Translate

27 lutego 2026

Ale blamaz!

    We wtorki zawsze robie zakupy, wiec i w ten pojechalam do sklepu. Akurat skonczyla sie nam woda mineralna, wiec zapakowalam kiste pelna pustych butelek na sklepowy wozek i zamiast skierowac sie do stanowisk, gdzie oddaje sie butelki, zamyslilam sie i wlazlam z ta kista przez samootwierajaca sie bramke na teren sklepu. Bramka byla samootwierajaca sie, ale z tamtej strony, bo kiedy chcialam sie cofnac i wyjsc, to juz sie otwierac nie chciala. No ale nie bedzie mi taka bramka stac na przeszkodzie, wiec poprosilam kogos z tamtej strony, zeby mi te bramke otworzyl. No i se przeszlam z powrotem, ale sklepowe zabezpieczenia przeciw zlodziejom zadzialaly bez pudla, rozlegly sie dzwonki, wycie i swiatelka tez mrugaly. A ja chcialam zapasc sie pod ziemie ze wstydu. Od razu przyleciala jakas ekspedientka patrzec, co wywoze nielegalnie ze sklepu, wiec zaczelam sie tlumaczyc, ze zamyslilam sie i wlazlam z pustymi butelkami, wiec chcialam sie ich tylko pozbyc. Machnela reka, ale co ja sie wstydu najadlam, to moje.
   Tego samego dnia po poludniu wywabila mnie z domu sloneczna pogoda, postanowilam zaryzykowac i wzielam Toyke na spacer. Przy okazji udalo mi sie zrobic jej smieszne zdjecie, bo zeby ladnie patrzyla w obiektyw, trzymalam w reku jej patyczek. A ona, zamiast stac spokojnie, to skakala i w skoku ja kliknelam, co poskutkowalo stojacymi uszkami, jak u ratlerka.


   No sami powiedzcie, gdybyscie nie wiedzieli, ze to Toya, to chyba nigdy byscie nie zgadli. Tego dnia sucz zainaugurowala sezon kapielowy, zanim zdazylam zareagowac, juz siedziala w wodzie. Sluzby miejskie wygolily brzegi tego cieku wodnego do golej ziemi, udroznili, bo wiadomo bylo, ze te duze ilosci sniegu zaczna topniec i beda musialy gdzies splynac. Przez kilka lat cieki zdazyly dosc gesto zarosnac. Pod siekiere poszly tez niektore drzewa rosnace przy tych strumykach.


   Normalnie nie bylo w ogole widac tego strumyczka, byl zarosniety przez trawy i jakies nadwodne krzaki, trzciny, te takie palki, irysy i podobne chabazie. Balam sie, ze mi sie pies przeziebi, w koncu to jeszcze luty, choc slonce juz odczuwalnie przygrzewalo. W ogole tego dnia Toyka nastawila sie na robienie roznych smiesznych minek.


   No a po powrocie myslalam, ze mi kolano z bolu odpadnie, spuchlo sobie znowu i to mimo tej opaski uciskowej, ktora zalozylam na spacer.
   Za to w srode nie zapomnialam sekatorka i nacielam sobie bazi, zeby miec odrobine wiosny w mieszkaniu.  Aska, zobacz, jaki sliczny bukiet z baziuff 馃槈, calkiem legalny i do tego w gratisie.



25 lutego 2026

Jesli klamac, to z glowa

    W Niemczech przymusowe finansowanie telewizji panstwowej zamyka sie w kwocie 55,08 € (nie pytajcie o te 08!) na kwartal. Placic musza wszyscy, nawet moja mama placi, chociaz i tak tego propagandowego gowna nie oglada, bo nie rozumie, ale nie dalo rady zwolnic jej z tych oplat. Chyba tylko wiadomokto nie ma obowiazku, bo i tak przeciez by nie placili, wiec z gory zostali z tych oplat zwolnieni. Do panstwowej telewizji zalicza sie jej program pierwszy ARD, drugi ZDF i trzecie lokalne, MDR, BR, WDR i SWR. Zajmiemy sie dzisiaj programem drugim, ktory juz niejednokrotnie dal dupy ciala ze swoja nachalna i klamliwa propaganda, poczawszy od radosnej informacji w nowy rok 2016, ze sylwester w calych Niemczech przebiegal w niezwykle przyjaznej atmosferze. A tymczasem swiezo przybyli muzulmanscy najezdzcy skrzykneli sie we wszystkich wiekszych miastach, rabowali, podmacywali, gwalcili i nekali niemieckie kobiety. Bylo kilka tysiecy skarg zlozonych na policji, zreszta i policja dala sie zaskoczyc, nie byli przygotowani na rozmiar tej przemocy. Po czterech dniach, kiedy juz nie dalo sie sprawy zamiesc pod dywan, ZDF wydalo komunikat, ze jednak ten sylwester taki spokojny i przyjazny nie byl, ale tez nie powiedziano, ze sprawcami byli ci tzw. "uchodzcy", co konsekwentnie utrzymywano pozniej i utrzymuje sie do dzisiaj.
   To jednak, co owa telewizja nawyprawiala ostatnio, nie zmiesciloby sie normalnemu czlowiekowi w glowie. Tu podobnie jak w Polsce TVP1, ten panstwowy program uchodzi wsrod starszych osob za bezwzglednie prawdomowna krynice wiedzy, bo tak bylo przez dziesieciolecia i ci ludzie wierza ich kazdemu slowu. Twarza tej tuby propagandowej jest niejaka Dunja Hayali, ktorej rodzice pochodza z Iraku, i jak to u wszelkiej masci neofitow i przechrztow bywa, probuje byc swietsza od papieza w kwestii migracyjnej. Jest homoseksualna, co byloby dla jej pupilkow niewybaczalne, ale chwilowo karkolomnie broni ich i polityki rujnujacej Niemcy. 
   Ta paniusia nienawidzi Trumpa, jego polityki i wszystkiego, co jemu sprzyja. Pisalam kiedys, jak na wizji ucieszyla sie z zastrzelenia Charliego Kirka. Oczywiscie to jej swiete i niezbywalne prawo nie lubic prezydenta innego kraju czy kogokolwiek innego, aleee... jako dziennikarka powinna na wizji pozostac neutralna, a swoje przekonania, sympatie i antypatie zostawic dla siebie. No ale kobita z profesjonalizmem daleko sie minela i od czasu do czasu puszczaja jej hamulce. Ostatnio chciala na sile udowodnic, jakimi to oprawcami sa urzednicy ICE i teraz nie wiem, czy ona sama wybrala ten filmik, czy tylko go propagowala i ostro komentowala, ale pokazywal on, jak ICE sila wyciagaja dzieci z budynkow, a potem jak prowadza kobiete-latynoske z uczepionymi jej spodnicy malymi dziecmi. Wszystko zostalo okraszone pelnym oburzenia komentarzem. Pewnie ci wszyscy wierni starsi widzowie przyjeli caly ten komunikat za prawde, bo przeciez taka panstwowa stacja nie nadawalaby nieprawdy. Trafili sie jednak tacy, ktorzy nie do konca uwierzyli i poszukali prawdy w internecie, w ktorym, jak wiadomo, nic nigdy nie ginie. No i sie okazalo, ze te dzieci wyszarpywane z domow przez policje (nie ICE, ale z daleka nie bylo widac) to byli uczniowie szkoly, w ktorej w 2022 roku doszlo do strzelaniny i policja rzeczywiscie wyciagala ich z budynkow, zeby ewakuowac. Zas matka-latynoska wykreowana zostala przez AI, czego dowodem byl znaczek, ktorego przez nieuwage propagandysci nie usuneli z ekranu.

Widac date, zdjecie mozna powiekszyc

Matka-latynoska wygenerowana przez AI (Dunja z przejeciem opowiada o brutalnosci ICE)

   Kiedy juz zupa sie wylala, szybko wykasowano dzielo AI i dopiero duzo pozniej skasowano reszte filmu, kiedy szperacze dowiedli, ze jest sprzed czterech lat. Wtedy dopiero odezwala sie szefowa stacji z przeprosinami za robienie z ludzi idiotow i za nachalna propagande.


   Internet mial beke, wszedzie az huczalo o braku profesjonalizmu i to za pieniadze obywateli Niemiec (i nie tylko). Za pieniadze nachalnie ludziom z gardel wyrywane, bez wzgledu na to, czy w ogole ogladaja ten sciek.
   Czy ktos zostal za to ukarany? No nie. Przeciez usuneli material i przeprosili, wiec czego jeszcze bic te piane po proznicy. Tworzenie falszywych wiadomosci w dobrej ich zdaniem sprawie to norma dla niektorych, szczegolnie tych politycznie poprawnych, bioracych czynny udzial w niszczeniu narodu i panstwa.


23 lutego 2026

Znienacka wiosna!

    Nagle i znienacka uprzedwiosnilo sie i nie byloby w tym nic zlego, gdyby nie to, ze wszystko dzieje sie zbyt nagle, nie dano nam okresu przejsciowego, tylko z glebokiej snieznej i mroznej zimy zrobila sie dwucyfrowa temperatura. Cisnienie atmosferyczne skacze jak wsciekla pchla, leci najpierw do piwnicy, przebija stropy i laduje na wartosci 720mm/hg (bo ja mam taki starodawny barometr, co to sie nie zna na tych nowoczesnych hektopascalach, co jest mi na reke, bo w szkole uczyli mnie innych jednostek), po czym, jakby je ktos tam na dole w tylek szpilka potraktowal, w ciagu jednego dnia startuje wzorem rakiety miedzyplanetarnej na 770. No kto to wytrzyma? Znaczy ja wytrzymuje, bo szczesliwie, kiedy bozia rozdawala meteopatie, nie bylo mnie na zbiorce. Mnie tam nic nie przeszkadza, zadne pelnie ksiezyca czy inne cuda, ale w tym przypadku i ja odczuwalam pewne niedogodnosci, inni umierali. 
   Teraz znow mamy dolek meteo, temperatura bardzo urosla, za to raczy nas deszczem, ma padac przez kilka dni i niby to dobre dla srodowiska, bo nie narzeka ono na nadmiar wody, ale swiat wyglada nieszczegolnie. Chodniki zasypane zwirkiem, ktorego jeszcze nie wolno odmiesc, bo prawdopodobienstwo sniegu w marcu jest wysokie, musi wiec lezec do prawdziwej wiosny. Pogoda z wygladu iscie listopadowa, nagie drzewa, ale w trawie juz duzo sie dzieje, ruszyly ranniki i przebisniegi, szykuja sie krokusy, a kiedy przyjrzec sie tym nagim galazkom drzew z bliska, widac, ze juz dobrze puchna i szykuja sie do wielkiej eksplozji. I to oczywiscie bardzo cieszy, bo poza tym, ze zima poszla sobie w cholere, nie ma za duzo powodow do radosci.



   Sytuacja polityczna jest coraz bardziej napieta na Bliskim Wschodzie, ale i w Europie wrze coraz mocniej. Tak sobie niedawno gadalysmy na mailach z Teresa, ze muzulmanie wymagaja akceptacji dla wlasnej religii i tradycji, podczas gdy sami wzamian oferuja otwarta pogarde dla wszystkiego co chrzescijanskie i zachodnie. Ani mysla asymilowac sie, dostosowywac do panujacych w swiecie zachodnim praw, sa roszczeniowi, brudni, a wiekszosc z nich to przestepcy. Dostaja dach nad glowa, zasilki, kursy, sa traktowani lagodnie w przypadku lamania prawa. Przyklad? A prosze bardzo.
Bezprawiem i niesprawiedliwoscia Niemcy moga konkurowac z PiSem.
Kosmopolityczny system sprawiedliwo艣ci!
Po gw*艂cie na 12-letniej Mii i uniewinnieniu sprawcy Ahmada:
„Cz臋sto zdarza si臋, 偶e ludzie (ludzie? 12-letnie dziecko) pocz膮tkowo m贸wi膮 „nie”, a potem daj膮 si臋 przekona膰 czu艂o艣ci膮”. – (S臋dzia Martina Hahn)
https://x.com/TimKoffiziell/status/1876893452119461983?s=20

Co tu komentowac? Moze gdyby te sedzie, albo jeszcze lepiej jej corke spotkal podobny los, jakos wlasciwiej by zareagowala. Jesli dla takiej suczy gwalt jest jakakolwiek czuloscia, to czym bedzie morderstwo? dekapitacja? (niedawno niedaleko Florencji znaleziono bezglowe cialo Niemki zamordowanej i pocietej na kawalki przez Erytrejczyka). Balam sie Arabow, ale Afrykanie bija ich na glowe w brutalnosci i bezwzglednosci, a przybywa ich coraz wiecej. Hiszpanie wlasnie szykuja naturalizacje okolo pol miliona nielegalnych migrantow, ktorzy niekoniecznie zechca zostac tam i przemieszcza sie, bo kazdy czlonek (nomen omen) unii moze sobie zyc, gdzie mu sie zachce. W Polsce tez i nawet Tusk nie bedzie mogl sie temu sprzeciwic. Dla mnie to juz nie jest zagadka, dlaczego rzady panstw unijnych celowo dewastuja wlasne panstwa i spoleczenstwa, przyjmujac i naturalizujac kolorowych przestepcow wyznajacych agresywna i ekspansywna religie, majacych gdzies prawa panstw, ktore ich przyjely. 
   Chodza sluchy, ze Polska szykuje sie do zaminowania wschodniej granicy, moze wreszcie skoncza sie te nielegalne pielgrzymki z Bialorusi, jak jeden z drugim poleci w strzepach do allaha. No ale to kropla w morzu, zaminowac powinni cale Morze Srodziemne, bo stamtad przybywa ta zaraza i jesli myslicie, ze niedlugo sie skonczy, to chce Was wyprowadzic z naiwnosci bledu, tam na okazje przeprawy przez morze czeka kilkadziesiat milionow amatorow europejskich zasilkow. Biznes szmuglowania ludzie lodziami kwitnie, cale Morze Srodziemne zastawione jest "statkami ratunkowymi" finansowanymi przez sorosow, a "uchodzcy" maja w telefonach ich pozycje, wystarczy sie polaczyc i nazwac wlasny pozycje, przyplyna i odwioza bezposrednio do Europy.
   I trudno sie dziwic temu procesowi, skoro nawet politycy, w tym przypadku kanclerz Niemiec, ale wiem, ze inni zachodni politycy rowniez, sklada muzulmanom zyczenia wesolego ramadanu (w ich jezyku), pomijajac zupelnie poczatek wielkiego postu i srode popielcowa, ktora przypadala tego samego dnia. Przypominam, ze ten zalosny facet jest z partii CDU (Christlich Demokratische Union). Rzygac sie chce na taka podleglosc. I zeby byla jasnosc, nie jestem ani religijna, ani pobozna, ale skoro juz politycy mieszaja do polityki religie, to niech sprawiedliwie wspomna o kazdej, a nie o tej najgorszej, ktora ma na celu zniszczenie calego swiata zachodniego.


21 lutego 2026

Przerasta

    Dzwoni do mnie znajoma, czy bym jej nie pomogla. Ona z tych, co to dba o srodowisko, co z tego, ze troche wybi贸rczo, ale nie uzywa, a nawet nie ma samochodu, choc prawo jazdy ma, a na samochod spokojnie byloby ja stac. Ale nie, porusza sie na rowerze. A dlaczego dba wybi贸rczo? Ano kupila sobie takie cos do robienia kawy, w co wklada sie porcje kawy zaspawana w plastikowym naboju, to chyba nazywa sie Nespresso, no niewazne. W kazdym razie produkuje zwaly plastikowych smieci, za to nie emituje spalin. A ja mam z niej beke.
   Cos tam pozamawiala, co jej nie przypasowalo i trzeba bylo odeslac wszystko z powrotem, a bylo tego trzy spore pudla, lekkie wprawdzie, ale gabarytowo nie zmiesciloby sie w kupie na ten jej ekologiczny rower, wiec potrzebny byl moj nieekologiczny emiter spalin. Zaladowalysmy i pomknelysmy do najblizszego punktu DHL. Owa znajoma nie ma drukarki, zeby sobie wydrukowac formularz zwrotu i nakleic go na przesylke, ale ma smartfon i tam przygotowala sobie dla kazdej paczki ten kod QR, ktory mial zostac zeskanowany przez pracownika, a ze sklepowej maszynki powinien wyjsc papierek do przyklejenia na paczce. No WOW, technika majaca ulatwic ludziom zycie i oszczedzac papier w drukarkach. Tyle tylko, ze...
   Owa znajoma jest troche starsza ode mnie i zna sie na tej zaawansowanej technice smartfonowej mniej wiecej jak ja, czyli slabo. Zaczela szukac w telefonie tych kodow QR. Do tego nie wziela z domu okularow, wiec szukanie szlo jeszcze wolniej. Doszedl do tego czynnik stresujacy, bosmy staly w tym sklepie dokladnie blokujac dostep do lady, ten facet odbierajacy tez niespecjalnie kumaty, wiec napiecie roslo. Wciaz powtarzala, ze w domu przeciez miala te kody, a teraz nie moze ich odnalezc. Na mnie liczyc nie mogla, bo ja akurat mam drukarke i przyklejam na paczke do zwrotu ten wydrukowany formularz. Ta nowoczesnosc smartfonowa z lekka mnie przerasta, zaraz przypomnialy mi sie perturbacje w IKEA, kiedy to nie moglam znalezc w telefonie numerow tych bonow za punkty payback. A za nami rosla kolejka poirytowanych klientow, bo blokowalysmy kase bardzo dlugo. Teraz juz wiem, ze wystarczylo zrobic screen tego bonu, wlasciwie jego numeru i sprawa bylaby blyskawicznie zalatwiona.
   Stalysmy tam dobre pol godziny, ona probowala dostac sie w smartfonie do tego kodu QR, no nie dala rady. Spakowalysmy wiec wszystkie kartony, a ja jej obiecalam, ze wydrukuje jej te kartki do naklejania. Idziemy w strone wyjscia, a ja zaczynam udzielac jej pouczen z wlasnych doswiadczen:
   - Annekatrin, dobra rada na przyszlosc, zrobic sobie zrzut i miec go na podoredziu, bo ja kiedys w IKEA...
   - Jesusmaria! - przerwala mi gwaltownie - przeciez ja zrobilam screeny wszystkich trzech, ale nie wiem, czy on tym swoim czytnikiem da rade je zeskanowac. 
   - No jak nie da rady, to przeciez tylko rysunek, wiec czy to scan, czy kopia, musi pyknac skanowanie.
   Wrocilysmy z powrotem do sklepu, a facet na nasz widok o malo nie dostal apopleksji. Annekatrin podetknela mu pod nos zdjecia kodow, raz-raz wydrukowaly sie kody kreskowe, ktore facet przykleil na kartony, a my moglysmy wrocic do domu bez balastu. 
   No nie ma jak stare baby biora sie za korzystanie z zaawansowanej techniki. Ona nas naprawde przerasta.
   

19 lutego 2026

Stan przedzawalowy

    Nasza wieczorna rutyna wyglada tak, ze slubny, ktory w dzien nachodzi sie do wypeku, bo lubi spacerowac, najchetniej sam, choc Toye tez wyprowadza, a wiec slubny idzie do lozka wczesniej, ja ogladam jeszcze telewizje. Ale i ja jestem wieczorem mocno sponiewierana, wiec najczesciej juz przed 22.00 leze w lozku i czytam sobie do zasniecia. Kiedy siedzimy w salonie, Toya siedzi z kims z nas na sofie, bo jej poslanie zwykle zajmuje Krulova, taki maly czarny pypec na sporym psim poslaniu, ale nasz pitbull-killer-pies-morderca ani smie blizej podejsc, ze nie wspomne o probie przegnania intruza. Wystarczy, ze Miecka spojrzy, a kiedy to nie przyniosloby oczekiwanago respektu, prychnie glosno i wtedy klekajta narody, wszyscy sie bojo, my tez. Zreszta dla Toyki wazniejsza jest bliskosc kogos z nas, no i z kanapy lepiej widac swiat niz z psiego koszyka wcisnietego w kat.
   Kiedy slubny idzie sie polozyc, za jakis czas Toya podaza jego sladem i roznie sie kladzie, czasem od razu na mojej polowie, bo noce spedza u mnie, ale czasem wlazi pod koldre do slubnego. W sypialni nie tylko w ogole nie grzejemy, ale nawet w zimie spimy przy uchylonym oknie, oboje lubimy spanie w zimnie, wiec Toyka tez marznie. 
   Ktoregos wieczoru poszla jak zwykle za slubnym do sypialni, ale byla bardzo niespokojna, nie chciala sie polozyc, latala w te i wewte, zeskakiwala z lozka, wracala, nie wiadomo bylo, co sie z nia dzieje. Odgadlam, ze cos ja gniecie w pelnym tego slowa znaczeniu i chce wyjsc na dwor. Jeszcze dla pewnosci ja spytalam "chcesz siusiu, na spacerek", na co podleciala do drzwi. No ok, to idziemy. Bylam juz jednak w koszuli nocnej i niespecjalnie chcialo mi sie ubierac i z nia wychodzic na smyczy, wiec wpadlam na genialny pomysl, ze wypuszcze ja przez piwnice na tyly domu na trawnik, niech tam sie zalatwi, a ja postoje w drzwiach w szlafroku, nie bede musiala sie ubierac. I wszystko poszloby jak z platka, ale Toya poleciala mi dalej w ciemnosc i nie reagowala na wolanie. Rada nie rada, poczlapalam w tym szlafroku i kapciach za psem, wzdluz domu, ktory widze z okna kuchni, w strone glownej ulicy. Bylo juz wprawdzie pozno i ruch mniejszy, ale jednak wlosy stanely mi na sztorc ze strachu, ze wleci na jezdnie i zginie pod samochodem. Przy czym nie moglam zrozumiec, dlaczego nie reaguje na moje gwizdanie i przywolywanie, to do niej zupelnie niepodobne, zwykle jest posluszna. 


   Za zywoplotem i ceglanym barakiem, wzdluz budynku z balkonami, jest przejscie do glownej ulicy i tam mi Toya zniknela. Wybieglam na ulice, ale nigdzie jej nie widzialam, zreszta jakie czlowiek ma szanse z psem, szczegolnie czlowiek z kulawym kolanem, w szlafroku na koszuli nocnej i w klapkach domowych. Ale zamiast wrocic tam, skad wyszlam, przeszlam ulica po drugiej stronie budynku z balkonami, do wejscia glownego do naszej klatki schodowej i tam czekala na mnie Toya. Mialam ochote jednoczesnie ja usciskac i zamordowac. Idac do domu, juz planowalam, ze oboje ubierzemy sie i bedziemy po nocy szukac psa na gigancie. Naprawde nie wiem, co jej do glowy wpadlo robic takie kolo, zeby wrocic do domu glownym wejsciem i dlaczego w ogole nie reagowala na moje przywolywania. Mam nauczke na przyszlosc, ze jesli Toya bedzie chciala wyjsc jeszcze na krotko wieczorem czy w nocy, to trzeba zalozyc jej obroze i trzymac na smyczy, bo drugi raz takiego stresu moje chore serduszko nie wytrzyma.


17 lutego 2026

Dodatkowe

    Jakbym miala ich za malo. Obowiazkow. To doszly mi dodatkowe, ktore jeszcze do niedawna dawal rade wykonywac slubny. Latwe przeciez byly, nie trzeba bylo miec studiow, zeby zmieniac zwirek w kocich kuwetach. Kto ma koty, ten wie, ze nawet niewielka zmiana w codziennej rutynie, moze prowadzic do innych zachowan, ktore sa wyrazem buntu przeciw owej zmianie. Tak wlasnie bylo po ktorejs wymianie zwirku, Bulka zaczela nagle sadzic dwojke na podloge w lazience. Kocia dwojka jest na ogol twarda i latwo ja zebrac, ale... no wlasnie. Wszyscy troje bywamy w nocy w toalecie i nikt wtedy nie zapala swiatla, zeby nie przeszkadzac i nie budzic innych, wszystko odbywa sie cichcem po ciemku. Mam mowic dalej? Nie wiem, kto to byl, ale kocia dwojka zostala rozdeptana, wdeptana w dywanik. Raz mozecie zgadywac, komu przypadla robota usuwania szkod. A poniewaz zalatwianie sie na podlodze trwalo, wlaczylam tryb detektywistyczny, bo stalo sie to nagle i natychmiast po wymianie zwirku przez slubnego. Uzywamy mieszanki zwirku tzw. higienicznego posypanego po wierzchu silikatem. Tego ostatniego nie bylo! Za to zwirku higienicznego po brzegi, choc stale zwracalam mu uwage, ze kiedy jest go za duzo, koty wygrzebuja go na pol mieszkania. Ale jemu mozna mowic, i tak wie lepiej i za kazdym razem kuwety sa pelne zwirku po brzegi, zamiast miec tylko zakryte dno. Abstrahujac od wykopywania zwirku na podloge, to nie jest to najtanszy produkt, wiec kiedy bierze sie go za kazdym razem dwa razy tyle, niz sie powinno brac, to predko znika, a wraz z nim pieniadze z portfela. No i teraz bede ja musiala przejac jego obowiazki kuwetowe, bo uwagi nie docieraja, zapomina o nich natychmiast i zuzywa tony drogiego zwirku. Po mojej wymianie kot natychmiast powrocil z kupami do kociej toalety. Takie to delikatne i wybredne.
   Jest zima, a wiec na zewnatrz bloto, snieg albo deszcz, ale tak trudno schylic sie i wytrzec lapy psu po powrocie ze spaceru, a pies, jak to pies, od razu robi skok na kanape okryta jasna narzuta, przeciez sluzba wypierze. Jemu nie chce sie nawet butow zdjac, "bo za chwile wychodzi", a ta chwila czasem trwa. Sluzba umyje podloge. Kupil sobie jakas obrzydliwa kielbase, nie smakowala mu, wiec usilowal dawac ja psu, pelna byla soli, saletry i innego konserwanckiego gowna. Oczywiscie zabronilam, ale nastepnego dnia, kiedy myslal, ze nie widze, probowal znow ten szajs podtykac zwierzetom. Ale kiedy zachoruja, to sluzba zawiezie do weta i bedzie podawala lekarstwa. I tak ze wszystkim, nie mam juz sily na te zlosliwosci. Nie tylko prawie juz w niczym nie pomaga, to zupelnie nie szanuje mojej pracy.
   Ostatnio slubny wymyslil, ze okradlam go ze zlotych pierscionkow, ktore mial, a teraz nie ma. No nie mial, nie wiem, skad sobie te pierscionki wynalazl, nigdy ich nie bylo, ale nazywa sie, ze ja go okradlam. Jestem juz teraz bardzo zmeczona tymi ekscesami, a przeciez to dopiero poczatek, wszystko jeszcze przede mna. Ale przynajmniej mam pelna kontrole nad kontem, juz nie ciagnie z niego co chwile, jego karte dobrze schowalam, zreszta i tak zapomnial pinu. 
   Jeszcze daje rade wychodzic z psem, ale nie wiem, jak dlugo to potrwa, bo ja ograniczam chodzenie do minimum, jako ze kolano puchnie mi jak banka, kiedy chodze za duzo. No i z tym sapaniem tez niespecjalnie dobrze wyglada. Ale kolejny lekarz, tym razem pulmonolog, stwierdzil, ze nic mi nie dolega. No i fajnie, jestem zdrowa jak ryba, a to ze mam problemy z oddychaniem, to z pewnoscia moj wymysl i hipochondria. Ament.
   Co drugi dzien musze dosypywac moim zaprzyjaznionym grubelkom, bo to one glownie przylatuja do stol贸wki, sikory gdzies przepadly, mieszanki ziarnowe okraszone suszonymi robalami, ktore to kupuje im za ciezkie pieniadze, no ale co bede temu fruwajacemu bydelku zalowac. W walentynki zatem znow poszlam im dosypac do karmnika, kiedy nagle patrzam, a tu wiosna!



   Przebisniegi pokazaly sie z dwutygodniowym opoznieniem. Codziennie bowiem przegladam sobie przypominajki na fejsbuku i tam juz w niektorych latach te kwiatki pokazywaly sie w polowie stycznia, jesli zima byla lagodna. Ranniczki wychylily sie w tym roku troche wczesniej.
   I to jest pocieszajace w tym calym moim zasranym zyciu podczas przedluzajacej sie mroznej zimy. 

EDYTKA: w poniedzialek o 4.00 zbudzily mnie odglosy usuwania sniegu na parkingu spoldzielni mieszkaniowej. Juz wiedzialam, ze tydzien zaczal mi sie arcy xujowo, nie tylko sie nie wyspalam, ale piekna niedzielna pogode i wiosne ogolnie trafil szlag. Sama sobie sarkastycznie nawtykalam: a taka byla piekna, amerykanska... Byla i sie zmyla. Wyszlam wczesniej, zeby odgruzowac te ok. 20 cm sniegu z auta (bez rekawiczek, wiec palce mi prawie odpadly) i potem wolno pojechac, bo ulice byly nie ruszone. Ino na fb widzialam komunikaty komunikacji miejskiej, ze linie na gorkach nie beda obslugiwane. I tak milo z ich strony, ze informuja. Wszyscy na szczescie jechali powoli, bylo tak slisko, ze strach, wiec nikt sie mnie nie czepial, ze jade za wolno. 




15 lutego 2026

Post zimowy

  

 
   Tegoroczna zima bezlitosnie obnazyla totalna niemoc panstwa wobec pogodowych przeciwnosci. Niestety tzw. unia, napedzana przez niedouczonych idiotow wyznajacych klimatyczny fanatyzm, wyszykowala przez ostatnie lata, kiedy to zimy byly lagodne, takie nakazy i zakazy, ze podczas obecnej porzadnej zimy panstwo nie bylo w stanie zapewnic spoleczenstwu godnych warunkow przetrwania.
   Poczawszy od miejskiej komunikacji, szczegolnie w miejscach pagorkowatych, jak moje miasto. Nie wiem, czy tabor przestal zmieniac opony na zimowe, w kazdym razie juz niewiele sniegu powoduje, ze niektore linie przestaja byc obslugiwane. A nie wszyscy tam mieszkajacy maja wlasne pojazdy. Kiedys tego nie bylo. Poza tym te elektryczne autobusy podczas mrozow wyladowuja sie w takim tempie, ze kierowcy nie nadazaja z ich doladowywaniem. W Hamburgu doszlo do tego, ze powrocono do diesli, ktore na szczescie nie zostaly zezlomowane i staly sobie ponad dwa lata w zajezdni. Zapalily od razu i wozily pasazerow bezusterkowo.
   Pompy ciepla, w nowych budynkach obowiazkowe, zrace prad jak glodny krokodyl. Nie kazdy dumny posiadacz wie, ze w razie braku pradu, trzeba wypompowac z nich wode. Podczas niedawnej awarii pradu w Berlinie, gdzie na skutek aktu sabotazu ekstremalnie lewicowej organizacji 50 tysiecy gospodarstw domowych bylo pozbawione pradu przez ok. tydzien, wiele pomp uleglo uszkodzeniu i albo trzeba je wymieniac na nowe, albo placic niemalo za reperacje. Obfite opady sniegu pozatykaly pompy, ktore zamontowane zostaly na zewnatrz, a reperacje sa dosc kosztowne.
   Samochody elektryczne tez niespecjalnie sobie radzily podczas tych ekstremalnych mrozow, panele fotowoltaiczne zastrajkowaly zasypane sniegiem, nie wspomne juz o zbyt malych zapasach gazu, w tej kwestii panstwo dalo ciala na calej linii. Niemcy mialy wiele elektrowni atomowych, czyli tak propagowana przez klimatycznych debili czysta energie, ale nie, dla nich tylko wiatraczki i farmy paneli i w koncu zostali z reka w nocniku, bo te cuda odnawialne nie pokrywaly zapotrzebowania na energie. Zaczeli kupowac energie z elektrowni atomowych za granica, bo niemieckie wygaszone, ale nadajace sie do ponownego uruchomienia w razie potrzeby elektrownie atomowe ci skretyniali obroncy srodowiska kazali zrownac z ziemia. Teraz kupuja te sama energie, ale wielokrotnie drozsza. Podobnie z gazem, ostatnio Rosja jest fuj, wiec nie wolno od niej brac taniej gazu, tam gaz kupuja Chiny, skraplaja go, laduja na tankowce, takie wielkie, ze nie przecisna sie przez Kanal Sueski, wiec popylaja dokola Afryki i w Hamburgu sprzedaja Niemcom rosyjski gaz w cenie wielokrotnie wyzszej. Te genialne dzialania majace na celu pozorna ochrone srodowiska, spowodowaly taki skok cen energii, ze firmy, zaklady, fabryki bankrutuja masowo, bo ich nie stac na tak drogi prad. Moim zdaniem sprawcy tej sytuacji powinni stanac przed trybunalem za zdrade stanu.
   Wystarczylo kilka dni porzadnej normalnej zimy, takiej jak to kiedys bywala co roku, zeby dosadnie pokazac glupote i bezsens polityki zielonych, ich fanatyzm generuje niewyobrazalne koszty, zarowno dla gospodarki, jak i prywatnych odbiorcow energii elektrycznej i cieplnej. 
   A w Polsce, jak slyszalam, jest jeszcze gorzej, ludzie zamarzaja w mieszkaniach, no ale najwazniejsze sa dostawy generatorow pradu i miliardow na Ukraine, skoro unia tak zadecydowala.

13 lutego 2026

Najtrudniejsza chyba milosc

    Tak calkiem przy okazji i nie na temat, ale data taka, ze mi sie przypomnialo, moj ojciec skonczylby dzisiaj 94 lata, gdyby 10 lat temu nie pokonal go w niecale pol roku nowotwor pluc. Ta milosc tez byla trudna i do dzisiaj nie mam pewnosci, czy bylam rzeczywiscie kochana, czy w ogole...
   A zalosnym nastepstwem tego braku milosci w dziecinstwie jest dzisiaj niemoznosc wydukania do swojego odbicia w lustrze KOCHAM CIE. To dla mnie niewykonalne!
   Od dluzszego czasu w telewizji leci kampania, ktora zapoczatkowal Rossmann, siec drogerii, bo na dzisiaj przypada Miedzynarodowy Dzien Kochania Siebie, jutro zas bedziemy kochac wszystkich innych, caly swiat, zapominajac o sobie. Sa przeciez Walentynki! W tejze kampanii zaproszono do studia przypadkowych ludzi, postawiono przed lustrami i poproszono o wyznanie sobie milosci. Reakcje byly rozne, wymuszone usmieszki, zazenowanie, bo to w koncu dosc dziwne tak mowic o milosci do siebie, to bardzo trudne, a to "kocham cie" nie chce przejsc przez gardlo. Dlaczego tak trudno powiedziec "kocham cie" patrzac sobie w oczy w lustrze? Czlowiek ma gdzies z tylu glowy urzadzenie do wyszukiwania w sobie wad, moze pisac z tego doktoraty. Mnie uczono, ze chwalenie samej siebie to prosta droga do zarozumialosci, przy czym rodzice tez nigdy mnie nie chwalili. W lustrze duzo latwiej dostrzec to, co nadawaloby sie do poprawki, niz to, co jest piekne czy wartosciowe. To odrzucenie w dziecinstwie, wieczna krytyka, wymagania przekraczajace mozliwosci - wszystko to wyrylo w mozgu, ze bliskosc, nawet do siebie, to niebezpieczenstwo. Patrzac na siebie, mam wrazenie, ze "nie zasluzylam" na milosc, powinnam najpierw schudnac, byc milsza, cos osiagnac, bardziej sie poswiecic, mniej narzekac...
   Wiekszosc z nas traktuje siebie jak wymagajacego szefa, a nie jak osobe, ktora naprawde kochamy, jestesmy dla siebie zbyt surowi, zbyt niewyrozumiali, bezduszni i bezkompromisowi. A dzien milosci do siebie nie ma byc alternatywa dla Walentynek, ale logicznym do nich wstepem. Podobno na nauke nigdy nie jest za pozno i podobno milosci do siebie mozna sie nauczyc poprzez pozytywne o sobie myslenie, zauwazanie dobrych cech czy ladnych czesci ciala, sprawianie sobie drobnych przyjemnosci, objecie sie rekami. Bo podobno milosci do innych czlowiek uczy sie zaczynajac od siebie.
   Kampania Rossmanna niczego nie narzuca, do niczego nie zmusza, tylko w delikatny sposob zacheca do zwolnienia, zatrzymania sie, spojrzenia sobie gleboko w oczy i wypowiedzenia slow, ktore sa niemalym wyzwaniem.


   Zatem powiedzcie sobie dzisiaj, ze sie kochacie, ja poczekam z tym do jutra, zeby Wam powiedziec, jak bardzo Was kocham, bo siebie jakos pokochac nie umiem. Nie chcecie wiedziec, jakie slowa mam ochote wypowiadac na swoj widok w lustrze.
   Dla Was na jutro:




11 lutego 2026

Stara lokomotywownia

    Kiedy zamieszkalismy w Getyndze, ten zbudowany jeszcze w XIX wieku i rozbudowany podczas pierwszej wojny swiatowej budynek bylej lokomotywowni niszczal sobie radosnie i sluzyl bezdomnym za mieszkanie. Niedlugo potem ruszyly plany zagospodarowania tego zabytku. W jednej jego czesci powstaly kina multiplexowe, druga sluzyla okolicznosciowym targom, wystepom estradowym, bywaly zimy, kiedy organizowane bylo tam sztuczne lodowisko, ale tej zimy go nie ma, wiec nie wiem, czy calkiem ten pomysl zarzucili, czy tylko teraz i jaki byl powod. Zeby Wam przyblizyc, jak to mniej wiecej wyglada, ponizej wklejam zdjecia z internetu, mozna je powiekszyc kliknieciem.



   Wewnatrz mozna poustawiac krzesla jak w teatrze albo dokola sceny znajdujacej sie na srodku jak w cyrku, mozna tez organizowac targi, a wiec budowac stoiska, lodowiska albo co sie tylko zamarzy. Srednia corka oglosila, ze w sobote Hexa bedzie wystepowac i tancowac razem ze swoimi kumpelami ze szkoly tanca. A wszystko to z okazji targow LOKOLINO (niestety tylko po niemiecku, ale jest zdjecie wnetrza hali zaadaptowanej na te targi), juz po raz 12 w Lokhalle. Normalnie nigdy bym tam nie polazla, ale nie wypadalo, wiec najmlodsza po mnie wpadla i razem z chocholami pomknelysmy na targi wszystkiego dla dzieci, poczawszy od ciazy, poprzez wczesniaki, niemowlaki, przedszkolaki i uczniow. A przy okazji w jednej czesci sali byly rozne atrakcje jak przejazdzka pociagiem, tor wyscigowy dla takich autek, na ktorych siedzi sie okrakiem i odpycha dolnymi konczynami, napompowane cos do skakania, cos do wspinania, mrugajaca swiatlami karetka pogotowia (Junior oszalal z radosci), scena z wystepami i wiele innych. 
   Juz na samym wstepie rozdawane byly dzieciom opaski na raczke, na ktorych mamy wpisywaly numer swojej komorki - genialny pomysl na zgubione w tym tumulcie maluchy, a z drugiej strony w panujacym halasie ja nie tylko nie moglam rozmawiac przez telefon, ale nawet nie slyszalam, kiedy dzwonil. Wpuszczali panowie z jakiejs firmy, w garniturach i pod krawatem, sprawdzali zawartosc wnoszonych toreb i plecakow. Mojej malej torebeczki nie sprawdzili, a przeciez spokojnie zmiescilabym w niej kilka nozy, szczegolnie tych skladanych.
   Wszedzie dokola rozdawali balony i jakies reklamowe gadzeciki, co dzieci wprawialo w zachwyt, corka miala pelny plecak tych skarbow.

Zoska z opaska z numerem telefonu

Junior tez ma opaske, tu cwiczy rownowage

Hexa pod sufitem, zero leku wysokosci

Gapcio cwiczy golfa

Junior daje na tamtamie

Zoska wygrywa w kole fortuny

   Oczywiscie wszedzie kusily jakies gofry, frytki, lody, wiec bapcia ino sie za portfel trzymala. Wystepy roznych grup ze szkoly tanca to glownie hiphop, ale byl i break dance, na filmiku jego fragmenty, a potem wystep Hexy, jest we frontowej trojce w srodku. Ciekawostka byl "wystep" mam z niemowlakami, bo i to oferuje szkola tanca, maluchy zdawaly sie byc zachwycone.



   I to by bylo na tyle. Wymeczona bylam ta koncentracja uwagi, zeby nie pogubic maluchow, halasem i tlumami oraz cenami, wszystko tak drogie, ze strach. Glupi raniec szkolny do pierwszej klasy kosztowal tam 300 euro, a gdzie zawartosc, pewnie do kupy byloby z 500. Ciekawostka bylo stoisko dla wczesniakow, wszystkie ubranka, smoczki i pampersiki jak w normalnej wyprawce, ale mniejsze niz dla lalki. Trudno uwierzyc, ze noworodki moga byc az tak malenkie. Rowniez ubezpieczalnie oferowaly programy zabezpieczen dziecka na dorosle zycie, fotografowie na miejscu proponowali sesje, bylo mnostwo roznorakiego rekodziela, wszedzie rozsiane miejsca do zabaw dla dzieci calkiem malych i troche wiekszych, wszystko dzwonilo, mrugalo i wabilo "do mnie, wez mnie, skorzystaj!". Zabawy i loterie byly gratis, jedzenie przesadnie drogie, wstep do wytrzymania, ale parking 12,50 za te trzy godziny, kiedy nas nie bylo. Zlodziejstwo w bialy dzien na prostej drodze! Ale warto bylo, dzieciaki zadowolone, nikt sie nie zgubil, Junior polewa od lodow zafarbowal sobie otwor gebowy i jezor, a potem wszystkich straszyl. Na koniec wszystkie lataly z pomalowanymi buziami, bo i taka usluga tam byla.

09 lutego 2026

Tapeta jednak zaszkodzila

    Wszystkie przekaziory zyja ostatnio upublicznieniem maili, fotek i filmow towarzysza Epsteina, ktore wywolalo lekkie trzesienie ziemi na swiecie, szczegolnie w kregach ludzi bardzo bogatych, siedzacych na szczytach wladzy, politykow, biznesmenow, arystokracji, royals贸w i im podobnych. Teorii spiskowych krazy wiele po internecie, jak rowniez sporych sum miedzy bankami, ktore to sumy budza nadzieje, ze jakies nazwisko nie wyplynie albo osoby pokrzywdzone zastanowia sie, czy zeznawac. Kupilam sobie zapas popcornu i przygladam sie calej tej sytuacji. Pogadalam sobie przy okazji ze sztuczna inteligencja, pytalam m.in. jak wiarygodne sa te wszystkie dowody, ktore nagle wyplynely, choc przeciez Epstein juz dawno zostal oskarzony i pewnie z tego wstydu wzial i popelnil samobojstwo w 2019 roku.
   Pogadalismy o tych straszliwych teoriach spiskowych, ktorych coraz wiecej w sieci, o mozliwosciach technicznych sfabrykowania jakichs sensacyjnych zdjec lub dokumentow, ktore moglyby pograzyc kogos nielubianego, o swiadkach i ofiarach, o pieniadzach za milczenie.
   Doszlismy wspolnie do pewnych wnioskow, ze na pewno Epstein i jego wspolpracownicy dopuszczali sie wykorzystywania seksualnego nieletnich, na co istnieja twarde dowody w postaci zeznan ofiar pod przysiega, dokumentow sadowych, um贸w pozasadowych i wyrokow. Te przestepstwa mialy miejsce m.in. w jego prywatnych posiadlosciach, w tym na wyspie Little St. James. To fakty, ktorych nikt nie kwestionuje. Natomiast akty kanibalizmu, rytualne mordy czy masowe zabijanie dzieci w ramach kultu nie sa w zaden sposob udowodnione, nie ma sladow, nie ma cial, nie ma swiadkow. Tyle, ze brak dowodow na kanibalizm nie oznacza, ze ciezar przestepstw krzywdzacych dzieci byl mniejszy. Ale nie trzeba go doprawiac makabrycznymi szczegolami, na ktore nie ma zadnych dowod贸w. 
   To wszystko ma dwie strony i dwie prawdy. Jest mozliwosc, ze "ofiary" chca jedynie wyrwac kase od pewnych bogatych panow, wiec opowiadaja niestworzone historie, ktore wszakze sa gotowe wycofac, kiedy ich konto znacznie przytyje. Z drugiej strony mamy tak zblazowanych swoim bogactwem ludzi, ktorzy moga kupic sobie, co tylko im sie zamarzy, wiec z nudow chca poznac cos zakazanego, niedostepnego dla tych, ktorzy dla nich pracuja. Sa wiec w stanie kupic sobie np. noworodka i go zjesc, bo im sie wolowina sprzykrzyla. Nie wolno tez zapominac, ze polityczne rozgrywki uzywaja kazdej broni, zeby dowalic przeciwnikowi.
   Bylabym wiec ostrozna z rzucaniem oskarzen na kogokolwiek, jesli podejrzenia nie sa w stu procentach udowodnione. Oraz oczywiscie swietnie rozumiem wode na mlyn przeciwnikow Trumpa, bo taka gratka z uwiklaniem w wykorzystywanie dzieci trafia sie naprawde rzadko. Dopoki wiec nie ma prawomocnego wyroku, wszyscy, ktorych nazwiska znalazly sie w tych dokumentach lub ktorzy widnieja na zdjeciach z Epsteinem, sa niewinni, poki niezawisly sad im tej winy nie udowodni. Zwlaszcza, ze sama znajomosc, udzial w przyjeciach czy nawet wspolne zdjecia jeszcze o niczym nie swiadcza. Zdjec jest w internecie cala masa, nawet taki laik jak ja jest w stanie poprosic Groka, zeby zwizualizowal np. wyglad pokoju z innym kolorem scian, wiec jestem pewna, ze specjaliscie nie zajmie duzo czasu stworzenie zdjecia pana X z 10-letnia dziewczynka na kolanach i z lubiezna mina na dodatek, zeby bardziej przekonac widza. Wszyscy lowcy fejkow ostrzegaja na kazdej platformie, zeby nie sugerowac sie zdjeciami masowo zamieszczanymi w sieci, bo wiekszosc z nich, jesli nie wszystkie, sa wykreowane przez AI. Zapraszani byli rozni ludzie, demokraci i lewicowi aktywisci, ludzie, ktorych niewinnosc nie podlega dyskusji.
   A skad taki tytul?  Ano wsrod znajomych czy gosci Epsteina znalazla sie norweska ksiezna Mette-Marit, ktora w jakims mailu pytala go o zdanie, czy tapeta z nagimi kobietami jest odpowiednia dla jej wtedy 15-letniego syna Mariusa. Okazalo sie, ze raczej niespecjalnie, bo dziecie owe, dzisiaj juz 29-letnie wlasnie staje przed sadem, oskarzone o 38 przestepstw, w tym przemoc seksualna, nekanie i narkotyki. Coz, nawet wiec z pozoru komus tak niewinnemu jak ksiezna, znajomosc z Epsteinem tez mocno zaszkodzila, nie tylko jesli chodzi o tapety dla syna, ale ostatnie sondaze pokazuja, ze Norwegowie nie chca krolowej z takimi znajomosciami.
   A na sam koniec, trafil swoj na swego.


Patron pedofilow blogoslawi Epsteina i Maxwell.
   Ogolnie robi mi sie slabo na sama mysl o tym, do czego moga byc zdolni ludzie majacy juz wszystko i szukajacy w swoim zblazowanym zyciu nowych bodzcow, a co gorsze, zyjacy w blogim przekonaniu, ze wolno im wiecej, bo sa w stanie kupic sobie bezkarnosc.

   Juz po napisaniu tego posta znalazlam na niemieckiej stronie fb o nazwie Mimikama, zajmujacej sie glownie weryfikowaniem roznych fejkow, dezinformacji, oszustw w internecie i ogolnie ochrona uzytkownikow. Na tejze stronie przeczytalam artykul studzacy goraczke i pogon za sensacja. Przytocze te wypowiedz w calosci, oczywiscie przetlumaczona przez guglowego tlumacza na jezyk polski.

   Jak dokumenty Epsteina wywieraj膮 presj臋 czasu na dziennikarstwo i zmieniaj膮 spos贸b, w jaki przetwarzamy informacje
Albo: Jak nagle ka偶dy sta艂 si臋 艣ledczym
Od grudnia miliony dokument贸w Epsteina s膮 publicznie dost臋pne. Dla ka偶dego. Dost臋pne bezp艂atnie, bez sortowania, cz臋艣ciowo ocenzurowane, cz臋sto bez kontekstu.
I od tego czasu nagle wiele os贸b zosta艂o dziennikarzami 艣ledczymi.
Wpisujesz nazwisko, znajdujesz wzmiank臋, robisz zrzut ekranu i publikujesz go z pytaniem: „Dlaczego nikt o tym nie m贸wi?”. I masz – „objawienie”.
Tak to teraz dzia艂a.
Jednak akta 艣ledcze to nie gotowy raport ze skandalu. To materia艂 roboczy. Zawieraj膮 prawd臋 obok fa艂szu, zweryfikowane obok niepotwierdzonych, pog艂oski obok spekulacji. Bez kontekstu poszczeg贸lne ustalenia cz臋sto m贸wi膮 wprost: nic.
Mimo to trwa wy艣cig.
Kto jest szybszy?
Kto pierwszy znajdzie celebryt臋?
Kto ma wi臋kszy zasi臋g?
I tak, nawet g艂贸wne media bior膮 w tym udzia艂.
„XY pojawia si臋 w aktach Epsteina”.
Co to znaczy? Cz臋sto: prawie nic. Zdawkowa wzmianka, cytat, wypowied藕 kogo艣 innego. Nic wi臋cej.
A potem obowi膮zkowe zastrze偶enie: „To nie jest dow贸d”.
Formalnie poprawne. Praktycznie nieistotne. Podejrzenie pozostaje.
My w Mimikama do艣wiadczamy tego codziennie. Zrzuty ekranu, fragmenty, pliki PDF, zawsze z oczekiwaniem: „Potwierdzcie to”.
Je艣li powiemy, 偶e dokument nie potwierdza tego twierdzenia, us艂yszymy: Bagatelizujesz to. Je艣li nic nie opublikujemy, us艂yszymy: Ukrywasz to. Och!
Dokument NIE jest dowodem.
Wzmianka NIE jest powi膮zaniem.
Akt NIE jest werdyktem.
Zw艂aszcza w przypadku prawdziwych ofiar to rozr贸偶nienie jest kluczowe. Im wi臋cej bezpodstawnych oskar偶e艅 kr膮偶y, tym 艂atwiej p贸藕niej zbagatelizowa膰 prawdziwe oskar偶enia jako „tylko plotki”. To nikomu nie pomaga. Z wyj膮tkiem tych, kt贸rzy nigdy nie chc膮 si臋 myli膰.
Oczywi艣cie, system jest cz臋艣ci膮 problemu. Presja klikania, konkurencja, logika platformy. Szybko艣膰 bierze g贸r臋 nad dok艂adno艣ci膮. Ale odpowiedzialno艣膰 nie znika.
Dziennikarstwo nie polega na KOPIOWANIU surowych danych. Dziennikarstwo polega na WERYFIKACJI, KATEGORYZACJI i OCENIE.
Dlatego NIE ZMIENIMY ka偶dego zrzutu ekranu w histori臋, ka偶dego nazwiska w nag艂贸wek, ani ka偶dego pliku w sensacj臋.
Nie dlatego, 偶e co艣 chronimy.
Ale dlatego, 偶e o艣wiecenie wymaga czego艣 wi臋cej ni偶 Ctrl+F.
Tom

Czyli mniej wiecej to samo, co ja napisalam powyzej. Sledztwa, rozprawy sadowe beda sie ciagnely latami, uplynie duzo czasu, zanim zapadna wyroki, od ktorych bedzie mozna skladac apelacje. Jak mozna juz teraz z cala stanowczoscia pisac o winie tego czy tamtego czlowieka? Podobne stwierdzenia moga byc przyczynkiem do oskarzenia o oszczerstwo i pozwu sadowego.

07 lutego 2026

Czy ja przynosze pecha?

   Nie moge dojsc do siebie po naglej i bardzo niespodziewanej smierci Ewy Krahl, ktora choc nieznana mi osobiscie, miala szczegolne miejsce w moim zyciu wirtualnym, byla ze mna codziennie, miala podobne spojrzenie na wiele zagadnien. Teraz, kiedy co rano ogladam sobie fejsbukowe przypominajki, widze jej komentarze pod kazdym moim wpisem i szarpie mna taka zalosc, ze trudno sobie wyobrazic. Jak to jest, ze calkiem obca osoba, ktora nawet nie wiem, jak wygladala i ktorej prawdziwe nazwisko poznalam na krotko przed jej smiercia, mogla pozostawic po sobie taka pustke? Juz nigdy nie zostawi swojej kuria mac jako komentarza, nie zaspiewa stolarz, niech zyje nam, nic juz nigdy nie skomentuje. Nie pojedzie rowerem nad jezioro poplywac, co kazdego lata bylo jej ulubiona czynnoscia. 
   A ja przejrzalam liste swoich znajomych na fb i ze zgroza stwierdzilam, ze tak wielu z nich opuscilo juz ten pad贸l i to mimo, ze wcale nie byli w wieku, kiedy sie umiera, niektorzy byli mlodsi ode mnie i wielu z nich zmarlo calkiem nagle i nieoczekiwanie, jak Ewa. I tez stanowczo za wczesnie.
   Jurek Older, lodzianin z urodzenia, z wyboru nad morzem. Poznalismy sie na forum tygodnika NIE, on tez zawsze fajnie komentowal, szczegolnie w czasie, kiedy wklejalam te oldtimery, najczesciej krzyczal BIERE! Tez lubil stare samochody z dusza, a poza tym myslal podobnie. Nie ulozylo mu sie zycie, pewnie troche z jego wlasnej winy, ale byl ogolnie dobrym czlowiekiem. 
   Lucjan (niewazne nazwisko), ciezko chory na serce, znacznie mlodszy ode mnie, duzo prywatnie pisalismy, kiedy bylam w szpitalu. Jego smierc bardzo zabolala, choc mozna bylo sie jej spodziewac, bo ostatnie tygodnie czy nawet miesiace spedzil w szpitalu. Jego konto zlikwidowala corka, szkoda. 
   Stas Kozlowski, ozeniony z Rosjanka i tamze zyjacy od dziesiecioleci, zawsze stojacy po stronie Putina, przez co stracil wielu znajomych na fb po wybuchu tej wojny. On tez zawsze tak pozytywnie reagowal na moje wpisy, moze dlatego, ze ja nie dalam poniesc sie fali antyputinizmu, co nie znaczy, ze pochwalam te wojne, ale po czesci rozumiem, dlaczego wybuchla, choc nie usprawiedliwiam.  
   Lubek Lubomir, jeszcze dzieciak, nie dozyl 40-tki, pracowalismy razem. Zabil sie wlasna reka, pijac w nadmiarze napoje energetyczne, serce odmowilo ktoregos dnia wspolpracy. Przeciez ten szajs zawiera ogromne ilosci kofeiny, to jakby czlowiek wypijal kilkadziesiat mocnych kaw dziennie. Szkoda chlopaka, byl dobrym czlowiekiem i bardzo go lubilam.
   Ania Bezowa, za wczesnie i niepotrzebnie, nie dbala o siebie. Tez mi byla bliska, uczestniczyla w moim zyciu zarowno na fejsbuku, jak i na blogu. Tez mnie cisnie za gardlo, kiedy o niej pomysle. Ukladala takie fajne wierszyki, zwolujac dziewczyny z naszej fejsbukowej grupy. 
   Ewa G-D, ona tez byla mi bliska, zarowno na blogu, jak i na fb. Obiecywalysmy sobie, ze kiedy w koncu wybiore sie do Krakowa, ona bedzie moim bedekerem. No coz, nie bedzie, a ja pewnie tez juz nigdy nigdzie nie pojade.
   Andrzej Kuropatkin przegral z nalogiem.
   Basia Batkiewicz, nawet nie wiedzialam, dopiero kiedy skladalam jej zyczenia w dniu kolejnych urodzin, ktos mnie poinformowal, ze Basi juz nie ma. Ona bardzo angazowala sie w pomoc zwierzetom. 
   Mirek Gluchowski z forum NIE, jeden z nielicznych, ktorych poznalam osobiscie na zlocie. Smutna postac, ale dobry czlowiek.
   Connie Jordan, moja rowiesniczka, mama kumpeli mojej najstarszej corki. Pokonala ja wznowa raka. Nie znalam bardziej optymistycznie nastawionego i otwartego czlowieka. 
   Ze wszystkimi bylam dosc blisko, choc z wiekszoscia jedynie wirtualnie i czasem mysle sobie, ze moze jest cos we mnie takiego, ze ludzie w moim otoczeniu przedwczesnie odchodza? Chyba jestem jakas pechowa, a wlasciwie przynoszaca pecha. Moze wiec ten specyficzny Apel Poleglych pozwoli mi odzyskac spokoj?

05 lutego 2026

To nie szybka kolej

    Media mainstreamowe pelne sa raportow o brutalnosci urzednikow amerykanskiego ICE (jest to skrot od US Immigrations and Customs Enforcement, co po naszemu znaczy Urzad Imigracyjny i Celny Stanow Zjednoczonych). Jest to federalna agencja egzekwowania prawa, podlegajaca Departamentowi Bezpieczenstwa Krajowego i odpowiada za kontrole granic, imigracje i deportacje. Mala dygresja calkiem nie na temat, mnie skrot ICE kojarzy sie z niemieckimi szybkimi (w teorii oczywiscie, bo w praktyce... lepiej nie pytajcie) kolejami Inter City Express. Ale ICE ma jeszcze inne znaczenie, o ktorym nie wszyscy wiedza, a uzywa sie go w kontekscie bezpieczenstwa telefonu i jest skrotem od In Case of Emergency (w naglym przypadku, ja mam tak oznaczona corke, ktora zostanie powiadomiona, gdyby ze mna cos sie stalo). No ale post ma byc o amerykanskim ICE, tym okropnie brutalnym, co to lata po Ameryce, zabija niewinnych ludzi, a biednych "uchodzcow" bezlitosnie wyrzuca z kraju. 
   Polska jeszcze nie odczula za mocno, jak to sie zyje w panstwie zalanym nielegalnymi migrantami, choc wielu Polakow juz bardzo narzeka na Ukraincow, a powody sa rozne, ale jednak wiekszosc z nich pracuje, placi podatki i skladki zdrowotne, ich dzieci chodza do polskich szkol, a wymiar sprawiedliwosci nie traktuje ich jak swiete krowy. Nieco inaczej jest w wielu panstwach Europy zachodniej, ktore zostaly wrecz zalane terrorystami, przestepcami, oszustami bez dokumentow, z ktorych wiekszosc nie pracuje, okrada panstwo i obywateli, gwalci, napada i zabija, chce wprowadzac do panstw ich goszczacych kalifaty i szariaty. Jest tez wielu, ktorzy nie zglaszaja sie po zasilki, ale mieszkac i jesc chca, wiec pozyskuja srodki na to na drodze przestepstw. Poprzedni prezydent USA szczodrze otworzyl granice, podobnie jak Merkel w Europie, i rownie szczodrze finansowal rozne NGOsy, ktore w teorii mialy opiekowac sie migrantami. Tymczasem sprzeniewierzali panstwowe srodki w miliardach dolarow, bogacili sie tymi wyludzonymi od panstwa pieniedzmi. Jak w Minnesocie, tam wlasnie, gdzie zli chlopcy z ICE wylapuja nielegalnych migrantow, ale rowniez poluja na wlasnych oszustow, zeby postawic ich przed wymiarem sprawiedliwosci.
   Kto im przeszkadza? Nie, wcale nie zmartwieni ich brutalnoscia zwykli obywatele, jak chca nam podpowiadac politycznie poprawne media. To sa ludzie specjalnie szkoleni w zadymach ulicznych, jak niemiecka antifa, oplacani przez aferzystow, zarowno amerykanskich jak i somalijskich, zeby jak najskuteczniej przeszkadzali urzednikom w wykonywaniu ich obowiazkow. Stad to rzucanie sie przed auta ICE, blokowanie ulic itp. Nie bylo mnie tam na miejscu, wiec nie wiem na pewno, jaki byl przebieg utraty zycia przez te dwa anioly w ludzkiej skorze (lesbijke, ktorej odebrano prawa rodzicielskie do dwojga dzieci i wyrzuconemu z pracy pielegniarzowi), ktorzy padli ofiara kuli z broni urzednika ICE. Filmy krecone przez swiadkow tych zdarzen, roznie pokazuja. Ona stuknela autem jednego z oficerow, co wyraznie pokazala jego bodycam, on byl uzbrojony (niewazne, ze mial pozwolenie na bron) i podobno po te bron siegal. Teraz filmy mozna tak zmanipulowac, ze moga rownie sluzyc jako dowod przeciwko ofiarom, jak i stanowic dla nich alibi, wiec nie bede sie wypowiadac, ktora wersja jest prawdziwa. Wiem jedno, gdzie drwa rabia, tam wiory leca i kto wiatr sieje, zbiera burze. Oficerowie wykonuja swoja prace, to tylko ludzie, tez maja nerwy na postronkach i stale sa zagrozeni napascia albo smiercia, moga wiec nadreagowac. A jesli ktos jest w kraju nielegalnie, podlega deportacji i tyle. Takie jest prawo, no ludzie! Nie mozna litowac sie nad przestepcami, terrorystami i chroniacymi ich aferzystami. 
   Moim zdaniem panstwa borykajace sie z najazdem nielegalnych migrantow powinny dysponowac podobnymi sluzbami, ktore obok policji i we wspolpracy z nia beda wylapywac kryminalistow i nielegalnych migrantow. Panstwo to nie szalet publiczny, zeby byle kto wlazil i defekowal, zawlaszczal, okradal czy zabijal.
   A w Niemczech? Deportacje jak awizo z poczty "bylismy, pukalismy, nie zastalismy", no bo kto otworzy drzwi mundurowym, kiedy wiadomo, ze przyszli deportowac. Statystyki przyprawiaja o smiech, czesciej nie udaje sie wydalic migranta, niz go skutecznie deportowac. Prawo w Niemczech jest tak nieskuteczne wobec migrantow, ze dziw bierze, iz jeszcze teoretycznie sie je chroni. Dlatego jestem za utworzeniem w Europie takich organizacji, ktore nie pukaja do drzwi, tylko wchodza z futrynami i prowadza skutego delikwenta prosto na lotnisko lub obozu deportacyjnego. Bo jesli natychmiast nie nastapi reakcja, to neidlugo bedzie za pozno.

03 lutego 2026

Sie potentegowalo

    Jak juz pisalam, pomagam P. o tyle w urzadzaniu nowego mieszkania, ze zamawiam potrzebne rzeczy na nasz adres, bo tu zawsze ktos jest w domu, szczegolnie ze kurierzy mailowo zapowiadaja, kiedy bedzie dostawa, wiec nawet jesli mnie w domu nie ma, to mowie slubnemu, ze ma siedziec i czekac na dostawe, a jak ma przyjsc cos malego, to nawet mama moze odebrac. Pozniej P. przyjezdza i sobie hurtem odbiera zamowione rzeczy. A oni obaj z Guciem pracuja, wiec tam u nich nigdy nikogo nie ma w chalupie, a meble sie do paczkomatu nie zmieszcza.
   Ta pierwsza partia zamowien byla problematyczna, bo bylo tego tak duzo, a co za tym idzie, tak duzo rachunkow (kazdy artyklul dostaje osobny rachunek), ze mozna bylo sie pogubic. Kiedy juz z tym sie uporalismy, zamowilam nastepne cztery artykuly, w tym biurko dla Gucia. Gucio bowiem pobiera nauki w tejze ubezpieczalni, gdzie od ponad 30 lat pracuje jego ojciec i w przyszlosci, kiedy P. przejdzie na emeryture, przejmie sobie jego klientele, a jest tego sporo. O tyle wiec bedzie mial ulatwiony start w zycie zawodowe, ze nie bedzie musial tych klientow sobie wypracowywac. A ze nawet tacy praktykanci jak on moga czasem pracowac w trybie home office, Gucio dostal z roboty cale oprzyrzadowanie, jakies laptopy i inne cuda-wianki, a to tego, jak wiadomo, potrzeba biurka, wiec je zamowilismy. Bardzo proste, jedynie blat na bialo lakierowany i chromowane podpory, bo trudno to nazwac nogami. Naprawde ladne i bardzo eleganckie. 
Niestety zdarzylo sie to, czego organicznie nie znosze, mianowicie blat biurka byl uszkodzony i to moim zdaniem tak, ze nie dalo sie negocjowac obnizki ceny i np. zamalowac, bo uszkodzenie bylo na zewnetrznej gornej stronie blatu. Zareklamowalam, dostalam propozycje obnizki ceny o... 25 euro, wiec pomyslalam sobie, ze chyba sie z glupim na lby pozamieniali i zazyczylam sobie wymiany. Wymiana polega na tym, ze wadliwy towar musi zostac zapakowany jak byl fabrycznie, ja mam zamowic nowy produkt, ten odeslac i wtedy dostane pieniadze z powrotem na konto, zas za to nowe biurko mam zaplacic, bo ono ma inny numer. Wrrr... nie lubie, bo moim zdaniem mogliby mi przyslac nowy blat, a ten odebrac i byloby po klopocie. 
   Do tego wszystkiego madry inaczej Gucio wystawil karton na taras, wiec juz tego kartonu nie da sie uzyc do zapakowania,albowiem-poniewaz zamokl od sniegu i sie tak zdefasonowal, ze nawet po wysuszeniu bylby do niczego. Wydalam dyspozycje, ze ma zatem uzyc kartonu od nowego biurka, zeby zapakowac w niego to uszkodzone. Druga sprawa, w tym pismie reklamacyjnym stalo, ze moge zlecic odbior tego, bylo nie bylo dosc ciezkiego pakietu z domu, przyjedzie kurier i zabierze. Przeszukalam pol internetu, pozniej corka szukala i nie znalazlysmy takiej opcji, wiec zeby juz nie mieszac, powiedzialam P. ze bedzie musial odwiezc ten zwrot do punktu kurierskiego, gdzie go oddamy w dobre rece i niech oni dalej sie martwia. No ale po co mi w zyciu takie dodatkowe atrakcje i nerwy na Gucia, ktory ma problemy z logicznym mysleniem. Chlop ma 20 lat, a tryb myslenia czasami przedszkolaka.
   W ubigla sobote Gucio i P. przywiezli mi do domu wadliwy blat i wzieli ten dobry, przeciez nie bylo sensu wozic calego biurka, skoro to ten sam model. Wszystko zapakowalismy w karton, w ktorym przybylo drugie biurko i jestesmy z P. umowieni na dzisiaj na odwozenie kloca do punktu kurierskiego. A tymczasem Bulka wije sobie na stojacym w sypialni zapakowanym biurku - kocie gniazdko.








01 lutego 2026

Pod znakiem chochol贸w

    Koniec stycznia, ale glownie poczatek lutego bedzie stal pod znakiem opieki nad chocholami. Ktore to chocholy jakos zdolaly sie znow przekonac do bapci, bedacej przez jakis czas w nielaskach. Dobrze nam szedl pobyt ze soba, kiedy ich mama byla w delegacji we Francji, ale kiedy wrocila, bapcia stala sie uosobieniem braku mamy i wszystkich plag egipskich, wiec Junior dosadnie dawal bapci do zrozumienia, ze ma sie trzymac z daleka. Ani buzi dac, ani sie przytulic, ani zabaw paluszkowych, ktore tak bardzo lubil. No calkiem NIC, a ja zachodzilam w glowe, czym zawinilam i o co w ogole chodzi. Zoska, wpatrzona w brata jak w swiety obrazek, natychmiast tez przejela jego zachowania i ani sie dawala dotknac. Raz corka je przywiozla do nas, bo miala cos waznego do zalatwienia, to Junior zaparl sie na klatce schodowej i nie chcial wejsc do nas do mieszkania, nie pomagaly tlumaczenia i prosby, wiec go po prostu wepchnela i poszla, bo sie spieszyla, a ja na wszelki wypadek zamknelam drzwi na klucz, gdyby mu przyszlo do glowy urwac sie w pogoni za mama.
   Nie to nie, bapcia tez sie sfochala i udawala, ze chocholow nie widzi. Same zatesknily. Najpierw podczas rozmow telefonicznych z ich mama nagle zachcialo im sie rozmawiac z bapcia, potem zaczely sie domagac wizyty, ale tylko razem z mama. Chodzilismy na spacery, na sanki i jakos zapomnialy o wczesniejszych animozjach, zwlaszcza ze ja ich nie zaczepialam i trzymalam sie na dystans, nie znikalam ich mamy, wiec w koncu poczuly sie bezpiecznie i nasze relacje sie naprostowaly. Znow chcialy bywac, nawet bez mamy i rozczarowane byly, kiedy musialy wracac do domu. Ufff...
   Pierwszy odbior z przedszkola byl w dniu urodzin Hexy, bo corka musiala pojsc do lekarza. Zoska to nawet przyleciala do mnie z dziubkiem do pocalowania. Co za odmiana po wielotygodniowych fochach. Potem plan przewidywal niedziele, ale juz w piatek zadzwonila do mnie z pracy corka, czy nie odebralabym Zoski z przedszkola, bo sie zle czuje. No to ruszylam do odgruzowania auta, ktore spalo po calonocnej sniezycy okryte sniezna pierzyna. Junior chcial zostac jeszcze w przedszkolu, wiec zabralam do domu tylko jego mala siostre.
   Drugie spotkanie bez mamy bedzie dzisiaj, corka przywiezie je do nas na przechowanie, a sama bedzie pomagac przy urodzinach Hexy dla jej kolezanek, wyprawianych na basenie, bo jedna dorosla osoba na grupe dzieci, byloby za malo. A chocholy nie sa w tej grupie wiekowej, zeby mogly uczestniczyc, do nich potrzebna bylaby trzecia opiekunka, wiec ten czas spedza u mnie. 
   W poniedzialek 2 lutego czeka mnie ich odbior z przedszkola i niedluga opieka u nich w domu, bo corka ma delegacje, wprawdzie niedaleko, jakies 30 km, ale nie wie, jak dlugo jej to zajmie. Nie bede nawet ich brala do siebie, poczekamy na mame w ich domu.
   No i dwa dni pozniej, 4 lutego ich mama ma w pracy team event, cokolwiek to znaczy, ale w czym chce wziac udzial i wiadomo, ze to moze potrwac. Mam wiec odebrac towarzystwo z placowki i tego dnia wezme je do siebie, a odbierze mama wracajac z eventu. 
   To na razie tyle, ale sprawa jest rozwojowa i do konca miesiaca, krotkiego wprawdzie, jest jeszcze daleko i po drodze cos moze sie urodzic. Cale szczescie, ze chocholy juz nie boja sie i nie wzdragaja przed pobytem u bapci.



Marcowa magia

     Pierwszej marcowej nocy wrozka Przedwiosenna przycupnela zmeczona na dachu jednego z domow w niewielkim miescie uniwersyteckim. W ostat...