Translate

19 lutego 2026

Stan przedzawalowy

    Nasza wieczorna rutyna wyglada tak, ze slubny, ktory w dzien nachodzi sie do wypeku, bo lubi spacerowac, najchetniej sam, choc Toye tez wyprowadza, a wiec slubny idzie do lozka wczesniej, ja ogladam jeszcze telewizje. Ale i ja jestem wieczorem mocno sponiewierana, wiec najczesciej juz przed 22.00 leze w lozku i czytam sobie do zasniecia. Kiedy siedzimy w salonie, Toya siedzi z kims z nas na sofie, bo jej poslanie zwykle zajmuje Krulova, taki maly czarny pypec na sporym psim poslaniu, ale nasz pitbull-killer-pies-morderca ani smie blizej podejsc, ze nie wspomne o probie przegnania intruza. Wystarczy, ze Miecka spojrzy, a kiedy to nie przyniosloby oczekiwanago respektu, prychnie glosno i wtedy klekajta narody, wszyscy sie bojo, my tez. Zreszta dla Toyki wazniejsza jest bliskosc kogos z nas, no i z kanapy lepiej widac swiat niz z psiego koszyka wcisnietego w kat.
   Kiedy slubny idzie sie polozyc, za jakis czas Toya podaza jego sladem i roznie sie kladzie, czasem od razu na mojej polowie, bo noce spedza u mnie, ale czasem wlazi pod koldre do slubnego. W sypialni nie tylko w ogole nie grzejemy, ale nawet w zimie spimy przy uchylonym oknie, oboje lubimy spanie w zimnie, wiec Toyka tez marznie. 
   Ktoregos wieczoru poszla jak zwykle za slubnym do sypialni, ale byla bardzo niespokojna, nie chciala sie polozyc, latala w te i wewte, zeskakiwala z lozka, wracala, nie wiadomo bylo, co sie z nia dzieje. Odgadlam, ze cos ja gniecie w pelnym tego slowa znaczeniu i chce wyjsc na dwor. Jeszcze dla pewnosci ja spytalam "chcesz siusiu, na spacerek", na co podleciala do drzwi. No ok, to idziemy. Bylam juz jednak w koszuli nocnej i niespecjalnie chcialo mi sie ubierac i z nia wychodzic na smyczy, wiec wpadlam na genialny pomysl, ze wypuszcze ja przez piwnice na tyly domu na trawnik, niech tam sie zalatwi, a ja postoje w drzwiach w szlafroku, nie bede musiala sie ubierac. I wszystko poszloby jak z platka, ale Toya poleciala mi dalej w ciemnosc i nie reagowala na wolanie. Rada nie rada, poczlapalam w tym szlafroku i kapciach za psem, wzdluz domu, ktory widze z okna kuchni, w strone glownej ulicy. Bylo juz wprawdzie pozno i ruch mniejszy, ale jednak wlosy stanely mi na sztorc ze strachu, ze wleci na jezdnie i zginie pod samochodem. Przy czym nie moglam zrozumiec, dlaczego nie reaguje na moje gwizdanie i przywolywanie, to do niej zupelnie niepodobne, zwykle jest posluszna. 


   Za zywoplotem i ceglanym barakiem, wzdluz budynku z balkonami, jest przejscie do glownej ulicy i tam mi Toya zniknela. Wybieglam na ulice, ale nigdzie jej nie widzialam, zreszta jakie czlowiek ma szanse z psem, szczegolnie czlowiek z kulawym kolanem, w szlafroku na koszuli nocnej i w klapkach domowych. Ale zamiast wrocic tam, skad wyszlam, przeszlam ulica po drugiej stronie budynku z balkonami, do wejscia glownego do naszej klatki schodowej i tam czekala na mnie Toya. Mialam ochote jednoczesnie ja usciskac i zamordowac. Idac do domu, juz planowalam, ze oboje ubierzemy sie i bedziemy po nocy szukac psa na gigancie. Naprawde nie wiem, co jej do glowy wpadlo robic takie kolo, zeby wrocic do domu glownym wejsciem i dlaczego w ogole nie reagowala na moje przywolywania. Mam nauczke na przyszlosc, ze jesli Toya bedzie chciala wyjsc jeszcze na krotko wieczorem czy w nocy, to trzeba zalozyc jej obroze i trzymac na smyczy, bo drugi raz takiego stresu moje chore serduszko nie wytrzyma.


30 komentarzy:

  1. No no, to mialas przygode nocna. A czy to rozsadnie tak chodzic noca po osiedlu w nocnej koszuli ? I jeszcze do tego zima.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie w samej koszuli, szlafrok mialam na wierzchu, ale mimo to, gdyby ktos mnie wtedy przyuwazyl, to mialabym zepsuta opinie na dzielni.

      Usuń
    2. Opinie ??! kto by sie przejmowal opinia, grozilo Ci niebezpieczenstwo, bylas latwy lup !!!

      Usuń
    3. To tez! Nawet majtek na sobie nie mialam, a moja obronczyni gdzies pociekla. :)))

      Usuń
    4. No wlasnie w pierwszym komentarzu mialam napisac 'w koszuli nocnej i bez majtek' ale pomyslalam ze to dosc oczywiste. Naprawde mialas szczescie.

      Usuń
    5. Wiesz co, nawet o tym nie pomyslalam, bo tu na dzielni czuje sie bezpiecznie. Zreszta tak bylam przestraszona zniknieciem Toyki, ze nie myslalam o sobie.

      Usuń
  2. A Toya na tym zdjeciu to chyba przeprasza ze byla nieposluszna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, to uosobienie (upsienie?) niewinnosci, zeby wszyscy widzieli, ze matka oczernia tylko.

      Usuń
  3. i Ty tak w śniegu po pas w tych laczkach?? no jestem pod wrażeniem.
    Toyka słucha jakbyśmiała pretensje a ona nic takiego nie zrobiła, sprawy miała na mieście i smsy do odczytania ;-D
    Ciri w takich okolicznościach tez jest głucha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, na szczescie tego dnia sniegi zeszly, potem tylko w nocy napadalo. Ale na ratunek suczy to ja bym w tych laczkach do przerebli wskoczyla. I tak dosc narazalam sie na spotkanie z kims na ulicy. Wyobraz sobie, jest ok. 23.00, a Pantera przemyka pod murami w dezabilu i klapkach, gwizdzac po drodze i wydzierajac sie TOYA. Jak nic ktos wezwalby sanitariuszy z wariatkowa.

      Usuń
  4. U mnie nie byłabyś sensacją, bo w okolicy mam supermarket i szpital po obu stronach ulicy i często można podziwiać pacjentów w piżamach i szlafrokach wyskakujących po coś do jedzenia. W biały dzień 😄
    Czytając spodziewałam się raczej tego, że mąż drzwi na klucz zamknął i waletowałaś na klatce do rana 😉😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tfu tfu na wszelki wypadek, zeby nie zauroczyc, ale ja wychodze z domu zawsze z kluczami, szczegolnie, ze te drzwi od tylu przez piwnice zawsze zamykane sa na klucz. To slubnemu juz sie zdarzylo zatrzasnac, kiedy jeszcze mamy nie bylo, a ja pracowalam na pelen etat, musial siedziec na schodach i czekac na mnie, bo i komorke w domu zostawil, a nie znal mojego numeru na pamiec. :)))
      Teraz nasze zapasowe klucze sa u sasiadki naprzeciwko.

      Usuń
  5. Toyki mina robi na mnie wrazenie zadowolenia ze swej figlarnosci, udanego figla, udanego przechytrzenia mamusi. Bardzo mi sie podoba to jej spojrzenie.
    Wcale mnie nie dziwi ze lazilas po terenie w stanie polubranym - bo mi sie zdarzalo podobnie w starym miejscu gdy lazilam za Bella by ja przywolac do powrotu domu na noc. Posiadane zwierzaki zmuszaja nas do przedziwnych postepkow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toyka umie tak spojrzec, ze bez wzgledu na ciezar jej wybrykow czlowiek topi sie w tym blasku ucielesnienia anielskosci i niewinnosci. Jak tu zloscic sie, kiedy tak patrzy w sam srodek duszy?

      Usuń
  6. Niezly numer Ci wykrecila :D. Tez bym w dezailu latala, byle tylko zwierza dorwac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby bylo trzeba, to i na glowna ulice bym za nia poleciala, ale mialabym dylemat, czy najpierw wrocic do domu i ubrac sie oraz wyciagnac slubnego z lozka do pomocy, czy lecicc tak z golym tylkiem od razu.

      Usuń
  7. No słuchaj, przecież oprócz siusiu obiecałaś jej spacerek. Nie poszłaś, to Twoja sprawa, ale Toyka ten spacerek sobie zrobiła 😆

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie obiecywalam, to okreslenie wyjscia z domu, a nie dystansu. Ale i tak dobrze, ze nie bylo zasp snieznych, bo pewnie skonczyloby sie dla mnie zapaleniem pluc, klapki nie pasuja do sniegu.

      Usuń
    2. Pasują. Zwłaszcza czerwone. Mam takie zdjęcie jak zapindalam po śniegu w samych klapeczkach, z napoczętym obwarzankiem w ręce 😄. Wiesz, jakie to miłe uczucie, kiedy jeden z tych nielicznych razów nie płoną Ci stopy?

      Usuń
    3. Mnie tam stopy NIGDY nie plona i to mimo, ze uderzenia goraca mam od 20 lat i pewnie z nimi umre. Oraz bez majtek na mrozie tez niespecjalnie cieplo.

      Usuń
    4. A mnie wiecznie gorąco w nogi.

      Usuń
    5. Ja juz stygne, a zaczyna sie zawsze od konczyn, czyli najbardziej odleglych czesci ciala. Stad zimne dlonie i stopy.

      Usuń
    6. Czyli ja jeszcze nie stygnę.

      Usuń
    7. Mnie juz blizej niz dalej, Ty jeszcze musisz pracowac do emerytury, zaraz potem mozesz zrobic grzecznosc ZUSowi i zejsc.

      Usuń
  8. No nieźle sobie pohasałaś w stroju niedbałym.Miejmy nadzieję,że się nie przeziębiłaś. Ja to na takie późno nocne okazje to miałam długa linkę, taką ze 2,5 metra długości, żeby mi zwierzę nie zaginęło na trawniku, bo to był mały psiak. Ale na te 16,5 roku wspólnego z nim bycia to tylko raz jedyny miałam taką dziwną historię że musiałam go około 2 w nocy wyprowadzić. On sam był tak przerażony tym, że musi wyjść,że załatwił sprawę niemal tuż przy brzegu trawnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym ja zawczasu wiedziala, ze mi sie sucz zbiesi i zechce koniecznie wracac glownym wejsciem po drugiej stronie domu, to wzielabym moja smycz flexi 10m i dalej sobie spokojnie stala w drzwiach piwnicy. :)))

      Usuń
  9. Może Toya wiosnę poczuła i chciała ją złapać i przynieść Pańci do stóp ale jej uciekła;-) W każdym razie minę na zdjęciu ma nietęgą bo plan się nie udał i jeszcze o mało Cię o zawał nie przyprawiła. A wiesz, że Puszek od paru dni chyba się marcuje w lutym? Nosi go po domu, wydziera się, a przecież jajek nie ma. Jednak coś czuje w powietrzu, mam nadzieję, że wiosnę bo zima już mi się znudziła do reszty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje kocice zostaly na szczescie skutecznie wykastrowane, ale dopiero po pierwszej rujce, bo ponoc tak trzeba, wiec przezylam horror z obydwiema, bo nie ma nic gorszego od kotki z chcica, nie tylko sie wydziera, ale dodatkowo gimnastykuje, jakby miala atak wyrostka :)))

      Usuń
  10. Trochę się uśmiałam z Twojej przygody z Toyką, ale później przypomniałam sobie przygodę z Tuptusiem, jeszcze gdy był malutkim piesem. Też wyskok z domu, w piżamie, tak kole 3, bo zaczął piszczeć. Nie wzięłam smyczy, tylko go wyniosłam przed blok i ta mała łajza wlazła mi pod zaparkowane auto sąsiadów. Doszedł do wniosku, że to dobra zabawa i pokazywał się raz z jednej strony, raz z drugiej. Dobrze, że wychodząc obudziłam męża i On się zorientował, że ciut długo nas nie ma i przyszedł mi z pomocą. Mała pluskwa, gdy Go zobaczyła, to radośnie, kręcąc kitką podleciała Go widać. Wyglądaliśmy pociesznie, ja w piżamie, a On tylko w spodniach od piżamy. W domu odbyło się jeszcze nocne pranie psa, bo był uwalany w smarach. Od tej pory, wszystkievwyjścia były ze smyczą....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem, co jej odbilo, ona zawsze mnie slucha, przychodzi na zawolanie, a tym razem odbilo jej kompletnie i zazyczyla sobie powrotu do domu glownym wejsciem i juz.

      Usuń

Zostaw slad, bedzie mi milo.

Marcowa magia

     Pierwszej marcowej nocy wrozka Przedwiosenna przycupnela zmeczona na dachu jednego z domow w niewielkim miescie uniwersyteckim. W ostat...