Translate

11 marca 2025

Ich praca

 Do mamy przychodzi najczesciej Polka Joasia, czasem zastepuje ja jej siostrzenica, ale zdarza sie, ze obie nie moga, wiec rzadko przybywa inne zastepstwo. Dwa razy przyszly muzulmanki (po chustkach poznalam), bardzo sympatyczne panie, kompetentne i otwarte. Raz mialysmy czarnoskora kobiete, ktora niespecjalnie mowila po niemiecku, ale przeciez nikt nie przychodzi tu rozmawiac, do niej rowniez nie mialysmy z mama zadnych zastrzezen, choc byla nieco wycofana. Ona byla prawdopodobnie z tej ostatniej fali migracji, chwala jej za to i szacunek, ze pracuje. Ktoregos razu przychodzi Joasia i mowi, ze odmowila w mamy imieniu obecnosc nowego ucznia, bo zdarza sie, ze czasami przychodza we dwojke z jakas uczennica. Ja naprawde bardzo szanuje ten zawod, bo sama nie moglabym go wykonywac i zawsze ciesze sie, kiedy mlode dziewczyny chca sie go uczyc. Nie jest to latwy kawalek chleba, praca rowniez w niedziele i swieta, no i nie czarujmy sie, nie jest przyjemna, nie kazdy bowiem jest tak ugodowy jak moja mama, sa pacjenci z demencja, a oni potrafia byc nie tylko nieprzyjemni, ale i agresywni. A wszystko to daleko niedoinwestowane i zarobki relatywnie niewielkie. Ktoregos wiec dnia Joasia mowi, ze dali jej ucznia mlodego Araba, ale pacjentki maja prawo nie zgodzic sie na obecnosc mezczyzny podczas mycia, wiec ona juz naprzód nie zgodzila sie w mamy imieniu. Pochwalilysmy ja i podziekowalysmy oraz na przyszlosc poprosilysmy o dalsze takie dzialania. Ja oczywiscie rozumiem, ze adepci musza sie uczyc i ze z ksiazek to raczej tylko na poczatku, a pozniej juz tylko praktyka, ale na szczescie mozna sie nie zgodzic na jakiegos dochodzacego opiekuna. Swoja droga zastanawia mnie, dlaczego taki mlody Arab plci meskiej wybral sobie akurat taki zawod, a poniewaz jestem do cna nieufna, zaraz mam w glowie dziwne scenariusze. Wielokrotnie bowiem zdarzaly sie brutalne gwalty na samotnych starych kobietach, 80- czy nawet 90-latkach, niektore stracily przy tym zycie. Wielu pacjentow i podopiecznych tej firmy opiekunczej to osoby samotne, zdane na laske i nielaske dochodzacych opiekunow. Jeszcze moglabym zrozumiec, ze mescy podopieczni woleliby przy toalecie mezczyzne, niech zatem zabieraja go na nauki do mezczyzn. Niemniej szacunek, ze facet nie lata z nozem po miescie, tylko chce pracowac i to w niezbyt latwej branzy.
 Kiedy mama sie polamala, po operacji przyslugiwala jej rehabilitacja w domu, na poczatku przychodzily jakies panie, nawet jedna mowiaca po polsku, w drugiej turze (tura to 6 zabiegow) zaczal przychodzic Arab. W sumie mama nie byla specjalnie zadowolona, bo facet lubil sie spozniac, a ona juz na bacznosc czekala, cwiczenia byly monotonne, a pozniej juz tylko spacer i nic wiecej. Kiedy on zachorowal, nie powiadomil, ze nie przyjdzie, ale kiedy wyzdrowial, nagle pojawil sie pod drzwiami niezapowiedziany, wiec mama odeslala go i poprosila o telefoniczne uzgadnianie terminow. Ogolnie bylysmy z niego bardzo niezadowolone, nie przykladal sie w ogole do pracy, przy czym jeszcze zle mowil po niemiecku.
 Ja naprawde darze szacunkiem ludzi, ktorzy chca uczciwie pracowac, przestrzegaja tutejszych praw i nie epatuja mi przed oczami swoja religia, nie groza, ze kiedy bedzie ich wiecej, wprowadza kalifat i bedzie obowiazywal szariat, a ci, ktorzy nie przejda na islam, zostana zabici.
 W ogole zauwazylam, ze w szpitalach i sluzbach medycznych pracuje bardzo duzo muzulmanow i to cieszy. Chustki zupelnie mi nie przeszkadzaja, gorzej byloby z nikabami czy niedajbuk burkami.

09 marca 2025

Zagrozenia

 Kto ma fejsbunia, polecam polubic strone Ptaszka-Staszka, ten maly skubaniec ma dokladnie takie samo poczucie humoru, nierzadko czarnego, jak ja. Ostatnio dopingowal przyjscie prawdziwej wiosny. A ja powtarzam za nim, bo dosc mam okrywania szyb w aucie plachtami, choc i tak nie chroni to mnie przed skrobaniem bocznych, za to w aucie mam wilgoc, bo do bagaznika chowam mokre plachty, ktore tam schna. Ja tez czuje sie taka zaszroniona, zawilgocona i zardzewiala. 
 Natura juz na dobre budzi sie z zimowego letargu, pszczoly krzataja sie, wszedzie ich pelno, a ja nie moge sie doczekac tej zielonej mgly na drzewach, ale na to jeszcze nie czas. Chwilowo na trawnikach rosna dywany z przebisniegow, rannikow i krokusow w roznych kolorach. Ostatnio bylam na spacerze w miejscu, gdzie Toya lubi kapac sie w strumyczku obrosnietym przez wierzby. Wiedzialam, ze wierzbom trzeba regularnie ucinac galezie, ale to, co zobaczylam, odebralo mi mowe. Wierzby wystrzyzone, ale tez wszystkie krzaczki i zarosla wokol, moj dyzurny kibelek poszedl sie bujac. Podobnie na terenie centrum logistycznego, wygolili go do zera, a tam nie tylko miejsca, gdzie moglam sobie ulzyc, ale zrodlo bazi, ktore sobie cielam do domu, teraz nie mam skad brac. Nie wiem, co ich napadlo, lata cale cieli, dbali i fajnie, ale na poboczach, teraz wygolili wszystko. 
 Chodze sobie na te spacery i tak sie zastanawiam, jak dlugo jeszcze. Do niedawna towarzystwo psa pozwalalo mi czuc sie bezpieczniej, ale teraz, kiedy cala ta inwazyjna holota nosi ze soba noze, nawet pies nie bedzie dla mnie gwarantem jako takiego bezpieczenstwa. Poza tym moze juz niedlugo nie bedzie mnie stac na Toye, bo kasa miasta zieje pustka i wlodarze robia, co w ich mocy, zeby ludzi rabowac. O radarach czy szykanowaniu ludzi tam, gdzie nie ma miejsc parkingowych, juz pisalam, teraz wzieto sie za psy i podobno od przyszlego roku podatek za psy "pewnych ras" ma drastycznie wzrosnac. Do tej pory place rocznie 120 euro, dyche miesiecznie, nie wiem wlasciwie za co, bo kupy sama sprzatam. Teraz za takie psy jak Toya oplata mialaby wynosic 740 euro rocznie. Nie bedzie mnie stac i nie wiem, co zrobie, to ponad 60 euro miesiecznie i poki mama zyje, moze dalibysmy rade. Wprawdzie w ratuszu jest zameldowana jako mieszaniec, ale wystarczy jakis policjant-sluzbista, zeby ten mit pekl jak banka mydlana, bo ona wyglada jak wyglada.
 Chodze sobie i mysle o ewentualnej wojnie i co wtedy zrobie, czy bede probowala uciekac. Dokad? Czy zagrozenie jest realne, czy to tylko zwyczajowe prezenie muskulow. Bo w unii cieniutko z wyposazeniem, zwlaszcza w Niemczech po rzadach trzech kucht jako ministrow obrony, reszta unii tez tak sobie.
 
 
 Tak myslalam w lutym 2022 roku, kiedy bylam u mamy w Polsce, jeszcze uspokajalam przez telefon znajoma, ze Putin nie zaatakuje, ze to tylko pokaz sil. Mylilam sie, wiec i teraz wcale nie jestem spokojna. I tak jak w 1939 nikomu nie snilo sie umierac za Gdansk, tak i teraz trzeba umiec liczyc na siebie. Polecam artykul w Pressmanii. Najwiekszy polski sojusznik, ktoremu polski prezydent w odbyt wlazil bez wazeliny, wyczekiwal gdzies obok publicznych toalet przez poltorej godziny, zeby doczekac sie 7-minutowej audiencji, zostac poklepanym po ramieniu i odeslanym do diabla, ten sojusznik jasno zapowiedzial, ze pomocy nie bedzie, bo USA first. Zdaje sie jednak zapominac, ze zadne panstwo nie jest w pelni samowystarczalne. Raz juz kilku muzulmanow rzucilo Ameryke na kolana, teraz po obietnicach "juz was nie ma" w stosunku do Hamasu, moze byc roznie. I jesli USA wystapi dodatkowo z NATO, co rowniez prezydent obiecuje, zostanie sam z gotowymi na wszystko arabskimi terrorystami. Izrael nie daje sobie z nimi rady tam na miejscu, wiec i sojusznik niewiele zdziala.
 Takie to moje rozmyslania w czasie budzacej sie wiosny.
 

 

07 marca 2025

Kolos na glinianych nogach

 Chcialabym polecic pewien blog, a szczegolnie ten wpis, ktory bezwzglednie obnaza glupia polityke unijna. Juz nie wystarcza sam hurra optymizm i obiecywanie gruszek na wierzbie. Kasy panstwowe swieca pustkami, choc oczywiscie mozna jeszcze obywatelom unii troche mocniej dopiac pasa, moze podwyzszyc podatki, podniesc ceny. W pierwszej kolejnosci bowiem musi wystarczyc na utrzymanie inzynierow, lekarzy i ich rodzin, ktore maja tu przybyc, bo przeciez niehumanitarnie jest zostawiac tych zapracowanych biedakow samych. Cierpia na tym plakaty uliczne albo szyby wystawowe, byly tez skargi hodowcow owiec i kucykow, w ostatecznosci organizuje sie lapanki na kobiety, wiek nie odgrywa zadnej roli, moze byc dziecko albo ponad 80-letnia staruszka, ale to drobiazg, przeciez du*a nie mydlo, najwyzej mozna podlapac AIDS czy inna kile, bo goscie sa nosicielami. Rzady europejskie nie beda sie zajmowac takimi drobiazgami, maja znacznie wazniejsze misje. 
 Na przyklad sprowadzanie czarterowymi samolotami setek, a w przyszlosci tysiecy nowych krymigrantow, dla ktorych juz nie ma w Niemczech miejsca, choc poprzedni rzad uwijal sie jak rak w ukropie, zeby obsypac tych przestepcow lokalami, na jakie przecietny niemiecki platnik podatkow nigdy nie moglby sobie finansowo pozwolic, bo sa to mieszkania z gatunku luksusowych, wyposazenie, klimatyzacja itp. Najlepsze, ze za rok beda to tylko ruiny tego, co ci inzynierowie i lekarze otrzymuja dzisiaj. Coz, ci ludzie nie sa przyzwyczajeni do cywilizacji, zreszta na znak pogardy dla goszczacych ich niewiernych, beda wszystko niszczyc i dewastowac. Zas niemiecki rzad z pewnoscia da im nowe, bo przeciez to niehumanitarne trzymac ludzi w takich warunkach. 
 No i oczywiscie studnia bez dna - Ukraina i jej zebrzacy wszedzie prezydent.  Trump go pognal, przyjechal wyplakiwac sie do Europy i dostal obietnice pomocy, nie tylko finansowej. Holenderski polityk, Geert Wilders, podsumowal go krotko: na Ukraine nie zostanie wyslany ani jeden zolnierz holenderski, dopoki ukrainscy poborowi popijaja drinki z palemka w bezpiecznej Holandii i ani mysla bronic swojej ojczyzny. No coz, ukrainscy poborowi siedza nie tylko w Holandii, nie brak ich w calej unii, ciagna socjal i nierzadko dalej zyja sobie w bezpiecznych rejonach Ukrainy, gdzie niemiecki zasilek stanowi niemaly dochod, jak dawno temu w Polsce.
 Ataki na Niemcow, jak i zamachy terrorystyczne przybieraja na sile i czestotliwosci, a scenariusz bywa zawsze taki sam. Najpierw zabawa w chowanego z narodowoscia sprawcy, a kiedy nie da sie jej dluzej utrzymac w tajemnicy, nadchodza proby usprawiedliwiania tych odrazajacych przestepstw, zaraz sprawca ma byc chory psychicznie (jak to, inzynier albo lekarz psychopata?), jego smutne dziecinstwo i zly los migranta, trauma wojenno-tulaczkowa, brak rodziny i... no nie zgadniecie... prawica!!! Nastepnego dnia po miejscu zdarzenia biegaja przywiezieni rzadowymi autokarami "babcie przeciw prawicy" czy inna antifa, robia sobie selfiki, traktuja wszystko jak przyjemny piknik. Rzad ma jedyna narracje, ze calemu zlu tego swiata winna jest prawica i ze trzeba ja zdelegalizowac. JPRDL!!! Naprawde czasem nie wiem, co o tym myslec, ze chroni sie zbrodniarzy, a frakcje, ktora odslania szkodliwa dla panstwa polityke rzadu, chce sie delegalizowac pod pozorem faszyzowania. Najlepsze jest z Zydami, ktorzy albo w poplochu opuszczaja Bundesrepublike, albo rezygnuja z noszenia kipy, sa bici i przesladowani. Przez prawice? No nie, przez zaproszonych przez rzad urodzonych arabskich antysemitow, gotowych ucinac im glowy na ulicy. Kogo rzad obarcza wina? No nie zgadniecie! Tak, prawice! 
 Moze mi pomozecie i podsuniecie jakies propozycje wyjasnienia, dlaczego rzady unijne, a niemiecki najbardziej, stosuja szkodliwa dla wlasnych obywateli polityke, traktuja poblazliwie przestepcow migracyjnych, za to z cala surowoscia karza wlasnych, dlaczego zamiast deportacji organizuja czartery i sprowadzaja nowych, dlaczego wlaza im w du*y bez wazeliny, daja wszystko, ukrywaja ich przestepstwa, usprawiedliwiaja je za wszelka cene? No jesli to nie jest konsekwentne wypelnianie planu NWO, to ja juz nie wiem.
 
 

05 marca 2025

I tyle wyszlo...

 ... z mojej wewnetrznej emigracji. A sprawil to, jak zwykle to bywa - przypadek. Oczywiscie z gory zastrzegam, ze moge sie mylic, jak w wielu podobnych przypadkach, z ktorych najslynniejszym byl ten, kiedy zglosilam sie do szpitala z gotowa diagnoza postawiona mi przez wujka gugla. No fakt, ze ta kolka nerkowa spowodowana kamieniem, ktora udalo sie lekarzom wykryc dopiero po tygodniu, byla tak atypowa, ze zmylila szpitalnych urologow i mnie, weteranke kolek nerkowych i rodzenia kamieni. A wszystko wskazywalo na zapalenie trzustki. Ale ja nie o tym chcialam, a o tym, ze wujek gugiel stawia czasem bledne diagnozy, bo najczesciej tak jest, ze kiedy czlowiek poda objawy, jakie go dopadly, to wujek wynajduje mu najbardziej pasujaca chorobe.  Albo inaczej, czlowiek sobie czyta opis jakiejs przypadkowej dolegliwosci czy innego syndromu i nagle doznaje objawienia: przeciez ja to mam!!! Tak wlasnie zareagowalam na wiadomosc o WWO. Co to w ogole jest, bo pierwsze slysze ten skrot czy tam inny kod, jak zwal. Biere wujka za klaki i zapytowywuje, a ten mi na to, ze to skrot "wysoko wrazliwa osoba", aha. No to draze dalej, na czym niby ta wysoka wrazliwosc ma polegac, czym sie objawia i w ogole czym to sie je. A im bardziej czytalam, tym bardziej sie utozsamialam. Taki dosc obszerny artykul o WWO znalazlam na Medonecie. Ja naprawde nigdy wczesniej nie slyszalam o tej cesze charakteru, bo nie jest to ani zaburzenie, ani choroba, to cecha osobowosci.
 Ja juz wczesniej zauwazylam, ze cos ze mna nie halo, kiedy okreslenia abstrakcyjne odbieralam inaczej niz inni. Moj poniedzialek byl duzy, ale normalnego ksztaltu, ani kanciasty, ani szczegolnie okragly i mial kolor taki bury. Wtorek byl mniejszy, niebieski i prostokatny, sroda okragla i tak dalej. Zapachy albo muzyka mialy u mnie ksztalty albo kolory, albo oba naraz. Ja nawet nie bardzo umialam to opisac, tak bardzo jest to nienormalne. I tym razem wujek gugiel mnie nie zawiodl i postawil diagnoze: jestes synestetykiem. Qrde, cale zycie tak mialam, ale dopiero na starosc dowiedzialam sie, co to jest ta synestezja, o ktorej pisalam dosc dawno temu na starym blogu. No kamien spadl mi z serca, bo okazalo sie, ze nie jestem osamotniona w tym dziwactwie, do ktorego dlugo wstydzilam sie przyznac. Mam jeszcze jedno dziwactwo, ktore ujawnilo sie dosc pozno, kiedys tego nie odczuwalam, przyszlo z wiekiem. Otoz kiedy widze np. w telewizji upadki, wypadki, jakies tortury - wszystko, co w jakis sposob powoduje bol, ja ten bol odczuwam na sobie. Nie moge ogladac glupich filmikow na tiktokach, gdzie dzieciaki popisuja sie np. jazda na deskorolce, bo w chwili, kiedy upadaja, mnie boli. Albo ktos schodzi po oblodzonych schodach i wywraca sie na siedzenie, przez moje cialo przechodzi jakby impuls elektryczny i BOLI. Szukalam oczywiscie u gugla, co powoduje u mnie taka bolesna reakcje. Nie jest to do konca tzw. pain empathy, to maja matki, kiedy dziecku cos sie dzieje albo opiekunowie zwierzat, za to u personelu medycznego bylaby to cecha bardzo niepozadana i nieprofesjonalna. U mnie ten bol wywoluja nie tylko filmiki z udzialem obcych ludzi, ale nawet filmy fabularne, gdzie wiem, ze te straszne sceny to triki, ze aktorom nie dzieje sie zadna krzywda, ale mnie to boli. I nagle czytam o tym WWO i zaczynam rozumiec, ze to moje bolenie wynika wlasnie z wysokiej wrazliwosci.
 Mnostwo rzeczy, ktore przeszkadzaja mi w zyciu to jest nastepstwo WWO. Okazuje sie dodatkowo, ze ja mam to od naprawde dawna, nie lubilam nigdy dyskotek, muzyki sluchalam zawsze bardzo cicho, nawet w wieku nastoletnim, kiedy inni walili na caly regulator. Unikanie konfliktow, wole sie wycofac niz miec ostatnie slowo (ale nie zawsze!). Ten glupi perfekcjonizm, przewlekly stres, obawa przed odrzuceniem, negatywne mysli, branie wszystkiego do siebie, wstydliwosc i krepowanie sie z powodu nieakceptowania siebie, niechec do wiekszych grup ludzi, poczucie beznadziei, zaburzenie codziennej rutyny, strach przed nowymi wyzwaniami, relaks z dala od ludzi (u mnie spacery z psem lub internet), unikanie osob negatywnych - wszystko to mnie akurat dotyczy. I teraz nie wiem, czy to jest tylko moje chciejstwo bycia wysoko wrazliwa osoba, czy moze rzeczywiscie jest cos na rzeczy.
 

03 marca 2025

Gene

 Kilka dni temu zmarl w dziwnych okolicznosciach, razem ze swoja o ponad 30 lat mlodsza zona i psem, jeden z moich ulubionych aktorow, 95-letni Gene Hackman. Nie bede tu przepisywala jego biografii, kto chetny, moze sobie poczytac wikipedie, poszukac jego filmy na yt albo gdzie tam sa do obejrzenia, mnie ze wzgledow osobistych utkwila w pamieci jego niewielka drugoplanowa rola w filmie, ktory opowiadal o pewnym desancie podczas drugiej wojny swiatowej, w ktorym bral udzial moj dziadek, a Hackman przyjal role jego dowodcy, generala Sosabowskiego. Film nosi tytul "O jeden most za daleko" i traktuje o wojennej operacji o kryptonimie Market Garden. I jak wielu polskich bohaterow wojennych zostal po wojnie bardzo niegodnie potraktowany przez Brytyjczykow. Ehhh, takie moje wspomnienie o Hackmanie.
 
Zrodlo
  Jeszcze nie zaprzysiezyli nowego kanclerza, a juz w Niemczech wyladowaly dwa czarterowe samoloty, finansowane oczywiscie przez niemieckiego podatnika, z gromadami migranckich przestepcow na pokladzie: we wtorek 155 Afganczykow, w czwartek 220 Somalijczykow i Sudanczykow. Kolejnych 13 tysiecy krymigrantow, glownie z Afryki, czeka na transport do Niemiec w ramach akcji przesiedlenczej. Merz, zwany tu bardzo brzydko Piz*a Fritz z racji kepki wlosow na czubku glowy przypominajacym niektorym owlosienie lonowe u kobiet, obiecywal w kampanii wyborczej uszczelnienie granic, nastepnego dnia po wyborach wyparl sie tego, co mowil i oswiadczyl, ze zadnego uszczelnienia czy zamykania nie bedzie. Z utworzeniem koalicji tez moze byc roznie, bo socjalistyczny koalicjant obstaje przy dalszym marnotrawieniu pieniedzy podatnikow na pozarzadowe antify czy inne "babcie przeciw prawicy", na co nie chce zgodzic sie CDU/CSU. Wiec albo czekaja nas nowe wybory, albo kanclerz dobierze sobie innych koalicjantow, a znaczy to zielonych i pewnie skrajna lewice, albo w koncu sie dogadaja. W kazdym razie sytuacja napawa mnie wielkim strachem, bo ostatnio przeczytalam rowniez, ze terrorysta, czlonek IS nie zostanie deportowany, bo w jego kraju grozi mu smierc. Rozumiem zatem, ze lepiej, zeby smierc grozila Niemcom, bo trzeba bandyte chronic? Aaa, bylabym zapomniala, zona obecnego nowego lidera socjalistow, Larsa Klingbeila, jest mocno aktywna w tych NGO (
non governmental organisation - organizacje pozarzadowe) i pewnie ciagnie stamtad niemala kase, ale to musi byc przypadek i nie ma najmniejszego wplywu na postawe prezesa SPD, nieprawdaz.
 Dobilo mnie jednak zenujace przedstawienie z Bialego Domu, jakie mialo miejsce w piatek. Owszem, Zelenski potrafi byc wkurzajacy, owszem, "zginelo" mu 200 miliardow dolkow, jakie dostal na obrone przed Rosja, ale to w zaden sposob nie upowaznialo tych dwoch chamow do takiego zachowania, jakim popisywali sie przed kamerami. Mozna bylo odmowic pomocy finansowej, mozna bylo Zelenskiego w ogole nie zapraszac, tylko zdalnie dac mu znac, ze nie ma po co przyjezdzac, ale ordynarne chamskie publiczne ponizanie go i grillowanie na oczach swiata przez tych dwoch prymitywow wywolalo, mowiac delikanie, wielki niesmak na calym swiecie i swiadczylo zle jedynie o nich samych, nie o Zelenskim. Czekalam kiedy Trump stanie naprzeciw Zelenskiego i rozepnie rozporek, zeby upokorzyc go do reszty. Coz, dyplomacja nie polega na obrzucaniu sie blotem i odchodami, ale powiedzeniu komus spier***laj w taki sposob, zeby czul podniecenie przed zblizajaca sie podroza. Jednak osobnik, ktory zostal amerykanskim prezydentem to okaz prostaka z rozdetym do granic mozliwosci ego, ktoremu sie wydaje, ze mozna wszystko kupic. Nie mozna. A juz klasy na pewno i zadne miliardy na koncie nie ukryja slomy wystajacej z butow szytych na miare. Senator Cory Booker wypowiedzial sie na X o tym zenujacym incydencie. Wprawdzie to demokrata, z tych, co to bronia i pomagaja, ale tylko tam, gdzie sa jakies zloza, ale mysle, ze wielu Amerykanow podziela jego zdanie:
Jesteśmy Amerykanami.
Jesteśmy najpotężniejszym narodem na świecie.
Ale nie definiuje nas zdolność do tłumienia słabszych.
Nasz charakter nie przejawia się w traumatyzowaniu uciskanych.
Nie świadczy o nas umiejętność poniżania, upokarzania i pogardy wobec rannych, złamanych i torturowanych.
Jesteśmy krajem, który stworzył Plan Marshalla.
Narodem, który przeprowadził most powietrzny do Berlina.
Ludźmi, których przywódca powiedział kiedyś: „Panie Gorbaczow, zburz ten mur”.
Jesteśmy sobą, gdy przeciwstawiamy się złu – nie wtedy, gdy schlebiamy jego twórcom.
Mówimy prawdę, gdy bronimy słabszych – nie wtedy, gdy robimy to tylko dla zysku.
Pozostajemy Ameryką, gdy nasi przywódcy nazywają tyranów po imieniu, a tych, którzy walczą o demokrację, traktują jak sojuszników.
Dziś Donald Trump i J.D. Vance nie pokazali siły – pokazali słabość.
Próbowali umniejszyć wielkość, a tylko obnażyli własną małość.
Noszą jedne z najbardziej zaszczytnych tytułów na świecie – prezydenta i wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych.
Ale tytuły nie czynią człowieka. A dziś obaj splamili swoje.
Przed nimi stał wyczerpany wojownik.
Człowiek, który stracił tysiące przyjaciół i towarzyszy przez brutalną i zbrodniczą agresję autorytarnego władcy.
Ale nie wykazali się hojnością, szlachetnością ani dyplomatyczną mądrością.
Zachowali się jak mali ludzie na wielkich stanowiskach, poniżając historię i dziedzictwo kraju, którym rządzą.
Dziś Donald Trump był bardziej jak Putin niż prezydent Stanów Zjednoczonych.
 
 A w ogole to nic mi sie nie chce, a pisac najmniej. Zycie mnie mnie, ze tak zacytuje mistrza Sztaudyngera, politycy nas oszukuja i traktuja jak upierdliwe muchy i dostarczycieli kasy na ich fanaberie. Dostali sie do koryta i natychmiast zapomnieli, co obiecywali. Chyba zrobie sobie przerwe w blogowaniu i udam na wewnatrzna emigracje. Jak bedzie o czym pisac, to moze napisze.

01 marca 2025

Niejadalne nietoperze

 Ja naprawde przestaje wytrzymywac napiecie, jakim czestuje mnie zycie. Z dystansu patrzac, mogloby sie wydawac, ze wyolbrzymiam, ze to, z czym musze sie mierzyc, to drobiazgi niewarte wzmianki. Z tym, ze tych drobiazgow jest coraz wiecej, coraz czesciej sie zdarzaja, a we mnie coraz mniej cierpliwosci, za to wyobraznia skutecznie podpowiada, ze bedzie tylko gorzej. I jeszcze czesciej. A ja juz nie wytrzymuje, wiec ze strachem patrze w przyszlosc i coraz czesciej mysle, zeby raz a dobrze z tym skonczyc, niech sie inni martwia. Wszyscy wiecznie czegos ode mnie oczekuja, jest zebranie rodzicow w przedszkolu, oczywista sprawa, ze pojde pilnowac dzieci, jednoczesnie slubny oznajmia, ze ze zdrowiem psa jest cos nie w porzadku. Dwoch rzeczy naraz nie jestem w stanie zorganizowac i wykonac. Obie sprawy sa jednakowo wazne,  ja sie nie rozdwoje, a za mnie nikt tego nie zrobi. Do tego doszedl znow ten moj atak bólu zoladka, a tym razem byl tak dotkliwy, ze slubny juz prawie wzywal pogotowie, i trwal niestety dluzej niz zwykle. Klade to na karb tego, ze przestalam brac Pantoprazol, jak przed kazda gastroskopia. Sama nie wiem, po co ja znow sie poddaje temu bezsensownemu zabiegowi, przeciez jak znam zycie, nic to nie da, a tylko mnie umeczy. Ktora to juz gastroskopia? Ile lat torturuja mnie  i nic z tego nie wynika? Ile kuracji antybiotykowych przyjelam nadaremnie? Moze wiec atakowi winien byl brak leku oslonowego, a moze nadmiar stresu, zreszta czy to wazne. Myslalam, ze nadszedl moj koniec. A w czwartek (ten tlusty) ponownie mnie dopadl bol zoladka, ale na szczescie tym razem atak byl "normalny", w miare krotki. Od tylu lat mecza mnie te bole i zaden lekarz nie umie mnie uzdrowic.
 Mialam w poniedzialek wolny dzien, pomyslalam, ze w koncu zabiore sie za samochod, bo juz taki brudny po zimie, wciaz wozilam w nim psa, ale mimo brezentowej plachty na tylnym siedzeniu, pelno w nim klakow Toyi, powbijanych w tapicerke. Nawet nie pamietam, kiedy ostatni raz odkurzalam auto w srodku, nie mam ani czasu, ani ochoty, ani sily na to, zaniedbalam wszystko. Prosze wiec slubnego, zeby wyjal samochodowy odkurzacz i kabel, mamy taki 25-metrowy, zeby wystarczyl na druga strone ulicy, bo tam sa miejsca parkingowe. Ten wyciaga domowy odkurzacz, wiec mowie, ze potrzebuje samochodowy i kabel (obie te rzeczy sa w pudle przy drzwiach od piwnicy). Za chwile slubny zaczyna mi grzebac w bagazniku i tam szuka kabla, a chwile pozniej wynosi z piwnicy wielki odkurzacz pioracy. Coz, musialam pofatygowac sie sama. Pozniej pojechalam na myjnie i mialam nadzieje, ze po poludniu zdaze do rodzinnej. Niestety, corka zadzwonila z wiadomoscia o zebraniu rodzicow, a slubny poinformowal o tym, ze Toya zle sie czuje. Matka jak zwykle z mina swietej meczennicy, ani slowa pocieszenia czy oferty pomocy. W tamtej chwili mialam naprawde ochote wyjsc z domu i powiesic sie. Juz dawno przestalam byc opoka, ktora wszystko moze, zycie zaczyna mnie przerastac, nie daje temu wszystkiemu rady. I oszczedzcie sobie porad typu, ze mam trzy corki i moglyby mnie w pewnych sprawach wyreczac. Ten temat jest juz dawno zakonczony, nie beda mnie w niczym wyreczac, za to ja mam pomagac im, kiedy zajdzie taka potrzeba. Czuje sie przez wszystkich wykorzystywana. Nie dosc, ze qrna, pracuje, to praktycznie wszystkie prace w domu spadly na mnie, bo jasniepan nie przylozy lapy do niczego, nawet najprostsze prace pomocnicze przekraczaja jego mozliwosci, a jak powszechnie wiadomo, lepiej nie bedzie juz nigdy. 
 A w ogole to nie zryjcie nietoperzy! W Kongu dzieci zjadly tego latajacego ssaka i nie zyja, lakomstwo nie poplaca. Do tego pozarazaly innych i zmarlo juz ponad 50 osob na jakas calkiem nowa chorobe. Czekam dnia, kiedy i ta zaraza rozniesie sie po calym swiecie, znow beda nas izolowac, przymusowo szczepic. Jakby malo bylo tych wszystkich zaraz (zarazów?), ktore juz wokol nas szaleja, grypy, covidy, zapalenia pluc, koklusze (czy juz sie nie szczepi przeciw krztuscowi?), u nas gruzlica przywleczona przez migrantow, na ktora zaprzestano szczepien juz dawno, bo nazywalo sie, ze zwyciezona do cna, podobnie jak ospa. I nikt nie bije na alarm, dzieci nie szczepi sie przeciw gruzlicy, za to wmusza sie robione na kolanie szczepionki na covida, a teraz dopiero wychodza na swiatlo dzienne jakies paskudne dlugodystansowe dzialania uboczne. Na szczescie jednak jeszcze szczepi sie na palio i hajnego mediny. Dla niedoinformowanych: ten byly sutener, ktory obecnie z ramienia pisu kandyduje na prezydenta Polski, a ktory jest jeszcze glupszy od Dudy, w co nielatwo uwierzyc, obiecuje zwolnienie z obowiazku szczepien za wyjatkiem wlasnie tego (i tu cytuje) palio i hajnego mediny. I TO mialoby reprezentowac w swiecie Polske przez nastepne piec lat? Czy nie dosc bylo wstydu za jednego debila? Ehhh...
 
Bogusko,  z okazji urodzin życzę Ci abyś nigdy nie przestała marzyć, aby otaczali Cię sami życzliwy ludzie, a marzenia się spełniały! Dużo zdrowia i radości na co dzień.
 

 

27 lutego 2025

Czy warto byc bohaterem?

 Luty dobiega konca, wiosna coraz blizej, niedlugo znow zmienimy czas na letni i dzien znacznie sie wydluzy, co mnie niezmiernie cieszy, bo ja zawsze cierpie na deficyt swiatla. Poza tym niewiele sie zmienilo, swistak niezmiennie zajety jest zwijaniem sreberek, codziennie meldowane sa nowe ataki nozownikow, ale najwazniejsze, ze tluste koty nadal moga wygrzewac swoje dotychczasowe fotele, ich "demokracja" zostala uratowana, niemiecki wyborca jak zwykle pozwolil sie oklamac i wmowic sobie, ze nie ma co zmieniac, politykom przeciez nic nie zagraza, a wszelkie zmiany wymagaja przeciez ofiar.
 Pamietacie tego 14-latka z Villach w Austrii, ktory 15 lutego zostal smiertelnie ugodzony nozem przez islamskiego szalenca, ktory w amoku zranil jeszcze kilka innych osob? Po lewej jest zdjecie zamordowanego Alexa. Dzieciak mial pecha znalezc sie w niewlasciwym miejscu o niewlasciwym czasie. Mial zycie przed soba, ale politycy tanczacy na gwizdek NWO uniemozliwili dalsze zycie jemu, dwulatkowi z Monachium, dwulatce z Aschaffenburga, dziewieciolatkowi z Magdeburga i wielu innym wartosciowym ludziom, Niemcom, Austriakom, Francuzom, Brytyjczykom i innym dbajacym bardziej o obcych i wlasne zarobki otrzymywane za destabilizacje i rujnowanie Europy od swoich mocodawcow.
 Spojrzcie na te pelna zadowolenia gebe zamachowca, u siebie w kraju juz by nie zyl, tu odsiedzi niewielka kare i wypuszcza go na wolnosc, gdzie moze znow zdola kogos zabic. Zdjecie mozecie sobie powiekszyc kliknieciem. Nawet gdyby tej policjantce palec omsknal sie na spust i odstrzelilaby temu islamskiemu sqrwielowi leb, to dla niego zadna kara, pojechalby do swojego islamskiego nieba, gdzie czekalyby na niego dziewice. Ja na miejscu policji moczylabym naboje w swinskiej krwi i oficjalnie o tym informowala, tak zeby doszlo do kazdego muzulmanina w tym kraju i w calej Europie, a nawet na swiecie, wtedy te bezczelne usmieszki zeszlyby im z tych zlych pyskow. 
 Jakim cudem zapobiegnieto dalszej jatce? Ano swiadkiem tej masakry byl pewien kierowca auta dostawczego, ktory niewiele myslac wcisnal gaz i centralnie uderzyl w Syryjczyka wywijajacego nozem, ktorego zaraz potem spacyfikowala austriacka          
policja. Odwaznym kierowca okazal sie Aladeen Alhalabi, 42-letni Syryjczyk, ktorego w Austrii natychmiast okrzyknieto bohaterem, bo zapobiegl wiekszej masakrze. Jego zdjecie jest po lewej. Oczywiscie zaraz zaczely sie wywiady, kazdy dziennikarz chcial zamienic choc kilka slow z tym dzielnym czlowiekiem. To wszystko dotarlo jakims cudem do mediow arabskich i zaczela sie jazda bez trzymanki, z ciezkim hejtem, grozbami smierci w jego strone, ale takze jego trojga dzieci, za staniecie w obronie niewiernych i przeciw bratu w wierze. Facet dostal ochrone policyjna, dzieci niby tez, ale wszyscy boja sie wychodzic z domu. I w zaden sposob nie rownowaza tego slowa dziekczynne od Austriakow za zapobiegniecie wiekszemu rozlewowi krwi, facet boi sie wlasnego cienia, choc oczywiscie bardziej o rodzine niz o siebie samego. Ochrona policyjna nie bedzie trwala wiecznie, moze zmienia mu nazwisko i dadza status jakiegos swiadka, przeniosa gdzies, gdzie go nikt nie zna, ale nie chcialabym byc na jego miescu i juz przez cale zycie z trwoga ogladac sie za siebie.
 Zastanawia mnie, czy gdyby wiedzial, z czym przyjdzie mu sie mierzyc po tym bohaterskim staranowaniu mordercy, to czy zrobil by to raz jeszcze. W kazdym razie dla jego ewentualnych nasladowcow przeslanie jest czytelne, lepiej nie mieszac sie w zamachy terrorystyczne, nie stawac w obronie ofiar, nie atakowac sprawcow, bo takie bohaterstwo moze odbic sie bolesna czkawka. Lepiej uciekac i udawac, ze niczego sie nie widzialo.
 


Przerwa czy koniec?

     Do napisania tego posta sklonil mnie ostatni komentarz pod poprzednim: "... nie wiem, czy usuwac go (chodzi o moj blog) ze swojej ...