Do napisania tego postu sklonila mnie notka o kreceniu dalszego ciagu Seksu w wielkim miescie. Bohaterki tego serialowego hitu posunely sie w latach, ale, jak to aktorki, bardzo sie staraja, zeby tego posuniecia nie bylo az tak widac. Farbuja siwiejace wlosy, stac je na korzystanie z uslug salonow kosmetycznych i chirurgii estetycznej, ich swiete prawo. Inaczej Sarah Jessica Parker, ona odwaznie stanela przed kamera z siwiejacymi wlosami, co spowodowalo lawine krytyki fanow serialu. Czy im sie wydaje, ze aktorzy nie maja prawa sie starzec? Albo jesli takie prawo maja, to powinni za wszelka cene, do granicy przesady i smiesznosci zatrzymywac uplywajacy czas i nastepstwa grawitacji? Sarah bardzo dzielnie odparowala zarzuty:
Wiem, jak wyglądam. Nie mam wyboru. Co mam z tym zrobić? Przestać się starzeć? Zniknąć?
Uwielbiam ja za odwage, za brak oderwania od rzeczywistoisci, za plyniecie pod prad i za prawdziwosc. I za to, ze nie robi z siebie bezmimicznej mumii. Jest piekna i naturalna, dba o figure, pewnie wylewa litry potu na silowni i wyglada pieknie na swoje 56 lat, a ze ma na glowie siwe wlosy? One tez sa piekne i zadbane. Co z tego, ze siwe, taka jest kolej rzeczy. Jak jej sie znudza, to sobie ufarbuje, ale nie musi tego robic pod naciskiem zdegustowanych fanow.
Zauwazylam, ze ostatnio trendem jest starzenie sie z godnosciom osobistom i chcialam Wam niesmialo przypomniec, ze ja wlasnie przyjelam taki modus operandi, nie farbuje wlosow, bo i tak na moim blondzie siwizna jest malo widoczna, a na reszte poprawek mnie po prostu nie stac, bo gdyby mnie bylo stac, te pewnie bym te godnosc odsunela z pola widzenia i deczko sobie to i owo poprawila.
Jestem po prostu zachwycona wygladem Andie Mc Dowell, Sharon Stone i naszej Beaty Tyszkiewicz. One sa tak piekne i tak malo zwracaja uwage na opinie innych, robia swoje, a i tak malo kto im dorowna w urodzie. Wole kazda zmarszczke na ich twarzach od gladkosci Nocole Kidman czy upiornosci Meg Ryan.
Zobaczcie sami: