Translate

16 marca 2021

Teoria wzglednosci

 Moja teoria wzglednosci ma sie nijak do tej, jaka opublikowal Albert Einstein, choc czas odgrywa w niej niemala role. W moim zyciu bowiem czas biegnie z predkoscia dowolna, w zadnym razie nie jest to predkosc stala.
Wezmy dzeicinstwo, wtedy maly czlowiek nie moze sie doczekac. Wszystkiego nie moze sie doczekac. W fazie blogiej nieswiadomosci, kiedy jego zycie polega glownie na spaniu, pochlanianiu i wydalaniu, nie moze sie doczekac cycka i suchej pieluchy, tyle mu do szczescia potrzeba. Pozniej juz robi wszystko, zeby przewrocic sie z plecow na brzuch, usiasc, ukleknac, pojsc, zlapac, dostac, powiedziec, a w przerwach dalej pochlaniac. Bo wie maly cwaniak, ze bez tego sie nie rozwinie. Potem marzy mu sie przedszkole, zerowka, szkola i w tej fazie czas biegnie mu jakos opieszale, a to za sprawa rodzicow, ktorzy go nie rozumieja, wiec wyglada tej swojej pelnoletnosci jak kania dzdzu, bo wydaje mu sie, ze kiedy odbierze dowod, to swiat sie zatrzyma albo stanie na glowie, a jego zycie bedzie zupelnie inne. Tymczasem nie zmienia sie nic, bo niby jest pelnoprawnym obywatelem, moze glosowac, prowadzic samochod i pic alkohol, ale od rodzicow dalej slyszy "poki zyjesz pod naszym dachem i jestes przez nas utrzymywany...", wiec kladzie uszy po sobie i musi sie dostosowac. W koncu zaczyna zarabiac, ale o samodzielnosci nadal moze jedynie pomarzyc. I tak spedza sobie ten czas na kolejnych oczekiwaniach i marzeniach. 
Wreszcie kiedys wszystkie te jego wyczekiwane z utesknieniem marzenia spelniaja sie, choc zamiast ksiecia na bialym koniu czy ksiezniczki ma na codzien pierdzacego i bekajacego piwosza, czy nie smierdzacego groszem rezydenta w szpitalu albo innego asystenta na uczelni. Konczy sie sielanka z chwila przyjscia dzieci na swiat, a wtedy czas tak przyspiesza, ze zycie przelatuje przez palce jak piasek na plazy czy woda z jeziora. Ledwie te dzieci wyszly z pieluch, a juz przyprowadzaja do domu sympatie i pytaja, czy moja z nim/nia pojechac pod namiot na wakacje. Ja naprawde nie wiem, kiedy to u mnie minelo, dopiero przyjechalam do Niemiec, a jestem tu juz ponad 32 lata, zas najstarsza corka dobiega czterdziestki.
Kilka dni temu rozmawialysmy z moja nadmorska psiapsia i wspominalysmy sobie jej 50-tke, ktora hucznie swietowala w wynajetej sali. Ja mialam wtedy 45 i moja 50-tka wydawala mi sie tak odlegla, mialam do niej tak daleko i tak duzo czasu, ze nie wiem. Teraz mam 20 lat wiecej i naprawde nie wiem, kiedy to przelecialo. A psiapsia bedzie niedlugo swietowac 70-tke i moze uda nam sie spedzic ten dzien razem, choc na razie jestesmy obie ostrozne w planach, bo pandemia moze je calkiem pokrzyzowac. W normalnych czasach juz byl miala zarezerwowany bilet na pociag, bo im wczesniej, tym taniej. A tak musze czekac i placic drozej, o ile w ogole pojade na te urodziny, bo i to nie jest do konca pewne. Ale umowione jestesmy, ze jak nie na urodziny, to pozniej, ale pojade. Mamy juz wielkie plany zwiedzania i roznych wycieczek.
Tak wiec, o ile kiedys ten czas uplywal dosc niemrawo, tak teraz przyspieszyl jak powalony. Mija 11 rok, odkad zajelam sie blogowaniem, 9 lat jestem na fejsuniu, poltora odkad nie widzialam mamy, rok jak widzialam wnuki na zywo, 12 odkad tu mieszkamy po przeprowadzce i tyle samo jak maz jest na emeryturze, a 40 jak jestesmy malzenstwem. Naprawde nie wiem, kiedy to przelecialo.
Ile mi jeszcze zostalo? Najbardziej przykre w tym uplywie czasu jest to, ze czlowiek coraz bardziej samotnieje, traci bliskie osoby z rodziny, choc kiedys nie przeszloby mu przez mysl, ze odejdzie ukochana babcia, a po niej po kolei rodzice, bywa ze i wspolmalzonek. Ale taka jest kolej rzeczy, duzo gorzej, gdyby ta kolej zostala zaklocona i trzeba byloby odprowadzac na miejsce spoczynku wlasne dzieci. Coz, blizej mam niz dalej, ale co dziwne, ani sie nie boje, ani nie chcialabym zyc ponad norme kosztem samodzielnosci i mozliwosci samostanowienia.

14 marca 2021

Swiatelko w tunelu

 Wczoraj Krulova Miecka skonczyla 14 lat. Stare kocie pudlo, ale wcale nie wyglada na swoj wiek, zreszta co to za wiek dla kota, ktory urodzil sie w domu i w domu spedzil cale zycie, nigdy nie musial glodowac, nie byl narazony na kocie choroby i walki o terytorium czy pozywienie. No i wyroslo to takie nieuzyte i egoistyczne, przez pol zycia bylo jedynaczka, pozniej otrzymalo w darze siostre, ale do dzisiaj jej nienawisc do niej nie zmniejszyla sie ani na jote. Asocjalny czarnuch z jednej strony i kochajacy nadwrazliwiec z drugiej, z wiekiem nie chce zlagodniec. I nic nie zrobisz, bo inaczej narazisz sie na powazne osobaczenie, w ktorym to Krulova doszla do miszczostfa sfiata. Nie tylko bowiem na widok Bulki syczy, parska i pluje jadem, mnie tez niejednokrotnie sie dostalo, nie wspominajac o innych domownikach. No rzondzi  ta Krulova niepodzielnie.
Od jutra miala ruszyc rejestracja szczepionkowa 70+, bardzo sie szykowalam na proby zapisania slubnego juz od bladego switu, bo wiem skadinad, ze serwery lubia sie przegrzewac i zatykac przy szturmie chetnych, jak to mialo miejsce przy 80-latkach. Ani nie szlo sie dodzwonic, ani zarejestrowac przez portal, zreszta ilu 80-latkow korzysta z internetow, wiekszosc usilowala sie dodzwaniac. Az tu nagle w sobote rano, a trzeba Wam wiedziec, ze ja wstaje bardzo wczesnie, nawet w weekend, kiedy moglabym i chcialabym pospac sobie dluzej, rzuca mi sie w oczy informacja na lokalnej stronie, ze juz mozna sie zapisywac. No i udalo mi sie nie tylko zarejestrowac, ale rownoczesnie zaklepac oba terminy. Pierwszy juz za 10 dni, 23 marca, drugi 4 maja. Moglam sobie wybrac nawet pasujaca mi godzine.
Bede spokojniejsza o niego, bo to wlasnie slubny robi zakupy, ja staram sie sklepy omijac, no chyba ze musze sobie kupic kosmetyki, to ide sama. No i wiem, ze z racji wieku na pewno nie zostanie zaszczepiony Astra, wiec mam szanse nie owdowiec przedwczesnie. 😏

12 marca 2021

Siada mi psychika

Niby zyje sobie spokojnie, niby az tak zle jak inni nie mam, niby... wszystko niby, a moja psychika powoli siada. Duzo sobie obiecywalam po szczepieniach, ale mozliwy termin dla mnie, zamiast sie przyblizac, coraz bardziej sie oddala. Wszystko idzie na opak, jeszcze nie zakonczono tej pierwszej grupy, czyli personelu medycznego i 80-latkow. Wiem, bo chcialam zarejestrowac, tylko zarejestrowac, a nie ustalic termin szczepienia, mojego slubnego. Rejestracja byla niemozliwa. Pewnie dlatego, ze w miedzyczasie do kolejki wchodza coraz to nowi szczesciarze, policja, nauczyciele i hgw kto jeszcze. Zas dla mnie termin odwleka sie coraz bardziej. Moze dozyje, bo zyje dosc ostroznie, choc jak pokazuje przyklad naszej blogowej kolezanki i wielu innych, nawet ostroznosc nie chroni w pelni. Natomiast moja blisko 90-letnia matka juz tak duzo czasu nie ma, zeby sie ze mna jeszcze zobaczyc, wiec troche mi sie z tym szczepieniem spieszy. A tu nadziei coraz mniej...
Przy czym politycy, zarowno nasi jak i polscy, zarabiaja sobie na dramacie innych w najlepsze. Afera goni afere, a kiedy wyjdzie na jaw, oni ani mysla podawac sie do dymisji i ustepowac z intratnych stanowisk, przy czym immunitet chroni ich przed odpowiedzialnoscia karna. Tak wiec nie tylko w kraju nad Wisla do wladzy dorwaly sie oszukancze kanalie, tutaj tez ich nie brakuje, z Andzela na czele.
Rok zaczal sie fatalnie, stracilysmy jedna sposrod nas, niedawno druga stracila stanowczo za wczesnie meza, a wczoraj dowiedzialam sie o znajomej, ktora na skutek potkniecia w domu zlamala biodro. Zdarza sie, powiecie, to nic takiego przy obecnej medycynie, zwlaszcza w Niemczech. Tyle tylko, ze to osoba bardzo chora onkologicznie, od dobrych 4 lat zyjaca na kredyt, bo miala juz nie zyc, lekarze 6 lat temu dawali jej 2 lata zycia i ktora po niedawnym innym upadku miala peknieta kosc. Nie wiem, czy przetrwa teraz, jest z nia bardzo niedobrze, zle zniosla narkoze.
To wszystko zdrowo mnie dobija. Zeby nie zglupiec, wynajduje sobie prace, ale kazdy projekt kiedys dobiega konca. Moja piwnica zostala odgruzowana ostatecznie i jest tyle miejsca, ze zmiesci sie lozko dla wiadomokogo i bedzie jeszcze miejsce dla kota. Dwa dni temu zapakowalam samochod po dach, bo stwierdzilam, ze szybciej bedzie samemu odwiezc klamoty do recyklingu niz zamawiac sperrmüll. Pochwale sie efektami:
 


 Te dwa stosiki ksiazek pod oknem czekaja na wysylke do Polski. Kalipso je zaadoptuje i dobrze sie zaopiekuje, da kochajacy dom i bedzie dbala o moje skarby. Z piwnicy zniknie jeszcze jeden duzy karton, w ktorym sa zabawki i ksiazki (niemieckie) dla moich wnukow. Corka odbierze je w poniedzialek.
I znow nie mam nic do roboty, wiec bede miala wiecej czasu na glupie mysli. 

EDIT: udalo mi sie znalezc zdjecie piwnicy PRZED. Tu najlepiej widac roznice.



 
 

09 marca 2021

Brawo Szwajcarzy!

 Szwajcarzy w wyniku referendum odbytym w przeddzien dnia kobiet zdecydowali, ze w miejscach publicznych bedzie obowiazywal zakaz obnoszenia sie ze swoja religijnoscia, czyli kobiety nie maja prawa zaslaniac twarzy. Glownie chodzi o kobiety muzulmanskie i te ich nikaby i burki. Przebierac moga sie w miejscach kultu i zgromadzen religijnych, na ulicy maja chodzic jak wszystkie inne, a jesli sie nie podoba, to zawsze moga wrocic do siebie i tam zakrywac sie do wypeku, zas w Szwajcarii musza dostosowac sie do panujacego prawa i tego, czego zyczy sobie wiekszosc obywateli. Tym samym dolaczyla do Francji, Holandii i Austrii, gdzie zaslanianie twarzy w przestrzeni publicznej jest zabronione. Aaa, zeby nie bylo, przepis dotyczy rowniez np. kibicow pilkarskich, nie jest to wiec wylacznie dyskryminacja muzulmanek.
W Niemczech jest podobnie, ale niestety nie dotyczy to tych poprzebieranych muzulmanek, a tylko duchownych, glownie katolickich, bo to oni z luboscia przebieraja sie w powloczyste szaty, koronki i oczojebne kolorki. Te ich sukienki, ponczoszki, koloratki, majtki w kwiatki i butki na koturnach moga sobie zakladac na terenie kosciola. Na ulicy maja wygladac jak inni ludzie i nie epatowac strojami religijnymi. Nie zdarzylo mi sie nigdy spotkac przebranego ksiedza na ulicy, oni nie nosza nawet koloratek.
Inaczej rzecz ma sie w Polsce, gdzie duchowni maja specjalne prawa, tam trwa pokazowka, zeby czasem np. policja nie smiala z czymkolwiek przyczepic sie do swietej krowy w sutannie, a juz niedajbuk do spaslego hierarchy. Bywaly przypadki, ze policjant z hukiem wypadal z roboty, bo odwazyl sie potraktowac biskupa jak kazdego innego obywatela. I teraz wyobrazcie sobie ten jazgot i skowyt oburzonych stojacych ponad prawem duchownych, gdyby im zakazano chodzic po ulicach w przebraniach. No jeszcze by ich mogli potraktowac jak kazdego Kowalskiego.

07 marca 2021

Zawsze powtarzam...

... ze nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu i wszystkich plag egipskich. No bo teraz wydumana poprawnosc polityczna jest juz tak rozbuchana, ze wiele dotychczas rzeczy normalnych stalo sie nagle niepoprawne. Jeden z klasycznych wierszykow mojego dziecinstwa, Murzynek Bambo, jest wrecz zakazany. Samo slowo Murzyn przyprawia niektorych o migotanie przedsionkow, choc dla mnie jest to wcale nie obrazliwe okreslenie czlowieka czarnoskorego. Sam wierszyk o Bambo tez nie jest moim zdaniem uwlaczajacy, ale zdaniem innych jest. 
Teraz nastala kolej zakazywania W pustyni i w puszczy, a co najmniej skreslenia tej ksiazki z listy lektur. To byla jedna z moich ukochanych ksiazek, a poznalam ja po raz pierwszy, kiedy jeszcze nie umialam czytac i robila to dla mnie babcia. Pozniej  czytalam juz sobie sama i to wielokrotnie, za kazdym razem odkrywajac cos nowego. Ani przez chwile nie powstala w mojej glowie teoria, ze ta ksiazka w jakikolwiek sposob obraza kogokolwiek. Ale moze ja sie nie znam. 
Mnie np. bardzo nie spodobaly sie sarkastyczne uwagi Rydzyka o czarnoskorym ksiedzu, "ktory sie nie umyl", ale to jakos nie oburzylo dzisiejszych krytykantow ksiazki. 
Nastepne niezrozumiale poprawnosci polityczne tworza sie w przypadku plci. Mowcie sobie, co chcecie, ale dla mnie w dalszym ciagu plcie sa dwie. Zdarza sie, ze ktos zle sie czuje w ciele danej plci, wiec ja zmienia i wtedy, po zmianie dokumentow i aktow urodzenia, ma plec inna. Do tego momentu jednak pozostaje plci urodzeniowej. 
Teraz w Niemczech wymyslili sobie trzecia plec i jesli np. pracodawca szuka pracownika, musi napisac: poszukuje pracownika m (männlich-plci meskiej), w (weiblich-plci zenskiej) lub d (divers-to ja juz nie wiem, slowo honoru).Rodzice przy urodzeniu moga sobie zazyczyc w metryce dziecka wlasnie plec divers, z nadzieja, ze dziecko samo sobie kiedys zadecyduje, kim chce byc. To jest mniej wiecej tak samo barbarzynskie, jak przymuszanie dziecka do przynaleznosci religijnej poprzez chrzest. Nie chrzcij, a kiedy bedzie dorosle, samo zadecyduje. Wpisz plec, z jaka dziecko sie urodzilo, a jak mu sie nie spodoba, to sobie ja zmieni, ale dopiero, kiedy skonczy 18 lat.
To szalenstwo zatacza coraz szersze kregi, juz dyskutuje sie o zmianie w formularzach okreslen i zastapienia slowa matka okresleniem rodzic noszacy (w ciazy) dziecko, zas ojca slowem  rodzic nie rodzacy dziecka. Podobnie ma byc ze slowem mleko matki zastapionym przez mleko rodzica. No ja pier***! Rozumiem, ze bywaja rozne konfiguracje partnerskie, sa zwiazki dwoch kobiet lub dwoch mezczyzn, kobiety, ktora przedtem byla mezczyzna z mezczyzna, ktory przedtem byl kobieta, no ale matka to matka, a nie rodzic noszacy ciaze. Ludzie! Czy jest gdzies granica glupoty i tej mocno przesadzonej poprawnosci?
Czy moze ja jestem jakas nienowoczesna?
 

05 marca 2021

Jakie mam korzenie?

- Jakie mam korzenie? - zapytala mnie pewnego dnia Toyka. 
-  Na moje oko tkwi w tobie pitbull - odpowiedzialam.
Juz kiedys zastanawialismy sie wspolnie, jeszcze na starym blogu, co w tej Toyce w genach tkwi. To, ze ma w sobie psa rasy przeznaczonej do walk, w Niemczech nazywanym Kampfhund, nie ulegalo watpliwosci, ale calkiem czysta rasowo to ona nie jest. Kiedys tez rozmawialam z amerykanska psiapsia, ktora swego czasu adoptowala czystego rasowo pitbulla i ona twierdzi, ze Toya to zaden pitbull.
Kiedys znow spotkalam na spacerze inna psiare, ktora prowadzi dom tymczasowy dla sprowadzanych z zagranicy rozniastych psow i ona z kolei zasugerowala amstaffa. Zaczelam szperac po internetach, bo tak naprawde to sama nie wiem, jaka jest roznica miedzy staffordshire terrierem, pitbull terrierem i american staffordshire terrierem. Jak poszperalam, tak teraz jestem jeszcze glupsza. Dla mnie to one wszystkie sa jednakowe. Oczywiscie kiedy skopiuje sie uszy i wytrenuje psa tak, ze od nadmiaru miesni prawie chodzic normalnie nie moze, to zaraz nasuwa nam sie na mysl pitbull, ale wezmy psy w takim stopniu wytrenowane jak Toya, czyli bez przesady i z uszami na swoim miejscu.
Dobralam zdjecia psow o podobnym umaszczeniu co Toya, zeby bylo trudniej.
 
Na pierwszym zdjeciu jest pitbull terrier
No i teraz sami powiedzcie, czy nie ma podobienstwa u wszystkich tych ras do naszego Burka? 
 
 
 
 
 


Na drugim staffordshire bull terrier   



                    
   



 
 
 
Na trzecim zas american staffordshire terrier

 
 




 
 
 
Nie wiem, jak Wy, ale ja widze tu trzy Toyki. Zamknijcie oczy na niewielkie roznice w kolorze siersci na niektorych zdjeciach, w sumie tylko drugie zdjecie ma nasz kolor, pozostale sa deczko inne, ale ksztalt glowy, uszy, to zmarszczone czolko... dla mnie to wypisz-wymaluj Toya. 
Moglabym jeszcze w inny sposob dojsc prawdy, kim byli rodzice mojej suczy. W internetach rzucila mi sie w oczy reklama firmy, ktora wlasnie ustala zawartosc ras w danym psie. Trzeba tylko pobrac wymaz z paszczy i przeslac. Po uiszczeniu przesadnie wysokiej oplaty dostaje sie wyniki, ktore moga wygladac np. tak:
Sucz Toya
50% pitbull
25% hipopotam
20%krokodyl
5% strus emu
Albo podobnie. Zastanawiam sie jednak, po co mi ta wiedza. Czy to cos zmieni w naszych relacjach? Czy ja przestane ja kochac, bo niekoniecznie darze sympatia strusie emu? Czy ona przestanie mnie kochac i odgryzie mi lape, bo tkwi w niej krokodyl?
A ciekawscy niech sie domyslaja, mnie tam wszystko jedno, kim byli jej rodzice. Przypuszczam, ze zostala wyhodowana w zlych warunkach, jako pies "w typie", zeby moc ja szybko sprzedac, a jej "pan" (niech go pieklo pochlonie!) nie radzil sobie z tak zywiolowym stworzeniem, wiec hamowal te zywioly biciem i kolczatka.


03 marca 2021

Jakos bardziej chce mi sie zyc

 Bardzo powaznie zabralam sie za odgruzowywanie piwnicy, ale to tak powaznie, ze powazniej sie nie da, wlaczylam najwyzszy level radykalnosci. Prace rozlozylam sobie na czas zupelnie nieokreslony, robie wtedy, kiedy mi sie chce, bez napinki i jakiegokolwiek przymusu. Trwa to dluzej, ale czy ktos mnie pogania? Sukcesywnie wystawiam na fb rzeczy nadajace sie do uzytku, ludziska przychodza i sobie zabieraja. Oni ciesza sie, ze wpadlo im cos gratis, czego akurat potrzebowali, a ja ze piwnica robi sie coraz przestronniejsza. Juz kiedys niby zabralam sie za piwniczne porzadki, sporo powywalalam, ale tak z reka na sercu, nie zagladalam do wielu zakamarkow. Nie uwierzycie, ze teraz znalazlam buciska sniegowe, a kiedy byla zima, meczylam sie w polbutach i juz nawet chcialam zamawiac nowe, ale nie bylo mojego rozmiaru. Tymczasem w piwnicy mialam i nie pamietalam. Czesc roznych domowych urzadzen wziely moje corki, czesc porozdawalam, no bo skoro przetrzymuje je od 12 lat (tyle juz tu mieszkamy) w piwnicy i ani razu ich nie uzylam, to pewnie juz nie uzyje, wiec po czorta maja mi zajmowac miejsce. Wydalam elektryczna krajalnice, wyciskarke do sokow, noz elektryczny, mate do wanny, ktora robi z niej jacuzi, sokowirowke, toster, komplet do raclette, karimaty, spiwory i wiele innych. Przy czym o polowie z nich w ogole zapomnialam, ze mam. Chyba jednak jestem ChPD*), choc myslalam, ze niezla ze mnie gospodyni. Pozbylam sie nawet przechowywanych niewiempoco rzeczy po Fuslu, jego ubranka, miski, obroze i smycze, na rzecz pani wspolpracujacej z organizacja ratujaca psy z Serbii. 
Powolutku zblizam sie do kartonow, ktore stoja tam sobie nierozpakowane od dnia przeprowadzki. Czesc rzeczy, glownie zabawki, wziela corka, kiedy urodzily jej sie dzieci, ale co tam jeszcze tkwi to ja sama nie wiem, nie pamietam. Powinnam chyba to opisac i kiedy znow dopadnie mnie skleroza, to sobie poczytam z kartki, pod warunkiem, ze nie wetkne jej gdzies "zeby nie zapomniec". Bede musiala zamowic sperrmüll, a do tej pory meczyc sie z zagracona przez rzeczy do wyrzucenia piwnica. Nie wiem, skad bierze sie we mnie tyle werwy, bo w miedzyczasie latam z Toyka na spacery, bowiem szkoda tracic kontakt z budzaca sie do zycia natura. Spie po tym jak noworodek.
Zanabylam sobie ostatnio mikser i bede miksowac rozna zielenine, bo postanowilam oczyscic organizm na wiosne, bede sie odzywiala jak koza, zadnych weglowodanow, miesa i... ojesu, jak ja to wytrzymam?... slodyczy.
 
*) ch***wa pani domu

Przerwa czy koniec?

     Do napisania tego posta sklonil mnie ostatni komentarz pod poprzednim: "... nie wiem, czy usuwac go (chodzi o moj blog) ze swojej ...