Wlasciwie dopiero jutro nadejdzie ta wiekopomna chwila wsadzania mi motorka w dupe, eee... to znaczy do serca. Prosze wiec jutro, 9 wrzesnia o godzinie 12.00 mocno trzymac kciuki. O ile bowiem do wszystkich moich dotychczasowych operacji podchodzilam na luzie i nigdy niczego sie nie balam, tak teraz umieram ze strachu, mam zwidy i przeczucia. Nie pocieszajcie mnie wiec, ze to rutynowy zabieg i ze po nim bede jak nowka sztuka niesmigana i prawie cnotliwa, bowiem niedawno inny rutynowy zabieg, przewidziany na trzy dni, u mnie rozwinal sie do horroru i tygodniowego pobytu w szpitalu, ze nie wspomne o kilku tygodniach dochodzenia do siebie juz w domu, skokach cisnienia i drastycznych spadkow tetna. U mnie nie ma rutynowych zabiegow, kazdy moze sie skonczyc roznie, bo ja nie jestem 08/15, mnie rutyny nie dotycza. W kazdym razie przygotowana jestem na wszystkie okolicznosci, wymanikiurowana i wypedikiurowana, wydepilowana, zeby w razie X dobrze prezentowac sie w trumnie, bo i tego nie wykluczam.
A z innych newsow? Mam dalszy ciag sprawy sluchawkowej, jeszcze weselszy od tamtej. Zamowilam nowe sluchawki i czekam. Dostaje maila od Hermesa, ze tego-a-tego dnia miedzy godzina x-y bedzie dostawa. Jestesmy wszyscy troje w domu, czekamy. Chwile pozniej dostaje kolejnego maila, ze moje sluchawki sa do odbioru na stacji benzynowej w Paket-Shop. No to zaczynam jazde, bo akurat az tak bardzo mi juz na tych sluchawkach nie zalezy, wiec postanowilam sie pobawic. Tym razem pisze do Hermesa, nie do Kauflandu, ani do nadawcy. W mailu zaznaczam, ze jestem obloznie chora, nie wychodze z domu i nie moge odebrac znikad. Odpowiedz przychodzi szybko, ze sie tym zajma. Nadzieja we mnie rosnie. Dostaje maila, ze Hermes ma dla mnie dobra wiadomosc, mianowicie moja paczka jest do odebrania na stacji benzynowej. Jeszcze rozbawiona, pisze kolejnego maila, ze jestem chora, nie wychodze z domu, ze te sluchawki sa mi bardzo potrzebne, a w ogole to ja zaplacilam za dostawe do mieszkania, a nie Paket-Shopu. Jak mozna sie bylo spodziewac, odpowiedz przyszla, ze paczka jest do odebrania gdziestam. Pisze wiec, czy w ogole ktos zywy czyta te maile, czy jest przy zdrowych zmyslach, czy tez tylko boty u nich pracuja, bo kurierzy na pewno nie. Nie zaskoczyla mnie odpowiedz, ze paczka lezy na stacji benzynowej do odebrania. Moj ostatni do nich mail brzmial nastepujaco:
"Jestescie firma niegodna polecenia, nie czytacie maili od klientow, nie obslugujecie ludzi niepelnosprawnych, wiec mozecie sami odebrac moja paczke ze stacji benzynowej i wetknac ja sobie gleboko w dupe."
A potem dodalam na czerwono i najwieksza z mozliwych czcionka:
"Nie moge odebrac paczki znikad, bo nie opuszczam mieszkania, jestem chora, oplacilam dostawe do domu i w domu czekam na dostarczenie zamowionego towaru".
Nie ludze sie, ze to cokolwiek wniesie, bo raczej zaden czlowiek nie czyta maili od klientow skierowanych do Hermesa. Na sluchawkach polozylam laske, szykuje sie jeszcze do napisania negatywnej opinii, choc raczej zdaje sobie sprawe z tego, ze to bedzie jedna z wielu negatywnych recenzji, a Hermes bedzie mial to w dupie.



