Do napisania tego posta sklonily mnie niedawne wydarzenia w Bergkamen, gdzie pewien mezczyzna zaatakowal nozem i ciezko poranil 26-letnia kobiete i jej czworo dzieci w wieku 3 - 8 lat. I od razu podano rysopis sprawcy, ktorego policja zaczela szukac: blondyn o bialej karnacji, a zaraz potem, ze to 20-letni Florian jakistam (pierwsza litera nazwiska). Czaicie, o czym pisze? Gdyby tylko chodzilo o sprawce o korzeniach migranckich, zaczelaby sie policyjna ciuciubabka, najpierw nie podano by rysopisu, gdyby niedajbuk mogl wskazywac na pochodzenie bliskowschodnie czy afrykanskie, a gdyby nie dalo sie inaczej, probowano by przemilczec imie. Czesto bowiem sprawca jest Niemcem o dzwiecznym imieniu Ali, Mohamed, Hakan, Mgbada, Bambo czy jakos podobnie. Ale za to statystyki ukladaja sie zgrabniej, bo ci sprawcy uchodza za Niemcow i nikt nie docieka, jakie maja korzenie.
Temat ukrywania narodowosci sprawcow przestepstw w Niemczech jest od lat przedmiotem ostrej debaty publicznej, szczegolnie w kontekscie wydarzen jak sylwester 2015/16 w Kolonii i wielu innych miastach, ataki nozownikow, akty terroryzmu. Krytycy oskarzaja policje i media glownego nurtu o celowe pomijanie informacji o pochodzeniu sprawcow, aby "nie podsycac ksenofobii", tyle tylko, ze te media osiagaja calkiem odwrotny skutek. Mozna oczywiscie siegnac do innych zrodel, bo Bundeskriminalamt (Federalny Urzad Policji Kryminalnej) i Landeskriminalamt (ten sam urzad na poszczegolne Landy) publikuja szczegolowe dane w corocznym raporcie statystycznym. Te dane sa jawne, wystarczy poszukac na stronie policji, ale wiekszosc jest na to albo zbyt leniwa, albo slepo wierzy propagandowej tubie mediow mainsteamowych i nie widzi potrzeby porownan z innymi zrodlami. A wytyczne niemieckiej Rady Prasowej sa takie, zeby mozliwie nie podawac narodowosci "by uniknac dyskryminacji", z tym, ze to ja czuje sie dyskryminowana przez wlasne panstwo, skoro dobro cudzoziemskich przestepcow stawiane jest ponad moje dobro.
Zyje w Niemczech 37 lat, od 30 mam prawo glosowac, a ze zawsze interesowala mnie polityka, to z uwaga przypatruje sie programom wyborczym poszczegolnych partii. Zasypywani jestesmy tonami ulotek w skrzynkach pocztowych, w kazdy weekend przed wyborami na starowce partie stawiaja swoje budy, mozna porozmawiac z przedstawicielami, dostac gadzecik, wiadomo. Od tychze 30 lat slysze od starych partii wzniosle hasla "Kriminelle Ausländer raus!" (co w wolnym tlumaczeniu znaczy "przestepczy cudzoziemcy wypad!"). Kazde, doslownie kazde wybory stoja pod haslem ochrony panstwa przed obcymi przestepcami, jakby wlasnych bylo za malo. Bo i w Niemczech, jak wszedzie na swiecie, jest przestepczosc i policja razem z wymiarem sprawiedliwosci maja pelne rece roboty. Ale widac tego bylo za malo, bo przez ostatnie 10 lat nasprowadzali jeszcze wiecej, a do tego zaczeli ich traktowac z duzym przymruzeniem oka, pod pretekstem, ze sa straumatyzowani wojna. No nie sa, za to coraz wiecej straumatyzowanych za ich sprawa Niemcow, a szczegolnie Niemek. Nagle te tzw. stare partie zamilkly w sprawie deportacji przestepcow, a jedyna, ktora o tym glosno mowi to AfD, ktora dzieki temu dorobila sie latki faszystow. A im bardziej stare partie probuja obrzydzac wyborcom sympatyzowanie z nimi, tym wiecej osob wstepuje ich szeregi. Ludziom wreszcie zaczynaja sie otwierac oczy, ze zlo nie tkwi tam, gdzie wskazuja rzadowe strzalki, a wlasnie w rzadzie, ktory nie tylko holubi kryminalistow, ale pcha Europe do mieszania sie w nie swoja wojne.








