Translate

21 lutego 2026

Przerasta

    Dzwoni do mnie znajoma, czy bym jej nie pomogla. Ona z tych, co to dba o srodowisko, co z tego, ze troche wybiórczo, ale nie uzywa, a nawet nie ma samochodu, choc prawo jazdy ma, a na samochod spokojnie byloby ja stac. Ale nie, porusza sie na rowerze. A dlaczego dba wybiórczo? Ano kupila sobie takie cos do robienia kawy, w co wklada sie porcje kawy zaspawana w plastikowym naboju, to chyba nazywa sie Nespresso, no niewazne. W kazdym razie produkuje zwaly plastikowych smieci, za to nie emituje spalin. A ja mam z niej beke.
   Cos tam pozamawiala, co jej nie przypasowalo i trzeba bylo odeslac wszystko z powrotem, a bylo tego trzy spore pudla, lekkie wprawdzie, ale gabarytowo nie zmiesciloby sie w kupie na ten jej ekologiczny rower, wiec potrzebny byl moj nieekologiczny emiter spalin. Zaladowalysmy i pomknelysmy do najblizszego punktu DHL. Owa znajoma nie ma drukarki, zeby sobie wydrukowac formularz zwrotu i nakleic go na przesylke, ale ma smartfon i tam przygotowala sobie dla kazdej paczki ten kod QR, ktory mial zostac zeskanowany przez pracownika, a ze sklepowej maszynki powinien wyjsc papierek do przyklejenia na paczce. No WOW, technika majaca ulatwic ludziom zycie i oszczedzac papier w drukarkach. Tyle tylko, ze...
   Owa znajoma jest troche starsza ode mnie i zna sie na tej zaawansowanej technice smartfonowej mniej wiecej jak ja, czyli slabo. Zaczela szukac w telefonie tych kodow QR. Do tego nie wziela z domu okularow, wiec szukanie szlo jeszcze wolniej. Doszedl do tego czynnik stresujacy, bosmy staly w tym sklepie dokladnie blokujac dostep do lady, ten facet odbierajacy tez niespecjalnie kumaty, wiec napiecie roslo. Wciaz powtarzala, ze w domu przeciez miala te kody, a teraz nie moze ich odnalezc. Na mnie liczyc nie mogla, bo ja akurat mam drukarke i przyklejam na paczke do zwrotu ten wydrukowany formularz. Ta nowoczesnosc smartfonowa z lekka mnie przerasta, zaraz przypomnialy mi sie perturbacje w IKEA, kiedy to nie moglam znalezc w telefonie numerow tych bonow za punkty payback. A za nami rosla kolejka poirytowanych klientow, bo blokowalysmy kase bardzo dlugo. Teraz juz wiem, ze wystarczylo zrobic screen tego bonu, wlasciwie jego numeru i sprawa bylaby blyskawicznie zalatwiona.
   Stalysmy tam dobre pol godziny, ona probowala dostac sie w smartfonie do tego kodu QR, no nie dala rady. Spakowalysmy wiec wszystkie kartony, a ja jej obiecalam, ze wydrukuje jej te kartki do naklejania. Idziemy w strone wyjscia, a ja zaczynam udzielac jej pouczen z wlasnych doswiadczen:
   - Annekatrin, dobra rada na przyszlosc, zrobic sobie zrzut i miec go na podoredziu, bo ja kiedys w IKEA...
   - Jesusmaria! - przerwala mi gwaltownie - przeciez ja zrobilam screeny wszystkich trzech, ale nie wiem, czy on tym swoim czytnikiem da rade je zeskanowac. 
   - No jak nie da rady, to przeciez tylko rysunek, wiec czy to scan, czy kopia, musi pyknac skanowanie.
   Wrocilysmy z powrotem do sklepu, a facet na nasz widok o malo nie dostal apopleksji. Annekatrin podetknela mu pod nos zdjecia kodow, raz-raz wydrukowaly sie kody kreskowe, ktore facet przykleil na kartony, a my moglysmy wrocic do domu bez balastu. 
   No nie ma jak stare baby biora sie za korzystanie z zaawansowanej techniki. Ona nas naprawde przerasta.
   

24 komentarze:

  1. No i wyszlo tez na to ze wszystko razem bardzo nieudane, bo zaczelo sie of tego ze '..cos tam pozamawiala...' i to cos trzeba bylo odeslac i zebraly sie az 3 kartony. Tak to jest jak nie kupuje sie 'na zywo', bedziesz czesciej wzywana do pomocy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym, ze ja akurat lubie pomagac, ale do czasu, kiedy poczuje sie w jakis sposob wykorzystywana wtedy wlaczam tryb asertywnosci i odmawiam. Wszystko zreszta zalezy od relacji i wzajemnosci.

      Usuń
  2. Lekko się uśmiałam z Waszej zabawy, ale wiem, że osobom stojącym za Wami nie było do śmiechu. Nauczona doświadczeniem, że część moich komentarzy niknie, po opublikowaniu daję do schowka. Dzisiaj, tak wstawiłam, do poprzednigo posta moją wypowiedź, bo wcześniejszą diabeł nakrył ogonem 😀😀😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ten komentarz wzial i sie opublikowal.
      Mnie bylo glupio wtedy w IKEA, teraz stalam sobie z boku i niespecjalnie przyznawalam sie do znajomosci, bo co ja moglam wiecej? Ani w tym jej telefonie nie mam rozeznania, ani w przywolywaniu kodow QR.

      Usuń
  3. Ta metoda dziala - pod warunkiem ze kazdy kolejny krok/wymog jest zastosowany.
    Niemniej widuje ludzi zmagajacych sie, szukajacych i wtedy przychodzi mi na mysl czy nie prosciej i szybciej szlo gdy procesem zajmowal sie zywy czlowiek? A jakby zgubil telefon to co wtedy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mlodym przychodzi to jakos latwiej, posluguja sie swoimi telefonami jak zawodowy szermierz szpada, placa nimi, jakies bliki-sryki, ja nie mam o tym pojecia. Robia z tymi smartfonami co chca. Ja moze sporo umiem, ale trwa to dlugo, bo sie sprawdzam piec razy, zanim w cos klikne. No i rzeczywiscie klops, jakby sie telefon zgubilo, ale moj, oprocz wszystkich tych kodow, otwiera sie na odcisk palca, wiec zlodziej niewiele bedzie mial z niego.

      Usuń
  4. :-) co ty tu pleciesz trzy po trzy kobieto. RADZICIE sobie doskonale. sobie zwizualizuj obecne młode pokolenie, co to mu sie smartfonik do rączki przykleił, i fsysko tam ma całe swoje ubogie życie, w czasach gdy nie było techniki tak zaawansowanej...gdyby ich cofnąć w czasie. to dopiero byłby dramat :-DDD z przytupem. oraz ja sobie bardzo cenię wszystkie nowinki tech. bo na prawdę skracają, i jest wygodniej ale brakuje mi człowieka wiele razy mi brakuje, na przykład przy kasach samoobsługowych , gdy coś nie pyknie...a już, gdy dzwonię do firmy, urzędu, reklamacji...kurewa przychodni...to mnie szlag jasny trafia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wyzej napisalam, jakos z trudem sobie radze, choc to radzenie trwa czasem bardzo dlugo, nie mam tej plynnosci i szybkosci jak mlodzi. Ja juz sobie nie wyobrazam zycia bez smartfona, ale kasy samoobslugowej nie obsluze, bo ja place tylko gotowka, wiec potrzebuje kogos, kto mi te gotowke policzy i zaakceptuje, no i wyda reszte.
      Ale zdalnie smartfonem melduje operatorowi internetu, kiedy sa jakies zaklocenia i on mi zdalnie resetuje router. Caly czas jeszcze sie ucze, bo do smierci nie wolno tego zaniedbac.

      Usuń
  5. Oj tam, ja też, jak Teatralna, uważam, że doskonale sobie poradziłyście. Kto jak kto, ale Ty sobie radzisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No troche sobie radze, ja w ogole jestem internetowo-komputerowym samoukiem, bo dzieci juz nie bylo w domu, kiedy zaczelam zabawe, nie mialam kogo spytac, wiec metoda prob i bledow czolgalam sie do przodu, troche doradzali z forum NIE, ale np. nie znalazlam polecanego przez nich klawisza ctrl, bo u mnie jest strg, a ja skad mialam wiedziec, ze to to samo? :)))

      Usuń
  6. Nie przejmowałabym się specjalnie, sprzedawca jest od tego, żeby obsługiwać, a jak się ludziom w kolejce nie podoba, to niech idą do domu. Tak, wiem, zrobiłam się cyniczna, ale sami ludzie mnie tego nauczyli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem cyniczna tylko wobec niegrzecznych i nieproszonych ludzi, choc niektorych jakos trudno sklasyfikowac jako homo sapiens, bo zachowuja sie gorzej od zwierzat. Ale coz, jest mi glupio, ze blokuje innych i przeze mnie traca czas.

      Usuń
    2. Niezliczone ilości razy były sytuacje, w których ludziom powinno być głupio wobec mnie. Nie było. No to śmierć frajerom.

      Usuń
    3. No ale moze karzesz niekoniecznie tych, ktorzy weszli Ci w droge.

      Usuń
    4. Trudno, nie będę prowadziła dochodzeń, bo nie od tego jestem.

      Usuń
    5. Poza tym ja nikogo nie karzę - po prostu przestałam się przejmować ludźmi, tak jak ludzie nie przejmują się mną.

      Usuń
    6. Ja nie wrzucam wszystkich do jednego kotla.

      Usuń
    7. A ja już tak. Zbyt wiele zła doznałam w życiu od ludzi, żeby się jeszcze obcymi przejmować.

      Usuń
    8. A ja nie od wszystkich doznawalam zla, choc bylo tego troche. Ale dobra tez sporo doswiadczylam.

      Usuń
    9. To szczęśliwy z Ciebie człowiek 🙂

      Usuń
  7. A ja, jako okaz już muzealny (wszak jestem Anusiu z rocznika twego ślubnego) przezornie już nic sama nie zamawiam, trochę też na zasadzie, że "młodzi" będą mieli mniej sprzątania gdy zmienię wymiar na ten rzekomo lepszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubie zamawiac, z tym, ze dla siebie zamawiam, kiedy naprawde musze, ostatnio buty mi sie rozlecialy, a ze nie znosze chodzic po sklepach, to zamowilam nowe. Moglam sie liczyc z tym, ze bede odsylac, bo z butami roznie bywa, ale przyszly wlasciwe.

      Usuń
  8. To ja napiszę teraz coś, co na pewno Cię rozbawi:-) Otóż, wstyd się przyznać ale nie umiem robić zrzutu ekranu. Za to mam ekologiczny ekspres do kawy:-) Parzy tylko espresso i podwójne espresso, ale na tej bazie można zrobić wszystkie inne kawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, zrzut z ekranu to podstawa, powinnas sie nauczyc :))) I to zarowno w laptopie jak i w telefonie. Moj automat do kawy chyba tylko nie umialby zrobic aborcji. Niestety tylko ja umiem go obslugiwac. ;)

      Usuń

Zostaw slad, bedzie mi milo.

Marcowa magia

     Pierwszej marcowej nocy wrozka Przedwiosenna przycupnela zmeczona na dachu jednego z domow w niewielkim miescie uniwersyteckim. W ostat...