Translate

09 lutego 2021

Nigdy wiecej!

 Nigdy wiecej takiego bohaterstwa, jakim zaswiecilam od poniedzialku. Zamiast spokojnie pojsc sobie na zwolnienie i miec w nosie zawodowa nadgorliwosc, ktora, jak wiadomo, bywa gorsza od faszyzmu, to ja postanowilam sie poswiecic dla idei. Pewnie w poczuciu wlasnej wyjatkowosci i niezastapionosci, postanowilam udowodnic sobie i swiatu, ze wbrew i na przekor wszystkim i wszystkiemu, czyli warunkom pogodowym, pojde w poniedzialek do roboty. Dobrze czytacie "pojde", a nie "pojade", bo na pojechanie wlasnym pojazdem to jednak bylo zbyt niebezpiecznie, a pojazdy miejskie zrobily to, czego ja nie zrobilam, poszly na szczaw i mirabelki, czyli nie opuscily zajezdni. Juz w niedziele przez caly dzien nic nie jezdzilo i to doslownie NIC, nawet piaskarki i solarki przestaly, bo pewnie doszly do wniosku, ze to bez sensu, bo i tak za chwile znow napada. A jeszcze w sobote wszystkie sluzby prezyly muskuly i opowiadaly, jak to wszystko maja pod kontrola, ale zeby raczej nie wyjezdzac i zostac w domu. Po czym utracily kontrole na nastepne dwa dni, a moze dluzej. To sie okaze dzisiaj, czy autobusy w ogole wyjada na miasto. 
Tak wiec postanowilam udac sie do fabryki pieszo. Wzulam kalesony pod spodnie, co by mi tylek nie zamarzl, torebusie wepchnelam do plecaka, kaptur na leb, kijki nordicwalkingowe w dlonie i... hajda! Po pierwszym kilometrze mialam dosyc, grzezlam bowiem po kostki w nieuprzatnietym z chodnikow sniegu lub do pol lydki w zaspach, ktore musialam pokonywac. Klelam ja, kleli mijajacy mnie przechodnie, kleli czekajacy na przystankach na autobusy, ktore tego dnia mialy nie przyjechac, kleli kierowcy slizgajacy sie na nieuprzytnietym sniegu, pod ktorym juz utworzyla sie warstwa lodu, klal kierowca BMW, ktory nie wyrobil zakretu i przydzwonil w latarnie, kleli kierowcy, z ktorych jeden wjechal w bagaznik drugiemu i tylko lokalne MPK bylo zadowolone z siebie i sytuacji. 
W drodze przemoczylam buty, spodnie na dole, plecak, do ktorego nawpadal sypiacy bez przerwy snieg i mialam wszystkiego dosyc. Po czym udalam sie do rodzinnej i na zwolnienie. Czy ja komu ojca i matke zamordowalam, zeby sie tak poswiecac? Niech pracuja inni nadgorliwcy. Jak w ogole do roboty dojada, bo dzisiaj np. wielu tzw. pendlerow czyli mieszkajacych na wioskach w powiecie, a pracujacych w Getyndze, nie mialo najmniejszej szansy nie tylko dojechac, ale odnalezc zasypanej szosy. 
Porobilam troche zdjec po tej drodze przez meke, nie powiem, fajnie wszystko wygladalo, ale fajne nie bylo.
 
Pustawo na ulicach, snieg nie odgarniety

Wciaz sypie, bez przerwy


Rzeka Leine z mostu Otto-Frey-Brücke

Ten sam most w druga strone

Centrum Konferencyjne Sparkasse

Most kolejowy z pietrowym pociagiem Metronom

Dworzec w Getyndze

Fragment murow obronnych okalajacych starowke

Nowa biblioteka uniwersytecka

Kosciol katolicki p.w. sw. Paulusa


07 lutego 2021

Jestem sadystka?

 

Poszlo o to zdjecie, ktore kilka dni temu zamiescilam na fejsbuku. Komentujacych bylo sporo i nikt nie pochwalil nowej umiejetnosci Toyki, za to na moja glowe posypaly sie niby zartobliwe inwektywy, ze jestem sadystka. I o ile te pierwsze odebralam jeszcze jako dosc dosadny zarcik, tak nastepne juz mnie bolaly. 
Jak trudnym psem byla Toyka, wiecie sami, byliscie ze wszystkim na biezaco, a kto nie byl, odsylam do starego bloga, pod etykietami TOYA mozna poznac cala jej historie. 
Jak trudna do ulozenia byla, niech swiadczy wypowiedz Christiana i Alexa, psich trenerow, ktorzy nie wierzyli, ze wytrzymamy, ze damy rade ujarzmic tego dzikusa. Wytrzymalismy rok szkoly, ale zdajac sobie sprawe z tego, ze na tym poprzestac nie mozemy, przez caly czas cwiczymy z nia, dajemy jej wyzwania, bo to inteligentna sucz i moglaby sie zaczac nudzic, a z nudow psocic. 
Powoli wytrenowalismy u niej odruch siadania na brzegu chodnika i czekania na haslo, ze mozna przekraczac jezdnie. Podobnie, kiedy spuszczam ja ze smyczy, najpierw siedzi i czeka na pozwolenie pobiegniecia dalej. Czysty sadyzm, prawda?  Duzo czasu zajelo mi zdobycie jej zaufania na tyle, zeby bez unikow patrzyla mi w oczy. To bity wczesniej pies i naprawde dlugo bala sie patrzenia w oczy, bo w psim jezyku to zaczepka.
Nawiazala sie miedzy nami nic bardzo specyficznego porozumienia, na tyle, ze maz, ktory spedza z nia najwiecej czasu na spacerach i najczesciej daje jej jedzenie, czesto niby zartem, ale kwasno zauwaza, ze kiedy on przychodzi do domu, Toya nie ruszy sie z koszyka, a kiedy ja pojawiam sie w okolicy autem, ona je slyszy i juz drze paszcze, ze mamunia przyjechala, biega od drzwi do okna i nie moze sie doczekac, kiedy wreszcie otworze drzwi, a potem zaczynaja sie rytualy powitalne, ukochiwania, miziania i rozmowy. Kiedy on wola ja na spacer, czesto musi ja prawie sila wyciagac i nie znaczy to, ze nie potrzebowala wyjscia, bo nie tylko zalatwia oba interesy, ale w ogole bardzo lubi wychodzic i spotykac kumpli. 
A wystarczy tylko, ze ja zamykam lapka, ona przylatuje z najdalszego kata mieszkania i zaczyna swoje spazmy, bo najczesciej znaczy to, ze wychodzimy razem. Maz juz niejednokrotnie niby zartem dawal do zrozumienia, ze jest nieco zazdrosny, mimo ze to ja jestem dla niej surowsza, wiecej wymagam, ale tez na pewno wiecej kocham i bardzo czesto daje jej to odczuc. Kiedy on idzie wczesniej spac, Toya wprawdzie leci za nim do lozka i nawet wlazi pod koldre, ale wystarczy, ze ja dolacze, natychmiast przechodzi pod moja, co slubnego tez denerwuje.
Wypracowalam zatem przez te lata miedzy nami wiez, jakiej nie ma miedzy nia a tatusiem, ktorego tez bardzo kocha, zeby nie bylo, ale to ja jestem jej calym swiatem. Toya lubi ze mna pracowac, uczyc sie nowych rzeczy, podejmowac nowe wyzwania. Niedawno nauczyla sie szczekac, ale tak cicho i pojedynczo, kiedy chce dostac smaczek, a wiadomo, ze kazda nowa umiejetnosc musi byc powtarzana, zeby nie zostala zapomniana. W koncu siedzi juz mocno w glowie i pora na nowe wyzwania.
Jako ze Toya jest psem z lekkim adhd, jest niecierpliwa i np. kiedy zobaczy z daleka innego psa, juz by do niego biegla, wiec tez cwicze z nia chodzenie przy nodze i dopiero kiedy pozwole, moze podbiec do kumpla. Maz w takich przypadkach bierze ja na smycz, bo jego nie poslucha. Psia cierpliwosc mozna tez pocwiczyc na wiele innych sposobow, a pozniej nagradzac za umiejetnosc rezygnacji z natychmiastowego pozarcia smaczka czy podbiegniecia do innego psa. Taki tez byl moj zamiar, kiedy kladlam jej smaczek na nosku i bylam bardzo dumna, kiedy za ktoryms razem nie rzucila noskiem, a grzecznie potrzymala przez chwile smaczkowe serduszko, zebym mogla zrobic jej zdjecie i pochwalic sie nim w internetach. Tymczasem na glowe posypaly mi sie niby zartobliwe, ale jednak bolesne uwagi. Tak, wiem, nie mieliscie zlych zamiarow i wszystko to mialy byc zarty, ale sami wiecie, ze dobrymi checiami...


05 lutego 2021

Swiat sie kreci wokól dupy

 Jak nie wiadomo, o czym pisac, to temat dupy, zwlaszcza ksztaltnej i kobiecej, zawsze sie sprawdzi. Tyle tylko, ze ja tu nie o erotyce chcialam, choc od niej wszystko sie na ogol zaczyna. 
No bo tak, bzykac sie nie wolno, bo to grzech, ale jak juz czlowiek tak bardzo poczuje wole boza, ze nie moze sie powstrzymac, to znow nie wolno mu zapobiegac, bo to jeszcze wiekszy grzech. Zreszta jesli wole boza poczuja nastolatki, to moga mowic o wielkim szczesciu, jesli uda im sie nie spowodowac ciazy u jednej z zainteresowanych osob, najczesciej u dziewczyny, choc w dzisiejszych czasach nic nie jest juz pewne, a plec najmniej. Tacy delikwenci nie maja na ogol pojecia o wlasnej fizjologii albo cos tam wiedza od kolezanek, takie fajne porady, ze jak przeplucze herbata albo robi to podczas pelni, to nie zajdzie, a o antykoncepcji to juz w ogole, bo niby skad mieliby sie dowiadywac. Matka z ojcem tez niekoniecznie wiedza, a jak wiedza, to kasy brakuje. Ksiadz zabrania, no chyba, ze on sam bzyknie, to mozna. Kolezankom gdzies dzwoni, ale nie do konca wiedza, w ktorym kosciele, wiec czesto przydarza sie, ze panienka moze przyoszczedzic na tamponach przez najblizszych kilka miesiecy. Kiedys szla taka do poradni K i za darmoche miala usluge, np. od takiego lekarza Bogdana Ch., ktory onegdaj skrobal jak na tasmie produkcyjnej, wyskrobal sobie spory majatek, a potem sie nawrocil i nie tylko nie skrobie (no chyba, ze nastapi "wyzsza koniecznosc" u funkcjonariusza wiadomej partii albo zaprzyjaznionego duchownego), ale z malpia zlosliwoscia kaze rodzic za wszelka cene. Niewazne, ze bez glowy, rak i nog, trzeba urodzic, ochrzcic i pochowac, czyli dac zarobic czarnemu okupantowi. Bezmozgowie nie jest zadnym powodem, czego dowodem jest kilku bezmozgow paletajacych sie po Wiejskiej i jakos funkcjonujacych, a nawet zarabiajacych niemale pieniadze. 
Zeby glupie samice nie mialy czasem durnych mysli albo nie probowaly w sposob nielegalny pozbyc sie niechcianego balastu, nie bedzie sie robic zadnych badan prenatalnych. Czego bowiem oczy nie widza, tego sercu nie bedzie zal i kobieta dowie sie, co w sobie nosila, dopiero po porodzie. Przyniosa jej to cos, co nielatwo nazwac czlowiekiem, w wiaderku na odpady i oboje zaprowadzonych zostanie do kanciapy, ktora ma powstac w kazdym szpitalu, a bedzie nosic nazwe pokoju placzu. Tam kobiecie wolno bedzie zastanowic sie, czy jeszcze w zyciu bedzie chciala zaryzykowac kolejna ciaze, czy lepiej poczekac az wyemigruje do jakichs normalnych warunkow.
Inaczej rzecz sie bedzie miala z tymi, ktorzy mimo wielkich staran tych dzieci w ogole miec nie moga. Oni beda juz mieli przewalone na ament, no chyba, ze stac ich bedzie na zafundowanie sobie tych inwitrów gdzies za granica za wlasna kase. Albo wynajac sobie jakas surogatke, co oczywiscie moze poskutkowac tym, ze ona mezowi lepiej przypasuje i wyniesie sie do niej wychowywac wspolne dzieci. No bo bedzie ja musial klasycznie zaplodnic, skoro inwitra beda zakazane, co nie? 
A zreszta skoro juz masturbacja jest lamaniem prawa i zapewne niedlugo kuchta wuca uzna, ze jest wbrew konstytucji, to i bzykanko stanie sie czynem karalnym. No chyba, ze bedzie w sposob jedynie sluszny i pod ksieza kontrola przeprowadzane wylacznie z koscielnie poslubionym chlopem i tylko w dni plodne.


03 lutego 2021

Dyktatura rozwojowa

 Niejaki Kamil Bortniczuk z partii Porozumienie Gowina, wydalil swoim otworem gebowym, ze nie wyklucza kary dozywotniego wiezienia dla kobiety, ktora usunela ciaze. 
Nastepnym wesolkiem, ktory jest za zaostrzaniem dyktatury koscielno-pisowskiej i proponuje przywrocenie kary smierci, ale tylko w stosunku do osob LGBT, jest biskup Bogdan Baszor, bo LGBT to zaraza i chca zabijac nienarodzonych malych Polaczkow-katoliczkow mogacych przysporzyc biednemu kosciolowi kasy.
Zas niejaki ksiunc Kowalczyk wykluczyl z kosciola sympatykow WOSP, a inny klecha z Krakowa pognal sprzed kosciola wolontariuszy. Zeby byc sprawiedliwa, musze wspomniec o ksiedzu Klabanie z Elblaga, ktory cala tace przeznaczyl do puszki WOSP, co tylko o tym swiadczy, ze posrod chciwych i zlych faryzeuszy trafia sie czasem Czlowiek. Wielki szacunek dla takich jak On.
Coraz weselej w tej Polsce, jakos nikt sie nie boi pogrozek ksiezy straszacych pieklem czy niedopuszczeniem do bierzmowania, dzieciaki i mlodziez gremialnie rezygnuja z uczestnictwa w lekcjach religii. Czlowiek ma to do siebie, ze niespecjalnie lubi byc do czegos zmuszany, a juz w ogole straszony pociaganiem za konsekwencje 😂. Pamietam swoje lekcje religii w salkach katechetycznych, gdzie chodzilo sie chetnie, bo byly to zajecia przyjemne, spiewalismy, rysowalismy, atmosfera byla ogolnie przyjazna. Wszystko bylo dobrowolne, nikt nie sprawdzal listy obecnosci, nie przymuszal do uczestnictwa w niedzielnych mszach, czlowiek latal na te msze z wlasnej woli. No i wtedy kosciol jeszcze nie byl tak pazerny jak dzisiaj i smiem twierdzic, ze w koscielnych zabudowaniach bylo jeszcze miejsce dla tego ich boga. I kto wie, jak potoczylyby sie moje losy, moze dzisiaj bylabym jedna z wielu poboznych parafianek, gdyby nie szczesliwe spotkanie na mojej drodze zyciowej pewnego wscibskiego ksiedza, ktory podczas spowiedzi przed bierzmowaniem molestowal mnie pytaniami o seks, a ja wtedy jeszcze bawilam sie lalkami i nawet sie nie calowalam. Nie to, co dzisiejsza mlodziez w wieku 13 lat. Wtedy wlasnie zakonczylam kariere koscielna, ale do wystapienia z kosciola musialam jeszcze dlugo dojrzewac.
Kosciol teskni za czasami, kiedy posluszenstwo egzekwowal za pomoca stosow i tortur i pewnie chetnie powrocilby do tamtych metod, zwlaszcza wobec odwracajacych sie od niego i jego hipokryzji wiernych. Ogniem i mieczem zawracalby ich z drogi laicyzacji. 
Pis juz tez coraz smielej sobie poczyna, pozwala na wieksza brutalnosc policji, stosuje coraz surowsze sankcje wobec protestujacych. Policja jest nie tylko bardziej agresywna, ale wprawia sie w upokarzaniu zatrzymanych. Jesli mysla, ze przestrasza protestujacych, to chyba sie przeliczyli. 
Boje sie tylko, ze jesli pis zawladnie albo przestraszy sedziow, ruszy lawina skazan. Ale czy to w jakikolwiek sposob poprawi sytuacje? Podziala odstraszajaco na niezadowolonych? Bo ze nie spowoduje chocby najmniejszego kroku w strone zjednoczenia tego podzielonego narodu, to jestem wiecej niz pewna.
 
PiS to skrót od Patologia i Sadyzm
 

01 lutego 2021

Dzieje sie

  Tyle juz niewybuchow znaleziono w moim miescie, a wciaz pojawiaja sie nowe i to w miejscach, ktore wydawaloby sie, zostaly dobrze sprawdzone. Tym razem cztery sztuki, ale szczesliwie zdetonowano je na miejscu i to w nocy, wiec nic nie slyszalam. Ponoc ucierpialy troche dwa budynki mieszkalne, ale moze skonczy sie malym remontem, a nie ich wyburzaniem. Trzymam kciuki za ich mieszkancow, ktorzy chwilowo nie moga wrocic do domow.
Jest ostatni dzien stycznia, niebo niebieskie, slonce swieci, lekki mrozik. Umowione jestesmy z najmlodsza corka na spacer, nadal bowiem przestrzegamy zakazow i obostrzen. Niedawno nasz przyjaciel wyprawil dziecku urodziny, mala byla w tamten weekend przydzialowo u niego. Naganne, ze pospraszal roznych gosci (my poprzestalismy na zyczeniach telefonicznych i podeslaniu prezentu), ale jak mozna dawac taki mocny argument tej jego idiotce eks? Malpa plawi sie teraz w szantazach, ze nie da dziecka, bo on naraza je na niebezpieczenstwo. Oj, chyba znow skonczy sie w sadzie i byc moze dla niego i jego gosci jakimis grzywnami za lamanie pandemicznych zakazow. No ochrzanilam dziada, ze glupi, ale co to teraz wniesie. Kupil dziecku na urodziny smartfona i oplaca abonament, moim zdaniem za wczesnie, dzieciak ma 8 lat. I chyba tez za wczesnie zdaniem jej durnej matki, bo zabrala jej ten telefon i mala nie moze skontaktowac sie z ojcem, a jemu glownie o to chodzilo, bo trzy dni raz na dwa tygodnie to mu za malo.
Dzis gra Orkiestra Owsiaka, inaczej niz zwykle, ostrozniej, ale mam nadzieje, ze znow ugra kolejny rekord i to wbrew szczuciu przez kosciol i nienawistnikow z pis. Ci zli ludzie postanowili zaklocic swieto i kilka dni przed nim opublikowali barbarzynski wyrok trybunalu, pisany przez kuchte pod dyktando jej pryncypala. Ktos dowcipnie zauwazyl, ze ta niewiasta siedzi z dupa w Berlinie, ale defekuje w Polsce. To dopiero sztuka! Teraz strajki i WOSP na tyle zbiegly sie w czasie, ze nienawistnicy spokojnie glosza o graniu Jurka na rzecz eugenicznych skrobanek. 
Znow powraca pytanie, dlaczego u obroncow zycia poczetego zanika zainteresowanie tym zyciem z chwila jego przyjscia na swiat, zero pomocy zmaltretowanym matkom, bo tatusiowie najczesciej oddalaja sie produkowac sobie zdrowe potomstwo. Rodziny dostaja jakies jalmuzny wystarczajace ledwie na wegetacje, a gdzie kosztowne rehabilitacje, srodki higieniczne, pieluchy, dzwigi, wozki, specjalne ubrania czy buty, turnusy rehabilitacyjne. Dlaczego o tej porze roku internet roi sie od zebrzacych o 1% upodlonych rodzicow, zmuszonych do ekshibicjonizmu i opowiadania po raz x-ty, dlaczego sa natretni i marudza o te grosze, ktore zreszta pis kieruje do jakiejs centralnej rozdzielni, zamiast jak dotad bezposrednio do adresata. Jaka czesc z tych darowizn trafia do potrzebujacych, zainteresowani twierdza, ze dostaja nawet jedynie 20% tego, co wyzebrali w latach ubieglych. Co dzieje sie z reszta ukradzionych przez rzeczona centralna rozdzielnie z Bydgoszczy? Czyzby i oni wspomagali upadajacy kosciol katolicki w Polsce? 
Ach, jak ja sie ciesze, jak ja podziwiam tenze kosciol za ich zaangazowanie w laicyzacje Polski. Dalej tak, kolesie, wiecej zabraniajcie, wiecej zmuszajcie, wiecej zakazujcie, sprawdzajcie, kradnijcie, obrzydzajcie, kazcie nienawidziec - a proces tak przyspieszy, ze niebawem obudzicie sie z reka w nocniku pelnym uryny i w pustych kosciolach. Skonczyly sie czasy waszej bezkarnosci, juz nawet przebakuje sie o dekanonizacji Wojtyly, moze stanie sie precedens, bo to przeciez skandal okrzyknac swietym zwyklego przestepce.
Najgorzej czuje sie z tym, ze wlasciwie na nic nie mam juz wplywu. Widzac coraz wieksza brutalnosc kulsonow w Polsce, marazm tutejszych politykow nie umiejacych jakos normalnie zalatwic procesu szczepien, za to z wielka wprawa zakazujacych wszystkiego i po mistrzowsku sprowadzajacych w tajemnicy kolejnych tzw. uchodzcow, ktorzy sa w gruncie rzeczy jedynie migrantami, w przewadze nie majacymi najmniejszego zamiaru podjac tu jakiejkolwiek pracy, za to zasilajacych kroniki kryminalne. Zwyklych przestepcow podpalajacych obozy przejsciowe, zeby wymusic przesiedlenie, najchetniej do Ger-money, a wiec widzac to wszystko, chcialabym umiec naprawic ten swiat. I, co najsmieszniejsze, w Polsce okreslona bylabym wsciekla lewaczka walczaca o zabijanie nienarodzonych, tu zas takich jak ja okresla sie prawicowymi nazistami. No i niech mi kto powie, kim ja w koncu jestem?
Czy ta samowola politykow kiedys sie skonczy?
 

23 stycznia 2021

Ewidentnie!

 O mamie P. i o wypadku, na skutek ktorego trafila na dlugo do szpitala, a pozniej do domu opieki, gdzie niedlugo potem zmarla, pisalam pod koniec 2019 i na poczatku ubieglego roku.
Jednak sprawa wypadku  jeszcze nie jest zakonczona i pewnie dlugo nie bedzie. Chocby z racji tej, ze sprawca, byly strazak, ktory udzielil mamie P. natychmiastowej pomocy, wezwal pogotowie i potem przepraszal (czyli zachowal sie wzorowo), okazal sie byc urzednikiem Biura d/s Porzadku (Ordnungsamt) i jakos tak sprawa miala zostac szybko zamieciona pod dywan. Dodatkowo jego ubezpieczalnia usilowala spuscic w kanal P. a jego roszczenia odszkodowawcze zredukowac do minimum. Trafila jednak kosa na kamien, on sam bowiem pracuje w ubezpieczeniach, zna wiec wszystkie te triki na pamiec w te i nazad. Jeszcze kiedy jego mama zyla, podpisala pelnomocnictwo dla adwokata, po jej smierci on dochodzil spuscizny. Ubezpieczalnia wyplacila 2 tysiace, argumentujac, ze mama byla bardzo wiekowa (95), z pewnoscia chora, wiec i tak by umarla, raczej predzej niz pozniej, wiec o co ten raban, ma sie cieszyc, ze w ogole sklonni sa wyplacic cokolwiek, bo w zasadzie to sie nic nie nalezy. 
P. wykipial ze zlosci! Po czym, zamiast sie cieszyc z dwoch kawalkow i trzymac dziob zamkniety, pognal do prokuratury i zameldowal, ze zabili mu mamusie. Niestety nie bylo innej drogi udowodnienia tamtej ubezpieczalni, ze to wypadek przyczynil sie do szybszego zejscia mamusi z tego lez padolu, a nie jej wiek i choroby. Prokurator sprawe przyjal i obiecal mamusie wykopac oraz zbadac. Trwalo to troche, trzeba bylo pozbierac cala dokumentacje medyczna z naszej kliniki uniwersyteckiej, z Bad Wildungen, z domu opieki i szpitala, dokad zabrano ja stamtad po upadku z lozka. Ekshumacja odbyla sie juz w sierpniu ubieglego roku, ale raport i ogolne podsumowanie P. dostal niedawno.
W raporcie profesora patologa stoi jak wol napisane, ze wypadek ewidentnie przyczynil sie do wczesniejszego zejscia mamusi, bo gdyby nie on, to zylaby do dzisiaj mimo podeszlego wieku. Malo tego, nawet pogorszenie sie stanu jej demencji bylo skutkiem traumy powypadkowej. 
Teraz dopiero zacznie sie  prawdziwa walka z ubezpieczalnia. Pewnie i oni, i sprawca juz dawno zdazyli zapomniec o sprawie i radzi byli, ze udalo sie wyjsc z niej z niewielkimi stratami finansowymi, a tu spotka ich niemila niespodzianka w rok po zdarzeniu. Z pewnoscia nie obejdzie sie bez rozprawy sadowej, no chyba, ze ubezpieczalnia nie bedzie chciala generowac wiekszych kosztow i zalatwi rzecz polubownie i pozasadowo.
Powiadomie Was o dalszym przebiegu.
 

19 stycznia 2021

Zginal kot!

 Dzisiaj przypada 76, o ile dobrze policzylam, rocznica wyzwolenia  Lodzi. Zawsze wywieszano tego dnia (19.01.) flagi, a ze przy okazji byl to rowniez dzien imienin ciotki Hendryki (nie poprawiac!), cieszyla sie ona, ze tak panstwo swietuje jej imieniny. Podobnie zreszta miala jej siostra, a moja ukochana babcia, ktorej urodziny przypadaly 1 maja.
Ale ja nie o tym przeciez chcialam. Musze Wam opisac horror, ktory przezylam w zwiazku z naglym zniknieciem Bulki. O ile bowiem Miecka ma kilka okreslonych miejsc, w ktorych mozna ja znalezc, tak Bulka co rusz wynajduje sobie nowe. Z tym swoim chudym koscistym zadkiem pasuje w kazda szczeline, jest zwinna, szybka i zdarzalo sie juz, ze wymknela sie przez uchylone drzwi wejsciowe na klatke schodowa. Pilnujemy wiec, zeby drzwi ZAWSZE byly zamkniete, nie ma, ze na chwile do skrzynki pocztowej czy suszarni, bo taka chwila nieuwagi moglaby doprowadzic do ucieczki. Jak pisalam w poprzednim poscie, Bulka przychodzi teraz co wieczor do lozka na mizianki, wiec jej nieobecnosc budzi moj natychmiastowy niepokoj. Wstaje wiec i udaje sie na poszukiwania. Zagladam na parapet za zaslona - pusto, na krzeslo w kuchni zasloniete obrusem - pusto, otwieram pokoj goscinny - kilka razy udalo mi sie ja stamtad oswobodzic, bo kiedy slubny zanosi tam narzute na lozko, gdy szykujemy sie do spania, chudzielec przemyka mu miedzy nogami i niezauwazony tam zostaje. Zdarzalo sie tez, ze slubny przez nieuwage zamykal Bulke na balkonie, kiedy wychodzil palic. Wszystkie te miejsca przeszukuje i zawsze w ktoryms ja znajduje. Az do tamtego dnia...
Kiedy Bulka nie przyszla jak zwykle na cowieczorna porcje pieszczot, zwleklam sie z wyrka i rozpoczelam systematyczne poszukiwania. Nigdzie jej nie bylo. Przeszlam te trase po raz drugi, rezultat podobny, kota nie ma. Zaczelam nawolywac, bo Bulka jest jak pies, przychodzi na zawolanie. Zreszta to byla jej pora, wiec zaczelam sie niepokoic. Oczyma wyobrazni widzialam, ze wymknela sie z mieszkania, a potem z domu, kiedy ktos wchodzil czy wychodzil z klatki schodowej, a teraz lezy gdzies przejechana. Spanikowalam.
Przypomnialo mi sie jednak, ze co wieczor, kiedy ide spac, musze domykac odsuniete drzwi od szafy. Mamy naprawde wielka szafe na ubrania z suwanymi drzwiami, ktore chodza bardzo lekko, na tyle lekko, ze radzi sobie z nimi chudy kot. Wielokrotnie slyszalam grube przeklenstwa, kiedy slubny musial porzadkowac wywalone z szafy ubrania. Wpadlo mi wiec do glowy, ze ten obwies mogl sie schowac do szafy, a maz idac spac, domknal drzwi.
I rzeczywiscie, kot spal sobie w najlepsze w mojej czesci szafy. Myslalam, ze zamorduje malpe za ten moj strach. Teraz mam jedno miejsce wiecej do sprawdzania wieczorem, kiedy kot nie zamelduje sie na wieczorne mizianki.

Przerwa czy koniec?

     Do napisania tego posta sklonil mnie ostatni komentarz pod poprzednim: "... nie wiem, czy usuwac go (chodzi o moj blog) ze swojej ...