Translate

22 maja 2024

Z kraju, ze swiata i ze sfer wyzszych

 W Krajniku Dolnym, malej przygranicznej miejscowosci na poludnie od Szczecina, tego dnia tankowalo wielu kierowcow, w tym sporo z Niemiec. Wiadomo, paliwo w Polsce jest troche tansze, a kazdy chce zaoszczedzic. Tyle tylko, ze po powrocie do domow jeden za drugim mieszkancy przygranicznych miast meldowali powazne problemy z pojazdami, zgloszono co najmniej 70 awarii. Szybko znaleziono winnego, okazalo sie bowiem, ze z dystrybutora etyliny tankowali olej napedowy. Podobno dostawca sie pomylil i spuscil diesla nie w te dziure. Straty sa spore, naprawy kosztowne i wiekszosc kierowcow poniesie te koszty samodzielnie. Dlaczego? Siec Apexim, do ktorej nalezy stacja, obiecala wprawdzie pokryc wszystkie wydatki pod jednym tylko warunkiem, ze okaza paragon z tankowania na stacji w Krajniku w danym dniu. A Wy, zbieracie kwitki z tankowania? Ja czesto nawet nie odbieram paragonu w kasie, bo po co mi zasmiecac samochod.Chyba zaczne zbierac te makulature, bo nie znam dnia ani godziny, kiedy moglaby sie przydac.
 
 Kilka dni temu w polskim sejmie pewna faszystowska wywloka odezwala sie do dziennikarki PAP w te slowa:
 -  Proszę się ode mnie odsunąć, bo się brzydzę - powiedziała Godek, zwracając się do dziennikarki. - Jak podchodzi do mnie gej, albo inna osoba z tego środowiska, to mam odruch wymiotny - dodała. (musze tu dodac od siebie, ze dziennikarka Getler, ktora probowala rozmawiac z tym czyms o nazwisku Godek, jest osoba transseksualna)
 A Kaja dalej wypluwala otworem gebowym:
 - To są środowiska, które popełniają przestępstwa rozprowadzając nielegalne środki poronne - mówiła o proaborcyjnych aktywistkach. Na swoim twitterze zamiescila pozniej taki wpis:
 

 
  Zastanawia mnie, czy nie ma na te nazi-sucz, tego prawicowego smiecia, zadnego bata? Chyba nie ma, bo cala ta zdegenerowana polska prawica ma sie nienajgorzej, wlacznie z dzbanem tysiaclecia, zdeklarowanym degeneratem Czarnkiem, ktory u Rymanowskiego zwrocil sie w kontekscie homoseksualizmu do Biedronia: "ty zdegenerowany czlowieku...". Zareagowal jedynie Zalewski z 3D, ktory w ramach protestu wyszedl ze studia. Rymanowski milczal. I pomyslec, ze ta kupa (nomen omen) obornika byla kiedys ministrem edukacji. Zreszta czego wymagac od pisowskiego dzbana, skoro sam wuc, niedouk z lupiezem na marynarce, ktory, jak wiesc niesie, jest odwrotnej orientacji, wypierdzial otworem gebowym pozbawionym wiekszosci zebow, ze "osoby LGBT to margines marginesow". Tak sobie slucham tych inwektyw i wszystkie mi jak ulal pasuja do polskiej kato-pato-prawicy. Jakby sie przedstawiali.
 
 Pora na wzmianke z zycia hajlajfów. Jak wiadomo, dwoje wysoko postawionych czlonkow royal family choruje na nowotwor, choc nie bardzo wiadomo, jaki organ zostal zaatakowany. Dobrze zreszta, ze nie wiadomo, bo nawet krolowi i jego synowej nalezy sie prawo do prywatnosci, nie wszystko jest na sprzedaz. Nie cichna jednak w dalszym ciagu teorie spiskowe, a ostatnio nawet jakby przybraly na sile. A to za sprawa opublikowanych podobizn dwojga royalsow, portretu krola i zdjecia jego synowej. Mnie ów portret nie zachwycil, jesli mam byc szczera, bo Karol wyglada na nim jakby dryfowal we krwi, za duzo tam czerwieni moim zdaniem, ale moze ja sie nie znam na sztuce.
 

  Przy czym, w zwiazku z choroba onkologiczna Jego Krolewskiej Wysokosci, ta krew jakos sama sie nasuwa. Owszem, podobienstwo jest i poza  tym dosc kontrowersyjnym monochromatyzmem trudno sie do czegokolwiek przyczepic. W kazdym razie krolowi podobno sie podoba.
 Gorzej wypadlo upublicznienie przez BBC czarno-bialej fotografii Ksieznej Walii, spowodowalo ono lekka panike wsrod publiki, bo sugerowalo jakby odejscie Kate w zaswiaty, szczegolnie ze od dluzszego czasu ksiezna nie pokazywala sie publicznie. 

 
  Nie jest latwo zadowolic poddanych, to prawda, ale rzeczywiscie mozna bylo sobie pomyslec, ze to publikacja posmiertna. 
 
 Pewna 13-latka, bedac na szkolnej wycieczce, powila dzieciatko, no prawie jak pewna Maryja, w podobnym bedac wieku. Nie chce sugerowac, ze na swiat przyszedl kolejny mesjasz, ale podobienstwa sa jakby co, choc ta wspolczesna nie rodzila w stajni. Nie ma pewnosci, ze swiezo upieczona mamusia w ogole wiedziala, ze jest przy nadziei, w kazdym razie jej otoczenie niczego nie zauwazylo, ani nauczyciele, ani koledzy z klasy, ani nawet rodzice. Tak po tajniacku przenosila te ciaze. Szczesliwym tatusiem jest podobno niespelna 17-letni koles. Policzmy, pokalane poczecie musialo miec miejsce jakos w sierpniu ubieglego roku, a wiec kiedy jeszcze rzadzil PiS i nie pozwalal uswiadamiac, za to zalecal modlitwe. Nie pomogla w charakterze antykoncepcji, jak zreszta w kazdej innej dziedzinie tez nie pomaga. Na buzujace hormony malo co pomaga, kiedy dziatwa spólkujaca nie ma pojecia o wlasnej fizjologii.

20 maja 2024

Nie tacy swieci

 Chodzi legenda, ze Niemcy to narod bardzo zdyscyplinowany, przestrzegajacy przepisow, porzadny, czysty-oczywisty i w ogole same superlatywy i ze to tylko w Polsce przepisy sa po to, zeby je omijac. Nic bardziej mylnego! Powiada sie rowniez, ze jesli nawet komus zachce sie przepisy lamac czy omijac, nie uniknie kary, bo w Niemczech kary sa nieuchronne. Tu akurat zalezy dla kogo. Dla uchodzcow bowiem zawsze jest jakies wytlumaczenie i taryfa ulgowa, dla ponad 90-letniej babci z demencja, ktora cos tam publicznie bajdurzyla, bo jej sie przypomnial dobrobyt i porzadek w czasach, kiedy byla dzieckiem, a co w chwili obecnej podlega karze, nie bylo litosci, poszla do wiezienia, bo nie chciala zaplacic grzywny. Inna babcia zwinela cos w sklepie i tez odsiedziala, podczas gdy 13-letni morderca i gwalciciel odpowiada z wolnej stopy, bo to dzidzius i nie wie, co czyni, a poza tym ma traume. 
 Na co dzien tez konfrontujemy sie z absolutnym olewactwem i wdupiemaniem obowiazujacych przepisow, mam na mysli obowiazek prowadzania WSZYSTKICH psow na smyczy w okresie od 1 kwietnia do 15 lipca, kiedy to odbywa sie wysiadywanie i wychowywanie naziemnych ptakow i malych ssakow. Znacie Toye, to bardzo zywiolowy pies takiej rasy, ktora potrzebuje sie wybiegac i ktory oczywiscie tez by wolal polatac sobie luzem, ale mamy swiadomosc, ze ona lubi polowac i jest przy tym bardzo skuteczna, wiec nie ma przepros, chodzi na smyczy i nawet za bardzo sie nie wyrywa. Kiedys chodzilam z nia na psie kapielisko, ale poniewaz zaczela sie nieco agresywnie zachowywac w stosunku do innych psow, zaprzestalam, bo nie chce miec zadnych problemow. Wina moge obarczyc slubnego, ktory nad nia nie panuje i nawet na dzielni mowia, ze to ona jego wyprowadza na spacer, a ze mna na spacer idzie. Przy nodze idzie i ja wcale nie trzymam jej na krotkiej smyczy, po prostu oczekuje, ze bedzie szla przy nodze i ona to respektuje. Ale nawet w okresie, kiedy moze chodzic bez smyczy, zawsze ja zapinam, gdy z przeciwka nadchodza jakies inne psy, bo nie do konca jej ufam, ze nie bedzie sie awanturowac. Przy slubnym Toya robi co chce, rowniez obszczekuje mijane psy, idac ze mna nawet na nie nie spojrzy. 
 Ale wracajac do porzadnosci Niemcow, mimo zakazu chodza ze swoimi ciapkami bez smyczy, a na zwrocona uwage sypia takimi wymowkami, ze noz sie w kieszeni otwiera. Ich ciapek nic nie zrobi (klasyka), ich ciapek sie nie wysra na lince, jakby mial ta linka odbyt zawiazany czy co, no i w ogole ich ciapek ma specjalne prawa. A tych wujow z Ordnungsamtu ani widu, bo do nieprawidlowo zaparkowanych samochodow moga swoje tluste dupska podwiezc sluzbowym samochodem, ale do lokalnego parku czy na teren centrum logistycznego musieliby sie pofatygowac pieszo, bo nie ma tam dojazdu. 
 Stalo sie, co sie stac musialo, dwa luzem biegajace ciapki natarly na Toye i ja pogryzly, bronila sie co prawda i tez im nie zalowala zebow, ale slubny z ich wlascicielem nie mogli psow rozdzielic. Toya byla oczywiscie na smyczy. Facet bardzo przepraszal, potem zniknal, a slubny go nie zna, nie wie gdzie mieszka i psy tez widzial pierwszy raz w zyciu. Nie ma kogo nawet oskarzyc. Na szczescie nie bylo potrzeby szycia czy innych zabiegow weterynaryjnych, bo bysmy zostali siedziec na kosztach. Powiadomilam Ordnungsamt, poprosilam o czestsze kontrole i wiecej dotkliwych grzywien dla ciapko-wlascicieli albo zmiane przepisow, ktorych i tak nikt nigdy nie przestrzega, chyba oprocz nas, bo wciaz po drodze spotykam luzem biegajace psy i ich wlascicieli przekonanych o wlasnym sprycie. Moze jak jeden z drugim bedzie musial zaplacic, to sie rozniesie, ze te kontrole jednak sa i nastanie jakis porzadek. 
 A to Burkowe rany wojenne:



 Jest jeszcze kilka mniejszych zadrapan. W takich przypadkach bardzo zaluje, ze nie pracuje w Ordnungsamcie, bo walilabym grzywny i to w ich najwyzszym wymierze (5000 euro).  Jakby jeden z drugim musial placic z kasy przeznaczonej np. na urlop albo inny cel, to w przyszlosci drugi raz by nie zaryzykowal kozakowaniem.


18 maja 2024

Jestem ostatnio...

 ... w bardzo zlym nastroju, czesciowe powody wyjasnilam w poprzednim poscie, ale tych powodow jest znacznie wiecej. Siada mi zdrowie, ale o tym nie mam zamiaru tutaj sie rozpisywac, bo kazdy ma swoje bolaczki i probelmy. Tak to juz bywa od pewnego wieku, ze sypie sie jedno po drugim i jesli rano po przebudzeniu nic nie boli, to znak, ze czlowiek juz nie zyje. 
 Mam przy tym poczucie, o czym juz niejednokrotnie pisalam, jakby mnie skazano na dozywocie bez mozliwosci wyjscia przed czasem. Brakuje mi chocby tych jednodniowych wypadow gdzies poza miasto, odetchniecia innym powietrzem, zobaczenia innej panoramy czy fasad budynkow. Sama nie pojade, a ze slubnym za kierownica nie wsiade do samochodu, wiec spedzam te weekendy spacerujac z Toya znanymi nam obu trasami, znanymi do urzygu. Nie ma mowy o jakims dluzszym wyjezdzie, bo skonczyly sie czasy, kiedy moglam zostawic zwierzeta i w ogole dom pod opieka slubnego, teraz on sam wymaga coraz wiekszej opieki. Czuje sie jak wrzucona w rzeczny wir, krece sie w kolko jak gowno w przereblu, ale jakas sila ciagnie mnie na dno, trace oddech i mozliwosc utrzymania sie na powierzchni. Na pomoc dzieci nie ma co liczyc, one same mierza sie z samotnym macierzynstwem i czesto potrzebuja wsparcia. Na szczescie te dwie dzieciate wymieniaja sie co drugi weekend opieka nad cala czworka z nocowaniem, wiec co drugi maja tylko dla siebie. 
 A co ja mam dla siebie? 
 Mam jeszcze psa, ale i to kiedys sie skonczy, mam coraz mniej sil do pracy i w ogole do wszystkiego, przestaje ogarniac, zaczyna byc mi wszystko jedno i najchetniej udalabym sie w ostatnia podroz, zeby wreszcie miec wszystko z glowy. Niektorzy bez cienia godnosci trzymaja sie tego zycia jak pijany plotu, chca zyc za wszelka cene, walczyc z chorobami i przeciwnosciami. I po co? Zycie wcale nie jest piekne, jest trudne. I przereklamowane.
 Jedno slowo na temat Eurowizji, ktorej nie ogladalam, nie znam nawet piosenki przedstawicielki Polski i nie wiem, czy Niemcy brali w tym udzial. Wiem tyle, co wpadlo mi w oczy przy scrollowaniu w internetach. Skandal skandalem poganial, buczenie i gwizdanie podczas wystepow reprezentantki Izraela (od kiedy Izrael jest w Europie? czyzbym cos przegapila? dlaczego jego przedstawiciele w ogole biora udzial w EUROwizji???), Holender cos tam przeskrobal, wiec go wyrzucili, prezenterzy jakiegos kraju odgrazali sie, ze nie wyczytaja punktacji jakiegos innego kraju, wygral Szwajcar, a nie powinien, bo cos tam, jakas wykonawczyni miala paznokcie w kolorach flagi Palestyny, ktos cos wykrzykiwal politycznie, a Gretynka protestowala przeciw Zydowce i tu akurat musze sie z nia po raz pierwszy w zyciu zgodzic. Ludzie, co sie dzieje? Gdzie podziala sie zdrowa rywalizacja, gdzie normalny przebieg konkursu, wychodzi, spiewa, oceniaja, odczytuja, ktos wygrywa. O co teraz w tym festiwalu chodzi? A moze chodzi wlasnie o epatowanie skandalami? Wtedy ogladalnosc bedzie wieksza, a sponsorzy hojniejsi? Od kilku juz lat nie zawracam sobie glowy ogladaniem, bo zauwazylam, ze punktacje zaleza od sympatii, nierzadko politycznych, a nie talentu, wiec przestalo mnie to interesowac.
 Nawet w rozrywce zycie zchujowialo do reszty.

16 maja 2024

Nigdy przedtem...

 ... nie zdarzaly mi sie takie sentymenty godne egzaltowanych panienek z dobrych domow i nie wiem, czy to kwestia wieku i tego, ze mam swiadomosc uplywu czasu i  ze mnie go pozostaje z dnia na dzien coraz mniej. A moze podswiadomie zegnam sie ze swiatem, jaki jeszcze teraz egzystuje, ale jest tak rozny od swiata mojego dziecinstwa. Nie, nie ide umierac, zegnam po prostu swiat, jaki juz nigdy nie wroci. Swiat, w ktorym czlowiek jeszcze koegzystowal z natura, a nie wyzyskiwal ja do ostatniej kropli krwi, ostatniego liscia, ostatniego ginacego gatunku. Obecnie to swiat terroru zielonych, swiat pozorow ratowania planety, fanatyzmu dla wlasnych finansowych interesow, pod szyldem gladkich sloganow, w ktore ludzie zdaja sie wierzyc, ze jest za piec dwunasta i ze cos trzeba zrobic. To sztandarowe haselko tej Gretynki ze Szwecji i jej dwulicowych wyznawcow, zmieniajacych co kilka miesiecy swoje smartfony, noszacych jeansy, przy produkcji ktorych zuzycie wody przekracza wszelkie normy, wagarujacych, protestujacych i wrzeszczacych na manifestacjach, po ktorych sluzby miejskie musza sprzatac zwaly kartonow ze wznioslymi haselkami o ratowaniu swiata. 
 Czlowiek to odpad ewolucyjny, pan nad pany, wladca podporzadkowujacy sobie przyrode i innych ludzi, bo po nas chocby potop, trzeba ziemie wycisnac jak cytryne, miec, miec, miec, chociaz do grobu nie wezmie sie tych wszystkich zgromadzonych dobr, wiec po co gromadzic tak duzo. Jedni maja tyle, ze zachciewa im sie wycieczek na Marsa, inni umieraja z glodu i suszy. Jedni swietuja dzien zwyciestwa i po raz kolejny podkreslaja, ze pokoj nie jest dany na zawsze, trzeba dbac, starac sie, pamietac, szanowac, podczas gdy inni ze stoickim spokojem bombarduja miasta, zabijaja, gwalca, rabuja, pozwalaja umierac z glodu dzieciom niewinnym tym konfliktom. Dwa panstwa tak bardzo dotkniete ostatnia wojna swiatowa, dwa narody bezlitosnie eksterminowane przez nazistow, teraz same staja sie oprawcami. Krotka i zawodna jest ich pamiec.
 Niedawno natknelam sie na wzmianke o 18-letniej suczce oddanej do uspienia, bo denerwowala swoimi chorobami. Bylo tam jej zdjecie, siwiutkiej jamniczki, ktora stracila caly swoj dotychczasowy swiat. Ja mam tylko nadzieje, ze dzieci tego sqrwysyna dobrze zapamietaja, co powinny zrobic z tatusiem, kiedy zacznie chorowac i denerwowac ich swoimi chorobami. O wartosci czlowieka swiadczy jego stosunek do zwierzat i ludzi mu podleglych. 
 Chodze sobie na te spacery, rozgladam sie dokola jak nigdy przedtem, ryje w pamieci obraz swiata, ktory naprawde niedlugo moze przestac istniec i msciwie sobie mysle, ze dobrze, niech przestanie, bo to poskutkuje wymarciem tego nieudanego gatunku, jakim jest czlowiek. Natura da sobie rade, odrodzi sie, bo zawsze dotychczas sie odradzala, tyle tylko, ze bez czlowieka. Byc moze znow cos wyewoluuje, cos lepszego, madrzejszego i skupionego na srodowisku, zamiast na sobie samym.

Przerwa czy koniec?

     Do napisania tego posta sklonil mnie ostatni komentarz pod poprzednim: "... nie wiem, czy usuwac go (chodzi o moj blog) ze swojej ...