Translate

17 lutego 2026

Dodatkowe

    Jakbym miala ich za malo. Obowiazkow. To doszly mi dodatkowe, ktore jeszcze do niedawna dawal rade wykonywac slubny. Latwe przeciez byly, nie trzeba bylo miec studiow, zeby zmieniac zwirek w kocich kuwetach. Kto ma koty, ten wie, ze nawet niewielka zmiana w codziennej rutynie, moze prowadzic do innych zachowan, ktore sa wyrazem buntu przeciw owej zmianie. Tak wlasnie bylo po ktorejs wymianie zwirku, Bulka zaczela nagle sadzic dwojke na podloge w lazience. Kocia dwojka jest na ogol twarda i latwo ja zebrac, ale... no wlasnie. Wszyscy troje bywamy w nocy w toalecie i nikt wtedy nie zapala swiatla, zeby nie przeszkadzac i nie budzic innych, wszystko odbywa sie cichcem po ciemku. Mam mowic dalej? Nie wiem, kto to byl, ale kocia dwojka zostala rozdeptana, wdeptana w dywanik. Raz mozecie zgadywac, komu przypadla robota usuwania szkod. A poniewaz zalatwianie sie na podlodze trwalo, wlaczylam tryb detektywistyczny, bo stalo sie to nagle i natychmiast po wymianie zwirku przez slubnego. Uzywamy mieszanki zwirku tzw. higienicznego posypanego po wierzchu silikatem. Tego ostatniego nie bylo! Za to zwirku higienicznego po brzegi, choc stale zwracalam mu uwage, ze kiedy jest go za duzo, koty wygrzebuja go na pol mieszkania. Ale jemu mozna mowic, i tak wie lepiej i za kazdym razem kuwety sa pelne zwirku po brzegi, zamiast miec tylko zakryte dno. Abstrahujac od wykopywania zwirku na podloge, to nie jest to najtanszy produkt, wiec kiedy bierze sie go za kazdym razem dwa razy tyle, niz sie powinno brac, to predko znika, a wraz z nim pieniadze z portfela. No i teraz bede ja musiala przejac jego obowiazki kuwetowe, bo uwagi nie docieraja, zapomina o nich natychmiast i zuzywa tony drogiego zwirku. Po mojej wymianie kot natychmiast powrocil z kupami do kociej toalety. Takie to delikatne i wybredne.
   Jest zima, a wiec na zewnatrz bloto, snieg albo deszcz, ale tak trudno schylic sie i wytrzec lapy psu po powrocie ze spaceru, a pies, jak to pies, od razu robi skok na kanape okryta jasna narzuta, przeciez sluzba wypierze. Jemu nie chce sie nawet butow zdjac, "bo za chwile wychodzi", a ta chwila czasem trwa. Sluzba umyje podloge. Kupil sobie jakas obrzydliwa kielbase, nie smakowala mu, wiec usilowal dawac ja psu, pelna byla soli, saletry i innego konserwanckiego gowna. Oczywiscie zabronilam, ale nastepnego dnia, kiedy myslal, ze nie widze, probowal znow ten szajs podtykac zwierzetom. Ale kiedy zachoruja, to sluzba zawiezie do weta i bedzie podawala lekarstwa. I tak ze wszystkim, nie mam juz sily na te zlosliwosci. Nie tylko prawie juz w niczym nie pomaga, to zupelnie nie szanuje mojej pracy.
   Ostatnio slubny wymyslil, ze okradlam go ze zlotych pierscionkow, ktore mial, a teraz nie ma. No nie mial, nie wiem, skad sobie te pierscionki wynalazl, nigdy ich nie bylo, ale nazywa sie, ze ja go okradlam. Jestem juz teraz bardzo zmeczona tymi ekscesami, a przeciez to dopiero poczatek, wszystko jeszcze przede mna. Ale przynajmniej mam pelna kontrole nad kontem, juz nie ciagnie z niego co chwile, jego karte dobrze schowalam, zreszta i tak zapomnial pinu. 
   Jeszcze daje rade wychodzic z psem, ale nie wiem, jak dlugo to potrwa, bo ja ograniczam chodzenie do minimum, jako ze kolano puchnie mi jak banka, kiedy chodze za duzo. No i z tym sapaniem tez niespecjalnie dobrze wyglada. Ale kolejny lekarz, tym razem pulmonolog, stwierdzil, ze nic mi nie dolega. No i fajnie, jestem zdrowa jak ryba, a to ze mam problemy z oddychaniem, to z pewnoscia moj wymysl i hipochondria. Ament.
   Co drugi dzien musze dosypywac moim zaprzyjaznionym grubelkom, bo to one glownie przylatuja do stolówki, sikory gdzies przepadly, mieszanki ziarnowe okraszone suszonymi robalami, ktore to kupuje im za ciezkie pieniadze, no ale co bede temu fruwajacemu bydelku zalowac. W walentynki zatem znow poszlam im dosypac do karmnika, kiedy nagle patrzam, a tu wiosna!



   Przebisniegi pokazaly sie z dwutygodniowym opoznieniem. Codziennie bowiem przegladam sobie przypominajki na fejsbuku i tam juz w niektorych latach te kwiatki pokazywaly sie w polowie stycznia, jesli zima byla lagodna. Ranniczki wychylily sie w tym roku troche wczesniej.
   I to jest pocieszajace w tym calym moim zasranym zyciu podczas przedluzajacej sie mroznej zimy. 

EDYTKA: w poniedzialek o 4.00 zbudzily mnie odglosy usuwania sniegu na parkingu spoldzielni mieszkaniowej. Juz wiedzialam, ze tydzien zaczal mi sie arcy xujowo, nie tylko sie nie wyspalam, ale piekna niedzielna pogode i wiosne ogolnie trafil szlag. Sama sobie sarkastycznie nawtykalam: a taka byla piekna, amerykanska... Byla i sie zmyla. Wyszlam wczesniej, zeby odgruzowac te ok. 20 cm sniegu z auta (bez rekawiczek, wiec palce mi prawie odpadly) i potem wolno pojechac, bo ulice byly nie ruszone. Ino na fb widzialam komunikaty komunikacji miejskiej, ze linie na gorkach nie beda obslugiwane. I tak milo z ich strony, ze informuja. Wszyscy na szczescie jechali powoli, bylo tak slisko, ze strach, wiec nikt sie mnie nie czepial, ze jade za wolno. 




15 lutego 2026

Post zimowy

  

 
   Tegoroczna zima bezlitosnie obnazyla totalna niemoc panstwa wobec pogodowych przeciwnosci. Niestety tzw. unia, napedzana przez niedouczonych idiotow wyznajacych klimatyczny fanatyzm, wyszykowala przez ostatnie lata, kiedy to zimy byly lagodne, takie nakazy i zakazy, ze podczas obecnej porzadnej zimy panstwo nie bylo w stanie zapewnic spoleczenstwu godnych warunkow przetrwania.
   Poczawszy od miejskiej komunikacji, szczegolnie w miejscach pagorkowatych, jak moje miasto. Nie wiem, czy tabor przestal zmieniac opony na zimowe, w kazdym razie juz niewiele sniegu powoduje, ze niektore linie przestaja byc obslugiwane. A nie wszyscy tam mieszkajacy maja wlasne pojazdy. Kiedys tego nie bylo. Poza tym te elektryczne autobusy podczas mrozow wyladowuja sie w takim tempie, ze kierowcy nie nadazaja z ich doladowywaniem. W Hamburgu doszlo do tego, ze powrocono do diesli, ktore na szczescie nie zostaly zezlomowane i staly sobie ponad dwa lata w zajezdni. Zapalily od razu i wozily pasazerow bezusterkowo.
   Pompy ciepla, w nowych budynkach obowiazkowe, zrace prad jak glodny krokodyl. Nie kazdy dumny posiadacz wie, ze w razie braku pradu, trzeba wypompowac z nich wode. Podczas niedawnej awarii pradu w Berlinie, gdzie na skutek aktu sabotazu ekstremalnie lewicowej organizacji 50 tysiecy gospodarstw domowych bylo pozbawione pradu przez ok. tydzien, wiele pomp uleglo uszkodzeniu i albo trzeba je wymieniac na nowe, albo placic niemalo za reperacje. Obfite opady sniegu pozatykaly pompy, ktore zamontowane zostaly na zewnatrz, a reperacje sa dosc kosztowne.
   Samochody elektryczne tez niespecjalnie sobie radzily podczas tych ekstremalnych mrozow, panele fotowoltaiczne zastrajkowaly zasypane sniegiem, nie wspomne juz o zbyt malych zapasach gazu, w tej kwestii panstwo dalo ciala na calej linii. Niemcy mialy wiele elektrowni atomowych, czyli tak propagowana przez klimatycznych debili czysta energie, ale nie, dla nich tylko wiatraczki i farmy paneli i w koncu zostali z reka w nocniku, bo te cuda odnawialne nie pokrywaly zapotrzebowania na energie. Zaczeli kupowac energie z elektrowni atomowych za granica, bo niemieckie wygaszone, ale nadajace sie do ponownego uruchomienia w razie potrzeby elektrownie atomowe ci skretyniali obroncy srodowiska kazali zrownac z ziemia. Teraz kupuja te sama energie, ale wielokrotnie drozsza. Podobnie z gazem, ostatnio Rosja jest fuj, wiec nie wolno od niej brac taniej gazu, tam gaz kupuja Chiny, skraplaja go, laduja na tankowce, takie wielkie, ze nie przecisna sie przez Kanal Sueski, wiec popylaja dokola Afryki i w Hamburgu sprzedaja Niemcom rosyjski gaz w cenie wielokrotnie wyzszej. Te genialne dzialania majace na celu pozorna ochrone srodowiska, spowodowaly taki skok cen energii, ze firmy, zaklady, fabryki bankrutuja masowo, bo ich nie stac na tak drogi prad. Moim zdaniem sprawcy tej sytuacji powinni stanac przed trybunalem za zdrade stanu.
   Wystarczylo kilka dni porzadnej normalnej zimy, takiej jak to kiedys bywala co roku, zeby dosadnie pokazac glupote i bezsens polityki zielonych, ich fanatyzm generuje niewyobrazalne koszty, zarowno dla gospodarki, jak i prywatnych odbiorcow energii elektrycznej i cieplnej. 
   A w Polsce, jak slyszalam, jest jeszcze gorzej, ludzie zamarzaja w mieszkaniach, no ale najwazniejsze sa dostawy generatorow pradu i miliardow na Ukraine, skoro unia tak zadecydowala.

13 lutego 2026

Najtrudniejsza chyba milosc

    Tak calkiem przy okazji i nie na temat, ale data taka, ze mi sie przypomnialo, moj ojciec skonczylby dzisiaj 94 lata, gdyby 10 lat temu nie pokonal go w niecale pol roku nowotwor pluc. Ta milosc tez byla trudna i do dzisiaj nie mam pewnosci, czy bylam rzeczywiscie kochana, czy w ogole...
   A zalosnym nastepstwem tego braku milosci w dziecinstwie jest dzisiaj niemoznosc wydukania do swojego odbicia w lustrze KOCHAM CIE. To dla mnie niewykonalne!
   Od dluzszego czasu w telewizji leci kampania, ktora zapoczatkowal Rossmann, siec drogerii, bo na dzisiaj przypada Miedzynarodowy Dzien Kochania Siebie, jutro zas bedziemy kochac wszystkich innych, caly swiat, zapominajac o sobie. Sa przeciez Walentynki! W tejze kampanii zaproszono do studia przypadkowych ludzi, postawiono przed lustrami i poproszono o wyznanie sobie milosci. Reakcje byly rozne, wymuszone usmieszki, zazenowanie, bo to w koncu dosc dziwne tak mowic o milosci do siebie, to bardzo trudne, a to "kocham cie" nie chce przejsc przez gardlo. Dlaczego tak trudno powiedziec "kocham cie" patrzac sobie w oczy w lustrze? Czlowiek ma gdzies z tylu glowy urzadzenie do wyszukiwania w sobie wad, moze pisac z tego doktoraty. Mnie uczono, ze chwalenie samej siebie to prosta droga do zarozumialosci, przy czym rodzice tez nigdy mnie nie chwalili. W lustrze duzo latwiej dostrzec to, co nadawaloby sie do poprawki, niz to, co jest piekne czy wartosciowe. To odrzucenie w dziecinstwie, wieczna krytyka, wymagania przekraczajace mozliwosci - wszystko to wyrylo w mozgu, ze bliskosc, nawet do siebie, to niebezpieczenstwo. Patrzac na siebie, mam wrazenie, ze "nie zasluzylam" na milosc, powinnam najpierw schudnac, byc milsza, cos osiagnac, bardziej sie poswiecic, mniej narzekac...
   Wiekszosc z nas traktuje siebie jak wymagajacego szefa, a nie jak osobe, ktora naprawde kochamy, jestesmy dla siebie zbyt surowi, zbyt niewyrozumiali, bezduszni i bezkompromisowi. A dzien milosci do siebie nie ma byc alternatywa dla Walentynek, ale logicznym do nich wstepem. Podobno na nauke nigdy nie jest za pozno i podobno milosci do siebie mozna sie nauczyc poprzez pozytywne o sobie myslenie, zauwazanie dobrych cech czy ladnych czesci ciala, sprawianie sobie drobnych przyjemnosci, objecie sie rekami. Bo podobno milosci do innych czlowiek uczy sie zaczynajac od siebie.
   Kampania Rossmanna niczego nie narzuca, do niczego nie zmusza, tylko w delikatny sposob zacheca do zwolnienia, zatrzymania sie, spojrzenia sobie gleboko w oczy i wypowiedzenia slow, ktore sa niemalym wyzwaniem.


   Zatem powiedzcie sobie dzisiaj, ze sie kochacie, ja poczekam z tym do jutra, zeby Wam powiedziec, jak bardzo Was kocham, bo siebie jakos pokochac nie umiem. Nie chcecie wiedziec, jakie slowa mam ochote wypowiadac na swoj widok w lustrze.
   Dla Was na jutro:




11 lutego 2026

Stara lokomotywownia

    Kiedy zamieszkalismy w Getyndze, ten zbudowany jeszcze w XIX wieku i rozbudowany podczas pierwszej wojny swiatowej budynek bylej lokomotywowni niszczal sobie radosnie i sluzyl bezdomnym za mieszkanie. Niedlugo potem ruszyly plany zagospodarowania tego zabytku. W jednej jego czesci powstaly kina multiplexowe, druga sluzyla okolicznosciowym targom, wystepom estradowym, bywaly zimy, kiedy organizowane bylo tam sztuczne lodowisko, ale tej zimy go nie ma, wiec nie wiem, czy calkiem ten pomysl zarzucili, czy tylko teraz i jaki byl powod. Zeby Wam przyblizyc, jak to mniej wiecej wyglada, ponizej wklejam zdjecia z internetu, mozna je powiekszyc kliknieciem.



   Wewnatrz mozna poustawiac krzesla jak w teatrze albo dokola sceny znajdujacej sie na srodku jak w cyrku, mozna tez organizowac targi, a wiec budowac stoiska, lodowiska albo co sie tylko zamarzy. Srednia corka oglosila, ze w sobote Hexa bedzie wystepowac i tancowac razem ze swoimi kumpelami ze szkoly tanca. A wszystko to z okazji targow LOKOLINO (niestety tylko po niemiecku, ale jest zdjecie wnetrza hali zaadaptowanej na te targi), juz po raz 12 w Lokhalle. Normalnie nigdy bym tam nie polazla, ale nie wypadalo, wiec najmlodsza po mnie wpadla i razem z chocholami pomknelysmy na targi wszystkiego dla dzieci, poczawszy od ciazy, poprzez wczesniaki, niemowlaki, przedszkolaki i uczniow. A przy okazji w jednej czesci sali byly rozne atrakcje jak przejazdzka pociagiem, tor wyscigowy dla takich autek, na ktorych siedzi sie okrakiem i odpycha dolnymi konczynami, napompowane cos do skakania, cos do wspinania, mrugajaca swiatlami karetka pogotowia (Junior oszalal z radosci), scena z wystepami i wiele innych. 
   Juz na samym wstepie rozdawane byly dzieciom opaski na raczke, na ktorych mamy wpisywaly numer swojej komorki - genialny pomysl na zgubione w tym tumulcie maluchy, a z drugiej strony w panujacym halasie ja nie tylko nie moglam rozmawiac przez telefon, ale nawet nie slyszalam, kiedy dzwonil. Wpuszczali panowie z jakiejs firmy, w garniturach i pod krawatem, sprawdzali zawartosc wnoszonych toreb i plecakow. Mojej malej torebeczki nie sprawdzili, a przeciez spokojnie zmiescilabym w niej kilka nozy, szczegolnie tych skladanych.
   Wszedzie dokola rozdawali balony i jakies reklamowe gadzeciki, co dzieci wprawialo w zachwyt, corka miala pelny plecak tych skarbow.

Zoska z opaska z numerem telefonu

Junior tez ma opaske, tu cwiczy rownowage

Hexa pod sufitem, zero leku wysokosci

Gapcio cwiczy golfa

Junior daje na tamtamie

Zoska wygrywa w kole fortuny

   Oczywiscie wszedzie kusily jakies gofry, frytki, lody, wiec bapcia ino sie za portfel trzymala. Wystepy roznych grup ze szkoly tanca to glownie hiphop, ale byl i break dance, na filmiku jego fragmenty, a potem wystep Hexy, jest we frontowej trojce w srodku. Ciekawostka byl "wystep" mam z niemowlakami, bo i to oferuje szkola tanca, maluchy zdawaly sie byc zachwycone.



   I to by bylo na tyle. Wymeczona bylam ta koncentracja uwagi, zeby nie pogubic maluchow, halasem i tlumami oraz cenami, wszystko tak drogie, ze strach. Glupi raniec szkolny do pierwszej klasy kosztowal tam 300 euro, a gdzie zawartosc, pewnie do kupy byloby z 500. Ciekawostka bylo stoisko dla wczesniakow, wszystkie ubranka, smoczki i pampersiki jak w normalnej wyprawce, ale mniejsze niz dla lalki. Trudno uwierzyc, ze noworodki moga byc az tak malenkie. Rowniez ubezpieczalnie oferowaly programy zabezpieczen dziecka na dorosle zycie, fotografowie na miejscu proponowali sesje, bylo mnostwo roznorakiego rekodziela, wszedzie rozsiane miejsca do zabaw dla dzieci calkiem malych i troche wiekszych, wszystko dzwonilo, mrugalo i wabilo "do mnie, wez mnie, skorzystaj!". Zabawy i loterie byly gratis, jedzenie przesadnie drogie, wstep do wytrzymania, ale parking 12,50 za te trzy godziny, kiedy nas nie bylo. Zlodziejstwo w bialy dzien na prostej drodze! Ale warto bylo, dzieciaki zadowolone, nikt sie nie zgubil, Junior polewa od lodow zafarbowal sobie otwor gebowy i jezor, a potem wszystkich straszyl. Na koniec wszystkie lataly z pomalowanymi buziami, bo i taka usluga tam byla.

09 lutego 2026

Tapeta jednak zaszkodzila

    Wszystkie przekaziory zyja ostatnio upublicznieniem maili, fotek i filmow towarzysza Epsteina, ktore wywolalo lekkie trzesienie ziemi na swiecie, szczegolnie w kregach ludzi bardzo bogatych, siedzacych na szczytach wladzy, politykow, biznesmenow, arystokracji, royalsów i im podobnych. Teorii spiskowych krazy wiele po internecie, jak rowniez sporych sum miedzy bankami, ktore to sumy budza nadzieje, ze jakies nazwisko nie wyplynie albo osoby pokrzywdzone zastanowia sie, czy zeznawac. Kupilam sobie zapas popcornu i przygladam sie calej tej sytuacji. Pogadalam sobie przy okazji ze sztuczna inteligencja, pytalam m.in. jak wiarygodne sa te wszystkie dowody, ktore nagle wyplynely, choc przeciez Epstein juz dawno zostal oskarzony i pewnie z tego wstydu wzial i popelnil samobojstwo w 2019 roku.
   Pogadalismy o tych straszliwych teoriach spiskowych, ktorych coraz wiecej w sieci, o mozliwosciach technicznych sfabrykowania jakichs sensacyjnych zdjec lub dokumentow, ktore moglyby pograzyc kogos nielubianego, o swiadkach i ofiarach, o pieniadzach za milczenie.
   Doszlismy wspolnie do pewnych wnioskow, ze na pewno Epstein i jego wspolpracownicy dopuszczali sie wykorzystywania seksualnego nieletnich, na co istnieja twarde dowody w postaci zeznan ofiar pod przysiega, dokumentow sadowych, umów pozasadowych i wyrokow. Te przestepstwa mialy miejsce m.in. w jego prywatnych posiadlosciach, w tym na wyspie Little St. James. To fakty, ktorych nikt nie kwestionuje. Natomiast akty kanibalizmu, rytualne mordy czy masowe zabijanie dzieci w ramach kultu nie sa w zaden sposob udowodnione, nie ma sladow, nie ma cial, nie ma swiadkow. Tyle, ze brak dowodow na kanibalizm nie oznacza, ze ciezar przestepstw krzywdzacych dzieci byl mniejszy. Ale nie trzeba go doprawiac makabrycznymi szczegolami, na ktore nie ma zadnych dowodów. 
   To wszystko ma dwie strony i dwie prawdy. Jest mozliwosc, ze "ofiary" chca jedynie wyrwac kase od pewnych bogatych panow, wiec opowiadaja niestworzone historie, ktore wszakze sa gotowe wycofac, kiedy ich konto znacznie przytyje. Z drugiej strony mamy tak zblazowanych swoim bogactwem ludzi, ktorzy moga kupic sobie, co tylko im sie zamarzy, wiec z nudow chca poznac cos zakazanego, niedostepnego dla tych, ktorzy dla nich pracuja. Sa wiec w stanie kupic sobie np. noworodka i go zjesc, bo im sie wolowina sprzykrzyla. Nie wolno tez zapominac, ze polityczne rozgrywki uzywaja kazdej broni, zeby dowalic przeciwnikowi.
   Bylabym wiec ostrozna z rzucaniem oskarzen na kogokolwiek, jesli podejrzenia nie sa w stu procentach udowodnione. Oraz oczywiscie swietnie rozumiem wode na mlyn przeciwnikow Trumpa, bo taka gratka z uwiklaniem w wykorzystywanie dzieci trafia sie naprawde rzadko. Dopoki wiec nie ma prawomocnego wyroku, wszyscy, ktorych nazwiska znalazly sie w tych dokumentach lub ktorzy widnieja na zdjeciach z Epsteinem, sa niewinni, poki niezawisly sad im tej winy nie udowodni. Zwlaszcza, ze sama znajomosc, udzial w przyjeciach czy nawet wspolne zdjecia jeszcze o niczym nie swiadcza. Zdjec jest w internecie cala masa, nawet taki laik jak ja jest w stanie poprosic Groka, zeby zwizualizowal np. wyglad pokoju z innym kolorem scian, wiec jestem pewna, ze specjaliscie nie zajmie duzo czasu stworzenie zdjecia pana X z 10-letnia dziewczynka na kolanach i z lubiezna mina na dodatek, zeby bardziej przekonac widza. Wszyscy lowcy fejkow ostrzegaja na kazdej platformie, zeby nie sugerowac sie zdjeciami masowo zamieszczanymi w sieci, bo wiekszosc z nich, jesli nie wszystkie, sa wykreowane przez AI. Zapraszani byli rozni ludzie, demokraci i lewicowi aktywisci, ludzie, ktorych niewinnosc nie podlega dyskusji.
   A skad taki tytul?  Ano wsrod znajomych czy gosci Epsteina znalazla sie norweska ksiezna Mette-Marit, ktora w jakims mailu pytala go o zdanie, czy tapeta z nagimi kobietami jest odpowiednia dla jej wtedy 15-letniego syna Mariusa. Okazalo sie, ze raczej niespecjalnie, bo dziecie owe, dzisiaj juz 29-letnie wlasnie staje przed sadem, oskarzone o 38 przestepstw, w tym przemoc seksualna, nekanie i narkotyki. Coz, nawet wiec z pozoru komus tak niewinnemu jak ksiezna, znajomosc z Epsteinem tez mocno zaszkodzila, nie tylko jesli chodzi o tapety dla syna, ale ostatnie sondaze pokazuja, ze Norwegowie nie chca krolowej z takimi znajomosciami.
   A na sam koniec, trafil swoj na swego.


Patron pedofilow blogoslawi Epsteina i Maxwell.
   Ogolnie robi mi sie slabo na sama mysl o tym, do czego moga byc zdolni ludzie majacy juz wszystko i szukajacy w swoim zblazowanym zyciu nowych bodzcow, a co gorsze, zyjacy w blogim przekonaniu, ze wolno im wiecej, bo sa w stanie kupic sobie bezkarnosc.

   Juz po napisaniu tego posta znalazlam na niemieckiej stronie fb o nazwie Mimikama, zajmujacej sie glownie weryfikowaniem roznych fejkow, dezinformacji, oszustw w internecie i ogolnie ochrona uzytkownikow. Na tejze stronie przeczytalam artykul studzacy goraczke i pogon za sensacja. Przytocze te wypowiedz w calosci, oczywiscie przetlumaczona przez guglowego tlumacza na jezyk polski.

   Jak dokumenty Epsteina wywierają presję czasu na dziennikarstwo i zmieniają sposób, w jaki przetwarzamy informacje
Albo: Jak nagle każdy stał się śledczym
Od grudnia miliony dokumentów Epsteina są publicznie dostępne. Dla każdego. Dostępne bezpłatnie, bez sortowania, częściowo ocenzurowane, często bez kontekstu.
I od tego czasu nagle wiele osób zostało dziennikarzami śledczymi.
Wpisujesz nazwisko, znajdujesz wzmiankę, robisz zrzut ekranu i publikujesz go z pytaniem: „Dlaczego nikt o tym nie mówi?”. I masz – „objawienie”.
Tak to teraz działa.
Jednak akta śledcze to nie gotowy raport ze skandalu. To materiał roboczy. Zawierają prawdę obok fałszu, zweryfikowane obok niepotwierdzonych, pogłoski obok spekulacji. Bez kontekstu poszczególne ustalenia często mówią wprost: nic.
Mimo to trwa wyścig.
Kto jest szybszy?
Kto pierwszy znajdzie celebrytę?
Kto ma większy zasięg?
I tak, nawet główne media biorą w tym udział.
„XY pojawia się w aktach Epsteina”.
Co to znaczy? Często: prawie nic. Zdawkowa wzmianka, cytat, wypowiedź kogoś innego. Nic więcej.
A potem obowiązkowe zastrzeżenie: „To nie jest dowód”.
Formalnie poprawne. Praktycznie nieistotne. Podejrzenie pozostaje.
My w Mimikama doświadczamy tego codziennie. Zrzuty ekranu, fragmenty, pliki PDF, zawsze z oczekiwaniem: „Potwierdzcie to”.
Jeśli powiemy, że dokument nie potwierdza tego twierdzenia, usłyszymy: Bagatelizujesz to. Jeśli nic nie opublikujemy, usłyszymy: Ukrywasz to. Och!
Dokument NIE jest dowodem.
Wzmianka NIE jest powiązaniem.
Akt NIE jest werdyktem.
Zwłaszcza w przypadku prawdziwych ofiar to rozróżnienie jest kluczowe. Im więcej bezpodstawnych oskarżeń krąży, tym łatwiej później zbagatelizować prawdziwe oskarżenia jako „tylko plotki”. To nikomu nie pomaga. Z wyjątkiem tych, którzy nigdy nie chcą się mylić.
Oczywiście, system jest częścią problemu. Presja klikania, konkurencja, logika platformy. Szybkość bierze górę nad dokładnością. Ale odpowiedzialność nie znika.
Dziennikarstwo nie polega na KOPIOWANIU surowych danych. Dziennikarstwo polega na WERYFIKACJI, KATEGORYZACJI i OCENIE.
Dlatego NIE ZMIENIMY każdego zrzutu ekranu w historię, każdego nazwiska w nagłówek, ani każdego pliku w sensację.
Nie dlatego, że coś chronimy.
Ale dlatego, że oświecenie wymaga czegoś więcej niż Ctrl+F.
Tom

Czyli mniej wiecej to samo, co ja napisalam powyzej. Sledztwa, rozprawy sadowe beda sie ciagnely latami, uplynie duzo czasu, zanim zapadna wyroki, od ktorych bedzie mozna skladac apelacje. Jak mozna juz teraz z cala stanowczoscia pisac o winie tego czy tamtego czlowieka? Podobne stwierdzenia moga byc przyczynkiem do oskarzenia o oszczerstwo i pozwu sadowego.

07 lutego 2026

Czy ja przynosze pecha?

   Nie moge dojsc do siebie po naglej i bardzo niespodziewanej smierci Ewy Krahl, ktora choc nieznana mi osobiscie, miala szczegolne miejsce w moim zyciu wirtualnym, byla ze mna codziennie, miala podobne spojrzenie na wiele zagadnien. Teraz, kiedy co rano ogladam sobie fejsbukowe przypominajki, widze jej komentarze pod kazdym moim wpisem i szarpie mna taka zalosc, ze trudno sobie wyobrazic. Jak to jest, ze calkiem obca osoba, ktora nawet nie wiem, jak wygladala i ktorej prawdziwe nazwisko poznalam na krotko przed jej smiercia, mogla pozostawic po sobie taka pustke? Juz nigdy nie zostawi swojej kuria mac jako komentarza, nie zaspiewa stolarz, niech zyje nam, nic juz nigdy nie skomentuje. Nie pojedzie rowerem nad jezioro poplywac, co kazdego lata bylo jej ulubiona czynnoscia. 
   A ja przejrzalam liste swoich znajomych na fb i ze zgroza stwierdzilam, ze tak wielu z nich opuscilo juz ten padól i to mimo, ze wcale nie byli w wieku, kiedy sie umiera, niektorzy byli mlodsi ode mnie i wielu z nich zmarlo calkiem nagle i nieoczekiwanie, jak Ewa. I tez stanowczo za wczesnie.
   Jurek Older, lodzianin z urodzenia, z wyboru nad morzem. Poznalismy sie na forum tygodnika NIE, on tez zawsze fajnie komentowal, szczegolnie w czasie, kiedy wklejalam te oldtimery, najczesciej krzyczal BIERE! Tez lubil stare samochody z dusza, a poza tym myslal podobnie. Nie ulozylo mu sie zycie, pewnie troche z jego wlasnej winy, ale byl ogolnie dobrym czlowiekiem. 
   Lucjan (niewazne nazwisko), ciezko chory na serce, znacznie mlodszy ode mnie, duzo prywatnie pisalismy, kiedy bylam w szpitalu. Jego smierc bardzo zabolala, choc mozna bylo sie jej spodziewac, bo ostatnie tygodnie czy nawet miesiace spedzil w szpitalu. Jego konto zlikwidowala corka, szkoda. 
   Stas Kozlowski, ozeniony z Rosjanka i tamze zyjacy od dziesiecioleci, zawsze stojacy po stronie Putina, przez co stracil wielu znajomych na fb po wybuchu tej wojny. On tez zawsze tak pozytywnie reagowal na moje wpisy, moze dlatego, ze ja nie dalam poniesc sie fali antyputinizmu, co nie znaczy, ze pochwalam te wojne, ale po czesci rozumiem, dlaczego wybuchla, choc nie usprawiedliwiam.  
   Lubek Lubomir, jeszcze dzieciak, nie dozyl 40-tki, pracowalismy razem. Zabil sie wlasna reka, pijac w nadmiarze napoje energetyczne, serce odmowilo ktoregos dnia wspolpracy. Przeciez ten szajs zawiera ogromne ilosci kofeiny, to jakby czlowiek wypijal kilkadziesiat mocnych kaw dziennie. Szkoda chlopaka, byl dobrym czlowiekiem i bardzo go lubilam.
   Ania Bezowa, za wczesnie i niepotrzebnie, nie dbala o siebie. Tez mi byla bliska, uczestniczyla w moim zyciu zarowno na fejsbuku, jak i na blogu. Tez mnie cisnie za gardlo, kiedy o niej pomysle. Ukladala takie fajne wierszyki, zwolujac dziewczyny z naszej fejsbukowej grupy. 
   Ewa G-D, ona tez byla mi bliska, zarowno na blogu, jak i na fb. Obiecywalysmy sobie, ze kiedy w koncu wybiore sie do Krakowa, ona bedzie moim bedekerem. No coz, nie bedzie, a ja pewnie tez juz nigdy nigdzie nie pojade.
   Andrzej Kuropatkin przegral z nalogiem.
   Basia Batkiewicz, nawet nie wiedzialam, dopiero kiedy skladalam jej zyczenia w dniu kolejnych urodzin, ktos mnie poinformowal, ze Basi juz nie ma. Ona bardzo angazowala sie w pomoc zwierzetom. 
   Mirek Gluchowski z forum NIE, jeden z nielicznych, ktorych poznalam osobiscie na zlocie. Smutna postac, ale dobry czlowiek.
   Connie Jordan, moja rowiesniczka, mama kumpeli mojej najstarszej corki. Pokonala ja wznowa raka. Nie znalam bardziej optymistycznie nastawionego i otwartego czlowieka. 
   Ze wszystkimi bylam dosc blisko, choc z wiekszoscia jedynie wirtualnie i czasem mysle sobie, ze moze jest cos we mnie takiego, ze ludzie w moim otoczeniu przedwczesnie odchodza? Chyba jestem jakas pechowa, a wlasciwie przynoszaca pecha. Moze wiec ten specyficzny Apel Poleglych pozwoli mi odzyskac spokoj?

05 lutego 2026

To nie szybka kolej

    Media mainstreamowe pelne sa raportow o brutalnosci urzednikow amerykanskiego ICE (jest to skrot od US Immigrations and Customs Enforcement, co po naszemu znaczy Urzad Imigracyjny i Celny Stanow Zjednoczonych). Jest to federalna agencja egzekwowania prawa, podlegajaca Departamentowi Bezpieczenstwa Krajowego i odpowiada za kontrole granic, imigracje i deportacje. Mala dygresja calkiem nie na temat, mnie skrot ICE kojarzy sie z niemieckimi szybkimi (w teorii oczywiscie, bo w praktyce... lepiej nie pytajcie) kolejami Inter City Express. Ale ICE ma jeszcze inne znaczenie, o ktorym nie wszyscy wiedza, a uzywa sie go w kontekscie bezpieczenstwa telefonu i jest skrotem od In Case of Emergency (w naglym przypadku, ja mam tak oznaczona corke, ktora zostanie powiadomiona, gdyby ze mna cos sie stalo). No ale post ma byc o amerykanskim ICE, tym okropnie brutalnym, co to lata po Ameryce, zabija niewinnych ludzi, a biednych "uchodzcow" bezlitosnie wyrzuca z kraju. 
   Polska jeszcze nie odczula za mocno, jak to sie zyje w panstwie zalanym nielegalnymi migrantami, choc wielu Polakow juz bardzo narzeka na Ukraincow, a powody sa rozne, ale jednak wiekszosc z nich pracuje, placi podatki i skladki zdrowotne, ich dzieci chodza do polskich szkol, a wymiar sprawiedliwosci nie traktuje ich jak swiete krowy. Nieco inaczej jest w wielu panstwach Europy zachodniej, ktore zostaly wrecz zalane terrorystami, przestepcami, oszustami bez dokumentow, z ktorych wiekszosc nie pracuje, okrada panstwo i obywateli, gwalci, napada i zabija, chce wprowadzac do panstw ich goszczacych kalifaty i szariaty. Jest tez wielu, ktorzy nie zglaszaja sie po zasilki, ale mieszkac i jesc chca, wiec pozyskuja srodki na to na drodze przestepstw. Poprzedni prezydent USA szczodrze otworzyl granice, podobnie jak Merkel w Europie, i rownie szczodrze finansowal rozne NGOsy, ktore w teorii mialy opiekowac sie migrantami. Tymczasem sprzeniewierzali panstwowe srodki w miliardach dolarow, bogacili sie tymi wyludzonymi od panstwa pieniedzmi. Jak w Minnesocie, tam wlasnie, gdzie zli chlopcy z ICE wylapuja nielegalnych migrantow, ale rowniez poluja na wlasnych oszustow, zeby postawic ich przed wymiarem sprawiedliwosci.
   Kto im przeszkadza? Nie, wcale nie zmartwieni ich brutalnoscia zwykli obywatele, jak chca nam podpowiadac politycznie poprawne media. To sa ludzie specjalnie szkoleni w zadymach ulicznych, jak niemiecka antifa, oplacani przez aferzystow, zarowno amerykanskich jak i somalijskich, zeby jak najskuteczniej przeszkadzali urzednikom w wykonywaniu ich obowiazkow. Stad to rzucanie sie przed auta ICE, blokowanie ulic itp. Nie bylo mnie tam na miejscu, wiec nie wiem na pewno, jaki byl przebieg utraty zycia przez te dwa anioly w ludzkiej skorze (lesbijke, ktorej odebrano prawa rodzicielskie do dwojga dzieci i wyrzuconemu z pracy pielegniarzowi), ktorzy padli ofiara kuli z broni urzednika ICE. Filmy krecone przez swiadkow tych zdarzen, roznie pokazuja. Ona stuknela autem jednego z oficerow, co wyraznie pokazala jego bodycam, on byl uzbrojony (niewazne, ze mial pozwolenie na bron) i podobno po te bron siegal. Teraz filmy mozna tak zmanipulowac, ze moga rownie sluzyc jako dowod przeciwko ofiarom, jak i stanowic dla nich alibi, wiec nie bede sie wypowiadac, ktora wersja jest prawdziwa. Wiem jedno, gdzie drwa rabia, tam wiory leca i kto wiatr sieje, zbiera burze. Oficerowie wykonuja swoja prace, to tylko ludzie, tez maja nerwy na postronkach i stale sa zagrozeni napascia albo smiercia, moga wiec nadreagowac. A jesli ktos jest w kraju nielegalnie, podlega deportacji i tyle. Takie jest prawo, no ludzie! Nie mozna litowac sie nad przestepcami, terrorystami i chroniacymi ich aferzystami. 
   Moim zdaniem panstwa borykajace sie z najazdem nielegalnych migrantow powinny dysponowac podobnymi sluzbami, ktore obok policji i we wspolpracy z nia beda wylapywac kryminalistow i nielegalnych migrantow. Panstwo to nie szalet publiczny, zeby byle kto wlazil i defekowal, zawlaszczal, okradal czy zabijal.
   A w Niemczech? Deportacje jak awizo z poczty "bylismy, pukalismy, nie zastalismy", no bo kto otworzy drzwi mundurowym, kiedy wiadomo, ze przyszli deportowac. Statystyki przyprawiaja o smiech, czesciej nie udaje sie wydalic migranta, niz go skutecznie deportowac. Prawo w Niemczech jest tak nieskuteczne wobec migrantow, ze dziw bierze, iz jeszcze teoretycznie sie je chroni. Dlatego jestem za utworzeniem w Europie takich organizacji, ktore nie pukaja do drzwi, tylko wchodza z futrynami i prowadza skutego delikwenta prosto na lotnisko lub obozu deportacyjnego. Bo jesli natychmiast nie nastapi reakcja, to neidlugo bedzie za pozno.

03 lutego 2026

Sie potentegowalo

    Jak juz pisalam, pomagam P. o tyle w urzadzaniu nowego mieszkania, ze zamawiam potrzebne rzeczy na nasz adres, bo tu zawsze ktos jest w domu, szczegolnie ze kurierzy mailowo zapowiadaja, kiedy bedzie dostawa, wiec nawet jesli mnie w domu nie ma, to mowie slubnemu, ze ma siedziec i czekac na dostawe, a jak ma przyjsc cos malego, to nawet mama moze odebrac. Pozniej P. przyjezdza i sobie hurtem odbiera zamowione rzeczy. A oni obaj z Guciem pracuja, wiec tam u nich nigdy nikogo nie ma w chalupie, a meble sie do paczkomatu nie zmieszcza.
   Ta pierwsza partia zamowien byla problematyczna, bo bylo tego tak duzo, a co za tym idzie, tak duzo rachunkow (kazdy artyklul dostaje osobny rachunek), ze mozna bylo sie pogubic. Kiedy juz z tym sie uporalismy, zamowilam nastepne cztery artykuly, w tym biurko dla Gucia. Gucio bowiem pobiera nauki w tejze ubezpieczalni, gdzie od ponad 30 lat pracuje jego ojciec i w przyszlosci, kiedy P. przejdzie na emeryture, przejmie sobie jego klientele, a jest tego sporo. O tyle wiec bedzie mial ulatwiony start w zycie zawodowe, ze nie bedzie musial tych klientow sobie wypracowywac. A ze nawet tacy praktykanci jak on moga czasem pracowac w trybie home office, Gucio dostal z roboty cale oprzyrzadowanie, jakies laptopy i inne cuda-wianki, a to tego, jak wiadomo, potrzeba biurka, wiec je zamowilismy. Bardzo proste, jedynie blat na bialo lakierowany i chromowane podpory, bo trudno to nazwac nogami. Naprawde ladne i bardzo eleganckie. 
Niestety zdarzylo sie to, czego organicznie nie znosze, mianowicie blat biurka byl uszkodzony i to moim zdaniem tak, ze nie dalo sie negocjowac obnizki ceny i np. zamalowac, bo uszkodzenie bylo na zewnetrznej gornej stronie blatu. Zareklamowalam, dostalam propozycje obnizki ceny o... 25 euro, wiec pomyslalam sobie, ze chyba sie z glupim na lby pozamieniali i zazyczylam sobie wymiany. Wymiana polega na tym, ze wadliwy towar musi zostac zapakowany jak byl fabrycznie, ja mam zamowic nowy produkt, ten odeslac i wtedy dostane pieniadze z powrotem na konto, zas za to nowe biurko mam zaplacic, bo ono ma inny numer. Wrrr... nie lubie, bo moim zdaniem mogliby mi przyslac nowy blat, a ten odebrac i byloby po klopocie. 
   Do tego wszystkiego madry inaczej Gucio wystawil karton na taras, wiec juz tego kartonu nie da sie uzyc do zapakowania,albowiem-poniewaz zamokl od sniegu i sie tak zdefasonowal, ze nawet po wysuszeniu bylby do niczego. Wydalam dyspozycje, ze ma zatem uzyc kartonu od nowego biurka, zeby zapakowac w niego to uszkodzone. Druga sprawa, w tym pismie reklamacyjnym stalo, ze moge zlecic odbior tego, bylo nie bylo dosc ciezkiego pakietu z domu, przyjedzie kurier i zabierze. Przeszukalam pol internetu, pozniej corka szukala i nie znalazlysmy takiej opcji, wiec zeby juz nie mieszac, powiedzialam P. ze bedzie musial odwiezc ten zwrot do punktu kurierskiego, gdzie go oddamy w dobre rece i niech oni dalej sie martwia. No ale po co mi w zyciu takie dodatkowe atrakcje i nerwy na Gucia, ktory ma problemy z logicznym mysleniem. Chlop ma 20 lat, a tryb myslenia czasami przedszkolaka.
   W ubigla sobote Gucio i P. przywiezli mi do domu wadliwy blat i wzieli ten dobry, przeciez nie bylo sensu wozic calego biurka, skoro to ten sam model. Wszystko zapakowalismy w karton, w ktorym przybylo drugie biurko i jestesmy z P. umowieni na dzisiaj na odwozenie kloca do punktu kurierskiego. A tymczasem Bulka wije sobie na stojacym w sypialni zapakowanym biurku - kocie gniazdko.








01 lutego 2026

Pod znakiem chocholów

    Koniec stycznia, ale glownie poczatek lutego bedzie stal pod znakiem opieki nad chocholami. Ktore to chocholy jakos zdolaly sie znow przekonac do bapci, bedacej przez jakis czas w nielaskach. Dobrze nam szedl pobyt ze soba, kiedy ich mama byla w delegacji we Francji, ale kiedy wrocila, bapcia stala sie uosobieniem braku mamy i wszystkich plag egipskich, wiec Junior dosadnie dawal bapci do zrozumienia, ze ma sie trzymac z daleka. Ani buzi dac, ani sie przytulic, ani zabaw paluszkowych, ktore tak bardzo lubil. No calkiem NIC, a ja zachodzilam w glowe, czym zawinilam i o co w ogole chodzi. Zoska, wpatrzona w brata jak w swiety obrazek, natychmiast tez przejela jego zachowania i ani sie dawala dotknac. Raz corka je przywiozla do nas, bo miala cos waznego do zalatwienia, to Junior zaparl sie na klatce schodowej i nie chcial wejsc do nas do mieszkania, nie pomagaly tlumaczenia i prosby, wiec go po prostu wepchnela i poszla, bo sie spieszyla, a ja na wszelki wypadek zamknelam drzwi na klucz, gdyby mu przyszlo do glowy urwac sie w pogoni za mama.
   Nie to nie, bapcia tez sie sfochala i udawala, ze chocholow nie widzi. Same zatesknily. Najpierw podczas rozmow telefonicznych z ich mama nagle zachcialo im sie rozmawiac z bapcia, potem zaczely sie domagac wizyty, ale tylko razem z mama. Chodzilismy na spacery, na sanki i jakos zapomnialy o wczesniejszych animozjach, zwlaszcza ze ja ich nie zaczepialam i trzymalam sie na dystans, nie znikalam ich mamy, wiec w koncu poczuly sie bezpiecznie i nasze relacje sie naprostowaly. Znow chcialy bywac, nawet bez mamy i rozczarowane byly, kiedy musialy wracac do domu. Ufff...
   Pierwszy odbior z przedszkola byl w dniu urodzin Hexy, bo corka musiala pojsc do lekarza. Zoska to nawet przyleciala do mnie z dziubkiem do pocalowania. Co za odmiana po wielotygodniowych fochach. Potem plan przewidywal niedziele, ale juz w piatek zadzwonila do mnie z pracy corka, czy nie odebralabym Zoski z przedszkola, bo sie zle czuje. No to ruszylam do odgruzowania auta, ktore spalo po calonocnej sniezycy okryte sniezna pierzyna. Junior chcial zostac jeszcze w przedszkolu, wiec zabralam do domu tylko jego mala siostre.
   Drugie spotkanie bez mamy bedzie dzisiaj, corka przywiezie je do nas na przechowanie, a sama bedzie pomagac przy urodzinach Hexy dla jej kolezanek, wyprawianych na basenie, bo jedna dorosla osoba na grupe dzieci, byloby za malo. A chocholy nie sa w tej grupie wiekowej, zeby mogly uczestniczyc, do nich potrzebna bylaby trzecia opiekunka, wiec ten czas spedza u mnie. 
   W poniedzialek 2 lutego czeka mnie ich odbior z przedszkola i niedluga opieka u nich w domu, bo corka ma delegacje, wprawdzie niedaleko, jakies 30 km, ale nie wie, jak dlugo jej to zajmie. Nie bede nawet ich brala do siebie, poczekamy na mame w ich domu.
   No i dwa dni pozniej, 4 lutego ich mama ma w pracy team event, cokolwiek to znaczy, ale w czym chce wziac udzial i wiadomo, ze to moze potrwac. Mam wiec odebrac towarzystwo z placowki i tego dnia wezme je do siebie, a odbierze mama wracajac z eventu. 
   To na razie tyle, ale sprawa jest rozwojowa i do konca miesiaca, krotkiego wprawdzie, jest jeszcze daleko i po drodze cos moze sie urodzic. Cale szczescie, ze chocholy juz nie boja sie i nie wzdragaja przed pobytem u bapci.



30 stycznia 2026

Swiat oszalal! cz.3

    Politycy - wybierani przez narod przedstawiciele majacy reprezentowac interesy wlasnych wyborcow i panstwa. W teorii, bo w praktyce przywodcy europejscy zdaja sie dbac bardziej o interesy obcych najezdzcow, przestepcow i oszustow, cisnac coraz mocniej wlasny narod, rujnujac gospodarke pod pretekstem dbalosci o srodowisko, niszczac przemysl i wprowadzajac sankcje za nieposluszenstwo. KE przepoczwarza sie w organ dyktatorski, stosujacy coraz wieksza kontrole, co nie dziwi, kiedy stolki pod tlustymi dupami zaczynaja sie chwiac, bo coraz wiecej obywateli dostrzega szkodliwosc i bezsens ich decyzji, ograniczenia, inwigilacje (nie, nie przyjezdnych przestepcow, ale krytycznych obywateli), wzrost nakazow i zakazow. Lokalni politycy czesciej wystepuja w interesie obcych najezdzcow niz tych, ktorzy placa im tluste diety z podatkow. W ostatnim czasie mam coraz silniejsze wrazenie, ze politycy szastaja pieniedzmi podatnikow po calym swiecie, taka "pomoc rozwojowa" oczywiscie bardzo sie chwali, pod jednym wszakze warunkiem, pierwszenstwo maja Niemcy, jako panstwo i jako narod. Jesli potrzeby panstwa i spoleczenstwa zostana zrealizowane i cos jeszcze zostanie, to mozna pomagac. Co by bylo, gdybym ja swoj zarobek w calosci przeznaczyla na wspieranie schroniska dla zwierzat? Chwalebne, tyle tylko, ze i my, i nasze futra nie mielibysmy co jesc, a spoldzielnia predzej czy pozniej wyrzucilaby nas za nieplacenie czynszu, prund tez by zabrali. Tak dzialaja politycy niemieccy, odgrywajac dla obdarowanych dobrego wujka z Ameryki, a zaniedbujac wlasne podworko. A pomoc jest chetnie przyjmowana, tyle ze nie zawsze tak spozytkowana, jak sie Niemcom wydaje, jak, nie pomne juz, w jakims afrykanskim panstwie cala suma dotacji zostala przeznaczona na zakup luksusowych limuzyn dla politykow, zamiast na rzecz spoleczenstwa. Podobnie dzieje sie na Ukrainie, kolesie Zelenskiego taczkami wywoza dolary przeznaczone na pomoc wojenna. Znaczna czesc narodu wybornie bawi sie w zimowym luksusowym kurorcie Bukovel, podczas gdy inni marzna, ale to my niby mamy im zapewniac cieplo i prad, dlaczego nie ci bogaci Ukraincy?
   No i na koniec o szalenstwie, ktore dopadlo jednego z wazniejszych politykow na swiecie. Coz, zdarza sie zwlaszcza w pewnym wieku, ale jesli przypadlosc dotknie kacyka jakiegos afrykanskiego szczepu, to najwyzej odglowi kilku innych dzikusow i bedzie spokoj, zanim reszta nie odglowi jego. Gorzej, jesli szalenstwo dotknie prezydenta znaczacego mocarstwa. Nie bede tu przedstawiala dowodow na rozwijajaca sie chorobe psychiczna, wszyscy mniej wiecej wiedza o zachowaniach godnych bachora z piaskownicy, zmianach decyzji mogacych miec wplyw na globalna sytuacje polityczna, z szybkoscia trudna do wysledzenia, przekonaniu, ze wszystko mozna kupic, propozycjach zwolania rady, gdzie "wpisowe" wynosi miliard dolarow, silnym przekonaniu o wlasnej zajebistosci, przemadrosci, sprycie, geniuszu i innych podobnie dziwnych cechach, listach z pretensjami o brak nobla i odgrazaniu sie, ze przestanie dbac o pokoj na swiecie. Dlugo by wymieniac, ale to zaczyna byc naprawde niebezpieczne, co zdazyli nawet zauwazyc czlonkowie jego wlasnej frakcji politycznej. Najgorsze, ze facet ma pod palcem czerwony guzik, ktory moze wcisnac, kiedy jego foch jeszcze bardziej eskaluje. Wszyscy inni politycy obchodza sie z nim jak ze zgnilym jajem, bo dziadek jeszcze u wladzy, ale juz nawet u siebie traci poparcie, a banka samozadowolenia, w ktorej sie znajduje, niedlugo z hukiem peknie. Apogeum byl jego chamski cynizm wobec sojuszniczych weteranow i ofiar smiertelnych  z Afganistanu, dokad udali sie z misja sojusznicza i na prosbe owczesnego prezydenta USA. Nie chodzilo wylacznie o zolnierzy polskich, Niemcy tez tam byli, w tym corka mojej znajomej, byli Brytyjczycy i wszyscy jak jeden sa oburzeni arogancka i bezwstydna wypowiedzia tego bufona. Nie daje mu szansy doczekania konca kadencji. Chociaz...
   Facet wycofal sie z inwazji na Grenlandie, bo mu zagrozono impeachmentem. Przeprosil brytyjskich zolnierzy, bo go Stramer opieprzyl bez litosci (za to samo Batyr gotow byl zrobic mu laske na kolanach). Usunal rowniez ze stanowiska Grega Bovino (szefa ICE), bo sie jednak wystraszyl wqrwu Amerykanow. Mozna? Mozna! To tyle jesli chodzi o konsekwencje dzialan tego czlowieka. Wojne na Ukrainie tez mial slonczyc nastepnego dnia po zaprzysiezeniu.
   I taki to swiat funduja nam ludzie, ktorzy steruja politykami, bo jestem przekonana, ze te wszystkie szkodliwe decyzje nie byly ich wlasnymi, a tylko realizacja dalekosieznego planu zmiany porzadku na swiecie. Chyba tylko tak mozna wytlumaczyc ten ogolnoswiatowy trend niszczenia spoleczenstw i sektora ekonomicznego.

28 stycznia 2026

Swiat oszalal! cz.2

    Tymczasem w wielu panstwach zachodnich rzadzonych przez oszalalych socjalistow czy niedouczonych zielonych (albo chrzescijanskiego demokrate zaprzedanego socjalistom) karze sie surowo wlasnych obywateli otwarcie wystepujacych przeciw utrzymywaniu bandy pasozytow, finansowaniu wojny na Ukrainie, czyli w rzeczywistosci bogaceniu sie ukrainskich bonzow, przestepczosci obcych, ich brutalnosci, bezczelnosci, poczuciu totalnej bezkarnosci, oszustwom na gigantyczna skale i utrzymywaniu z podatkow calego swiata. Dochodzi do takich absurdow, ktorych nawet satyryk by nie wymyslil, np. w GB nie wolno mowic o bekonie czy zwracac migrantowi uwagi, zeby mowil po angielsku. Albo w Niemczech, gdzie w strefach, gdzie panuje zakaz noszenia broni, sprawdzano torby niemieckich emerytek, podczas gdy wszyscy kolorowi maja po kieszeniach pochowane "motylki", siekiery, maczety czy zwykle noze kuchenne, ich sie rzadko sprawdza, bo policja nie chce zostac poczytana za rasistow. Zreszta brytyjska policja jest nawet nieuzbrojona, ze nie wspomne o braku jakichkolwiek praw do rozprawienia sie z bandziorem, tylko dlatego, ze jest czarny. 
   Waznym czynnikiem destrukcji swiata zachodniego jest powolne, ale skuteczne niszczenie przemyslu, uzaleznianie panstwa od importu i to importu doslownie wszystkiego. Pamietam podczas pandemii stanely zaklady, bo z Chin przestaly docierac podzespoly, w aptekach brakowalo lekarstw, bo sa one produkowane wlasnie w Chinach. A teraz niszczy sie rolnictwo merkosurami, importem zywnosci nie trzymajacej ani troche norm, jakie narzuca sie rodzimym rolnikom i hodowcom, nawozonym i pryskanym dawno zakazanymi w Europie srodkami. Wystarczy, ze w ktoryms z panstw w Ameryce Poludniowej, eksportujacym zywnosc do Europy, wybuchnie konflikt zbrojny, bo np. Trumpowi sie zachce to panstwo miec na wlasnosc, to za chwile my pomrzemy z glodu, bo ustana dostawy.
   Zniszczono w Niemczech tania i czysta alternatywe do pozyskiwania energii, wysadzajac w powietrze wprawdzie juz wygaszone, ale z mozliwoscia ponownego uruchomienia elektrownie atomowe. A ze wiatraczki nie wystarczaja, importuje sie... no nie zgadniecie... energie atomowa z zagranicy, bardzo droga. Jesli to nie sabotaz, to nie umiem tego inaczej nazwac. Dzieki polityce z ostatnich 10 lat Niemcy staly sie panstwem na pograniczu bankructwa, te Niemcy o niegdys najbogatszej gospodarce w Europie i jednej z bogatszych na swiecie. Polityczni sabotazysci zniszczyli przemysl nie tylko zakazami produkcji aut spalinowych, ale glownie polityka energetyczna, ktora zabila przedsiebiorczosc cenami energii, wymogami i podatkami. Panstwo juz samo nie wie, skad brac kase, wymysla podatki od podatkow, podwyzsza wiek emerytalny, kaze pracowac emerytom, matkom malych dzieci, skrzetnie omijajac te kilka milionow pasozytniczych odbiorcow socjalu, tylko dlatego, ze sa nieco bardziej opaleni i innego wyznania albo zza wschodniej granicy Polski. Malo tego, politycy szastaja na prawo i lewo przyznawaniem niemieckiego obywatelstwa, co skutkuje dozywotnia odmowa pracy, bo obywatela Niemiec nie mozna przeciez deportowac.

Znow sie rozpedzilam, a tyle jeszcze jest do napisania...

26 stycznia 2026

Swiat oszalal! cz.1

    Czas mi drastycznie przyspiesza, dopiero byl sylwester, a juz mamy prawie koniec stycznia. Z jednej strony to tempo jest przerazajace, z drugiej moze to i lepiej, ze koniec zycia coraz blizszy, bo swiat, w jakim przyszlo mi obecnie zyc, coraz mniej mi sie podoba. Poczawszy od nawalu obowiazkow w domu, co przy podupadajacym zdrowiu zaczyna byc coraz bardziej uciazliwe, po sytuacje globalna.
   Jak myslicie, czy proces destabilizacji Europy i calego pozostalego swiata zachodniego, ktory rozpoczal sie dosc dawno, ale ruszyl lawina po otwarciu granic przez Merkel w 2015 roku, jest dla pewnej grupy politykow jakims zaskoczeniem? Gdyby tak bylo, juz po 2-3 latach byl czas na reakcje i pierwsze deportacje przestepcow, a tymczasem przestepcow nie tylko nie deportowano, ale karano niewspolmiernie lagodnymi sankcjami, nawet za zbrodnie. Mimo srodkow pozwalajacych okreslac wiek sprawcy, przyjmowano ich "odmladzanie" za dobra monete i zgodnie z tym karano. Malo tego, sprowadzano coraz wiecej migrantow, rozdawano im mieszkania, domy, tolerowano wielozenstwo, wierzono na slowo w "pozostawione dzieci" i placono na nie, nie warunkowano pobytu aktywnoscia zawodowa, pozwalano rabowac panstwo kosztem wlasnych obywateli, ktorym wydluzano czas przejscia w stan spoczynku, podnoszono podatki, rabowano w bialy dzien. Patrzono, jak rosna struktury przestepcze, jak migranci sie organizuja, zbroja, nie zrobiono NIC, zeby w pore zapobiec przejmowaniu panstw przez kolorowych przestepcow. Malo tego, wlasnych obywateli krytykujacych ten stan, szufladkowano jako nazistow, a powstale i rosnace w sile partie narodowe probowano delegalizowac i klasyfikowac jako faszystowskie, w co chetnie wierzyly osoby nie majace wprawdzie bladego pojecia o prawdziwej sytuacji, ale slepo poprawne politycznie i zyjace w postkomunistycznej bajce, bo dali im paszporty do szuflady i wyremontowali drogi. Dla nich unia byla i jest bogiem.
   Doprowadzono do sytuacji, z ktorej nielatwo wybrnac, choc jeszcze jest realna szansa na odbicie panstwa z rak agresywnych muzulmanow. Czyli pojscie sladem Trumpa, ktory dobrze zaczal, zanim zwariowal. Bezapelacyjne i natychmiastowe deportacje wszystkich przestepcow, wszystkich nielegalnych, wszystkich, ktorym azyl przestal przyslugiwac (Syryjczycy). Zadnych odwolan do sadow i pieciu instancji na koszt podatnika. Jedynie pracujacy mieliby prawo pobytu i to tak dlugo, jak dlugo zachowaliby prace. To chyba sprawiedliwy deal, prawda? Kategoryczny zakaz burek, modlow na ulicy i specjalnych praw, a za nieprzestrzeganie zasad - wypad! Bo to nie europejczycy maja sie dostosowywac do ich zasad, religii czy sposobu ubierania, to oni nie sa tu u siebie i oni musza respektowac  nasze zasady. 
   W Szwecji, Wielkiej Brytanii i Francji juz praktycznie jest za pozno na oddanie panstwa jego prawowitym obywatelom, bandy migrantow o strukturach mafijnych przejely znaczna czesc terytoriow, tam potworzyly struktury rownolegle, gdzie sluzby nie maja wstepu, a prawa danego panstwa przestaly obowiazywac, stworzone zostaly nowe, ich prawa szariatu. Oni juz nawet nie kryja sie, ze przyjezdzaja do Europy czy Australii po bezpieczenstwo, otwarcie mowia o podboju i islamizacji. Jak bardzo im sie to udalo, niech swiadczy sytuacja w Afganistanie, Iranie, Iraku i wielu innych panstwach muzulmanskich, gdzie zmuszono kobiety do noszenia na sobie workow na smieci i bycia smieciem, odebrano im prawa do nauki i glosowania, a panstwa cofnieto do sredniowiecza. Do tego daza w panstwach, gdzie sie wygodnie zagniezdzili, a politycy tylko im to ulatwiaja obdarzajac nienaleznymi przywilejami. 

Rozpisalam sie, wiec reszte przenosze na inny dzien.

24 stycznia 2026

Wyzej s*ac jak du*e mac

    Och, jak ja uwielbiam snobow! No kocham ich nad zycie, bo rozswietlaja mi swiat swoim nadeciem, poczuciem wyzszosci, lepszosci, wiekszej wartosci. Wydaje im sie, ze maja prawo kogokolwiek, w tym mnie, pouczac, stawiac idiotyczne diagnozy, ktore udalo im sie kiedys wyczytac w pismie dla kobiet albo sami uslyszeli przed laty na wlasnej terapii grupowej DDA, wiec mysla (czy to nie naduzycie semantyczne?), ze da sie to doczepic do wszystkich bolaczek innych ludzi. Chwala sie, kim to nie sa, czego nie przeczytali, obejrzeli, wysluchali, muzyka tylko powazna, literatura tylko niestrawna dla innych, puszenie sie i nadymanie do granic pekniecia zylki wiadomogdzie.
   Teraz zapanowala moda na nazywanie zwiazku nieformalnego, konkubinatu czy zycia ze soba na karte rowerowa - rzymskim malzenstwem. Nazwa od poczatku mylaca, bo niezgodna z definicja malzenstwa, jakiegokolwiek, cywilnego czy koscielnego, niosacego ze soba wiele uprawnien, ale i obowiazkow. Nie dla wszystkich oczywiscie, bo biorac pod uwage gremialne uniewaznianie malzenstw przez kosciol katolicki, nie jest to wbrew zalozeniu zwiazek nierozerwalny. Czyli slowa "dopoki smierc nas nie rozlaczy" nie znacza nic, ani dla malzonkow, ani dla kosciola. No chyba, ze kandydat na rozwodnika nie ma odpowiedniej kasy, wtedy kosciolowi przypomina sie, ze jednak malzenstwo dokonane poprzez przysiege przed oltarzem jest nierozerwalne. Pamietacie zapewne Kurskiego, ktory z pierwsza zona i dziecmi pokazywal sie w Watykanie, poddawal blogoslawienstwom Wojtyly, no nie wymiga sie, sa dowody na zdjeciach. A niedlugo potem okazuje sie, ze malzenstwo zostalo uniewaznione przez kosciol i zawarte po raz drugi z inna kobieta. Mnie interesuje tylko jedno. Koscielne uniewaznienie malzenstwa to nie jest rozwod, oni to zawsze podkreslaja, ze nie ma rozwodow koscielnych, malzenstwo moze byc jedynie uniewaznione, to znaczy jakby go nigdy nie bylo. Co wobec tego z potomstwem Kurskiego? Stalo sie nieslubne czy jak?
   Nie on jeden robil szopki z uniewaznieniami, bo teraz jest modnie brac slub za slubem koscielnym. Ale jeszcze modniejsze jest malzenstwo rzymskie. Parka sie spotyka, zakochuje, postanawia zyc razem, ale bez papierow, czesto maja dzieci niosace za soba problemy formalne, czy zostawic je nieslubnymi, czy przyznac sie do ojcostwa, no ale jakos leci. Wystaja na sciankach, bo to glownie celebryci i aktorzy popelniaja te rzymskie malzenstwa, opowiadaja, jak to im dobrze, jak nie potrzebuja papierka, zeby sie kochac i dzielic zycie, a potem trach! Facetowi staje na drodze inna Venus, do dotychczasowej partnerki rzuca w przelocie "poszla wont, tandeta", jak porzadny, to potem placi na dzieci, ale to nie zawsze zrozumiale samo przez sie, bo trzeba z Venus tokowac, a to kosztowne. 
   No i rzymskie malzenstwo rozpada sie jak krysztalowy wazon na miliardy kawaleczkow, a "tandeta" nie ma zadnych praw, jakie mialaby zona, nie ma podzialu majatku, ewentualnych alimentow, gdyby nie pracowala i roznych innych dobrodziejstw. Teraz przystojniak wystaje na sciankach z inna lady, o ktorej niedlugo zacznie opowiadac, ze zyje z nia w rzymskim malzenstwie. Tak wiec rzymskie malzenstwo brzmi efektownie i swiatowo, w kazdym razie ladniej niz konkubinat kojarzacy sie bardziej z patola zakrapiana promilami, ale jest pozbawione tresci prawnej. Taka nazwa dla snobow, zeby czasem nie uzyc tej zle sie kojarzacej.

22 stycznia 2026

Sen mara

    Rzadko raczej pamietam, co mi sie snilo, prawie gotowa jestem wysnuc teorie, ze nic mi sie nie sni, ale wiem, ze to nieprawda. Do wlasciwego funkcjonowania czlowieka potrzebne sa marzenia senne, bo sam proces snu regeneruje cialo, a sny oczyszczaja mozg. Czasem jednak dziwnie to oczyszczanie wyglada i snia sie takie dziwactwa, ze po obudzeniu zastanawiam sie, skad sie cos takiego bierze.
   Bylam w USA, wygladalo, ze pojechalam tam na stale, mialam przy sobie dziecko, cos jakby Zoske, ktore zostalo zapisane do tamtejszego przedszkola. Nie moglysmy tego przedszkola znalezc, choc jechalysmy do niego taksowka, sam taksiarz zatrzymywal sie wielokrotnie i pytal o droge. Wreszcie dotarlismy na miejsce, dziecko wybieglo z auta, ja chyba placilam, bo zostalam dluzej. Drzwi do tej placowki staly otworem, wygladala bardziej jak maly sklep z oknem wystawowym zaslonietym jakimis zoltymi przescieradlami. To moje dziecko przejely dzieci z przedszkola i powiodly ja do wnetrza. Weszlam i ja i zaczelam zalatwiac formalnosci, byl problem jezykowy, bo co chcialam powiedziec slowo po angielsku, to mi sie wlaczal niemiecki. Chodzilo jednak wyraznie o moja daughter, wiec nie mogla to byc Zoska. Bardzo sie staralam przypomniec sobie moj angielski, opornie mi to szlo, ale ze zdania na zdanie coraz lepiej. No i w efekcie nie wiem, czy udalo mi sie zapisac dziecko, a przede wszystkim je znalezc, bo zniknelo gdzies w labiryncie roznych pomieszczen, bo sie obudzilam.
   A tak poza tym to jestem naprawde ciezko przemeczona, caly czas w stanie gotowosci, wzmozonej czujnosci, kiedy nie ma szans na zdrowy relaks, napiecie ze mnie nie schodzi ani na chwile. Cialo odpoczywa w nocy, dusza nigdy. Czasem nachodzi mnie ochota rzucic to wszystko, wyjsc z domu bez kluczy i telefonu, pojsc przed siebie i gdzies w spokoju umrzec, bo przestaje ogarniac to cale zlo, ktore zawladnelo moim zyciem. Tak bardzo brakuje mi kogos, kto by mnie objal, pocalowal i zapewnil, ze wszystkim sie zajmie, zalatwi, pomoze, zebym ja nie musiala lamac sobie glowy przyszloscia, ktora jawi sie wyjatkowo groznie. Czeka mnie operacja wymiany stawu w kolanie, prawie nie moge chodzic, a kiedy postanowilam wbrew wszystkiemu i wbrew bolowi pojsc jednak na przechadzke, to nie tylko wciaz zmagalam sie z ciezka zadyszka, ale po powrocie do domu z przerazeniem zobaczylam, ze to chore kolano jest dwa razy takie jak zdrowe. Odkladam operacje, bo po niej powinnam poddac sie rehabilitacji w sanatorium, a dla mnie juz sam pobyt w szpitalu to wyzwanie, zas wyjazd na minimum trzy tygodnie do sanatorium to rzecz absolutnie niewykonalna. I nie piszcie, ze to  czy tamto mozna zrobic, jesli ja pisze, ze nie moge na tak dlugo zostawic domu, to nie jest to moj kaprys, a zalosna rzeczywistosc, bo wszystkie te opcje zdazylam juz po sto razy przemyslec i odrzucic. Juz raz bylam w szpitalu tydzien i wiem, co zastalam po powrocie.



   Migawki ze spaceru, juz przyroda sie szykuje do przedwiosnia.
   Zadyszka zostala, choc wszyscy lekarze zapewniaja mnie, ze jestem zdrowa, kardiolog, pozniej pulmonolog, ten nuklearny radiolog od tarczycy. Podobnie ten caly Telekom wmawia mi, ze wszystko jest w porzadku, dali przeciez nowy router, wiec czego sie czepiam, a lapek zwalnia w pewnych porach dnia i nawet Netflix odmawia wspolpracy. Wychodzi na to, ze ja wymyslam problemy, bo wedlug lekarzy i milej niewiasty z Telekomu wszystko jest w najlepszym porzadku. Corki oczywiscie pomagaja i sprzataja u nas, ale zadna sie nie wprowadzi na czas mojej nieobecnosci, zeby dopilnowac wszystkiego. W moim zyciu nastala kwadratura kola, zadanie nierozwiazywalne. I wiem, taaak... kiedys zdechne na posterunku i wtedy wszyscy beda musieli sobie jakos beze mnie radzic, jednak chwilowo zyje, pewnie ku utrapieniu niektorych, a poki zyje, to moim zadaniem jest ogarnianie. 

20 stycznia 2026

Znow moge sie wyzyc

    Co ja poradze, kiedy lubie sie wyzywac w urzadzaniu, organizowaniu i zakupach, szczegolnie jesli nie musze az tak bardzo liczyc kasy, a jeszcze lepiej, gdy nie jest to moja kasa. Wprawdzie wtedy, te kilkanascie lat temu, kiedy P. rozstal sie z ta swoja paskuda i adwokat poradzil mu, zeby jak najwiecej wydal na urzadzanie mieszkania, nowy samochod i inne niekoniecznie potrzebne do zycia przyjemnosci, bo o tyle mniej bedzie do podzialu z ta wiarolomna baba, mialysmy z corkami wiecej do dyspozycji i ciezko zaszalalysmy, urzadzajac mu mieszkanie. Teraz juz troche bardziej uwazalam na ceny, za to moglam poszalec sama, bo moje corki sa zbyt zajete, wiec nikt mi nie marudzil. Wybieralam to, co mnie sie podobalo, ale i tak kazdy artykul wysylalam P. albo Guciowi do akceptacji i do wyboru sposrod kilku wybranych przeze mnie. 
   W sobote byl TEN dzien, P. zalatwil kumpla z transporterem, przyjechali i zabrali wszystkie te pudla i paczki z mojej piwnicy. Pojechalam z nimi, zeby pomagac w rozpakowywaniu, ukladaniu, instalowaniu, organizowaniu i pelnej orientacji, czy wszystko doszlo. Oni tymczasem pojechali do starego mieszkania zwozic reszte tego, co tam zostalo w schowku i piwnicy. Tymczasem my z corka P. zajelysmy sie rozpakowywaniem i ukladaniem tam, gdzie zamowione rzeczy mialy trafic. Przy okazji zrobilam P. i Guciowi porzadek w szafach, poukladalam jak trzeba, z sensem i wedlug logiki, a nie po mesku, jak mieli wczesniej. Ciekawe, na jak dlugo im wystarczy. Troche porzadkow zrobilam w kuchni, ale tam musimy dokupic jeszcze dwie szafki wiszace, a po to trzeba podjechac do IKEA, bo kuchnia, ktora zostawila im lokatorka jest wlasnie stamtad, ale na gorze miala otwarte regaly, ktore sa okropne i stojace na nich rzeczy tylko sie kurza. Zamowilibysmy, ale IKEA ma tak sakramencko wysokie koszty wysylki, ze bardziej oplaca sie pojechac osobiscie.
   Po tej calej robocie z przyjemnoscia zrobilam sobie w domu spa, polezalam w pachnacych solach leczniczych, odpoczelam jak trzeba, majac to mile poczucie dobrze wypelnionej misji, ktora choc mnie zmeczyla, to byla satysfakcjonujaca.
    Myslicie, ze to koniec mojej dzialalnosci na niwie? Otusz nic bardziej mylnego, bo okazalo sie, ze brakuje im biurka dla Gucia, konsolki w przedpokoju na router i klucze i paru innych drobiazgow. Mozecie raz zgadywac, kto zajal sie poszukiwaniem i zamawianiem owych rzeczy. Piwnica opustoszala, wiec mam gdzie chowac nowe zamowienia. Jak ja to lubie! 

18 stycznia 2026

Qrde, wojna?

    W srode poznym popoludniem zawyly syreny, trzy serie po trzy sygnaly, co poderwalo mnie na rowne nogi i kazalo myslec o najgorszym. Niedaleko nas, na dachu budynku znajduje sie syrena alarmowa przewidziana glownie do zwolywania czlonkow ochotniczej dzielnicowej strazy pozarnej, co wlasciwie chyba juz nie jest potrzebne, bo kazdy strazak ma smartfon, no ale jest i dziala. Skad to wiem? Ano w kazda pierwsza sobote miesiaca punktualnie o godzinie 12.00 rozlega sie jej trzykrotny lament. Kiedys nawet, odpoczywajac z Toyka na balkonie, nagralam taki probny alarm i moge go Wam zaprezentowac (ogladajcie z glosem)


   Przyzwyczailismy sie do tych comiesiecznych testow w bialy dzien, gdzie wiadomo, ze nic sie nie dzieje, a tylko sprawdza sie skutecznosc alarmu, gdyby niedajbuk cos sie przydarzylo. Raz jeden, odkad tu mieszkamy, a wlasnie minelo 17 lat, syrena odezwala sie, kiedy piorun trzepnal w jakas stacje przekaznikowa  czy tam inne wazne urzadzenie zaopatrujace czesc dzielnicy w prad. Byly to trzy zawycia, jak na filmie. Byly jeszcze dwa dodatkowe alarmy probne, ale wtedy wylo cale miasto, wyly smartfony i wszystko inne do wycia i alarmowania przewidziane. 
   Tym razem jednak zawylo jakos po 17.00 i to w inny sposob niz normalnie, bo w sumie dziewiec razy. Wylecialam na balkon patrzec, a raczej weszyc, czy gdzies w poblizu sie nie pali. Nic, powietrze czyste. Mnie tam zwykle daleko od paniki, ale tym razem zwatpilam i pomyslalam, ze Wolodia jednak zwariowal, choc wczesniej uwazalam go za na tyle zrownowazonego, ze nie porwalby sie sam przeciw wszystkim panstwom NATO. Zreszta ten nasz kanclerzyna na razie tylko obiecuje wyslanie na Ukraine obslugi Taurusow i to wbrew zapowiedzi Putina, ze taki krok uzna on za przylaczenie sie do wojny przeciw Rosji i nie pozostanie bez konsekwencji militarnych. A ze Merz znany jest z nagminnego klamania, cos prawie jak Matolusz, to pomyslalam, ze juz wyslal i zaczal sie atak. Tyle tylko, ze nie bardzo rozumialam, dlaczego padlo na niewazna strategicznie Getynge, sa naprawde ciekawsze miejsca do bombardowania. 
   Rzucilam sie do lokalne strony na fb, ale tam tylko pytania i dywagacje, ze to ewentualnie zwolywanie strazakow, zadnych wyjasnien, ale rowniez zaniepokojenie tym niespotykanym akustycznie alarmem. Przy czym nic wiecej sie nie dzialo. Wreszcie po jakims czasie na stronie naszej lokalnej gazety straz pozarna dala glos, ze nie wiedza dlaczego syreny zaczely wyc, bo nic sie nie stalo, ani pozaru, ani wypadku na pobliskiej A7, ani wycieku jakichs trujacych substancji, ani alarmu bombowego - NIC. Ale badaja i kiedy zbadaja, to poinformuja.
   A mnie przypomnialo sie, ze w poprzednia sobote w Halle zawyly w trybie alarmowym wszystkie syreny, czemu towarzyszyl komunikat w jezyku angielskim, ostrzegajacy o aktywnym strzelcu i wzywajacy do natychmiastowego zamkniecia miasta. Wedlug policji i wladz miejskich przyczyna jest badana, ale wiele wskazuje na cyberatak. Bylo tez kilka prob atakow na tracho-stacje w roznych miastach, zeby powtorzyc sytuacje z Berlina, na szczescie nieudanych. Tak sobie pomyslalam, ze moze i u nas znalazl sie jakis pajac z lewackich bojowek i pobawil sie syrenami.
   Nastepnego dnia o godzinie 9.00 znow rozlegly sie syreny, ale tylko trzy razy, jak w przypadku zwyklej proby, potem byla dluzsza przerwa i znow trzy razy. Musialam juz pojsc do pracy, ale mama mi pozniej mowila, ze wylo jeszcze dwa razy po trzy. Jesli myslicie, ze to koniec, to jestescie w bledzie, bo kiedy pchana ciekawoscia weszlam na nasza lokalna strone na fb, tam juz sie kotlowalo, ludzie wystraszeni pytali, o co chodzi, to jeden zameldowal, ze w okolicznych wioskach tez wyja syreny. Pozniej nastepnego dnia w pracy dowiedzialam sie, ze w innych dzielnicach tez bylo alarmujaco halasliwie. Niby media podaja, ze to sprawa defektu, ale awaria nie moze obejmowac wielu urzadzen i to dosc daleko od siebie rozrzuconych. 
   Ja mysle, ze to kolejny akt sabotazu tych lewackich kretynow z jakiejs grupy wulkanicznej czy innego ostatniego pokolenia, zeby nie wspomniec o antifie, ale mainstream nie chce za glosno publikowac, ze oplacane przez nich pupilki to banda skretynialych przestepcow i terrorystow.

Dodatkowe

     Jakbym miala ich za malo. Obowiazkow. To doszly mi dodatkowe, ktore jeszcze do niedawna dawal rade wykonywac slubny. Latwe przeciez byl...