Kiedy zamieszkalismy w Getyndze, ten zbudowany jeszcze w XIX wieku i rozbudowany podczas pierwszej wojny swiatowej budynek bylej lokomotywowni niszczal sobie radosnie i sluzyl bezdomnym za mieszkanie. Niedlugo potem ruszyly plany zagospodarowania tego zabytku. W jednej jego czesci powstaly kina multiplexowe, druga sluzyla okolicznosciowym targom, wystepom estradowym, bywaly zimy, kiedy organizowane bylo tam sztuczne lodowisko, ale tej zimy go nie ma, wiec nie wiem, czy calkiem ten pomysl zarzucili, czy tylko teraz i jaki byl powod. Zeby Wam przyblizyc, jak to mniej wiecej wyglada, ponizej wklejam zdjecia z internetu, mozna je powiekszyc kliknieciem.
Wewnatrz mozna poustawiac krzesla jak w teatrze albo dokola sceny znajdujacej sie na srodku jak w cyrku, mozna tez organizowac targi, a wiec budowac stoiska, lodowiska albo co sie tylko zamarzy. Srednia corka oglosila, ze w sobote Hexa bedzie wystepowac i tancowac razem ze swoimi kumpelami ze szkoly tanca. A wszystko to z okazji targow LOKOLINO (niestety tylko po niemiecku, ale jest zdjecie wnetrza hali zaadaptowanej na te targi), juz po raz 12 w Lokhalle. Normalnie nigdy bym tam nie polazla, ale nie wypadalo, wiec najmlodsza po mnie wpadla i razem z chocholami pomknelysmy na targi wszystkiego dla dzieci, poczawszy od ciazy, poprzez wczesniaki, niemowlaki, przedszkolaki i uczniow. A przy okazji w jednej czesci sali byly rozne atrakcje jak przejazdzka pociagiem, tor wyscigowy dla takich autek, na ktorych siedzi sie okrakiem i odpycha dolnymi konczynami, napompowane cos do skakania, cos do wspinania, mrugajaca swiatlami karetka pogotowia (Junior oszalal z radosci), scena z wystepami i wiele innych.
Juz na samym wstepie rozdawane byly dzieciom opaski na raczke, na ktorych mamy wpisywaly numer swojej komorki - genialny pomysl na zgubione w tym tumulcie maluchy, a z drugiej strony w panujacym halasie ja nie tylko nie moglam rozmawiac przez telefon, ale nawet nie slyszalam, kiedy dzwonil. Wpuszczali panowie z jakiejs firmy, w garniturach i pod krawatem, sprawdzali zawartosc wnoszonych toreb i plecakow. Mojej malej torebeczki nie sprawdzili, a przeciez spokojnie zmiescilabym w niej kilka nozy, szczegolnie tych skladanych.
Wszedzie dokola rozdawali balony i jakies reklamowe gadzeciki, co dzieci wprawialo w zachwyt, corka miala pelny plecak tych skarbow.
![]() |
| Zoska z opaska z numerem telefonu |
![]() |
| Junior tez ma opaske, tu cwiczy rownowage |
![]() |
| Hexa pod sufitem, zero leku wysokosci |
![]() |
| Gapcio cwiczy golfa |
![]() |
| Junior daje na tamtamie |
![]() |
| Zoska wygrywa w kole fortuny |
Oczywiscie wszedzie kusily jakies gofry, frytki, lody, wiec bapcia ino sie za portfel trzymala. Wystepy roznych grup ze szkoly tanca to glownie hiphop, ale byl i break dance, na filmiku jego fragmenty, a potem wystep Hexy, jest we frontowej trojce w srodku. Ciekawostka byl "wystep" mam z niemowlakami, bo i to oferuje szkola tanca, maluchy zdawaly sie byc zachwycone.
I to by bylo na tyle. Wymeczona bylam ta koncentracja uwagi, zeby nie pogubic maluchow, halasem i tlumami oraz cenami, wszystko tak drogie, ze strach. Glupi raniec szkolny do pierwszej klasy kosztowal tam 300 euro, a gdzie zawartosc, pewnie do kupy byloby z 500. Ciekawostka bylo stoisko dla wczesniakow, wszystkie ubranka, smoczki i pampersiki jak w normalnej wyprawce, ale mniejsze niz dla lalki. Trudno uwierzyc, ze noworodki moga byc az tak malenkie. Rowniez ubezpieczalnie oferowaly programy zabezpieczen dziecka na dorosle zycie, fotografowie na miejscu proponowali sesje, bylo mnostwo roznorakiego rekodziela, wszedzie rozsiane miejsca do zabaw dla dzieci calkiem malych i troche wiekszych, wszystko dzwonilo, mrugalo i wabilo "do mnie, wez mnie, skorzystaj!". Zabawy i loterie byly gratis, jedzenie przesadnie drogie, wstep do wytrzymania, ale parking 12,50 za te trzy godziny, kiedy nas nie bylo. Zlodziejstwo w bialy dzien na prostej drodze! Ale warto bylo, dzieciaki zadowolone, nikt sie nie zgubil, Junior polewa od lodow zafarbowal sobie otwor gebowy i jezor, a potem wszystkich straszyl. Na koniec wszystkie lataly z pomalowanymi buziami, bo i taka usluga tam byla.









Niesamowicie duzo dzialo sie, dla dzieci fantastyczny dzien, a wtedy i dorosli zadowoleni.
OdpowiedzUsuńHexe od razu rozpoznalam, jak wchodzily dziewczynki na scene, ale taniec w ich wykonaniu nie oczarowal mnie, pierwszy wystep na filmiku byl lepszy.
Ona jest w grupie poczatkowej, od niedawna chodzi do tej szkoly tanca, wiec jak na takie okolicznosci, to uwazam, ze dziewczyny daly rade. Ci pierwsi to grupa bardziej zaawansowana.
UsuńAtrakcji bylo co niemiara, zarowno dla tych malych, jak i starszych.
Nasza stara lokomotywownia stoi odłogiem, ale są plany przywrócenia jej życia dla zwiedzających (na razie zwiedzają ją urbexowcy, jakieś teledyski też były tam kręcone).
OdpowiedzUsuńMiasto Getynga samo nie daloby rady wskrzesic Lokhalle, bo ma wazniejsze wydatki, np. utrzymanie roznego rodzaju darmozjadow, ale na szczescie znalezli sie inwestorzy, ktorzy przyrocili hale do zycia i tam wciaz cos sie dzieje, zarabia na siebie.
UsuńCiekawa jestem, czy moje miasto będzie stać na tę rewitalizację i czy plany nie pozostaną tylko w sferze planów.
UsuńJeszcze nie macie "uchodzcow" na utrzymaniu, ale kler tez bierze haracze, wiec na rewitalizacje niewiele zostaje. Niemcy tylko placa, zeby inne panstwa mogly sie rewitalizowac, u nas strasza dziury w nawierzchni i walace sie wiadukty, ale wladze miejskie maja na to sposob, ograniczaja predkosc do 30 tam, gdzie bylo 70 albo i wiecej na zjezdzie z autostrady i szafa gra, nie ma nawet na dorazne zalatanie dziur. Ja mieszkam w miescie i landzie tak poprawnym politycznie, ze do urzygu. Pasozyt musi miec, Niemiec niech ryj trzyma, bo nazi.
UsuńFajna miejscówka i superimpreza. Też zauważyłam, że na wszystkich eventach ceny są z sufitu wzięte, tak samo w miejscowościach wypoczynkowych. Próbuję właśnie zorganizować sobie jakiś wypoczynek (ten w trumnie mam już zapewniony i gratis), ale zniechęcają mnie właśnie ceny. No czwórka wnucząt potrafi wydrenować portfel babciowy :) Chapeau bas za przetrwanie :)
OdpowiedzUsuńFakt, fajna miejscowka, ale poza targami i raz jako osoba towarzyszaca lyzwiarzom na lodowisku (bo ja niekumata w lyzwy), nie chodzilam na zadne wystepy. Samej mi sie nie chce, a zeby zrobic frajde calej czworce wnukow, to mnie nie stac, bilety na te rozne wystepy sa naprawde drogie, jesli brac je razy 5 czy 6 z druga dorosla osoba do pomocy.
UsuńBardzo mily i odswiazajacy tekst, przyjemnie czytac o dobrych i radosnych wydarzeniach .
OdpowiedzUsuńO tak, takie dzieciece imprezy to halas, bieganie chociaz dzieci odbieraja inaczej niz opiekunowie. Im tez sie nalezy rozrywka skoro na codzien zyja swa rutyna .
Wlasciwie to moje wnuki sa do halasu przyzwyczajone, duze maja go na przerwach w szkole, a male w przedszkolu. To mnie ten halas bardziej wymeczyl niz chodzenie i pilnowanie towarzystwa, zeby sie nie rozbieglo, bo tasiemki z numerem telefonu swoja droga, ale moje stany przedzawalowe wazniejsze, gdyby mi ktores zniknelo z oczu.
UsuńPodziwiam, bo choc to fantastyczna wyszalnia dla chocholów, to dla Ciebie raczej nie lada wyczyn to przetrzymac.
OdpowiedzUsuńCenom sie raczej nie dziwie, bo zagospodarowanie takiego obiektu to nie byle jaki wklad, wiec musza sobie to chociaz nieco odbic.
Wejscie do Lokhalle 7 euro od lebka, a lebki w wieku 6-16 po 5, mlodsze za darmo, wiec to nie oni zdzieraja, tylko wystawcy i sprzedawcy jedzenia. Musza odbic sobie wszystkie te rozdawane gadzety. :)))
Usuń