Translate

29 sierpnia 2025

Nudzi mi sie

    Nie pamietam dokladnie, kiedy to bylo, moglam miec kilka lat. Mieszkalismy wtedy razem z moja cioteczna babka, siostra mojej babci. Byla to osoba samotna (dzisiaj powiedziano by o niej stara panna), z przedwojennym wyksztalceniem, oczytana, cala w manierach i chyba tesknotach za czasem przeszlym. Od niej nauczylam sie kilku piosenek po francusku, od niej pobieralam nauki wlasciwego zachowania, nie pracowala, miala czas dla mnie, a ja lubilam sluchac opowiesci o jej zlotych czasach. 
   Pamietam ten dzien, kiedy bylam chora, lezalam w lozku i marudzilam, ze mi sie nudzi, wtedy ciotka Henryka glosem pelnym oburzenia pouczyla mnie, ze inteligentny czlowiek nigdy nie nudzi sie we wlasnym towarzystwie, a mnie  to tak bardzo zapadlo w pamiec, ze pozniej przez cale zycie umialam sobie zorganizowac czas sama ze soba, ze nawet do glowy by mi nie przyszlo, ze moglabym sie nudzic. Zawsze umialam znalezc sobie jakies zajecie, jak nie ksiazke, to jakas kreatywna robote, szycie, dzierganie, wycinanki - zawsze czyms zajmowalam czas spedzany we wlasnym towarzystwie.
   Istnieja jednak ludzie, ktorzy nie umieja i nie chca byc sami i snuja sie "po kominach", jak mawiala moja babcia. Na tyle nie umieja zorganizowac sobie czasu, na tyle nie lubia samotnosci, ze w kazdej wolnej chwili uciekaja z domu i leca do kogos, zeby nie byc samemu. Zaden problem, jesli odwiedzaja kogos o podobnych upodobaniach, gorzej, kiedy zaklocaja samotnosc czlowieka, ktory lubi i chce byc sam. Mialam dwie takie osoby w gronie znajomych, wszystko bylo w porzadku, kiedy wyprawialam jakies rodzinne urodziny i spodziewalam sie gosci, wtedy byli mile widziani, znacznie gorzej, kiedy nastepowal wieczor, na ktory cos sobie planowalam, slubny byl w pracy, dzieci juz spaly, ja szykowalam sie do spedzenia wieczoru nad ksiazka, przy ogladaniu filmu czy np. malowaniu, szyciu czy innej kreatywnej robocie, a tu nagle dzwonek, bo osoba X czy Y zaczela sie w domu nudzic. Bywalo, ze nie otwieralam drzwi, ale rzadko, najczesciej zgrzytalam zebami i spedzalam z tym kims wieczor na rozmowach o niczym, a moje plany szly sie bujac.
   Nasz P. niestety nalezy do tej kategorii, ze uwielbia latac po domach i nie byloby w tym nic nagannego, poki sam lata. Jednak kiedy ma w domu corke, zamiast wykorzystywac te trzy dni na zaciesnianie wiezi, na bycie we dwoje, na rozmowy, on kazdego dnia wlecze te dziewczyne do kogos i w ten sposob spedzaja czas. Bo jedni znajomi maja ogrodek, inni psa, inni kotka i w ten sposob organizuje jej pobyt u siebie. Tyle, ze mloda jest coraz starsza i jej zainteresowania sie zmieniaja, nie wystarczaja juz zabawy z cudzym kotkiem. Coz wiec tatus robi? Sprowadza do siebie przyjaciolke corki i zamiast sam sie nia zajac, ma dzieciaka z glowy, bo dziewczyny spedzaja czas ze soba, a on ma wolne. Zdarza sie rowniez, ze zwala sie komus na glowe razem z obiema pannami albo z synem, kiedy ma weekend bez corki. Nawet na wakacje do Polski zabiera te kolezanke corki, zeby nie musiec sam spedzac z nia czasu, bo tam juz nie ma do kogo pojsc. Lubie czlowieka, to nasz prawdziwy przyjaciel, ale tego zachowania nie jestem w stanie ani zrozumiec, ani tym bardziej zaakceptowac. Nie po to bowiem sa ustalone spotkania z dzieckiem, zeby to inni organizowali mu zajecia. 
 

4 komentarze:

  1. O nie ja się nigdy nie nudzę, zawsze tak miałam, a teraz w późnym wieku (w starości) ponad wszystko lubię być sama i wcale nie nazywam tego samotnością, bo ani trochę nie czuje się samotna będąc sama. Dziwi mnie takie ogólne mówienie że starci ludzie są samotni i zaraz współczuje im się, takie płacze/lamenty że tacy biedni bo samotni. A przecież ludzie są różni i różnie lubią, jedni wręcz kochają swój czas bycia samej/samego a drudzy potrzebują ciągłej bliskości kogoś i tak oni czują się samotni, ale nie uogólniajmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coz, niektorzy starsi ludzie nie umieja sobie zorganizowac czasu, siedza i gapia sie przez okno oraz dni spedzaja na tesknieniu za towarzystwem, wyplakuja sie, ze dzieci ich nie odwiedzaja. Ja duzo bym dala, zeby moc zyc sama, ale zawsze mialam pelny dom i mam do tej pory, a coraz bardziej przeszkadza mi czyjas obecnosc, chocby to byly najblizsze osoby.

      Usuń
  2. Mało, ja mam dużo czasu na przemyślenia, moje działania mogą być lepsze, właśnie z mojego punktu widzenia, nie mam potrzeby zwoływać rodziny czy koleżeństwa żeby oni ingerowali w moje decyzje, nie płacze nie wołam na pomoc, czyli co jestem bardziej samodzielna, odpowiedzialna za własne decyzje a nie decyzje podjęte przez sztab pomocników. Wnioskuje nawet że jestem bardziej autentyczna niż ci co maja wsparcie doradców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja juz od dawna przestalam kogokolwiek pytac o zdanie czy porady, sama decyduje o wszystkim, szkoda mi czasu na rozpytywanie.
      A tak przy okazji, przeczytalam ten artykul, ktory mi podeslalas i w pelni sie z nim zgadzam.

      Usuń

Zostaw slad, bedzie mi milo.

Nudzi mi sie

     Nie pamietam dokladnie, kiedy to bylo, moglam miec kilka lat. Mieszkalismy wtedy razem z moja cioteczna babka, siostra mojej babci. Byl...