytek 2 kg zlota (wartosc ok. 250 tysiecy euro), podejrzewaja jednego z pracownikow, wlamania bowiem nie bylo, ale gostek jest na wolnej stopie.
   Z filii Sparkasse w Halle (Westfalen), w porze kiedy normalnie pracowala (12.45-13-10) okradziono cztery skrytki, wartosc lupu nieznana. I znow kamer nie bylo.
   To wszystko wyglada na przestepstwo zlecone, ze wskazaniem gdzie i komu oplaca sie zabierac w tym konkretnym banku. Poza tym te zdarzenia jasno pokazuja, ze skrytki bankowe absolutnie nie chronia dobr, jakie w nich deponujemy, wierzac, ze nigdzie nie beda tak bezpieczne jak w naszpikowanym elektronika banku. No coz, mozna sie bardzo pomylic. I chyba ktos musial wiedziec, ze w skrytkach byly lewe pieniadze czy zloto z nie calkiem legalnych geszeftow i nikt nie bedzie smial sie dopominac o ich zwrot, bo sam narazilby sie fiskusowi i wymiarowi sprawiedliwosci. No mistrzowska kradziez!

04 stycznia 2026

Spal zólte kalendarze...

    Kalendarze przygotowalam juz ostatniego dnia grudnia po poludniu, no bo przeciez nie bede latac po nocy i rozwieszac, a mam tego sporo. No bo tak: w kuchni wisza dwa, zamawiany przeze mnie z wybranymi zdjeciami i ten z 365 kartkami do zrywania, ktorego wlasciwie nie potrzebuje, ale jak wiadomo, przyzwyczajenie to druga natura, wiec najpierw kupowala mi go mama, a teraz marudze Bogusi. Jako drugi Bogusia kupuje mi wedlug zyczenia, a to kalendarz ze zdjeciami Crisa Froesa, a to z Kotem Jasniepanem, a teraz miala sama wykazac sie kreatywnoscia i dostalam kalendarz z zamkami w Polsce, piekny! Ten z zamkami wisi w przedpokoju naprzeciwko drzwi od kuchni i maskuje skrzynke z bezpiecznikami. W sypialni wisi apteczny, ktory rok w rok dostaje z naszej apteki, gdzie jestem wieloletnia klientka, ze znaja mnie juz po nazwisku, w tym roku to kwiaty. Ostatni wisi w lazience vis a vis kibelka, zeby przy czynnosciach bylo na co popatrzec i sie nie nudzic. Ten to zdjecia Getyngi autorstwa naszego guru z grupy fotograficznej, to juz trzeci z kolei, bo pierwszy wygralam na grupie, a dwa nastepne juz sobie kupilam, bo ladne. Ostatni wisi u mamy i ten dostala od firmy przysylajacej opiekunki. 
   Musze sie Wam przyznac, ze nigdy nie ogladam nowych kalendarzy, tych sciennych ze zdjeciami, bo lubie sie zaskakiwac kolejnymi miesiacami, ktore poznaje dopiero wtedy, kiedy nadejda. Bogusia pytala mnie wprawdzie, jak mi sie podoba ten, ktory kupila, a ja klamliwie odpowiedzialam, ze bardzo, ale nie ogladalam wszystkich zdjec, bo nie i juz! Obejrze, kiedy przyjdzie czas.
   Ja w ogole mam pierdolca na liczenie czasu, bo jak wiadomo, tylko szczesliwi czasu nie licza, a ja przeciez do szczesliwych nie naleze, wiec wszedzie mam zegary i zegarki. Nawet w lazience mialam, ale ten sie spoznial, wiec go wyrzucilam. W lazience i tak zawsze mam ze soba smartfon, bo jak juz kiedys wspomnialam, przy ablucjach lubie sluchac politycznych podcastow, wiec i godzine mam pod reka.
   Ostatnio zapunktowalam sobie u nowej sasiadki z przeciwnej strony ulicy, wprowadzila sie po smierci poprzedniczki, tez bardzo sympatycznej kobiety. Zadzwonila do drzwi w nowy rok i pytala, czy nie wiem, do kogo nalezy auto z rejestracja hamburska, ktore ja tak zastawilo, ze boi sie wyjechac. Tego akurat nie wiedzialam, ale pytam, czy ma Parkhilfe (to te pip-pip kiedy zderzak zbliza sie do przeszkody i piiiiiiiiip, kiedy juz prawie jej dotyka, nie wiem, jak to sie nazywa po polsku), no nie miala, wiec zaproponowalam, ze jej pomoge wyjechac. Faktycznie musiala dobre piec razy bujac sie w przod i w tyl, zanim dala rade wyjechac, a spieszyla sie do pracy. Rzeczywiscie bez tego pipania czy mojej pomocy moglaby miec problem i uszkodzic tego hamburskiego buca, ktoremu myslenie i empatia byly obce, kiedy parkowal. Nasza uliczka jest niewielka, wiec czesto zdarzaja sie takie sytuacje, ze nielatwo jest wyjechac, ale z Parkhilfe nawet ja radze sobie swietnie. Nigdy wczesniej nie mialam takich ulatwien w aucie, ale teraz nie wyobrazam sobie tego nie miec. Podobnie zreszta jak klimatyzacji, kto kiedys w Polsce mial klimatyzacje, okno sie otwieralo i wialo przyjemnie, choc czesto potem jakies lumbago krzywilo szyje. Albo ABS i jeszcze jakies cuda-wianki ulatwiajace kierowcom zycie. A teraz? No nie ma takiej opcji, zebym nie miala, wygody uzalezniaja. Ja zreszta i tak dopiero niedawno nauczylam sie parkowania rownoleglego i wciskania w niewielkie luki, bo kiedys wolalam nadkladac drogi, nawet sporo, zeby znalezc miejsce, gdzie moglam wjechac przodem, jednym kolem na kraweznik. A tera umim i dumna jestem, a co!

02 stycznia 2026

Umownie

    Dzien taki sam jak przedwczoraj, w poprzednim roku, tylko w kalendarzu jest umownie inaczej. W moim zyciu to pierwszy taki nowy rok, o ktorym wiem, ze bedzie znacznie gorszy od poprzedniego, dlatego z przykroscia i bolem czytalam zyczenia szczescia, zdrowia i spokoju. Nie bedzie niczego z tych trzech pojec w moim zyciu, ja to wiem i powinni wiedziec wszyscy ci, ktorzy sa blisko mnie, bo takie zyczenia wygladaja troche na kpine, ale mimo wszystko dziekuje.
   Stary rok zakonczyl sie dla mnie gigantycznym zalamaniem psychicznym, tak samo zreszta zaczal sie nowy. A wiadomo, ze tego typu problemy rzutuja na samopoczucie. Jest zle, bedzie pewnie gorzej, rozrusznik moze i pomaga w pracy serca, ale duszy nie uleczy, a ta z kolei zneca sie nad tym nieszczesnym organem, zmusza go do galopu albo przeciwnie, zwalnia, powoduje fizyczny bol. Wiem, jesli serce boli, to nie jest to nic niepokojacego, jedynie tzw. nerwica i kardiolog nic na to nie pomoze, najwyzej udzieli rady, zeby miec mniej stresu w zyciu. Kolejna upierdliwa dolegliwosc to dzwonienie w uszach i wiem, ze to niegrozne, ale czasem mam ochote obciac sobie ten leb, byle przestac slyszec to dzwonienie. Czuje, ze moja zmora wraca ze zdwojona sila, a ja powoli nie mam sily z nia walczyc, zreszta termin do specjalisty od duszy to w tej chwili u nas ok. roku, ludzie gremialnie choruja psychicznie, glownie jest to depresja, burn out i inne podobne choroby bedace nastepstwem ogromnego stresu. A nowy rok przynosi ze soba kolejne wyzwania, glownie finansowe, inflacja, podwyzki na kazdym polu, wprowadzanie nowych ograniczen i obowiazkow, przymusow i inwigilacji, bo po pierwsze trzeba miec z czego utrzymac tych "uchodzcow", ktorym nie chce sie pracowac, a po drugie kontrola nad spoleczenstwem musi byc rozszerzona, bo spoleczenstwo zaczyna sie budzic z nirwany o pieknej wspolnej Europie, ktora z dnia na dzien przeobraza sie w Europe dyktatorska. Dyrektywy sa nie tylko coraz glupsze, ale i coraz drozsze, a kontrola i sankcje coraz ostrzejsze.
   Osobnym tematem jest slepa wiara niektorych, ze Ukraincy sa buforem chroniacym inne panstwa przed zakusami Rosji, nie sa. Oni maja na celu jedynie wlasny interes, nawet nie interes panstwa. Kradna darowizny wojenne na potege, co rusz slychac o kolejnych aferach korupcyjnych w tym panstwie. Ci ukrainscy "uchodzcy" (nie wszyscy, bo nie mozna uogolniac) zyja jak paczucie w masle, rozjezdzaja niemieckie autostrady tak drogimi furami, ze niejeden Niemiec nie moglby sobie na nie pozwolic, ale ciagna pomoc socjalna i ani mysla podjac zadnej pracy. Nie byloby uczciwiej, zeby najpierw pozbyli sie majatku, a pozniej prosili o socjal? Niemiec na socjalu nie ma prawa w ogole miec auta ani zadnego innego majatku. Podwojna moralnosc? No i te ich wyjazdy na swieta na Ukraine, gdzie podobno grozi im smiertelne niebezpieczenstwo. Podroz i pobyt oplacane z niemieckiego minimum socjalnego? Mnie nie stac na wyjazd na kilka dni do Harzu.
   No i to straszenie wojna. U niektorych mentalnosc zatrzymala sie w koncu lat 30-tych ubieglego wieku i wieszcza, ze pokojowe relacje Niemiec z Rosja, jakie mialy miejsce, zanim unia nakazala ich zerwanie, to gotowy przepis na powtorke 1 i 17 wrzesnia 1939. Ale skrzetnie zapominaja o bogatej wspolpracy z okupantem swoich ukrainskich pupilkow, o Wolyniu, SS-Galizien, banderowcach i UPA. Teraz ukrainscy terrorysci wzieli sie za wysadzanie gazociagow, zeby uniemozliwic Niemcom korzystanie z rosyjskiego gazu, ale jakos niemieckie dotacje, prezenty, pomoc socjalna i militarna im nie przeszkadzaja i nie brzydza. Nie ludzcie sie, Ukraina walczy we wlasnym interesie, nie w Waszym ani naszym. A poza tym, jesli wczesniej sie ta wojna nie skonczy, czekaja Waszych synow wezwania w kamasze, podczas gdy ukrainscy poborowi w wieku 18-24 beda siedziec w ciepelku na niemieckim socjalu, bo ich prezydent zwolnil ich z obowiazku obrony ojczyzny i pozwolil wyjezdzac z kraju. Juz nawet nasz kanclerz podjal temat, zeby wracali do siebie walczyc. Juz to widze, skoro nawet pracowac im sie nie chce.
   Sylwestra spedzilam na ratowaniu Toyki z atakow paniki, z poczatku bylo burzliwie, ale kiedy zaczal dzialac ten zel wcierany w dziaselka, Toya sie prawie uspokoila, w kazdym razie nie trzesla sie jak na poczatku, choc do lezenia preferowala miejsce miedzy sofami i regalem z ksiazkami, tam polozylam jej to kudlate poslanie, przykrylam kocem i tam sobie spokojnie lezala. Ja za to sama popijalam rozowe wino musujace Brut Dargent w wersji piccolo.








   Jakims cudem przezylysmy  te kanonade, chociaz mimo zelu przy glosniejszych wybuchach zrywala sie z tego swojego kacika i szukala spokojniejszego miejsca. Tyle ze u mnie wszystkie pomieszczenia maja okna, ktore byly wprawdzie zamkniete i zasloniete, ale niewiele to dalo. W kazdym razie moge z cala odpowiedzialnoscia polecic ten zel SILEO, juz trzeci czy czwarty rok uzywamy go w okresie okolosylwestrowym i dziala. Przynajmniej pies sie nie trzesie i nie panikuje.

31 grudnia 2025

Sylwestrowo

    No i niestety nadciagnal ten najgorszy dla Toyi i wielu innych zwierzat dzien w roku, choc kanonady trwaja juz od jakiegos czasu. W Niemczech sprzedaz petard i fajerwerkow zaczyna sie wprawdzie dopiero 29 grudnia, ale wiele osob przywozi sobie tansze i mniej bezpieczne z Europy wschodniej. W ostatnich dniach duzo sie slyszalo o przejeciu na granicy nielegalnych transportow materialow pirotechnicznych i nie sa to jakies pojedyncze przypadki, ale te zarekwirowane rzeczy mierzy sie w tonach. Cale szczescie, ze teraz na granicach jest wiecej kontroli i sa one dokladniejsze, z bagaznikami wlacznie, wiec sporo kontrabandy udalo sie przejac. Od lat trwaja dyskusje na temat zakazu uzywania petard hukowych i ogolnie wszystkiego, co zagraza ekosystemowi i zyjacym w nim zwierzetom. Bo przeciez nie chodzi jedynie o zwierzaki domowe, psy czy koty, ale w okresie sylwestrowym ginie mnostwo zwierzat dzikich i ptakow, ale kretynom, szczegolnie tym kolorowym pomiotom najezdzcow jest wszystko jedno. Im przeszkadza wszystko, co wiaze sie z kultura zachodu, jego zwyczajami, religia, a politycy poddanczo zmieniaja nazwy np. jakrmarkow bozonarodzeniowych na zimowe, zeby ich czasem nie urazic. A dla nich, im wiecej zwierzat zginie (psom rzucaja pod lapki specjalnie petardy), im wiecej pozarow spowoduja rakietami, im wiecej choinek zniszcza, zdewastuja szopek, kosciolow, swietych figur, tym sa szczesliwsi, bo maja plusy u swojego boga za niszczenie wszystkiego, co nie jest halal. 
   Ja zdaje sobie sprawe, ze dla mnie ten nadchodzacy rok bedzie wielkim wyzwaniem, zarowno pod wzgledem zdrowotnym, relacjami rodzinnymi, ale glownie politycznie - bedzie zle i jeszcze gorzej. Takie szykany, jakie na nas szykuja, zeby moc przyjmowac jeszcze wiecej pasozytow dojacych system socjalny Niemiec, nie mieszcza sie normalnemu czlowiekowi w glowie. Wiek emerytalny ma byc podniesiony do 70 lat, wiele podatkow i akcyz drastycznie podwyzszonych, wlacznie z wywlaszczaniem wlascicieli nieruchomosci, jesli panstwo uzna, ze na jedna osobe przypada zbyt duza przestrzen mieszkalna. Tak, w Polsce powojennej juz tak wlasnie robiono, moj pradziadek zostal wyrzucony z domu, ktory sam budowal, bez prawa zamieszkania. Tylko ze jemu wpuscili do budynku Polakow, nie muzulmanow, ale to jedno licho, ktos przejal bezprawnie jego krwawice. Podobnie dzieje sie z cenzura, zupelnie jak za Stalina i Bieruta, naduzywany jest paragraf 188 dotyczacy znieslawienia osob publicznych czyli "obrazy majestatu" pana/pani dyktator. Wiele osob doswiadczylo porannej wizyty strozow prawa i odebrania roznych nosnikow. Za to cenzura hula po fejzbukach, a X obciaza sie wielomilionowymi karami za to, ze nie chce poddac sie unijnej cenzurze.
   Bardzo kibicuje europejskim rolnikom, ktorych chca udupic unijni bonzowie, ktorzy byc moze wzieli troche na ksiazeczke SKO, zeby podpisac ten krzywdzacy rolnikow i rolnictwo Merkosur. Przemysl juz zdolali zniszczyc, energetyke jadrowa wysadzili w powietrze, doslownie, ale nie brzydza sie brac energii jadrowej od Francji, choc placic musza znacznie wiecej. Niech mi kto powie, ze to nie jest sabotaz. 
   Niemcy gremialnie emigruja i nie sa to niedouczeni analfabeci, ktorych dostajemy wzamian na ich miejsce, a ktorzy potrafia sie jedynie parzyc jak karaluchy i powolywac na swiat jednakowo niedouczonych, za to religijnie fanatycznych islamistow. Wyjezdzaja ludzie wyksztalceni, ktorzy nie chca byc okradani we wlasnym panstwie przez migrantow i rzad, nie chca ryzykowac zycia i zdrowia wlasnej rodziny i pracowac do smierci.
   No coz, Wam jednak zycze lepszego nowego roku, w Polsce zrobilo sie stabilnie, bezpiecznie, rzad chwilowo nie wyraza zgody na przyjmowanie muzulmanskich terrorystow, a ci, ktorzy juz tam sa, nie maja specjalnych praw jak tutaj. Niech Wam sie darzy!





29 grudnia 2025

Nikt nie rodzi sie morderca

   Nie moge przestac myslec o morderstwie z Jeleniej Gory, gdzie dziecko zabilo drugie dziecko, do tego dziewczynka dziewczynke. A przeciez to chlopcy sa na ogol bardziej wyrywni do bójek, szybciej  reaguja, niz pomysla. Nie daje mi spokoju mysl, ze za tzw. moich czasow takie przypadki nie mialy miejsca. A moze mialy, tylko internetu nie bylo i nie moglismy sie o tym dowiadywac? Teraz dosc czesto czyta sie o przypadkach, przy ktorych wlosy staja na glowie na sztorc. 
   Nie chce uogolniac, ze dzisiejsza mlodziez to... a my to niby bylismy aniolkami, jednak mimo roznych urwipolci i lobuziakow w klasie, nawet bojki nie byly niebezpieczne, rzadko konczyly sie krwawo, no chyba ze jeden z uczestnikow trafil drugiego w nos. Dzisiaj, kiedy wokol bijacych sie dzieciakow stoja w kóleczku inne dzieciaki z telefonami i kreca filmy, mam wrazenie, ze uczestnicy bojek chca wykazac sie jak najlepsza "skutecznoscia", popisac umiejetnosciami sztuk walki i pokazac wlasna brutalnosc. To jest szczegolnie zauwazalne wsrod dzieci migrantow, ktore w domach wciaz slysza pogardliwe wypowiedzi na temat swiata zachodniego, religii, kultury, systemu szkolnictwa, prawa, ktorego nie musza przestrzegac, bo sa w wieku, kiedy nie mozna ich za nic skazac, wiec czuja sie absolutnie bezkarni. Pozniej czytamy, ze dwoch 10-latkow zgwalcilo 11-latka na wycieczce szkolnej, ze znow dziecko znecalo sie nad innym dzieckiem, torturowalo je albo zabilo. Mimo rosnacej zlosci, rosnie bezsilnosc, bo w Niemczech granica wiekowa podlegania wymiarowi sprawiedliwosci jest 14 lat, dlatego m.in. wielu "uchodzcow", z wygladu 40-latkow, podawalo date urodzenia, zeby miec tych lat 13. Nie wspomne juz, ze okreslenie wieku czlowieka jest dosc proste na podstawie chocby uzebienia, moze nie co do roku, ale potrafiloby odroznic 40-latka od nastolatka, ale politycy wymyslili, ze to bedzie niehumanitarne i trzeba tym bandytom wierzyc na slowo, kiedy podaja date urodzenia. Az mnie skreca od srodka na mysl, z jaka pogarda ci przestepcy musieli myslec o idiotach z niemieckich urzedow.
   Nie chce tu niczego uogolniac i twierdzic, ze dzisiejsze dzieci sa gorsze od nas w ich wieku, nie. One sa inne, na pewno madrzejsze, bardziej uswiadomione, wiedzace znacznie wiecej, a czesc z nich niestety ma dostep do tresci dla dzieci nie przeznaczonych. Przykladem niech beda tiktokowe czelendze, pól biedy, jesli polegaja na zjedzeniu lyzeczki cynamonu, choc mozna sie tym zadlawic na smierc, ale slyszalam o takich, ktorych wykonanie jest niebezpieczne dla zdrowia i zycia, albo o grupowym zmuszaniu do autodestrukcji, z odbieraniem sobie zycia wlacznie. 
   Dzisiejszy swiat wyglada inaczej niz ten, w ktorym zylismy bedac dziecmi. Wtedy domy wielopokoleniowe nie byly rzadkoscia i najczesciej wystarczalo, kiedy pracowal wylacznie ojciec, a matka zajmowala sie domem i dziecmi. Dzisiaj oboje rodzice musza pracowac, zeby wystarczalo na zycie, a bardzo czesto matki wychowuja dzieci samotnie. Nie ma wiec czasu na dlugie rozmowy i przekazywanie dziecku wartosci, ktorymi powinno sie kierowac w zyciu. Nie wspomne juz o roszczeniowych "madkach", ktore ucza dzieci przede wszystkim cwaniactwa, a nie ciezkiej uczciwej pracy. Widze po moich corkach, jak walcza o utrzymanie sie na powierzchni, w drodze z pracy szybkie zakupy, odbior dzieci ze szkoly czy przedszkola, w domu krzatanina z gotowaniem, praniem, sprzataniem i juz jest wieczor, pora dla dzieci do lozek. A i tak corki zarywaja noce, bo wiele moga robic, kiedy dzieci juz spia. Gdzie tu czas na bycie razem i rozmowy? Ja ich nie usprawiedliwiam, bo mimo przeciwienstw musza byc dla tych dzieci osiagalne w kazdej chwili, ale rozumiem ze sa przeciazone obowiazkami, dlatego czesto pomagam, biore dzieci, zeby mogly choc pobyc same i zebrac mysli. Dzieci nie sa zaniedbane, ale na pewno wymagalyby wiecej czasu z matkami. Zoska na przyklad miewa ataki zlosci, ktore na razie objawiaja sie placzem, na ktory ja akurat zupelnie nie reaguje, jak sie wyplacze, to moge z nia od nowa gadac. Ale nie jest do dobry objaw, dziecko nie umie inaczej wyrazic niezadowolenia, oby sie to nie przeistoczylo w agresje w pozniejszym wieku. Chwilowo staramy sie chronic dzieci od mediow, ale na dluzsza mete jest to niewykonalne. Zdarza sie czasem, ze potrzebujemy cos zrobic, a dzieci przeszkadzaja, rozwiazaniem jest wlaczenie im bajek w telewizji, nie naduzywamy tego, ale zdarza sie. Powoli dzieci oswajaja sie z technika, umieja same sobie wlaczac filmy, korzystaja ze smartfonow kolegow w szkole, ogladaja to, czego ogladac nie powinny. Niby Australia zakazala mediow spolecznosciowych do 16 roku zycia, ale zastanawia mnie, jak zweryfikuja wiek korzystajacych z tych mediow dzieci. Rozumiem, ze taki berbec nie zalozy juz sobie konta na fejzbuku czy tiktoku, ale obejrzy wszystko, co chce z cudzego. 
   No i jeszcze znaczaca role odgrywaja czynniki spoleczne i ekonomiczne, w jakich wychowuje sie dzieci. W spolecznosciach z wysoka przestepczoscia i ubóstwem, ryzyko wzrasta. W Niemczech przestepstwa zwiazane z migrantami, w tym maloletnimi, podkreslaja problemy ich integracji, choc nie usprawiedliwiaja zla. 
   Badania naukowe wykazuja, ze u dzieci do 14 roku zycia ich mózg nie jest w pelni rozwiniety i impulsywnosc przewaza nad empatia, wiec glosy optujace za obnizeniem wieku odpowiedzialnosci karnej dla dzieci do lat 12, niespecjalnie wniosa jakakolwiek poprawe, choc z drugiej strony pelna bezkarnosc 14-latka po chocby najbrutalniejszym przestepstwie tez nie poprawi sytuacji. 
   A poniewaz jest jak jest i nie zanosi sie, ze bedzie lepiej, moze szkoly powinny zatrudniac na etatach psychologow, moze na lekcjach wychowawczych wiecej powinno sie poruszac pewne tematy i nie pytac debilnych rodzicow, czy chca, zeby dziecie uczestniczylo w edukacji zdrowotnej, tylko ja po prostu wprowadzic, zas religie wyrzucic do salek katechetycznych, zeby dzieciom niepotrzebnie zasmiecala umysly i nie udawala, ze nalezy do edukacji.

27 grudnia 2025

Placzliwie

    Dzien wigilii jakos od rana dzialal na mnie dolujaco, bez zadnego powodu, o tak, obudzilam sie z oczami w bardzo mokrym miejscu. Jak zwykle rano zrobilam makijaz, ktory po jakims czasie musialam zmyc, bo sie rozmazal. Najpierw rozczulil mnie mail od Tereski Australijskiej, ale tresci nie moge i nie chce przytaczac, potem przeczytalam cos na jakims blogu, wiec jeszcze bardziej mi sie rzewnie porobilo, a potem dostalam wiadomosc od corki, u ktorej miala sie odbywac wigilia, ze w nocy Junior paskudnie zachorowal, dostal takich torsji, ze prac trzeba bylo nie tylko poszewki, ale i poduszke, i koldre i wstawiac pod prysznic calego Juniora, bo orzygany byl po wlosy. Corka pol nocy spedzila na pilnowaniu prania, zeby od razu moc wstawic wszystko do suszarki, a przez caly czas modlila sie zarliwie, zeby Junior nie polecial na jej lozko z trescia zoladkowa. Byla niewyspana, zla i pelna obaw, ze kiedy przyjda dzieci sredniej, to podlapia te jelitowke, zreszta gdzie goscie przy tak chorym dziecku. Kiedy wiec srednia zadzwonila z glupim pytaniem, co teraz (dlaczego wlasnie do mnie? dlaczego znow ja musze o wszystkim decydowac?), juz nie moglam sie powstrzymac i dostalam spazmow. Bo wyobrazilam sobie, ze bede musiala przewozic znow wszystkie te prezenty do sredniej, ona przeciez nie ma auta, a najmlodsza nie bedzie mogla, bo dziecko chore. Najstarsza odsypiala noc w pracy, a przed nia byl kolejny nocny dyzur w szpitalu, wiec tez odpadla. Srednia wystraszyla sie, ze opoka okazala sie mientka jak niepowiemco i zaczela mnie pocieszac. A wlasnie mialam jechac do najmlodszej z jedzeniem, bo pozniej majac do obsluzenia mame i noszenia po schodach jej rolatora, nie dalabym rady tachac jeszcze toreb z jedzeniem. Zadajecie sobie pewnie pytanie, czy slubny by nie mogl. No nie, na niego nie mam co juz liczyc, on nawet wlasnych kapci z samochodu zapomnial i poszedl, a ja latalam w kolko, wyciagalam rolator z bagaznika, mame z auta, pilnowalam, asekurowalam, zamykalam samochod i nioslam jego kapcie.  Corka zdziwiona niepomiernie zaczela mi tlumaczyc, ze tata jest przeciez chory, a mnie pekla tama i tylko spytalam, czy jej sie wydaje, ze ja jestem zdrowa. I naprawde bylam o krok przed wyjsciem z domu, wsiasciem w auto i pojechaniem w pizdu. Szlochalam przy tym tak, ze mowic nie moglam. Corka obiecala, ze zadzwoni pozniej, zebym wziela sobie kapiel i sie uspokoila. 
   Za jakis czas zadzwonila najmlodsza z informacja, ze Juniorowi jest lepiej i ze swietujemy wedlug planu u niej. No to kamien spadl mi z serca, umalowalam sie od nowa, ale niestety do wieczora szczypaly mnie oczy i mialam je tak podkrazone, jakby mi kto przywalil. Zawiozlam jej jedzenie i wrocilam do domu sie przebrac.
   Sama wigilia przebiegla w dosc przyjemnej atmosferze, Junior spal, kiedy przyszlismy i ten sen go postawil na nogi. W koncu przyszedl czas powrotu, poprosilam Gucia, zeby zajal sie naszymi torbami z prezentami i popakowanym jedzeniem, ja zajelam sie mama i jej rolatorem, slubny z trudem opanowal Toye, ktora oczywiscie byla tam z nami. Zajezdzamy w nasza uliczke, a tam wszystkie miejsca zajete, mowie wiec, ze tu ich wysadze i pojade szukac miejsca do zaparkowania, bo moze byc daleko, wiec zeby nie musieli taki kawal chodzic, zwlaszcza mama. Slubny otworzyl drzwi od klatki schodowej, wzial torby z jedzeniem, potem zajal sie asekurowaniem mamy po tych kilku stopniach. Ja pojechalam i rzeczywiscie dosc daleko znalazlam miejsce do zaparkowania. Dochodze do domu, a tam oboje stoja pod drzwiami od mieszkania, bo slubny nagle nie ma kluczy i nie ma czym otworzyc. Latamy, szukamy, mama ledwie stoi, nigdzie tych kluczy nie ma. Ten geniusz wymyslil, ze na pewno zostaly w samochodzie i gdzie ja stoje, to on pojdzie sprawdzic. Tlumacze, ze nie mogly zostac w samochodzie, bo otworzyl nimi drzwi od klatki schodowej, podczas gdy moje tkwily w stacyjce, a motor pracowal, wiec nie mogly w tym czasie otwierac niczego innego. On juz jednak lecial szukac, nie majac kluczy, w tym kluczyka od auta, a ja mu swoich nie dalam, wiec nie wiem, jak chcial je otworzyc. I po co, skoro mu wytlumaczylam, ze w aucie ich nie mogl zostawic. Zaczelam wypakowywac jedzenie, zeby je wsadzic do lodowki, a ten gdzies polazl. Bez kluczy. Nic nie przemawialo, ze to bez sensu. Nagle znalazlam te jego klucze w torbie z jedzeniem, musial je tam wrzucic, kiedy pomagal mamie wchodzic.
   Ja naprawde nie wyobrazam sobie, jak bedzie dalej, skoro juz teraz odbywaja sie takie cyrki. U corki wciaz szukal papierosow i zapalniczki, wszystko gdzies zostawia i nie pamieta. Strach sie bac. 

Mimowolne ostrzezenie

     Na pewno nie bylo zamiarem lewackich terrorystow, ktorzy w sobote 3 stycznia o 6.00 podpalili kabel jakiegos waznego wezla elektrowni z...