Translate

21 listopada 2021

Starzejemy sie

 Do napisania tego postu sklonila mnie notka o kreceniu dalszego ciagu Seksu w wielkim miescie. Bohaterki tego serialowego hitu posunely sie w latach, ale, jak to aktorki, bardzo sie staraja, zeby tego posuniecia nie bylo az tak widac. Farbuja siwiejace wlosy, stac je na korzystanie z uslug salonow kosmetycznych i chirurgii estetycznej, ich swiete prawo. Inaczej Sarah Jessica Parker, ona odwaznie stanela przed kamera z siwiejacymi wlosami, co spowodowalo lawine krytyki fanow serialu. Czy im sie wydaje, ze aktorzy nie maja prawa sie starzec? Albo jesli takie prawo maja, to powinni za wszelka cene, do granicy przesady i smiesznosci zatrzymywac uplywajacy czas i nastepstwa grawitacji? Sarah bardzo dzielnie odparowala zarzuty:
     Wiem, jak wyglądam. Nie mam wyboru. Co mam z tym zrobić? Przestać się starzeć? Zniknąć?
Uwielbiam  ja za odwage, za brak oderwania od rzeczywistoisci, za plyniecie pod prad i za prawdziwosc. I za to, ze nie robi z siebie bezmimicznej mumii. Jest piekna i naturalna, dba o figure, pewnie wylewa litry potu na silowni i wyglada pieknie na swoje 56 lat, a ze ma na glowie siwe wlosy? One tez sa piekne i zadbane. Co z tego, ze siwe, taka jest kolej rzeczy. Jak jej sie znudza, to sobie ufarbuje, ale nie musi tego robic pod naciskiem zdegustowanych fanow.
Zauwazylam, ze ostatnio trendem jest starzenie sie z godnosciom osobistom i chcialam Wam niesmialo przypomniec, ze  ja wlasnie przyjelam taki modus operandi, nie farbuje wlosow, bo i tak na moim blondzie siwizna jest malo widoczna, a na reszte poprawek mnie po prostu nie stac, bo gdyby mnie bylo stac, te pewnie bym te godnosc odsunela z pola widzenia i deczko sobie to i owo poprawila. 
Jestem po prostu zachwycona wygladem Andie Mc Dowell, Sharon Stone i naszej Beaty Tyszkiewicz. One sa tak piekne i tak malo zwracaja uwage na opinie innych, robia swoje, a i tak malo kto im dorowna w urodzie. Wole kazda zmarszczke na ich twarzach od gladkosci Nocole Kidman czy upiornosci Meg Ryan. 
Zobaczcie sami:
 




 Chcialabym moc tak pieknie sie zestarzec jak one.
 

19 listopada 2021

Z plotkarskiego podworka

 Zawsze wiedzialam, ze artysci musza byc nieco zbzikowani, no po prostu nie moga byc normalni, a juz szczegolnie, kiedy chca zaistniec jako skandalisci. Jeden ponoc na koncercie odgryzl glowe zywemu nietoperzowi, inny demolowal wlasne gitary. Nawet jeden z naszych polskich byl laskaw pokazac publicznosci wlasny goly tylek, co skutecznie wyautowalo jego i jego zespol z muzycznego geszeftu na kilka lat. 
Ale to, co niedawno zrobila niejaka Sophia Urista z zespolu Brass Against, przechodzi wszelkie wyobrazenie i przestaje sie miescic w granicach mojej tolerancji wyrazu artystycznego. Panienka otarla sie o publicznie prezentowana pornografie, w postaci tzw. zlotego deszczu. Dla ciekawych wideo z tego wyjatkowo odrazajacego wystepu TUTAJ. Czesc publicznosci byla na rowni ze mna zniesmaczona i wkurzona, zwlaszcza ze na widowni byly osoby nieletnie, wezwano wiec policje.  Zgodnie z prawem Florydy podobne ekscesy uchodza za wykroczenie, za ktore grozi kara do roku wiezienia lub grzywna w wysokosci 1000 dolarow. 

Zbydlecenie niektorych grup w Polsce osiagnelo kolejny wymiar. Jakies patrydioty spod znaku zolnierzy maryji czy innego oeneru postanowily surowo ukarac Macieja Stuhra za angazowanie sie w pomoc migrantom na bialoruskiej granicy, bo ich zdaniem powinno sie do nich strzelac, a nie dostarczac ciepla odziez czy powerbanki do ladowania ich wypasionych ajfonow. Za kare zdewastowano grob rodzinny Stuhrow na jednym z krakowskich cmentarzy, pomazano go sprayem i napisami, ze Stuhr jest morderca. No brawo, przyszlosci polskiego narodu, nie bedzie facet o niemieckim nazwisku robil wbrew tym, ktorzy strzega granic najjasniejszej katolickiej przed ciapata nawala.

Zmarl Kamil Durczok. No i co z tego, ze nie przez wszystkich byl lubiany, co z tego, ze byl alkoholikiem, co z tego, ze na bance spowodowal wypadek? Teraz nie zyje i nietaktem jest wywlekac jego grzeszki, byl czlowiek, nie ma go i niech mu ziemia... Ale nie, qrwizja MUSIALA napluc na jego jeszcze cieple zwloki. Dlaczego nie plula na gulbinowiczow i innych pedofilow, z ich patronem Wojtyla wlacznie, ich grzechy byly znacznie ciezszego kalibru, ale wtedy qrwizja szlochala o zaslugach i martwila sie, ze nie znajda godnych nastepcow. Tfu!
 
Ekoterrorystom za malo  bylo mieszac w glowach ludziom i wymyslili weganska karme dla psow i kotow.  Nie przyjmuja do wiadomosci, bo i od tego weganskiego zarcia chyba im szare komorki wyparowaly z mozgow, ze psy i koty, a szczegolnie te ostatnie, to miesozercy i taki wlasnie maja uklad trawienny. Czubki gotowe sa ryzykowac zdrowiem zwierzecia domowego, bo sami nie zra miesa, wiec uwazaja, ze ich pupil tez nie powinien.  Narazaja zwierze na nieodwracalne szkody na zdrowiu, ale kto przekona ekofanatyka?
 
Foliarze przechodza juz samych siebie. Myslalam, ze sa jakies granice kretynizmu i fanatyzmu, ale, jak pokazuje przyklad idiotow karmiacych kota trawa, nie istnieje. Antyszczepionkowcy zarzucaja mianowicie chorym na covid, ze udaja, ze wynajeto ich dla propagandy szkodliwych szczepien, a oni w gruncie rzeczy maja tylko odmiane grypy, wiec co tu sie sadzic ze zdjeciami w maskach tlenowych, skoro sa one zbedne. Ostatnio trafil do szpitala Piotr Gasowski, osobiscie nie przepadam za nim, ale nie odwazylabym sie wyrazac glosno opinii, ze "sprzedal sie" i na sile promuje szczepienia przeciwcovidowe. Malo tego, facet dostaje w prywatnych wiadomosciach grozby smierci i zyczenia, zeby zdechl w szpitalu. Niektorzy zarzucaja mu, ze zabiera miejsce tym bardziej chorym i do szpitala trafil po zanjomosci, podczas gdy oni musieli sobie sami w domu zbijac goraczke. 
Co sie z tymi ludzmi dzieje? Gasowskiemu zycza zdechniecia, do migrantow kaza strzelac, jezdza po trupie Durczoka. A potem ida do spowiedzi, przyjmuja wafelek i udaja bogobojnych katolikow. Z pewnoscia w wigilie postawia na stole pusty talerz, ale gdyby przed drzwiami pojawil sie zziebniety, glodny i brudny migrant, poszczuliby go psami. Gdyby pojawil sie sam ten ich Jezus, Zyd w koncu stojacy nienajlepiej finansowo, tez by go pognali, moze przedtem pozbawiwszy "wypasionego" ajfona. Bóg sie rodzi...

17 listopada 2021

"Wspomnienie jest forma spotkania"

 To cytat Khalila Gibrana, libanskiego pisarza, poety i malarza.
 
Duzo w tym racji, bo kiedy wracamy pamiecia do dawno juz minionych dni i wydarzen, to jakbysmy ponownie spotykali  osoby czy miejsca, ktore zaistnialy w naszym zyciu, byly dla nas mniej lub bardziej wazne, ale z jakichs powodow wryly sie w pamiec.  A ona jest taka zawodna... I nie chodzi mi teraz o epizodziki typu jak nazywal sie ten aktor, no z tego serialu o tym tam, no... no wiesz, taki maly, gruby i lysy... ale o rzeczy o wiele wazniejsze, ktore powinny byc latwiejsze w przywolywaniu z zakamarkow pamieci. Niedawno guglalam sobie pewna ulice w Lodzi, zeszlam na nia w opcji street view i nie moglam sie na niej odnalezc. Pomijajac juz zmiany, jakie zaszly od czasu, kiedy bywalam na niej regularnie, ale nagle wydala mi sie dluzsza i zupelnie nie pamietalam, ze bedac na niej, przechodzilam obok cmentarza, ktory juz tam wtedy byl. Musialam przechodzic obok tego muru cmentarnego i bram wejsciowych, bo nie ma innej mozliwosci dotrzec do konca tej slepej uliczki. A ona wydawala mi  sie nie tylko o wiele krotsza, ale tez normalnie zabudowana domami mieszkalnymi w miejscu, gdzie stoi dlugi mur ogrodzenia cmentarza.
Czasami mialabym ochote znalezc sie jeszcze raz w domach, gdzie zdarzalo mi sie mieszkac w dziecinstwie, zeby moc zobaczyc je teraz i skonfrontowac z tym, co zachowala moja pamiec. Podobnie np. z miejscami pochowku na cmentarzach, gdzie regularnie bywalam jako dziecko na wszystkich swietych, a teraz pewnie bym do nich nie trafila. Wspomnialam w poscie pierwszolistopadowym, ze chetnie odwiedzilabym grob dziadkow na Powazkach, a pozniej zastanowilam sie, czy ja bym w ogole trafila do miejsca, w ktorym zostali pochowani. Nie wspomne juz o pradziadkach na jednym z cmentarzy w Lodzi, gdzie co roku bywalam z babcia i trafialam jak po sznurku. 
Wszystko, co uwazalam za mocno siedzace w mojej pamieci, zamazuje sie i rozplywa, czlowiek bardziej bazuje na tym, co jego umysl uznal za prawdziwe niz na rzeczywistosci. Chyba zaczynam sie starzec, zanikaja szare komorki, a styki sie przegrzewaja, probujac sprostac zyciu.

15 listopada 2021

Praktyczne w zimie

 Opiekunowie psow dziela sie na dwie kategorie: tych, ktorzy spia z psem w lozku i tych, ktorzy sie do tego nie przyznaja. 
Naszym jedynym psem, ktory z nami nie spal, byla Kira, ktora jak wiecie, odziedziczylam po mojej corce. A corka konsekwentnie nie pozwalala psom wlazic na kanapy i sypiac gdzie indziej niz na wlasnych poslaniach. Nie powiem, probowalam zwabic Kire do lozka, bo w zimie to taki fajny kaloryfer, gorzej latem, bo psia normalna temperatura oscyluje w okolicach 38°C, wiec ma sie wrazenie spania obok rozgrzanego pieca, ale kiedy mroz na dworze, pies w lozku jest nie do zastapienia jako grzejnik. Najlepiej, kiedy polozy sie zanim ja bede szla spac, wtedy lozko jest nagrzane, jakby ktos wczesniej zadbal o to termoforem. Kira owszem, przychodzila na mizianki, zdarzalo jej sie nawet zasnac, ale w nocy uciekala do siebie na poslanie. 
A psy, mimo ze sa same dosc gorace, to szukaja bliskosci drugiego osobnika podczas spania, to moze byc pies, kot albo czlowiek. 
Nasz jamnik zaczal spac w lozku, bo plakal w nocy za mama, przeszkadzal, a ja musialam sie wyspac. To sobie pomyslalam, ze na chwile go wezme i bedzie spokojny. No spokojny to on byl, przytulal sie i spal jak zabity, przeszly mu tesknoty za mama. Tyle tylko, ze pozniej nie szlo go z lozka przepedzic, sam juz umial wskakiwac, wiec kiedy zasnelismy, wkradal sie chylkiem pod koldre i kazdego ranka znajdowalam go obok siebie. Robil to tak zmyslnie, ze nas przy tym nie budzil.
Jednak jak sie chce i czlowiek sie uprze, to przy sporym nakladzie bezsennych nocy mozna psa od spania w lozku odzwyczaic. Tak bylo z poprzednikiem Fusla, Urwisem, pomieszanym jamnikiem, jeszcze w Polsce. Tamten byl czarny podpalany, a ja mialam dosc tych czarnych krotkich kudelkow na przescieradle. Zeby jednak psu nie bylo zimno, zainstalowalam w jego koszyczku kocyk i tak zamocowalam, ze nie zsuwal sie, kiedy Urwis pod niego wlazil. Trwalo ze dwa tygodnie, ze w nocy musialam go z lozka przepedzac, ale w koncu zrozumial, ze jak sie chce wyspac, to musi to zrobic we wlasnym koszyczku.
Toya, jak wiecie, byla psem bardzo trudnym, straumatyzowanym, bitym, bojacym sie spojrzec w oczy. Najpierw spala w koszyczku, ale nastal sylwester i nie mialam sumienia patrzec, jak sama w salonie trzesie sie i boi. Mialo byc na jedna noc, a zostala juz w lozku na zawsze.
Kotom nie przeszkadza jej obecnosc, one zreszta nigdy w lozku nie spaly, a przychodzily jedynie na pieszczotki. 
Zachwyca mnie nasze z Toyka dopasowanie, ona spi zawsze miedzy nami, kiedy wiec leze na lewym boku, sucz wbija sie "na lyzeczke" , mam jej plecki na brzuchu, a kiedy przewracam sie na prawy bok, kladzie sie w zgieciu kolan. Nie moge jej nauczyc, ze kiedy sie obudzi i wylezie spod koldry, ze powinna sama pod nia z powrotem wlezc. Ale nie, ona stanie jak kat nad dobra dusza i popiskuje, wtedy trzeba podniesc koldre, a ona pod nia sie wslizguje. Ma tak kilka razy w nocy i to wlasciwie jedyna niedogodnosc mania psa w lozku. No dobra, trzeba czesciej zmieniac posciel... ale to szczegol.

13 listopada 2021

Strach

 Od wczoraj zaczelam sie bac, tak powaznie, o wlasne zycie. Bo do wczoraj bylam przekonana, ze niewiele mi grozi, jestem przeciez zaszczepiona podwojna dawka, a w styczniu przyjme trzecia i juz zaden wirus nie bedzie sie mnie imal, a nawet jesli, to przechoruje sobie lekko tego covida. Tymczasem  okazuje sie, ze moge sie powaznie mylic. Bo otoz znalazlam na stronie Galileo na fb taki wykresik:


A przedstawia on ni mniej, ni wiecej, wykres procentowy skutecznosci roznych wakcyn i spadek ich skutecznosci w czasie. Pionowo to skutecznosc szczepionki w procentach, poziomo czas (Wochen - tygodnie, Monate - miesiace). Niebieska linia to szczepienie krzyzowe, najpierw Astra, a jako druga jedna ze szczepionek mRNA.
Ja jestem zaszczepiona dwa razy Astra, czyli juz od poczatku moja odpornosc byla na poziomie 70%, a dzisiaj, po czterech miesiacach od przyjecia ostatniej dawki, wynosi 0%, czyli moglam sie nie szczepic, wyszloby na to samo. Co prawda przy drugim szczepieniu proponowano mi Moderne, ale jednoczesnie nie wyjasniono ani slowem, ze szczepienie krzyzowe chroniloby mnie lepiej, zas sama Astra po czterech miesiacach (do pol roku) nie chroni w ogole. 
Uwierzcie mi, zrobilo mi sie niedobrze! Ze strachu przed zarazeniem sie, choc jestem na ogol bardzo ostrozna, ale liczba zachorowan zastraszajaco rosnie, wiec czlowiek nie zna dnia ani godziny, ani miejsca, gdzie moze spotkac jakiegos nosiciela.
Pojde w poniedzialek do rodzinnej i sprobuje wymusic na niej zaszczepienie Moderna, choc od mojego ostatniego szczepienia minely dopiero cztery miesiace.  Od razu mialam obiekcje do tej Astry, nie chcialam sie tym gownem szczepic, ale nie mialam wyboru. Lekarz nawet byl bardzo nieprzyjemny "jak  nie, to nie!" i rzucil strzykawka. A ja juz wtedy sie balam, bo biore leki hormonalne, ktore same w sobie sprzyjaja zakrzepom, a tu jeszcze Astra, ktora spowodowala zgony na zakrzepice mlodszych kobiet, wiec mlodsze mogly nie brac, ja zostalam wlasciwie zmuszona, chcialam sie zaszczepic jak najpredzej, zeby moc pojechac do mamy. No i mam za swoje! Wprawdzie zakrzepicy nie dostalam, ale po czterech miesiacach i dwoch zastrzykach jestem w punkcie wyjscia. NIEZASZCZEPIONA  de facto.
Co ja mam zrobic?

11 listopada 2021

Greto, zacznij od siebie

 Co prawda przemowa Grety miala miejsce przed dwoma laty, ale problem kryzysu klimatycznego nie stracil na aktualnosci, nawet przeciwnie, jest jeszcze pilniejszy. Tyle tylko, ze egzaltowane nawolywania, ze trzeba COS z tym zrobic, wydaja sie byc bezsensowne, jesli nie zacznie sie od siebie.
 
Byla pracownica APA (austriackej agencji prasowej) i ekspertka w zagadnieniach zagranicznych, Kornelia Kirchweger, opublikowala list otwarty jako odpowiedz na dosc kuriozalne i pelne wscieklosci wystapienia Grety Thunberg na obradach ONZ:

"Droga Greto, w uznaniu twojego zaangazowania i sil, jakie inwestujesz w wiare w
rzekomy niszczycielski kryzys klimatyczny oraz w odpowiedzi na twoje ostatnie, pelne gniewu przemowienie w ONZ, ktorego z pewnoscia nie zredagowalas sama, stanowczo odrzucam twoje oskarzenia. Robie to w imieniu swoim, ale takze tych, ktorzy podzielili sie ze mna swoim oburzeniem.
Ze lzami w oczach oskarzasz nas wszystkich, jak leci, ze ukradlismy ci marzenia i dziecinstwo. A nie powinnas przypadkiem, zamiast tu stac,  byc w tym czasie w szkole? Nie pozwolisz nam uciec, bedziesz nas miala na oku, no WOW! Ale twoje emocjonalne slowa wynikaja z kompletnej ignorancji, bo czy nie jest wlasnie tak, ze to twoja generacja utrzymuje przy zyciu to smieciowo-jednorazowe spoleczenstwo? Ty i twoi rowniesnicy zyjecie wlasnie w bezprecedensowej obfitosci materialnej, ktora uznajecie jako zrozumiala samo przez sie i roscicie sobie do niej prawa, wymagacie od swoich rodzicow.
 Ja naleze do pokolenia, ktore dorastalo w latach 60-tych. Droga Greto, Zylismy wtedy bardziej przyjaznie dla klimatu, niz ty i twoi malo swiadomi zwolennicy mozecie sobie w ogole wyobrazic. Nosilismy ubrania po starszym rodzenstwie, cerowano i latano nasze rajstopy i skarpetki, nie wyrzucano ubran, wszystko, co mozna bylo jeszcze uzyc, guziki, zamki blyskawiczne, bylo zachowywane. A reszte wykorzystywano na laty albo szmaty do czyszczenia. Nasza droga do szkoly trwala godzine albo dluzej, nie bylo szkolnych autobusow, a rodzice nie odwozili nas pod szkole samochodami. Podreczniki szkolne przekazywane byly uczniom nizszych klas. Nasze rowery mialy tylko jeden bieg, a i tak bylismy z nich dumni, zas zakupy robilismy na piechote, do siatek, nie plastikowych jednorazowek. Papier, w ktory zapakowane byly prezenty, otwieralismy ostroznie, bo uzywany byl ponownie. Ludzie nie kapali sie codziennie, nie kazde gospodarstwo domowe mialo pralke czy nawet lazienke, ze nie wspomne o samochodach. Nasze pokoje nie byly pelne plastikowych zabawek, nie mielismy gier elektronicznych, komputerow ani smartfonow. Dziecinstwo spedzalismy na podworkach, lakach i w lasach,  a nie na WhatsAppie czy Instagramie. Bylismy brudni, ale zdrowi, nie cierpielismy na otylosc, alergie czy depresje.
Jak obludne sa twoje protesty! Dzieci w twoim wieku wytwarzaja wiecej CO2 niz wszystkie dotychczasowe pokolenia razem wziete. Wasze szafy pelne sa ubran szytych niewolniczo przez dzieci w Azji. Wasze wypasione smartfony i tablety regularnie koncza na wysypiskach w biednych krajach. Wszystko, czego wymagacie i macie w nadmiarze, produkowane jest z duza emisja CO2 i w wiekszosci importowane. Dlatego nie jestescie wzorcem spoleczenstwa przyjaznego klimatowi, ani wzorem do nasladowania. 
Dlatego, droga Greto, sklon lepiej swoich towarzyszy, zeby sie pomodlili zamiast wagarowac i tam upuszczajcie swoje emocje. Tu jestescie nie na miejscu."
 
Od siebie jeszcze dodam, ze mleko i inne napoje nabialowe sprzedawane byly w szklanych butelkach na wymiane, podobnie piwo czy inne oranzady i swiat nie byl wtedy zawalony tonami plastikowych butelek. A buty zelowalo sie wielokrotnie u szewca, a nie wyrzucalo po jednym sezonie.
 
 

09 listopada 2021

Jak ma byc lepiej?

 W Polsce nigdy nie bedzie lepiej, bowiem spoleczenstwo jest tak bardzo glupie, ze glupszym juz byc nie mozna. No nie mozna i juz!
Caly kraj zyje w ostatnich dniach smiercia Izy, 30-latki, ktorej pobozni lekarze pomogli przedostac sie na tamten swiat, ze strachu przed ewentualnymi konsekwencjami zaistnialymi po bardzo restrykcyjnej ustawie antyaborcyjnej. Wszyscy (no moze oprocz funkcjonariuszy pisu i klechow) zalamywali rece, oburzali sie, zalowali mlodego zycia, niektorzy plakali, inni nawolywali do protestow. Mlode kobiety z egzaltacja opowiadaly w mediach, ze boja sie zachodzic w ciaze i takie tam pierdoly. Poslowie opozycji (nie wszyscy, bo ministrant z Bialegostoku ma do dzisiaj poglady zgodne z pisowsko-koscielnymi) grzmieli z trybun i mieli swoje 5 minut. 
Ja w tym czasie zastanawialam sie nad zagadnieniem, ktore jakos nikomu do glowy nie przyszlo, a mianowicie, jak zostala pochowana ofiara koscielnego szczucia, ktorego skutkiem byla wlasnie ta nieslawna ustawa, osoba tak bardzo przez ten kosciol skrzywdzona, oczywiscie rekami politykow, ktorzy wymodzili te okrutna ustawe i lekarzy, ktorzy bali sie jej pomoc. Jednak powiedzmy sobie otwarcie, to kosciol jest winien smierci Izy, Ani i wielu innych w przeszlosci i przyszlosci. Nie wiem, czy zauwazyliscie, ze kiedy wuc motywowal wejscie w zycie tej ustawy, belkotal i mlaskal o koniecznosci ochrzczenia tego tworu bez mozgu (a tam zdaje sie siedzi nasze czlowieczenstwo) i pochowania go godnie (czytaj: danie podwojnej mozliwosci zarobku klechom). Bo przeciez chyba nie wierzycie w zapewnienia ich wszystkich o ochronie zycia, prawda? Jakos bowiem po narodzinach zostawia sie te kaleki i ich rodzicow samym sobie, a jedyne, co kosciol ewentualnie zrobi, to przyjmie je do osrodkow opieki, ktore hojnie dotuje panstwo z budzetu.
Nie dawalo mi to spokoju, wiec pogrzebalam w internetach i znalazlam zdjecie klepsydry owej Izy S. 30-latki z Pszczyny. Zostala pochowana w obrzadku katolickim, a pogrzeb poprzedzony zostal msza w intencji. Mnie wystarczylo. Jezeli jej rodzice nie doszli do zwiazku przyczynowo-skutkowego przedwczesnej smierci ich corki z winy kosciola katolickiego i jesli po tym dramacie ida tam prosic o obecnosc klechy na cmentarzu, pokropki i placa im jeszcze niemale pieniadze, to czy mozna jeszcze sie dziwic, ze poprawy nie bedzie nigdy. 90% obywateli w Polsce to otumanione kadzidlem durnie, pobozne, ochrzczone i dajace sie oszukiwac klerowi, chrzczace wlasne dzieci, bo taka tradycja i jak bedzie dorosly, to zrobi, co chce, kropiace trumny rodzicow, bo co sasiedzi powiedza. Podobne odczucia mam, kiedy czytam na fb prosby rodzicow o zrzutke na leczenie dla smiertelnie chorego dziecka, bo enefzety nie lecza chorob, ktore je za duzo kosztuja. Zawsze mam ochote spytac, czy to chore dziecko zostalo ochrzczone i czy rodzice wiedza, gdzie laduja pieniadze z ich podatkow, ktore powinny wyladowac wlasnie w sluzbie zdrowia, zeby ich dzieci mialy szanse przezyc ciezka chorobe, a laduja w kieszeni pedofili sutannowych, ktorym oni jeszcze po frajersku placa za przymusowe wypalenie pietna katolickiego na czole ich pociechy. W dupie maja, czy to dziecko by sobie tego zyczylo, czy ono chce byc katolikiem i nalezec do kosciola. Ale kiedy trwoga, to tego ich boga jakos o pomoc nie prosza, nie zebrza w kosciele o srodki na leczenie, bo dobrze wiedza, ze zostaliby wykopani za drzwi, oni apeluja na lamach platformy Zyda Zuckerberga i prosza o datki ateistow i apostatow.
Sami wyciagnijcie wnioski, czy kiedykolwiek w tym zalosnym poboznym kraju moze byc lepiej, skoro surowa koscielna tresura spoleczenstwa narobila tyle nieodwracalnych szkod w ich umyslach.


Przerwa czy koniec?

     Do napisania tego posta sklonil mnie ostatni komentarz pod poprzednim: "... nie wiem, czy usuwac go (chodzi o moj blog) ze swojej ...