Translate

13 listopada 2021

Strach

 Od wczoraj zaczelam sie bac, tak powaznie, o wlasne zycie. Bo do wczoraj bylam przekonana, ze niewiele mi grozi, jestem przeciez zaszczepiona podwojna dawka, a w styczniu przyjme trzecia i juz zaden wirus nie bedzie sie mnie imal, a nawet jesli, to przechoruje sobie lekko tego covida. Tymczasem  okazuje sie, ze moge sie powaznie mylic. Bo otoz znalazlam na stronie Galileo na fb taki wykresik:


A przedstawia on ni mniej, ni wiecej, wykres procentowy skutecznosci roznych wakcyn i spadek ich skutecznosci w czasie. Pionowo to skutecznosc szczepionki w procentach, poziomo czas (Wochen - tygodnie, Monate - miesiace). Niebieska linia to szczepienie krzyzowe, najpierw Astra, a jako druga jedna ze szczepionek mRNA.
Ja jestem zaszczepiona dwa razy Astra, czyli juz od poczatku moja odpornosc byla na poziomie 70%, a dzisiaj, po czterech miesiacach od przyjecia ostatniej dawki, wynosi 0%, czyli moglam sie nie szczepic, wyszloby na to samo. Co prawda przy drugim szczepieniu proponowano mi Moderne, ale jednoczesnie nie wyjasniono ani slowem, ze szczepienie krzyzowe chroniloby mnie lepiej, zas sama Astra po czterech miesiacach (do pol roku) nie chroni w ogole. 
Uwierzcie mi, zrobilo mi sie niedobrze! Ze strachu przed zarazeniem sie, choc jestem na ogol bardzo ostrozna, ale liczba zachorowan zastraszajaco rosnie, wiec czlowiek nie zna dnia ani godziny, ani miejsca, gdzie moze spotkac jakiegos nosiciela.
Pojde w poniedzialek do rodzinnej i sprobuje wymusic na niej zaszczepienie Moderna, choc od mojego ostatniego szczepienia minely dopiero cztery miesiace.  Od razu mialam obiekcje do tej Astry, nie chcialam sie tym gownem szczepic, ale nie mialam wyboru. Lekarz nawet byl bardzo nieprzyjemny "jak  nie, to nie!" i rzucil strzykawka. A ja juz wtedy sie balam, bo biore leki hormonalne, ktore same w sobie sprzyjaja zakrzepom, a tu jeszcze Astra, ktora spowodowala zgony na zakrzepice mlodszych kobiet, wiec mlodsze mogly nie brac, ja zostalam wlasciwie zmuszona, chcialam sie zaszczepic jak najpredzej, zeby moc pojechac do mamy. No i mam za swoje! Wprawdzie zakrzepicy nie dostalam, ale po czterech miesiacach i dwoch zastrzykach jestem w punkcie wyjscia. NIEZASZCZEPIONA  de facto.
Co ja mam zrobic?

11 listopada 2021

Greto, zacznij od siebie

 Co prawda przemowa Grety miala miejsce przed dwoma laty, ale problem kryzysu klimatycznego nie stracil na aktualnosci, nawet przeciwnie, jest jeszcze pilniejszy. Tyle tylko, ze egzaltowane nawolywania, ze trzeba COS z tym zrobic, wydaja sie byc bezsensowne, jesli nie zacznie sie od siebie.
 
Byla pracownica APA (austriackej agencji prasowej) i ekspertka w zagadnieniach zagranicznych, Kornelia Kirchweger, opublikowala list otwarty jako odpowiedz na dosc kuriozalne i pelne wscieklosci wystapienia Grety Thunberg na obradach ONZ:

"Droga Greto, w uznaniu twojego zaangazowania i sil, jakie inwestujesz w wiare w
rzekomy niszczycielski kryzys klimatyczny oraz w odpowiedzi na twoje ostatnie, pelne gniewu przemowienie w ONZ, ktorego z pewnoscia nie zredagowalas sama, stanowczo odrzucam twoje oskarzenia. Robie to w imieniu swoim, ale takze tych, ktorzy podzielili sie ze mna swoim oburzeniem.
Ze lzami w oczach oskarzasz nas wszystkich, jak leci, ze ukradlismy ci marzenia i dziecinstwo. A nie powinnas przypadkiem, zamiast tu stac,  byc w tym czasie w szkole? Nie pozwolisz nam uciec, bedziesz nas miala na oku, no WOW! Ale twoje emocjonalne slowa wynikaja z kompletnej ignorancji, bo czy nie jest wlasnie tak, ze to twoja generacja utrzymuje przy zyciu to smieciowo-jednorazowe spoleczenstwo? Ty i twoi rowniesnicy zyjecie wlasnie w bezprecedensowej obfitosci materialnej, ktora uznajecie jako zrozumiala samo przez sie i roscicie sobie do niej prawa, wymagacie od swoich rodzicow.
 Ja naleze do pokolenia, ktore dorastalo w latach 60-tych. Droga Greto, Zylismy wtedy bardziej przyjaznie dla klimatu, niz ty i twoi malo swiadomi zwolennicy mozecie sobie w ogole wyobrazic. Nosilismy ubrania po starszym rodzenstwie, cerowano i latano nasze rajstopy i skarpetki, nie wyrzucano ubran, wszystko, co mozna bylo jeszcze uzyc, guziki, zamki blyskawiczne, bylo zachowywane. A reszte wykorzystywano na laty albo szmaty do czyszczenia. Nasza droga do szkoly trwala godzine albo dluzej, nie bylo szkolnych autobusow, a rodzice nie odwozili nas pod szkole samochodami. Podreczniki szkolne przekazywane byly uczniom nizszych klas. Nasze rowery mialy tylko jeden bieg, a i tak bylismy z nich dumni, zas zakupy robilismy na piechote, do siatek, nie plastikowych jednorazowek. Papier, w ktory zapakowane byly prezenty, otwieralismy ostroznie, bo uzywany byl ponownie. Ludzie nie kapali sie codziennie, nie kazde gospodarstwo domowe mialo pralke czy nawet lazienke, ze nie wspomne o samochodach. Nasze pokoje nie byly pelne plastikowych zabawek, nie mielismy gier elektronicznych, komputerow ani smartfonow. Dziecinstwo spedzalismy na podworkach, lakach i w lasach,  a nie na WhatsAppie czy Instagramie. Bylismy brudni, ale zdrowi, nie cierpielismy na otylosc, alergie czy depresje.
Jak obludne sa twoje protesty! Dzieci w twoim wieku wytwarzaja wiecej CO2 niz wszystkie dotychczasowe pokolenia razem wziete. Wasze szafy pelne sa ubran szytych niewolniczo przez dzieci w Azji. Wasze wypasione smartfony i tablety regularnie koncza na wysypiskach w biednych krajach. Wszystko, czego wymagacie i macie w nadmiarze, produkowane jest z duza emisja CO2 i w wiekszosci importowane. Dlatego nie jestescie wzorcem spoleczenstwa przyjaznego klimatowi, ani wzorem do nasladowania. 
Dlatego, droga Greto, sklon lepiej swoich towarzyszy, zeby sie pomodlili zamiast wagarowac i tam upuszczajcie swoje emocje. Tu jestescie nie na miejscu."
 
Od siebie jeszcze dodam, ze mleko i inne napoje nabialowe sprzedawane byly w szklanych butelkach na wymiane, podobnie piwo czy inne oranzady i swiat nie byl wtedy zawalony tonami plastikowych butelek. A buty zelowalo sie wielokrotnie u szewca, a nie wyrzucalo po jednym sezonie.
 
 

09 listopada 2021

Jak ma byc lepiej?

 W Polsce nigdy nie bedzie lepiej, bowiem spoleczenstwo jest tak bardzo glupie, ze glupszym juz byc nie mozna. No nie mozna i juz!
Caly kraj zyje w ostatnich dniach smiercia Izy, 30-latki, ktorej pobozni lekarze pomogli przedostac sie na tamten swiat, ze strachu przed ewentualnymi konsekwencjami zaistnialymi po bardzo restrykcyjnej ustawie antyaborcyjnej. Wszyscy (no moze oprocz funkcjonariuszy pisu i klechow) zalamywali rece, oburzali sie, zalowali mlodego zycia, niektorzy plakali, inni nawolywali do protestow. Mlode kobiety z egzaltacja opowiadaly w mediach, ze boja sie zachodzic w ciaze i takie tam pierdoly. Poslowie opozycji (nie wszyscy, bo ministrant z Bialegostoku ma do dzisiaj poglady zgodne z pisowsko-koscielnymi) grzmieli z trybun i mieli swoje 5 minut. 
Ja w tym czasie zastanawialam sie nad zagadnieniem, ktore jakos nikomu do glowy nie przyszlo, a mianowicie, jak zostala pochowana ofiara koscielnego szczucia, ktorego skutkiem byla wlasnie ta nieslawna ustawa, osoba tak bardzo przez ten kosciol skrzywdzona, oczywiscie rekami politykow, ktorzy wymodzili te okrutna ustawe i lekarzy, ktorzy bali sie jej pomoc. Jednak powiedzmy sobie otwarcie, to kosciol jest winien smierci Izy, Ani i wielu innych w przeszlosci i przyszlosci. Nie wiem, czy zauwazyliscie, ze kiedy wuc motywowal wejscie w zycie tej ustawy, belkotal i mlaskal o koniecznosci ochrzczenia tego tworu bez mozgu (a tam zdaje sie siedzi nasze czlowieczenstwo) i pochowania go godnie (czytaj: danie podwojnej mozliwosci zarobku klechom). Bo przeciez chyba nie wierzycie w zapewnienia ich wszystkich o ochronie zycia, prawda? Jakos bowiem po narodzinach zostawia sie te kaleki i ich rodzicow samym sobie, a jedyne, co kosciol ewentualnie zrobi, to przyjmie je do osrodkow opieki, ktore hojnie dotuje panstwo z budzetu.
Nie dawalo mi to spokoju, wiec pogrzebalam w internetach i znalazlam zdjecie klepsydry owej Izy S. 30-latki z Pszczyny. Zostala pochowana w obrzadku katolickim, a pogrzeb poprzedzony zostal msza w intencji. Mnie wystarczylo. Jezeli jej rodzice nie doszli do zwiazku przyczynowo-skutkowego przedwczesnej smierci ich corki z winy kosciola katolickiego i jesli po tym dramacie ida tam prosic o obecnosc klechy na cmentarzu, pokropki i placa im jeszcze niemale pieniadze, to czy mozna jeszcze sie dziwic, ze poprawy nie bedzie nigdy. 90% obywateli w Polsce to otumanione kadzidlem durnie, pobozne, ochrzczone i dajace sie oszukiwac klerowi, chrzczace wlasne dzieci, bo taka tradycja i jak bedzie dorosly, to zrobi, co chce, kropiace trumny rodzicow, bo co sasiedzi powiedza. Podobne odczucia mam, kiedy czytam na fb prosby rodzicow o zrzutke na leczenie dla smiertelnie chorego dziecka, bo enefzety nie lecza chorob, ktore je za duzo kosztuja. Zawsze mam ochote spytac, czy to chore dziecko zostalo ochrzczone i czy rodzice wiedza, gdzie laduja pieniadze z ich podatkow, ktore powinny wyladowac wlasnie w sluzbie zdrowia, zeby ich dzieci mialy szanse przezyc ciezka chorobe, a laduja w kieszeni pedofili sutannowych, ktorym oni jeszcze po frajersku placa za przymusowe wypalenie pietna katolickiego na czole ich pociechy. W dupie maja, czy to dziecko by sobie tego zyczylo, czy ono chce byc katolikiem i nalezec do kosciola. Ale kiedy trwoga, to tego ich boga jakos o pomoc nie prosza, nie zebrza w kosciele o srodki na leczenie, bo dobrze wiedza, ze zostaliby wykopani za drzwi, oni apeluja na lamach platformy Zyda Zuckerberga i prosza o datki ateistow i apostatow.
Sami wyciagnijcie wnioski, czy kiedykolwiek w tym zalosnym poboznym kraju moze byc lepiej, skoro surowa koscielna tresura spoleczenstwa narobila tyle nieodwracalnych szkod w ich umyslach.


07 listopada 2021

HarzSteine

 Kilka dni temu wiele stron na fejsbuku zapelnilo sie zdjeciem kamienia, na ktorym namalowany byl rozowy flaming i apelem, ze jest on pilnie poszukiwany.
Dopiero po tych apelach zglebilam zjawisko tzw. HarzSteine czyli kamieni z Gor Harzu. Czesc turystow wedrujacych tamtejszymi trasami znajduje sobie kamien, ktory maluja i odkladaja go gdzies na trasie. Jesli ktokolwiek go znajdzie, robi zdjecie i wrzuca je razem z lokalizacja znaleziska na strone na fb HarzSteine, a pozniej albo zabiera ze soba do domu, albo odklada na szlaku w innym miejscu. Zabawa trwa w najlepsze, a niektore kamienie to prawdziwe male arcydzielka. Dzieciaki maja przednia zabawe zarowno przy malowaniu, jak i szukaniu kamyczkow. 
Taki kamyk pomalowala rowniez pewna 8-letnia dziewczynka z polnocnej Hesji, kiedy latem wedrowala z rodzicami po gorach otaczajacych Bad Lauterberg, niedaleko Wiezy Bismarcka i tam go zostawila. Pod koniec pazdziernika wydarzyla sie tragedia, 30-letni kierowca, Turek, wjechal w grupe dzieci (jak pozniej stwierdzili biegli, zrobil to celowo) i ta wlasnie dziewczynka zginela na miejscu, inne dzieci byly tylko ranne.
Zrozpaczona matka bardzo chciala odzyskac kamien, wiec za pomoca mediow spolecznosciowych zaapelowala do ewentualnego znalazcy, choc oczywiscie nie bylo gwarancji, ze ktokolwiek w ogole ten kamien znalazl, a jesli, to czy nie odlozyl go w inne miejsce. Apel udostepnialy nie tylko osoby prywatne, ale i rozglosnie radiowe i telewizje. 2 i 3 listopada fejsbuk zapelnil sie zdjeciami, a radio i telewizja  powtarzaly apele rodzicow zmarlej dziewczynki. I stal sie cud, apel uslyszala w radiu kobieta spod Hamburga, ktora wraz z rodzina spedzala urlop w Harzu i ktorej synek znalazl wlasnie ten kamien. Szczesliwym zbiegiem okolicznosci nie odlozyl go gdzies indziej, a zabral ze soba do domu. Kobieta natychmiast zadzwonila do radia i zostala skontaktowana z matka dziewczynki.
Wczoraj odbyl sie pogrzeb dziecka zabitego przez jakiegos czubka, ktoremu sie pewnie nudzilo, wiec postanowil kogos rozjechac. Policja prowadzi dochodzenie w sprawie morderstwa, nie wypadku. Kamien udal sie wraz z dzieckiem w swoja ostatnia podroz.

05 listopada 2021

Szczyt klimatyczny w Glasgow

 "Kopiemy wlasny grob" - grzmial z mownicy sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres, David Attenborough wieszczyl koniec ludzkosci, Boris Johnson bil na alarm. "Ratujcie Ziemie!" powtarzane bylo przez wszystkich uczestnikow. Katastrofa klimatyczna jest faktem, chciwosc czlowieka ponad zdrowy rozum. I takie tam truizmy oraz fakty znane nie tylko dzieciom w przedszkolach, ale nawet moim kotom i Toyce.
Tymczasem...
Bilans tego spedu jest nastepujacy:
13 000 ton CO2 poszlo w eter, bo jasniepanstwo wykonalo do kupy 400 lotow odrzutowcami, w tym 52 osoby przylecialy prywatnymi maszynami. Nie musze wspominac, ze nie byly to loty rejsowe z kompletem pasazerow, samoloty byly prawie puste. Kanclerz Merkel odbyla lot odrzutowcem rzadowym, reszta prominentow, szefow koncernow i politykow podobnie i zadbala o emisje dwutlenku wegla w wysokosci, jaka zuzywa ROCZNIE 1650 Niemcow. No ale cel uswieca srodki, nieprawdaz...
Na miejscu poruszano sie, a jakze, elektrycznymi limuzynami marki Tesla, tyle tylko, ze tam brakuje kolumn do ladowania, wiec te ekologiczne samochody ladowano... generatowami pradu napedzanymi dieslem.
Taka tam podwojna moralnosc, ktora pewnie w Niemczech poskutkuje jakims kolejnym podatkiem klimatycznym czy ekologicznym, cena benzyny wzrosnie do 3 euro za litr, a ludzi przestanie byc stac na to, zeby miec cieplo w zimie. No ale szczyt klimatyczny sie odbyl, przeciez wielcy tego swiata z troska pochylaja sie nad jego dalszymi losami i na sercu lezy im jego ratowanie przed zaglada. 
Trzeba oddac Grecie, ze na szczyt przyjechala pociagiem.


Napis na zielonej fladze: Ratujcie klimat, my tego nie robimy.
A teraz najtrafniejsze podsumowanie tego szczytu:
"400 prywatnych odrzutowcow wyladowalo w Glasgow, zeby cie uratowac. Rozmawiano o tym, czego w przyszlosci nie bedziesz mogl robic, zeby za 80 lat byla ladna pogoda. Najwazniejsze, zebys w to uwierzyl i w przyszlosci trzymal swoj prywatny odrzutowiec w garazu!"
Zas wielcy i mozni tego swiata mocno sie zmeczyli ratowaniem klimatu, a moze to emisja gazow z ich jetow podzialala na nich tak nasennie?


Czy to wazne? Grunt, ze swiat uratowany.

03 listopada 2021

Czym im swiat zawinil?

 Jeszcze nie moge dojsc do siebie po faszystowskich wystapieniach tej Godek (az mnie wstrzasa, kiedy pisze jej nazwisko wielka litera, bo nie zasluguje) i jej przydupasa Kasprzaka. Tak zrecznie odwrocili kota ogonem, zarzucajac ruchowi LGBT podobienstwo do NSDAP, podczas gdy to wlasnie oni stamtad czerpia wzorce. Ich wynurzenia sa tak bardzo na reke ekipie rzadzacej, ktora, jak niegdys ich niedoscignione wzorce z Berlina, znalazla sobie "winnego" calej tej sytuacji. Wtedy winni byli Zydzi, teraz osoby teczowe, zreszta tamten dyktator tez nie lubil teczowych i wysylal ich do obozow. Niedlugo potrwa, kiedy zaczna sie lapanki i samosady uliczne, koscielne bojowki juz grzeja sie w blokach startowych.
Czym swiat zawinil tej kobiecie, ze jest tak nienawistna w stosunku do innych kobiet, bo jestem pewna, ze nie o ochrone zycia tu chodzi. Jest bowiem ogolnie znane, ze z chwila przyjscia tego zycia na swiat, pomoc i ochrona sie koncza. W czym przeszkadzaja jej homoseksualisci czy transy? O co jej chodzi? Robi to na zlecenie, zamiast zajmowac sie swoim kalekim dzieckiem? Msci sie na reszcie kobiet, chce zeby one zmagaly sie z trudnosciami, ktore ja ominely z racji pogladow i przynaleznosci, ale innym kobietom nie byly oszczedzone? Jest z natury zlym czlowiekiem? 
Niedobrze mi, kiedy slucham takich ludzi, a jeszcze bardziej niedobrze, kiedy znajduja posluch u tej glupiej poboznej czesci spoleczenstwa. Nie wolno zapominac, ze glupota i poboznosc z czasem zmieniaja sie w fanatyzm, a stad juz krok do palenia ludzi w stodolach, donoszenia na nich. To takie polskie...
Caly ten bezduszny system kosztowal juz zycie pierwszej ofiary, jednak nie sadze, ze ten dramat doprowadzi ekipe rzadzaca do opamietania.  Im ani troche nie chodzi o te zarodki czy plody, a jedynie o upodlenie czlowieka, zwlaszcza kobiety. Bo taki maja kaprys, bo moga, bo maja wladze i chca. LGBT tez im w zasadzie nie przeszkadza, ale chca ich upodlic, ot tak, just for fun, bo moga. Kto nie z nimi, bedzie ponosil tego bolesne konsekwencje.
Mam wielu homoseksualnych znajomych, nie sa zadnymi demonami seksu, zboczencami, nie lataja z genitaliami na wierzchu i nie szukaja przygod. Czasem demonstruja na swoich paradach, bo chca jedynie zrownania praw, prowokuja, bo chca uswiadomic spoleczenstwo o nierownym ich traktowaniu. Jest to niewielka czesc tej spolecznosci, wiekszosc nie ujawnia sie w obawie przed szykanami.
Jedna z moich znajomych par zyla ze soba przez wiele lat, do przedwczesnej smierci jednego z nich, po ktorej jego partner zajal sie matka zmarlego, bo zostala sama. Z prawdziwa przyjemnoscia ogladam na HGTV program z dwoma gejami, ktorzy tworza szczesliwa rodzine, adoptowali najpierw dziewczynke, pozniej chlopca. Widac, ze te dzieciaki sa z nimi szczesliwe, z pewnoscia szczesliwsze niz gdyby zyly w sierocincu, sa otoczone miloscia. Za to ile dzieci jest wykorzystywanych seksualnie przez swoich katolickich tatusiow, ile bitych i poniewieranych. Ale to tej kobiecie, tej Godek, zupelnie nie przeszkadza, bo wszystko pozostaje w katolickiej rodzinie.
Cel jest jednak powoli osiagany, halas wokol LGBT i smierc ciezarnej kobiety zagluszaja dramat na granicy, gigantyczne zadluzenia, ogromne podwyzki i cala te przestepcza dzialalnosc rzadu.  A winny ich niekompetencji spada nagle z nieba. Jak Zydzi w latach 30-tych w Berlinie.


01 listopada 2021

Taki dzien...

 Mam tego dnia odczucia skrajnie ambiwalentne, targa mna jednoczesnie obrzydzenie do tego przymusu bycia na cmentarzu, poprzedzonego wsciekiem czyscicielskim wszystkich pomnikow, objazdowkami po wszystkich mozliwych cmentarzach, jakby przez caly rok nie bylo na to ani czasu, ani ochoty. Niedobrze mi na widok tych obrzydliwych plastikowych gigantycznych zniczy, sa wstretne, generuja miliony ton smieci i nic nie maja wspolnego z niegdysiejszym nastrojem na cmentarzach, kiedy w sprzedazy byly jedynie kamionkowe miseczki z jednym lub trzema knotami. Kalecza oczy obrzydliwe sztuczne kwiaty w obrzydliwie sztucznych kolorach, ktore rowniez w koncu trafiaja na smietnik, gdzie ich miejsce bylo wlasciwie od poczatku, tak sa obrzydliwe. A ja pamietam sliczne stroiki z galazek drzew iglastych, ozdobione szyszkami, pachnace i naturalne.
Tu zas mam normalny dzien pracy, wiec jest mi oszczedzone to cmentarne szalenstwo, ale ze pochodze z tamtego kraju, cos jednak zostalo we mnie zaszczepione i jakos tak mnie ciagnie w strone nekropolii. Bo nie musze!
Chodze sobie po roznych cmentarzach, jak mam tego dnia czas i ochote i jak pogoda dopisuje, bo na pewno zrezygnowalabym podczas deszczu czy wichury. Cmentarze w moim miescie to raczej parki, szczegolnie ten miejski niedaleko mojego miejsca zamieszkania, gdzie spoczywaja noblisci z uniwersytetu getynskiego (pokazywalam go wielokrotnie na blogach), ale i inne tez nie sa tak zatkane, jak ten, gdzie lezy moj tato i gdzie miedzy nagrobkami z trudem da sie postawic stope, pod warunkiem, ze jest szczupla. Bywaly lata, kiedy na wszystkich swietych odwiedzalam cmentarz dla zwierzat domowych, bo cmentarz to cmentarz, dla mnie nie ma roznicy, czy leza tam ludzie, czy nasi podopieczni. Czesto chodze zapalac znicze na grobach rodzicow P., ale tez nie kazdego roku, bo nie zawsze chce mi sie jechac na drugi koniec miasta.
Czyli mam jakis imperatyw kierujacy mnie w strone nekropolii jako polskie dziedzictwo, ale nie zawsze mu ulegam, a przede wszystkim traktuje cmentarz(e) jako symbol, a nie docelowe miejsce, gdzie byc musze.
Smieszy mnie do rozpuku jakas koniecznosc tlumaczenia sie bywalcow cmentarnych tego 1 listopada, ze oni lubia byc na cmentarzu, ze wcale nie ulegaja ogolnemu szalenstwu, ze oni tak dobrowolnie, bo i tak chodza na cmentarz przez caly rok i takie tam. Juz widze to ich "lubienie" w nieopisanym tloku w srodkach komunikacji miejskiej czy we wlasnym pojezdzie, ktorego nie ma gdzie zaparkowac, wsrod tych tlumow nad grobami, gdzie nie ma mowy o tej tak reklamowanej przez nich "zadumie", he he he. Po zdawkowej rozmowie z rodzina galop na kolejny cmentarz i tak przez trzy dni pod rzad, a w przerwach zakrapiane obiadki z dawno niewidziana rodzina, po ktorych to obiadkach nie do konca wytrzezwialy szwagier odwozi rodzine do domu. I, jak co roku, kolejna akcja ZNICZ nalicza kolejne ofiary, ktore beda odwiedzane w nastepnych latach na cmentarzach. No rzeczywiscie jest co lubic.
Niemniej wzruszylo mnie i zawilgotnilo oczy, kiedy dostalam od kuzyna z Warszawy zdjecie grobu dziadkow, przepieknie umytego, ze stroikiem i zniczami. Nie oczekiwalam, wiec moja wdziecznosc jest tym wieksza. Od smierci taty nikt z nas juz sie nie opiekuje tamtym grobem, mama jest zbyt slaba na jazde pociagiem i mycie pomnika, ja w Warszawie nie bywam. Moze kiedy w koncu sie wybiore, moje warszawskie znajome zechca mnie zawiezc na Powazki, zebym mogla odwiedzic grob dziadkow, juz moze po raz ostatni. 
Wiem na pewno, ze kiedy mama odejdzie, nie bede odwiedzac grobow, jestem coraz starsza i tak dalekie wyjazdy sa dla mnie coraz bardziej uciazliwe, a emeryture bede miala tak niska, ze nie wystarczy na zdalne zlecanie opieki nad grobami, ani na dalsze oplacanie dzierzawy miejsca na cmentarzu. W koncu te groby ulegna likwidacji.
Dlatego sama chce byc pochowana anonimowo, bez zadnego nagrobka, zeby oszczedzic dzieciom wydatkow i obowiazkow, one sa juz wychowywane inaczej, dla nich wszystkich swietych nie znaczy nic. A ja wychodze z zalozenia, ze jesli nie beda o mnie tak pamietac, to i wypasione mauzoleum nie pomoze.


Przerwa czy koniec?

     Do napisania tego posta sklonil mnie ostatni komentarz pod poprzednim: "... nie wiem, czy usuwac go (chodzi o moj blog) ze swojej ...