Translate

12 stycznia 2026

Bronbuk nie mowic!

    Do napisania tego posta sklonily mnie niedawne wydarzenia w Bergkamen, gdzie  pewien mezczyzna zaatakowal nozem i ciezko poranil 26-letnia kobiete i jej czworo dzieci w wieku 3 - 8 lat. I od razu podano rysopis sprawcy, ktorego policja zaczela szukac: blondyn o bialej karnacji, a zaraz potem, ze to 20-letni Florian jakistam (pierwsza litera nazwiska). Czaicie, o czym pisze? Gdyby tylko chodzilo o sprawce o korzeniach migranckich, zaczelaby sie policyjna ciuciubabka, najpierw nie podano by rysopisu, gdyby niedajbuk mogl wskazywac na pochodzenie bliskowschodnie czy afrykanskie, a gdyby nie dalo sie inaczej, probowano by przemilczec imie. Czesto bowiem sprawca jest Niemcem o dzwiecznym imieniu Ali, Mohamed, Hakan, Mgbada, Bambo czy jakos podobnie. Ale za to statystyki ukladaja sie zgrabniej, bo ci sprawcy uchodza za Niemcow i nikt nie docieka, jakie maja korzenie. 
   Temat ukrywania narodowosci sprawcow przestepstw w Niemczech jest od lat przedmiotem ostrej debaty publicznej, szczegolnie w kontekscie wydarzen jak sylwester 2015/16 w Kolonii i wielu innych miastach, ataki nozownikow, akty terroryzmu. Krytycy oskarzaja policje i media glownego nurtu o celowe pomijanie informacji o pochodzeniu sprawcow, aby "nie podsycac ksenofobii", tyle tylko, ze te media osiagaja calkiem odwrotny skutek. Mozna oczywiscie siegnac do innych zrodel, bo Bundeskriminalamt (Federalny Urzad Policji Kryminalnej) i Landeskriminalamt (ten sam urzad na poszczegolne Landy) publikuja szczegolowe dane w corocznym raporcie statystycznym. Te dane sa jawne, wystarczy poszukac na stronie policji, ale wiekszosc jest na to albo zbyt leniwa, albo slepo wierzy propagandowej tubie mediow mainsteamowych i nie widzi potrzeby porownan z innymi zrodlami. A wytyczne niemieckiej Rady Prasowej sa takie, zeby mozliwie nie podawac narodowosci "by uniknac dyskryminacji", z tym, ze to ja czuje sie dyskryminowana przez wlasne panstwo, skoro dobro cudzoziemskich przestepcow stawiane jest ponad moje dobro.
   Zyje w Niemczech 37 lat, od 30 mam prawo glosowac, a ze zawsze interesowala mnie polityka, to z uwaga przypatruje sie programom wyborczym poszczegolnych partii. Zasypywani jestesmy tonami ulotek w skrzynkach pocztowych, w kazdy weekend przed wyborami na starowce partie stawiaja swoje budy, mozna porozmawiac z przedstawicielami, dostac gadzecik, wiadomo. Od tychze 30 lat slysze od starych partii wzniosle hasla "Kriminelle Ausländer raus!" (co w wolnym tlumaczeniu znaczy "przestepczy cudzoziemcy wypad!"). Kazde, doslownie kazde wybory stoja pod haslem ochrony panstwa przed obcymi przestepcami, jakby wlasnych bylo za malo. Bo i w Niemczech, jak wszedzie na swiecie, jest przestepczosc i policja razem z wymiarem sprawiedliwosci maja pelne rece roboty. Ale widac tego bylo za malo, bo przez ostatnie 10 lat nasprowadzali jeszcze wiecej, a do tego zaczeli ich traktowac z duzym przymruzeniem oka, pod pretekstem, ze sa straumatyzowani wojna. No nie sa, za to coraz wiecej straumatyzowanych za ich sprawa Niemcow, a szczegolnie Niemek. Nagle te  tzw. stare partie zamilkly w sprawie deportacji przestepcow, a jedyna, ktora o tym glosno mowi to AfD, ktora dzieki temu dorobila sie latki faszystow. A im bardziej stare partie probuja obrzydzac wyborcom sympatyzowanie z nimi, tym wiecej osob wstepuje ich szeregi. Ludziom wreszcie zaczynaja sie otwierac oczy, ze zlo nie tkwi tam, gdzie wskazuja rzadowe strzalki, a wlasnie w rzadzie, ktory nie tylko holubi kryminalistow, ale pcha Europe do mieszania sie w nie swoja wojne.

10 stycznia 2026

Biega, krzyczy pan Hilary...

    To mogloby byc nawet smieszne, gdyby nie bylo tak tragiczne, jednak cala ta sytuacja budzi we mnie ogromny strach, co bedzie dalej, co mnie jeszcze czeka. Przyszlosc jawi sie w czarnych kolorach, a ja, choc lubie czern, w tym przypadku naprawde mam ochote umrzec, bo nie wyobrazam sobie, jak to bedzie pozniej, skoro juz teraz dzieja sie takie cyrki.
   Zdazylam juz zabrac karte bankowa slubnego, ktory zreszta i tak nie pamietal swojego pinu, wprawdzie dostal drugi, ale ten tez od razu dobrze schowalam. Jesli potrzebuje pieniadze, dostaje je ode mnie po uprzednim wywiadzie, na co sa mu te pieniadze potrzebne. Skad takie srodki zapobiegawcze? Kiedy dostalam w rece wyciagi z konta, o malo nie zeszlam na zawal, facet pojechal po calosci i bez trzymanki, w jednym miesiacu wyciagnal z konta ponad 1000 euro, byly tygodnie, ze bral codziennie po 30 euro, raz capnal 500, raz 200, byly tez dni, ze bral z konta po dwa razy. Oczywiscie on nie wie, dlaczego tyle bral, nie wie, na co bral i nie wie, gdzie sa pieniadze. Mialam ochote go od razu zamordowac, ale udalo mi sie przekonac go do oddania mi jego karty bankowej. Teraz przynajmniej mam kontrole nad kontem, jeden klopot z glowy.
   O zgubieniu kluczy w wigilie juz pisalam, wszystko skonczylo sie szczesliwie, ale nie musialo, bo w najgorszym przypadku moglibysmy byc zmuszeni do wymiany zamkow.
   Ale to, co on zrobil ostatnio, podkrecilo moje obawy o przyszlosc na znacznie wyzszy poziom. We wtorki robie zawsze zakupy, przed wyjsciem z domu siedzialam jeszcze troche przy lapku, pozniej go zamknelam, na wierzchu polozylam podkladke pod mysz, mysz i okulary. Nie bylo mnie moze godzine. Wracam, wypakowuje zakupy, siegam po okulary - nie ma ich w tym miejscu, gdzie byly. No ok. czasem Bulka grzeje chudy tylek na zamknietym lapku, wiec pomyslalam, ze moze je stracila (stroncila, nie stracila). Obszukalam wszystko dokola, zapytalam mame, czy nie widziala, potem pytam slubnego. Wrzask, ze taaak, on na pewno mi ukradl te okulary, co ja sobie mysle. On mi zawsze pomaga wnosic zakupy i kiedy otwieralam drzwi od mieszkania, zauwazylam obok drzwi lezaca pompke rowerowa, wiec pytam, skad sie wziela, na co on ze nie wie i ze zaniesie ja do piwnicy. 
   Tego dnia wszyscy szukalismy tych moich okularow, poratowalam sie zapasowymi, ale nie dawalo mi spokoju, co moglo sie stac z moimi. Prawie juz pogodzilam sie z ich strata, bo na 100% wiedzialam, ze jedynie slubny mogl cos z nimi zrobic, ale ten szedl w zaparte i jeszcze na mnie wrzeszczal. W srode poszlam do pracy, po drodze wstapilam do takiej naszej lokalnej galerii handlowej, gdzie w
Ptasia jadlodajnia
sklepie nie dla idiotow kupilam duzy powerbank, zeby nie zostac z nienaladowanym telefonem w razie kryzysu, potem wpadlam do OBI, gdzie kupilam taki metalowy stelaz do kulek dla ptakow, ktore to kulki wczesniej zawieszalam w siateczkach i wprawdzie pilnowalam, ale z tylu glowy mialam, ze czasem te ptaszki sie w siateczki zaplatuja i umieraja. Teraz juz nie bedzie takiej opcji. Do tego kupilam cale wielkie pudlo nowych kulek, w mieszkaniu zostawilam torebke, odcielam metke z cena ze stelaza i pognalam instalowac wszystko na krzaku pod balkonem. Przy drzwiach wejsciowych jest na klatce schodowej kaloryfer. Ja patrze... a na tym kaloryferze lezy pompka do roweru i... moje okulary. Jednoczesnie bardzo sie ucieszylym i wqrwilam do czerwonosci, polecialam do domu, zawolalam slubnego i zapytalam najgrzeczniej jak umialam, co to ma byc, choc rece zwiniete w piesci swedzily mnie, zeby mu zasadzic miedzy oczy i spuscic ze schodow. Byl szczerze zdziwiony, nie wiedzial, nie pamietal, dziura w czasoprzestrzeni mozgowej. Powiedzialabym nawet, ze byl tym wszystkim przerazony, ja zreszta tez. 
   Teraz kuje zelazo poki gorace i namawiam go, zeby wybral sie do rodzinnej, bo sa jakies leki, ktore co prawda nie wylecza, ale moga spowolnic rozwoj choroby. Do niczego nie moge go zmusic, on sam musi dojrzec do tego, ze jest chory i potrzebuje pomocy medycznej. Zeby uprzedzic ewentualne pytania, droga do umieszczenia go w placowce zamknietej jest kreta i daleka, musi sie jeszcze wiele wydarzyc, nie chce sie tu wdawac w szczegoly, ale znam sprawe w przypadku mamy P., jak dlugo trwalo i do jakich cyrkow dochodzilo, zanim jego mama trafila do domu opieki, a jeszcze pozniej, jakie sadowe korowody musial przechodzic, zanim zdolal ja czesciowo ubezwlasnowolnic. I ile lat wszystko trwalo. Tu nie ma tak, ze czlonek rodziny chce, to dom opieki juz czeka z otwartymi ramionami i przyjmuje delikwenta. Na razie wiec wywieram jedynie lekka presje, zeby udal sie do rodzinnej po pomoc, ale zmusic do niczego nie moge. Pozostaje mi tylko modlic sie, zeby nie gubil kluczy i nie chowal w chwilach otumanienia moich rzeczy. Szczegolnie, ze teoretycznie mogl z tymi okularami zrobic wszystko, np. wyrzucic do smieci gdzies daleko od domu, wiec szukaj wiatru w polu. A jak zachce mu sie pobawic moim portfelem ze wszystkimi dokumentami, kartami bankowymi i pieniedzmi? Gdzie mam to przed nim chowac? Pozostaje nadzieja, ale wiadomo, ze to matka glupich.

08 stycznia 2026

Mimowolne ostrzezenie

    Na pewno nie bylo zamiarem lewackich terrorystow, ktorzy w sobote 3 stycznia o 6.00 podpalili kabel jakiegos waznego wezla elektrowni zasilajacej kilka dzielnic w Berlinie, pokazywanie spoleczenstwu, co je czeka, kiedy nadejdzie jakies nieszczescie w postaci ataku terrorystycznego, dzialan wojennych czy innych dopustow. Awaria pradu w ponad 50 tysiacach gospodarstw domowych stolecznego miasta  pokazala absolutna bezsilnosc panstwa w obliczu kryzysu. Siadlo wszystko, ogrzewanie za sprawa pomp ciepla napedzanych pradem, telefonia, internet, zasiegi, przygotowywanie posilkow i mobilnosc tych, ktorzy postawili na auta elektryczne, bo te na mrozie szybko sie rozladowaly. Skrajnie lewicowa "Grupa Wulkaniczna", ktora przyznala sie do podpalenia mostu linowego, opisala ten akt sabotazu jako samoobrone miedzynarodowej solidarnosci ze wszystkimi, ktorzy chronia Ziemie i zycie. No nie debile? Jak wszyscy z tych podkarmianych przez rzadzacych organizacji NGO, tych antif, ktorych czlonkowie probuja mlotkami zabijac ludzi wygladajacych na zwolennikow prawicy, jak to mialo miejsce na Wegrzech, gdzie w wiezieniu siedzi ten odmieniec z Niemiec, facet o imieniu Maja.
   Tym razem awaria okazala sie byc na tyle powazna, ze zakonczenie prac nad przywroceniem pradu zapowiedziano dopiero na czwartek 8 stycznia. To do kupy 6 dni i o ile latem mozna by jakos sprobowac ratowac sie grillem w ogrodku, dni sa dlugie, jest cieplo, mozna korzystac z rowerow, tak w zimie wszystko wyglada znacznie gorzej. Zamknieto wszystkie placowki oswiatowe, szkoly, przedszkola, swietlice i nagle okazalo sie, ze trzeba pilnie ewakuowac szpitale i domy opieki. Powiecie, ze przeciez tego typu placowki dysponuja agregatami pradotworczymi. No coz, teoretycznie powinny dysponowac, tyle tylko, ze wladze Berlina (CDU + SPD) w beztroskim przeswiadczeniu, ze takie rupiecie nie sa koniecznie potrzebne, a nawet calkiem zbedne, wyslaly je w liczbie 470 na Ukraine, pozostawiajac placowki opiekunczo-medyczne z reka w nocniku w kryzysie. Poprzewozono ludzi ciezko chorych, niepelnosprawnych, starych do jakichs hal sportowych, zeby te kilka dni mogli spedzic w cieple, kiedy w tym samym czasie w Hotelu Dormero na Ku´Damm luksusowe pokoje zajmowali azylanci. Inni mieszkancy, nie wymagajacy z racji chorob czy wieku obcej pomocy, zdani byli wylacznie na siebie, mogli sobie wynajac hotel za wlasne pieniadze, bo panstwo gwarantowalo im talon na 70 euro i to tylko  wtedy, jesli ich dochody byly odpowiednio male. Wygrali ci, ktorzy mieli rodzine lub znajomych w innych dzielnicach Berlina i mogli spedzic te kilka dni u nich, majac swiadomosc, ze w tym czasie ich mieszkanie moze zostac spladrowane i ograbione przez kolorowych lowcow okazji do wzbogacenia sie. Policja bowiem nie moze byc wszedzie. Dlatego wiele osob pozostalo we wlasnych mieszkaniach, zeby uchronic je przed zlodziejami. Pewna prywatna firma ochroniarska zaoferowala pro bono swoje uslugi w transporcie czy pilnowaniu pozostawionych domow, wladze sie nie zgodzily, widocznie w trosce o swoich pupilkow, zeby w spokoju mogli pladrowac cudze domy. A jedynym zmartwieniem kanclerza byl kryzys energetyczny na Ukrainie, nie pofatygowal sie na miejsce berlinskiego kryzysu.
   A swoja droga, to typowe, ze jesli gdziekolwiek na swiecie cos sie dzieje, jakis zywiol nawiedza okolice, rozpetuja sie zamieszki, podpalenia, na filmach z placu boju widac glownie czarnych wynoszacych ze sklepow wypasione telewizory czy inne kosztowne dobra. W Berlinie podobno kilka sklepow, glownie spozywczych, zostalo wyczyszczone do zera. 
   A ci unijni geniusze chca uwalic ludzi w zakaz gotowki, juz widze jak w czasie awarii bedzie mozna placic kartami czy telefonami. No tylko pogratulowac przygotowania do jakiegokolwiek kryzysu tym przymusem narzuconym przez zielone lady poslugiwania sie wylacznie jakimis energiami odnawialnymi napedzanymi pradem. Juz sie ciesze.
   A partie, ktore swoja glupia polityka doprowadzily do destrukcji przemyslu, rolnictwa i pelnej destabilizacji panstwa za sprawa niekontrolowanej migracji i braku konsekwencji w deportacjach, pewnie niedlugo zorganizuja protesty Babc przeciw Prawicy czy innych populistycznych akcji, ze to niby AfD wszystkiemu winna. Calkiem jak Tusk winien sniezycy. A Putin wszystkich innych niedogodnosci.
   Wladzunia i mainstreamy juz dopisuja swoja wersje, ze niby Rosja ma do czynienia z tym aktem sabotazu na wielka skale, a eksperci do spraw bezpieczenstwa wieszcza, ze na Berlinie sie nie skonczy, inne duze miasta tez beda atakowane. Ale sami zobaczcie, ta grupa ekstremalnej lewicy przyznala sie do podpalenia niby w walce z kapitalizmem, ale po dupie dostali nie kapitalisci, a najzwyklejsi obywatele. Bo lewacy i zieloni to osobniki niespecjalnie oczytane, za to zawziete i fanatyczne. Przykleic dupy do asfaltu, zniszczyc jakis zabytek czy dzielo sztuki, odebrac zwyklym ludziom prad albo doprowadzic do obowiazku nakretek do butelek na sznurku. I paczta ludziska, od razu klimat sie ochlodzil - to dziala!!! CUT!
   Kupilam na wszelki wypadek taki wiekszy powerbank i duzy zapas zarcia dla futer, a auto mam stale zatankowane do pelna. Zapas baterii w piwnicy, radio na korbke i sporo swiec, poza tym kilka litrow wody mineralnej bez babelkow. 
   Ale co mi po tym, jak panstwo nie inwestuje w bezpieczenstwo energetyczne z powodu wysokich kosztow i rownie wysokich wydatkow na przestepczych darmozjadow nazywanych dla zmylki azylantami, a wiele placowek pozbawia sie generatorow pradu, bo niby potrzebne sa na Ukrainie. Jak zawsze dobro calego swiata przed dobrem wlasnego kraju i obywateli.


06 stycznia 2026

Bankowe domino

    Na pewno juz slyszeliscie, bo podawano w polskich mediach, a jesli nie, to posluchajcie. W Gelsenkirchen wlamano sie do pomieszczenia ze skrytkami bankowymi miejscowej Sparkasse i ponad 90% z nich wyczyszczono do zera. Przypuszczalna suma kradziezy to 30 milionow euro, taka jest wersja oficjalna. W rzeczywistosci straty sa z pewnoscia znacznie wieksze. Dlaczego? Juz tlumacze. 
   Tenze bank miesci sie w dzielnicy tlumnie zamieszkiwanej przez Turkow, tych zadomowionych tu od pokolen, pracujacych, majacych dawno obywatelstwo. Ten narod ma w zwyczaju na kazda okolicznosc (narodziny dziecka, sluby itp) obdarowywac sie zlotem, glownie w postaci sztabek, rzadziej bizuterii, bo sztabka czy moneta to dobra lokata kapitalu. Niektorzy robia nie do konca legalne interesy, wiec i gotowki w skrytkach nie brakowalo. I teraz tak, bank w razie czego wyplaca za skrytke ryczalt 10.300 euro (taki przelicznik z poprzednich 20 tysiecy marek) i taka sume podano jako wysokosc lupu zlodziei - te 30 milionow, z tym, ze w skrytkach bylo na pewno duzo, duzo wiecej. Podam przyklad: zloty krugerrand kosztuje ok. 3500, trzy takie monety to mniej wiecej wysokosc odszkodowania, ale jak znam zycie, to klienci mieli tam raczej znacznie wiecej dobra niz po trzy monety. 
   Mozna oczywiscie zalozyc sobie prywatnie dodatkowe ubezpieczenie na zawartosc skrytki bankowej, ale malo kto podejmuje takie kroki, wierzac, ze przeciez w banku te jego dobra sa bezpieczne, a poza tym gotowki nie ubezpieczy zadna ubezpieczelnia, bo gotowka powinna lezec na koncie, a nie w skrytce. 



   Na pierwszym zdjeciu jest pomieszczenie archiwum, przez ktore zlodzieje przeszli do pomieszczenia ze skrytkami, z tylu w scianie widac wywiercony otwor, przez ktory dostali sie do srodka, z drugiej strony sa pomieszczenia parkingu. Na drugim zdjeciu widok z zewnatrz. Policja ma cala liste bardzo powaznych watpliwosci:
1. w pomieszczeniach Sparkasse nie bylo kamer, jedyne zdjecia, jakimi policja dysponuje, sa z monitoringu parkingu (sprawcy byli zamaskowani),
2. nie uruchomil sie zaden alarm,
3. bank nie posiadal czujnika wstrzasow, ktory moglby zadzialac podczas wiercenia,
4. jak widac na drugim zdjeciu, nad bankiem sa mieszkania, ale nikt nic nie slyszal. Znacie dzwieki, jakie sie rozchodza po budynku, kiedy mieszkacie na parterze, a sasiad z piatego pietra pracuje wiertarka? No wlasnie.
5. z tychze powyzszych powodow ubezpieczalnia moze (i z pewnoscia to zrobi) odmowic wyplaty odszkodowan za brak podstawowych srodkow zabezpieczajacych ze strony banku, a to znaczy, ze klienci zostana z reka w nocniku, bo nawet tej jalmuzny w wysokosci 10.300 tez nie bedzie. A jak znam zycie i okolicznosci, to kwota lupu moze byc liczona w setkach milionow euro.
   Podam jasny przyklad z wlasnego podworka, ja mieszkam na parterze, potrzebuje na krotko skoczyc do sklepu, wiec nie klopocze sie zamykaniem okien otwartych na uchyl i nie zamykam drzwi na klucz, bo przeciez nie bedzie mnie tylko pol godzinki. W tym czasie mam wlamanie i nie dostaje odszkodowania, mimo ze mam mieszkanie ubezpieczone od wlamania, ale poniewaz zachowalam sie lekkomyslnie, to ubezpieczelnia nie placi. A oni juz bardzo dokladnie i skrupulatnie badaja sprawe, wysylaja swoich rzeczoznawcow, bo ktoraz to ubezpieczelnia chetnie wyplaca odszkodowania? Brac umieja, ale placic to juz niechetnie, wiec szukaja dziury w calym, zeby sie uchronic. Tak bedzie z powyzszym przypadkiem banku.
   Na swiatlo dzienne wychodza coraz to weselsze fakty, klienci kipia wsciekloscia, bo juz wiedza, ze wszystko, co mieli, poszlo sie bujac. Myslicie, ze to koniec? No nie, a zapowiada sie na jeszcze wiecej. Trzeba zaopatrzyc sie w popcorn.
   Z filli Sparkasse w Bonn zginelo ze skrytek 2 kg zlota (wartosc ok. 250 tysiecy euro), podejrzewaja jednego z pracownikow, wlamania bowiem nie bylo, ale gostek jest na wolnej stopie.
   Z filii Sparkasse w Halle (Westfalen), w porze kiedy normalnie pracowala (12.45-13-10) okradziono cztery skrytki, wartosc lupu nieznana. I znow kamer nie bylo.
   To wszystko wyglada na przestepstwo zlecone, ze wskazaniem gdzie i komu oplaca sie zabierac w tym konkretnym banku. Poza tym te zdarzenia jasno pokazuja, ze skrytki bankowe absolutnie nie chronia dobr, jakie w nich deponujemy, wierzac, ze nigdzie nie beda tak bezpieczne jak w naszpikowanym elektronika banku. No coz, mozna sie bardzo pomylic. I chyba ktos musial wiedziec, ze w skrytkach byly lewe pieniadze czy zloto z nie calkiem legalnych geszeftow i nikt nie bedzie smial sie dopominac o ich zwrot, bo sam narazilby sie fiskusowi i wymiarowi sprawiedliwosci. No mistrzowska kradziez!

04 stycznia 2026

Spal zólte kalendarze...

    Kalendarze przygotowalam juz ostatniego dnia grudnia po poludniu, no bo przeciez nie bede latac po nocy i rozwieszac, a mam tego sporo. No bo tak: w kuchni wisza dwa, zamawiany przeze mnie z wybranymi zdjeciami i ten z 365 kartkami do zrywania, ktorego wlasciwie nie potrzebuje, ale jak wiadomo, przyzwyczajenie to druga natura, wiec najpierw kupowala mi go mama, a teraz marudze Bogusi. Jako drugi Bogusia kupuje mi wedlug zyczenia, a to kalendarz ze zdjeciami Crisa Froesa, a to z Kotem Jasniepanem, a teraz miala sama wykazac sie kreatywnoscia i dostalam kalendarz z zamkami w Polsce, piekny! Ten z zamkami wisi w przedpokoju naprzeciwko drzwi od kuchni i maskuje skrzynke z bezpiecznikami. W sypialni wisi apteczny, ktory rok w rok dostaje z naszej apteki, gdzie jestem wieloletnia klientka, ze znaja mnie juz po nazwisku, w tym roku to kwiaty. Ostatni wisi w lazience vis a vis kibelka, zeby przy czynnosciach bylo na co popatrzec i sie nie nudzic. Ten to zdjecia Getyngi autorstwa naszego guru z grupy fotograficznej, to juz trzeci z kolei, bo pierwszy wygralam na grupie, a dwa nastepne juz sobie kupilam, bo ladne. Ostatni wisi u mamy i ten dostala od firmy przysylajacej opiekunki. 
   Musze sie Wam przyznac, ze nigdy nie ogladam nowych kalendarzy, tych sciennych ze zdjeciami, bo lubie sie zaskakiwac kolejnymi miesiacami, ktore poznaje dopiero wtedy, kiedy nadejda. Bogusia pytala mnie wprawdzie, jak mi sie podoba ten, ktory kupila, a ja klamliwie odpowiedzialam, ze bardzo, ale nie ogladalam wszystkich zdjec, bo nie i juz! Obejrze, kiedy przyjdzie czas.
   Ja w ogole mam pierdolca na liczenie czasu, bo jak wiadomo, tylko szczesliwi czasu nie licza, a ja przeciez do szczesliwych nie naleze, wiec wszedzie mam zegary i zegarki. Nawet w lazience mialam, ale ten sie spoznial, wiec go wyrzucilam. W lazience i tak zawsze mam ze soba smartfon, bo jak juz kiedys wspomnialam, przy ablucjach lubie sluchac politycznych podcastow, wiec i godzine mam pod reka.
   Ostatnio zapunktowalam sobie u nowej sasiadki z przeciwnej strony ulicy, wprowadzila sie po smierci poprzedniczki, tez bardzo sympatycznej kobiety. Zadzwonila do drzwi w nowy rok i pytala, czy nie wiem, do kogo nalezy auto z rejestracja hamburska, ktore ja tak zastawilo, ze boi sie wyjechac. Tego akurat nie wiedzialam, ale pytam, czy ma Parkhilfe (to te pip-pip kiedy zderzak zbliza sie do przeszkody i piiiiiiiiip, kiedy juz prawie jej dotyka, nie wiem, jak to sie nazywa po polsku), no nie miala, wiec zaproponowalam, ze jej pomoge wyjechac. Faktycznie musiala dobre piec razy bujac sie w przod i w tyl, zanim dala rade wyjechac, a spieszyla sie do pracy. Rzeczywiscie bez tego pipania czy mojej pomocy moglaby miec problem i uszkodzic tego hamburskiego buca, ktoremu myslenie i empatia byly obce, kiedy parkowal. Nasza uliczka jest niewielka, wiec czesto zdarzaja sie takie sytuacje, ze nielatwo jest wyjechac, ale z Parkhilfe nawet ja radze sobie swietnie. Nigdy wczesniej nie mialam takich ulatwien w aucie, ale teraz nie wyobrazam sobie tego nie miec. Podobnie zreszta jak klimatyzacji, kto kiedys w Polsce mial klimatyzacje, okno sie otwieralo i wialo przyjemnie, choc czesto potem jakies lumbago krzywilo szyje. Albo ABS i jeszcze jakies cuda-wianki ulatwiajace kierowcom zycie. A teraz? No nie ma takiej opcji, zebym nie miala, wygody uzalezniaja. Ja zreszta i tak dopiero niedawno nauczylam sie parkowania rownoleglego i wciskania w niewielkie luki, bo kiedys wolalam nadkladac drogi, nawet sporo, zeby znalezc miejsce, gdzie moglam wjechac przodem, jednym kolem na kraweznik. A tera umim i dumna jestem, a co!

02 stycznia 2026

Umownie

    Dzien taki sam jak przedwczoraj, w poprzednim roku, tylko w kalendarzu jest umownie inaczej. W moim zyciu to pierwszy taki nowy rok, o ktorym wiem, ze bedzie znacznie gorszy od poprzedniego, dlatego z przykroscia i bolem czytalam zyczenia szczescia, zdrowia i spokoju. Nie bedzie niczego z tych trzech pojec w moim zyciu, ja to wiem i powinni wiedziec wszyscy ci, ktorzy sa blisko mnie, bo takie zyczenia wygladaja troche na kpine, ale mimo wszystko dziekuje.
   Stary rok zakonczyl sie dla mnie gigantycznym zalamaniem psychicznym, tak samo zreszta zaczal sie nowy. A wiadomo, ze tego typu problemy rzutuja na samopoczucie. Jest zle, bedzie pewnie gorzej, rozrusznik moze i pomaga w pracy serca, ale duszy nie uleczy, a ta z kolei zneca sie nad tym nieszczesnym organem, zmusza go do galopu albo przeciwnie, zwalnia, powoduje fizyczny bol. Wiem, jesli serce boli, to nie jest to nic niepokojacego, jedynie tzw. nerwica i kardiolog nic na to nie pomoze, najwyzej udzieli rady, zeby miec mniej stresu w zyciu. Kolejna upierdliwa dolegliwosc to dzwonienie w uszach i wiem, ze to niegrozne, ale czasem mam ochote obciac sobie ten leb, byle przestac slyszec to dzwonienie. Czuje, ze moja zmora wraca ze zdwojona sila, a ja powoli nie mam sily z nia walczyc, zreszta termin do specjalisty od duszy to w tej chwili u nas ok. roku, ludzie gremialnie choruja psychicznie, glownie jest to depresja, burn out i inne podobne choroby bedace nastepstwem ogromnego stresu. A nowy rok przynosi ze soba kolejne wyzwania, glownie finansowe, inflacja, podwyzki na kazdym polu, wprowadzanie nowych ograniczen i obowiazkow, przymusow i inwigilacji, bo po pierwsze trzeba miec z czego utrzymac tych "uchodzcow", ktorym nie chce sie pracowac, a po drugie kontrola nad spoleczenstwem musi byc rozszerzona, bo spoleczenstwo zaczyna sie budzic z nirwany o pieknej wspolnej Europie, ktora z dnia na dzien przeobraza sie w Europe dyktatorska. Dyrektywy sa nie tylko coraz glupsze, ale i coraz drozsze, a kontrola i sankcje coraz ostrzejsze.
   Osobnym tematem jest slepa wiara niektorych, ze Ukraincy sa buforem chroniacym inne panstwa przed zakusami Rosji, nie sa. Oni maja na celu jedynie wlasny interes, nawet nie interes panstwa. Kradna darowizny wojenne na potege, co rusz slychac o kolejnych aferach korupcyjnych w tym panstwie. Ci ukrainscy "uchodzcy" (nie wszyscy, bo nie mozna uogolniac) zyja jak paczucie w masle, rozjezdzaja niemieckie autostrady tak drogimi furami, ze niejeden Niemiec nie moglby sobie na nie pozwolic, ale ciagna pomoc socjalna i ani mysla podjac zadnej pracy. Nie byloby uczciwiej, zeby najpierw pozbyli sie majatku, a pozniej prosili o socjal? Niemiec na socjalu nie ma prawa w ogole miec auta ani zadnego innego majatku. Podwojna moralnosc? No i te ich wyjazdy na swieta na Ukraine, gdzie podobno grozi im smiertelne niebezpieczenstwo. Podroz i pobyt oplacane z niemieckiego minimum socjalnego? Mnie nie stac na wyjazd na kilka dni do Harzu.
   No i to straszenie wojna. U niektorych mentalnosc zatrzymala sie w koncu lat 30-tych ubieglego wieku i wieszcza, ze pokojowe relacje Niemiec z Rosja, jakie mialy miejsce, zanim unia nakazala ich zerwanie, to gotowy przepis na powtorke 1 i 17 wrzesnia 1939. Ale skrzetnie zapominaja o bogatej wspolpracy z okupantem swoich ukrainskich pupilkow, o Wolyniu, SS-Galizien, banderowcach i UPA. Teraz ukrainscy terrorysci wzieli sie za wysadzanie gazociagow, zeby uniemozliwic Niemcom korzystanie z rosyjskiego gazu, ale jakos niemieckie dotacje, prezenty, pomoc socjalna i militarna im nie przeszkadzaja i nie brzydza. Nie ludzcie sie, Ukraina walczy we wlasnym interesie, nie w Waszym ani naszym. A poza tym, jesli wczesniej sie ta wojna nie skonczy, czekaja Waszych synow wezwania w kamasze, podczas gdy ukrainscy poborowi w wieku 18-24 beda siedziec w ciepelku na niemieckim socjalu, bo ich prezydent zwolnil ich z obowiazku obrony ojczyzny i pozwolil wyjezdzac z kraju. Juz nawet nasz kanclerz podjal temat, zeby wracali do siebie walczyc. Juz to widze, skoro nawet pracowac im sie nie chce.
   Sylwestra spedzilam na ratowaniu Toyki z atakow paniki, z poczatku bylo burzliwie, ale kiedy zaczal dzialac ten zel wcierany w dziaselka, Toya sie prawie uspokoila, w kazdym razie nie trzesla sie jak na poczatku, choc do lezenia preferowala miejsce miedzy sofami i regalem z ksiazkami, tam polozylam jej to kudlate poslanie, przykrylam kocem i tam sobie spokojnie lezala. Ja za to sama popijalam rozowe wino musujace Brut Dargent w wersji piccolo.








   Jakims cudem przezylysmy  te kanonade, chociaz mimo zelu przy glosniejszych wybuchach zrywala sie z tego swojego kacika i szukala spokojniejszego miejsca. Tyle ze u mnie wszystkie pomieszczenia maja okna, ktore byly wprawdzie zamkniete i zasloniete, ale niewiele to dalo. W kazdym razie moge z cala odpowiedzialnoscia polecic ten zel SILEO, juz trzeci czy czwarty rok uzywamy go w okresie okolosylwestrowym i dziala. Przynajmniej pies sie nie trzesie i nie panikuje.

31 grudnia 2025

Sylwestrowo

    No i niestety nadciagnal ten najgorszy dla Toyi i wielu innych zwierzat dzien w roku, choc kanonady trwaja juz od jakiegos czasu. W Niemczech sprzedaz petard i fajerwerkow zaczyna sie wprawdzie dopiero 29 grudnia, ale wiele osob przywozi sobie tansze i mniej bezpieczne z Europy wschodniej. W ostatnich dniach duzo sie slyszalo o przejeciu na granicy nielegalnych transportow materialow pirotechnicznych i nie sa to jakies pojedyncze przypadki, ale te zarekwirowane rzeczy mierzy sie w tonach. Cale szczescie, ze teraz na granicach jest wiecej kontroli i sa one dokladniejsze, z bagaznikami wlacznie, wiec sporo kontrabandy udalo sie przejac. Od lat trwaja dyskusje na temat zakazu uzywania petard hukowych i ogolnie wszystkiego, co zagraza ekosystemowi i zyjacym w nim zwierzetom. Bo przeciez nie chodzi jedynie o zwierzaki domowe, psy czy koty, ale w okresie sylwestrowym ginie mnostwo zwierzat dzikich i ptakow, ale kretynom, szczegolnie tym kolorowym pomiotom najezdzcow jest wszystko jedno. Im przeszkadza wszystko, co wiaze sie z kultura zachodu, jego zwyczajami, religia, a politycy poddanczo zmieniaja nazwy np. jakrmarkow bozonarodzeniowych na zimowe, zeby ich czasem nie urazic. A dla nich, im wiecej zwierzat zginie (psom rzucaja pod lapki specjalnie petardy), im wiecej pozarow spowoduja rakietami, im wiecej choinek zniszcza, zdewastuja szopek, kosciolow, swietych figur, tym sa szczesliwsi, bo maja plusy u swojego boga za niszczenie wszystkiego, co nie jest halal. 
   Ja zdaje sobie sprawe, ze dla mnie ten nadchodzacy rok bedzie wielkim wyzwaniem, zarowno pod wzgledem zdrowotnym, relacjami rodzinnymi, ale glownie politycznie - bedzie zle i jeszcze gorzej. Takie szykany, jakie na nas szykuja, zeby moc przyjmowac jeszcze wiecej pasozytow dojacych system socjalny Niemiec, nie mieszcza sie normalnemu czlowiekowi w glowie. Wiek emerytalny ma byc podniesiony do 70 lat, wiele podatkow i akcyz drastycznie podwyzszonych, wlacznie z wywlaszczaniem wlascicieli nieruchomosci, jesli panstwo uzna, ze na jedna osobe przypada zbyt duza przestrzen mieszkalna. Tak, w Polsce powojennej juz tak wlasnie robiono, moj pradziadek zostal wyrzucony z domu, ktory sam budowal, bez prawa zamieszkania. Tylko ze jemu wpuscili do budynku Polakow, nie muzulmanow, ale to jedno licho, ktos przejal bezprawnie jego krwawice. Podobnie dzieje sie z cenzura, zupelnie jak za Stalina i Bieruta, naduzywany jest paragraf 188 dotyczacy znieslawienia osob publicznych czyli "obrazy majestatu" pana/pani dyktator. Wiele osob doswiadczylo porannej wizyty strozow prawa i odebrania roznych nosnikow. Za to cenzura hula po fejzbukach, a X obciaza sie wielomilionowymi karami za to, ze nie chce poddac sie unijnej cenzurze.
   Bardzo kibicuje europejskim rolnikom, ktorych chca udupic unijni bonzowie, ktorzy byc moze wzieli troche na ksiazeczke SKO, zeby podpisac ten krzywdzacy rolnikow i rolnictwo Merkosur. Przemysl juz zdolali zniszczyc, energetyke jadrowa wysadzili w powietrze, doslownie, ale nie brzydza sie brac energii jadrowej od Francji, choc placic musza znacznie wiecej. Niech mi kto powie, ze to nie jest sabotaz. 
   Niemcy gremialnie emigruja i nie sa to niedouczeni analfabeci, ktorych dostajemy wzamian na ich miejsce, a ktorzy potrafia sie jedynie parzyc jak karaluchy i powolywac na swiat jednakowo niedouczonych, za to religijnie fanatycznych islamistow. Wyjezdzaja ludzie wyksztalceni, ktorzy nie chca byc okradani we wlasnym panstwie przez migrantow i rzad, nie chca ryzykowac zycia i zdrowia wlasnej rodziny i pracowac do smierci.
   No coz, Wam jednak zycze lepszego nowego roku, w Polsce zrobilo sie stabilnie, bezpiecznie, rzad chwilowo nie wyraza zgody na przyjmowanie muzulmanskich terrorystow, a ci, ktorzy juz tam sa, nie maja specjalnych praw jak tutaj. Niech Wam sie darzy!





Bronbuk nie mowic!

     Do napisania tego posta sklonily mnie niedawne wydarzenia w Bergkamen, gdzie  pewien mezczyzna zaatakowal nozem i ciezko poranil 26-let...