Translate

28 września 2021

Nigdy za wiele...

 ... ostrzezen i przypominania o grasujacych wokol oszustach. I chociaz wszyscy niby teoretycznie wiedza, w godzinie X padaja ofiarami jak bezbronne naiwne dzieci. Oszusci bowiem sa w tym przypadku doskonalymi psychologami i do cna wykorzystuja moment zaskoczenia i szoku.
Moja znajoma jest kobieta wyksztalcona, madra i ostrozna, zna na pamiec wszystkie mozliwe triki oszustow, nie tylko w teorii, z mediow czy opowiadan, sama bowiem juz miala do czynienia z probami wyludzania pieniedzy, np. na policjanta. W Polsce te sztuczki tez sa dobrze znane, nawet niedawno Boguska pisala, ze chciano oszukac jej mame i wyludzic od niej kase. Metoda jest juz tak znana, ze KAZDY, do kogo te bandziory dzwonia, powinien od razu posylac ich do gazu, ale kiedy melduje sie przez telefon jakis "komisarz" i ostrzega, ze nazwisko odbiorcy tego telefonu znalazlo sie na liscie bandytow jako nastepne do okradzenia i ze trzeba niezwlocznie pozbyc sie z mieszkania rzeczy wartosciowych i pieniedzy, po ktore zglosi sie policjant, nie wszystkim wystarcza zdrowego rozsadku, zeby wysmiac dzwoniacego i kazac mu sie bujac. Przede wszystkim starsze osoby sa najczesciej pod wrazeniem rangi policyjnej i samego faktu, ze dzwoni policja. Duza czujnoscia wykazuja sie rowniez pracownicy bankow, kiedy nagle starsza osoba wpada wyplacac cala gotowke, ale tez nie zawsze, bo co ich obchodzi, co klient robi z wlasnymi pieniedzmi. 
I wszystko jest niby jasne i oczywiste, coraz wiecej odbiorcow podobnych telefonow juz wie, zna i nie wpada w pulapki zastawiane przez przestepcow. Tym razem jednak zadzialal szok i smiertelny strach o dziecko, ktore wprawdzie jest juz po 50-tce, ale dla matki zawsze dzieckiem pozostanie. Jej corka jest dziennikarka, czesto wyjezdza, a tym razem byla sluzbowo we Francji. Na szczescie, jak sie pozniej okazalo. 
Dzwoni telefon, znajoma odbiera i slyszy kobiecy glos, szlochajacy i rozhisteryzowany: "mialam wypadek, mialam wypadek". Jako ze jej corka czesto wypozycza samochody bedac w delegacji, skojarzenie przyszlo natychmiast. Ale jeszcze zaczela dopytywac, kto mowi. Osoba po drugiej stronie powtarzala wciaz to samo jak mantre, szlochajac przy tym dramatycznie, po czym dodala "przejechalam kogos na smierc". Znajoma w tym szoku zrobila cos najglupszego i spytala, czy  to (powiedzmy) Roxana, podala imie corki, a tamta skwapliwie przytaknela. W tym samym momencie w sluchawce odezwal sie meski glos "tu policja, ta pani miala wypadek i ma klopoty". I tu znajomej wszystkie klepki nagle wskoczyly na swoje miejsce. Jak to policja i to niemiecka (mowiaca po niemiecku) we Francji? Heee??? I juz wskoczyla na modus  totalnej nieufnosci, choc jeszcze pozostawala w modusie gigantycznego szoku, ze jej corce stalo sie cos zlego. Spytala tego niby-policjanta, czy moze jej cos blizej powiedziec, co sie wydarzylo. Ten odpowiedzial pytaniem, kim dla niej jest sprawczyni wypadku, na co odpowiedziala, ze daleka kuzynka. I tu facet oznajmil, ze w takim razie nie moze jej nic powiedziec, bo ochrona danych i sie rozlaczyl. No bo kto bedzie wykladal kase na ratowanie jakiejs kuzynki, dalsza rozmowa nie miala sensu.
W tej chwili ja zadzwonilam do jej drzwi, otworzyla mi zaplakana i tak roztrzesiona, ze mialam juz obawy, ze zejdzie z tych nerwow na serce. Niby wiedziala, ze padla ofiara proby wyludzenia, ale wciaz dzwonila do corki, ktora akurat w tamtej chwili nie odpowiadala. Uspokajalam ja, ze ostatnim, co jej corka zrobilaby po ewentualnym wypadku, byloby dzwonienie do niej, znajac jej stan zdrowia, predzej zadzwonilaby do ojca czy brata, jesli juz, a z pewnoscia nie chcialaby sie "wykupic" nawet po przejechaniu kogos na smierc. Niby docieralo, ale wciaz sie trzesla, ze corka nie odbiera telefonu. Wreszcie oddzwonila, a znajoma podczas opowiadania jej, co sie stalo, znow zaczela sie trzasc i plakac. Naprawde mialam obawy, czy przezyje ten dzien.
Ja juz przestaje sie dziwic, ze ludzie wpadaja w takie pulapki. Moge sobie swietnie wyobrazic, ze ja w podobnym przypadku dalabym sie oszukac, gdyby szlochajaca kobieta zadzwonila do mnie z informacja o tym, ze spowodowala wypadek. Mam przeciez trzy corki. I na tym wlasnie bazuja oszusci, efekt totalnego zaskoczenia, strach o najblizszych i chec natychmiastowego niesienia pomocy.
 

26 września 2021

Zawsze mi sie wydawalo...

 ... ze pewne zagadnienia sa sprawa absolutnie prywatna kazdego czlowieka i jakiekolwiek obnoszenie sie z nimi jest nie tylko niewlasciwe, ale daleko mija sie z dobrym wychowaniem. 
Tak jest np. w przypadku braku dzieci w malzenstwie, nigdy nie wiadomo, czy jest to swiadoma decyzja obojga wspolmalzonkow, czy zly los, choroba albo inny dopust. Juz samo dopytywanie sie jest skrajnym nietaktem, ale jeszcze gorzej, kiedy po uzyskaniu odpowiedzi, ze dzieci nie leza w planach, zaczyna sie pouczanie o bezsensie bezdzietnego zycia i o przyslowiowej szklance wody na starosc. Tak bylo w przypadku Ewy Chodakowskiej, ktora przez lata dawala najpierw wymijajace odpowiedzi, by w koncu oswiadczyc, ze nie chce miec dzieci i nie bedzie ich miala. Podobnie potraktowano corke bylego prezydenta, Ole Kwasniewska. Juz nawet nie chodzi o chamskosc  tych dociekliwych pytan, ale pozostawieniu pewnych sfer zycia w spokoju i nie ma tu znaczenia, ze pytana osoba jest celebrytka i czesciowo wystawia swoje zycie na widok publiczny. Wystawia tyle, ile chce, nie wszystko jest na sprzedaz.
Podobnie z pytaniami o wyznanie. Mam wrazenie, ze w Polsce do nietaktu nalezy bezwyznaniowosc, bo za kazdym razem slysze idiotyczne uwagi, ze "trzeba przeciez w cos wierzyc". Naprawde? Mnie ta wiara do niczego nie jest potrzebna, dlatego wlasnie nie wierze. I nie, moj ateizm NIE JEST zadna inna religia, bo i takie stwierdzenia udawalo mi sie slyszec. Nie wierze w zadna "sile wyzsza", "ducha natury" czy jak tam zwa to cos, co ma rzekomo sterowac wszystkim, ze mna wlacznie. Bo gdybym wierzyla, moglabym zaraz nazwac to bogiem, a nie chce, bo to czlowiek stworzyl sobie boga, a nie odwrotnie.
Rowniez sprawy krazace wokol seksu. Chcialam z poczatku okreslic je jako damsko-meskie, ale przeciez konfiguracji moze byc nieskonczonosc. Gówno za przeproszeniem, kogokolwiek obchodzi, z kim ja sypiam i uprawiam seks. Jesli tylko nie robie tym nikomu krzywdy, to jest moja prywatna sprawa. Jesli poczuje wole, zeby swiatu o tym oznajmic, to sobie dokonam outingu i tyle, ale do tego czasu nie zycze sobie uwag na ten temat.
Podobnie z pytaniami o dochody. Niedawno nieco sie wzburzylam na jednym z blogow, bo dopytywano autorke, czy jej wystarcza na zycie i jak sobie radzi. Zaden Niemiec nie zapytalby o wyplate kolegi z pracy czy wysokosc emerytury sasiadki. Jesli sama nie powie, nikogo to nie interesuje. Oprocz Polakow, rzecz jasna, ci musza wiedziec wszystko.
Polska to jakis dziwny kraj, a narod tam zyjacy jest jeszcze dziwniejszy, wszystkich wszystko interesuje, kazdy ma na kazdy temat wiele do powiedzenia, do wypytania, do osadzania i publicznego wyrazania opinii i oburzenia. Juz chyba nie umialabym tam normalnie zyc.

24 września 2021

Jam Kasandra prowincjonalna

 No coz, sprobuje pobawic sie w proroka co do dalszych losow mojej starej ojczyzny i z pewnoscia nie bedzie Wam sie ta wizja podobala, co najmniej po wiele obiecujacych przemowieniach Tuska, ktory co prawda na bialym rumaku, ale nieco za pozno, przybyl ratowac z opresji pisowskiej Polske.
Wiecie dlaczego zaden ratunek sie nie powiedzie? Z prostej przyczyny, bo Polacy nie umieja sie zjednoczyc i dogadac w kwestii wspolnego wroga, jakim obecnie jest pis. Wiele osob z sentymentu do poprzedniego ustroju glosuje konsekwentnie na lewice, jednak chca tej lewicy unowoczesnionej i juz-juz prawie sie udalo, to lewica rozpadla sie na jakies partyjki kanapowe, a kazda z nich ma swojego lidera, ktory nie bierze pod uwage, ze moglby nie zostac liderem zjednoczonej lewicy, kazdy chcialby, a tylko jeden moglby wszystkich poprowadzic. Do tego trzeba jednak ogolnej zgody, a tej po Polakach nie mozna oczekiwac. Przy okazji,  obecny lider SLD zaczal sie po cichu ukladac z partia rzadzaca, a poszlo... nie zgadniecie!... o kase jak zwykle. Ów lider wystraszyl sie chyba konkurencji i nie przyjal do nowo powstalej zjednoczonej lewicy kandydata na jego stolek. No tylko pogratulowac! Takim sposobem opozycja jeszcze bardziej sie oslabia, na czym korzysta ekipa rzadzaca, ta sie tylko umacnia.
Nie widze zadnej szansy na zjednoczenie opozycji, za duzo tam kandydatow na przywodce, za duzo opinii, za malo konkretnych programow, jak pokonac pis. Chociaz... na wypitce u Mazurka jakos sie dogadywali, wiec moze nie wszystko stracone?
Ja wiem, ze nielatwo stworzyc program wyborczy, bo nikt tak naprawde nie wie, jakim budzetem bedzie mozna dysponowac i jak gigantyczny deficyt pozostawil po sobie pis. Nie mozna bowiem tworzyc jakichkolwiek planow bez tej wiedzy, a pis robi wszystko, by dane jak najbardziej zaciemnic, bo po co ktokolwiek ma wiedziec, ile nakradli. 
Juz wiadomo, ze ewentualny nastepca pisu nie bedzie mial latwego zadania i z pewnoscia bedzie musial skonczyc z rozdawnictwem, czym obecna wladza skutecznie straszy swoj elektorat i wszystkich korzystajacych z ich benefitow, co skutkuje rosnacym dla nich poparciem. Ten narod jest tak glupi, ze czasem mysle, iz w pelni sobie na taki los i taki rzad zasluzyl. 
Nie moge tylko wyjsc z podziwu, jak te durnie nie dostrzegaja zwiazku przyczynowo-skutkowego obecnej drozyzny i zapowiedzi nowych podwyzek z 6-letnim bezrefleksyjnym rozdawnictwem pieniedzy z budzetu, czyli z ich wlasnych podatkow. Ale widocznie nie widza, skoro nadal ich popieraja i chca wybierac. Oni w dupie maja przehulane miliony, ich interesuja comiesieczne setki.
W kazdym razie gdyby nawet stal sie cud i opozycja wspolnie dogadala, wygrala te wybory i pokazowo ukarala obecna zlodziejska wladze, poodbierala im majatki i wymowila konkordat ze skutkiem natychmiastowym jako  niezwykle szkodliwy dla panstwa, nie mozna oczekiwac za wiele. Obywatele musieliby solidarnie zacisnac pasa i zrezygnowac na wiele lat z panstwowych grantow, zeby jakos odbudowac budzet. A to sie na pewno nie uda, bo ten narod jest narodem sqrwialym, nie od dzis, nie od wczoraj, od wiekow. Dlatego ma, co ma i lepiej nie bedzie nigdy.
Poza tym pis pracowicie szykuje podstawe do opuszczenia unii, juz niejaki rablador hakatumba doktor (qrwa, jakim cudem?) Jaki oblicza publicznie, jak to unia Polske w rogi wali i bierze wiecej niz daje, choc twierdzi cos wrecz przeciwnego. A pobozny i skretynialy pisowski elektorat lyka to jak pelikan ryby, szczuty skutecznie co niedziele z ambon. Inni specjalisci udowadniaja, ze ta unia to samo zlo i robi zamachy na polska suwerennosc (od kiedy to dyktatura nazywa sie suwerennoscia?), co od czasu do czasu wydala z siebie kuchta wuca, zwana dla niepoznaki przewodniczaca TK. Zaraz sie dowiemy, ze ta cala unia jest wbrew polskiej konstytucji, a poza tym co ona sobie mysli, bo nie dosc, ze nie daje tego, co sie nalezy, to jeszcze obarcza wzietymi z kosmosu karami za to, ze dzielny pisowski rzad przeciwstawil sie wyslaniu na zielona trawke zalogi kopalni wegla brunatnego oraz zapobiegl brakowi tegoz wyngla na rynku. No i przez to te podwyzki prundu i pomidorow.
Dlatego Polsce bedzie lepiej bez unii. I ktorejs nocy ciemnej, w tajnym glosowaniu, bez konsultacji z narodem (bo moga) rzad pisowski uchwali wyjscie z unii. I nawet, jesli zmieni sie ekipa rzadzaca, powrot nie bedzie juz mozliwy. Bo Polski nie mozna brac na powaznie.
To mowilam ja, Wasza Kasandra z niemieckiej prowincji.

22 września 2021

Mialam szczescie cz.2

 Slowem nie chcialam ani welonow, ani avemaryj, ani calego tego prymitywnego cyrku weselnego, a przede wszystkim kolejnego kontaktu z osobami duchownymi, o ktorych zaczynalam miec coraz gorsza opinie, choc wtedy jeszcze klechy znaly swoje miejsce i specjalnie sie nie wychylaly, nie to co dzisiaj. 
Ale nie ominela mnie glupota ochrzczenia dzieci, pozwolilam sie przekonac durnym znajomym i sasiadkom, ktore powtarzaly jak mantre "ochrzcic trzeba, a potem niech robi co chce". Dzisiaj odpowiedzialabym, ze jak dorosnie, sam zadecyduje, czy chce wyznawac jakas religie, wtedy niech sie chrzci do wypeku. Dzieci moje rowniez doszly do bierzmowania, ale to tylko dlatego, ze chodzily do szkoly katolickiej, najlepszej w miescie, dlatego zostaly do niej zapisane. Dwie juz wymeldowaly sie z kosciola, jedna jeszcze tkwi, choc tylko formalnie, nie bierze najmniejszego udzialu w zyciu koscielnym.
Ja, jak wiecie, tez juz jestem po wystapieniu z kosciola. Po tym fakcie poczulam sie naprawde wolna, a straszenie pieklem przez zdesperowanych klechow, ktorym kasa ucieka sprzed nosa, przyjmuje z politowaniem. Przez te wszystkie lata kosciol ewoluowal w zla strone, szczegolnie w Polsce. Zwlaszcza tam ani mysli uderzyc sie w piersi za wszystkie swoje zbrodnie, przeprosic wiernych i chocby sprobowac nieco sie unowoczesnic. Tam przeciwnie, kierunek ich antyrozwoju prowadzi prosta droga z powrotem w sredniowiecze, czego dowodem niech bedzie rosnaca liczba egzorcystow. A juz to, co dzieje sie w szkolach, wola o pomste. Im bardziej te dzieciaki usiluje sie do czegos zmusic, tym wiekszy bedzie ich upor. Bo Polacy to taki wlasnie narod, nie lubia przymuszania.
Niedawno wpadl mi przed oczy artykul na temat sekularyzacji i z duma przeczytalam, ze Polska ma pierwsze miejsce w swiecie. Niestety nie bedzie mi dane dozyc pelnej laicyzacji, bo to proces na stulecia, ale pierwszy dobry krok zostal poczyniony. W mlodych bowiem nadzieja, bo poziom religijnosci ustala sie mniej wiecej w wieku 12-25 lat, a w tej grupie wiekowej wielki wplyw ma stadnosc. Jesli wiec kilka osob w klasie/grupie wypisuje sie z religii, zrobi to wiecej. Pozniej ta religijnosc utrzymuje sie na rownym poziomie i czasem wzrasta z wiekiem, ale niekoniecznie. Osoby 70+ byly inaczej wychowywane przez rodzicow i tak im pozostalo, wiec mimo, ze czasem bywaja zle na kosciol i widza jego bledy, nie zmieniaja juz przekonan, nie w tym wieku, dalej sa gleboko wierzacy (ich zdaniem, bo naprawde ta ich wiara jest powierzchowna i baaardzo wybiorcza). Wszystko oczywiscie zalezy od stopnia wyksztalcenia, osoby malo czytajace nie dowiedza sie calej prawdy o kosciele, bazuja na tym, co klecha wydala z ambony i co kurwizja rozpropaguje, brak im wiedzy, ciekawosci poznania odmiennego zdania i pozostaja tacy bezrefleksyjni.
Podsumowujac, mialam szczescie, ze nie urodzilam sie w rodzinie bezmyslnych katoli przymuszajacych do regularnych praktyk i czczenia klechow. Mialabym zryty beret jak te zjeby wierzace w cudowne rozmnozenie napletkow Jezusa czy w to, ze Wojtyla nosil w sobie hektolitry krwi, ktorymi teraz kupcza jego bracia w wierze. I w to, ze niedawno beatyfikowany zwolennik faszyzmu dokonywal uzdrowien.
Ament!

 

20 września 2021

Prywata

 Miala byc dzisiaj opublikowana druga czesc opowiesci o moim szczesciu religijnym, ale w miedzyczasie wydarzylo sie cos znacznie bardziej waznego i jeszcze szczesliwszego, wiec musialo zostac wetkniete pomiedzy.

Wczoraj, 19 wrzesnia 2021 o godzinie 5.50 urodzil sie moj trzeci wnuczek!
Ma na imie Dian (czyta sie Dijan), to imie grecko-perskie i oznacza Swiatlo.
Jest drobniutki, 49 cm i 2900 kg, ale piekny.
Chcialabym, zeby los mu sprzyjal i zeby byl po prostu szczesliwy.
 



 

18 września 2021

Mialam szczescie cz.1

 Tak, mialam szczescie wychowywac sie w rodzinie nienachalnej religijnie, zgola na wpol ateistycznej. Moj ojciec byl ateista, ale jednoczesnie bardzo kochal swoja matke, ktorej zalezalo, zebym zostala ochrzczona, bo gdyby to zalezalo tylko od moich rodzicow, nie ochrzciliby mnie nigdy. Dlugo trwaly pertraktacje i w koncu tato ustapil, kiedy mialam 3 lata, wiec do chrztu podreptalam juz samodzielnie.
Pozniej juz nie zapisywali mnie na zadna religie i pierwsza klase podstawowki przebrnelam w bezboznosci, jednak w drugiej obcielam sie, ze prawie cala klasa gdzies chodzi, ma jakies zajecia, w ktorych ja nie biore udzialu, no i zadzialal mechanizm barana, nagle zachcialo mi sie chodzic na religie ze wszystkimi, bo gadali o jakiejs komunii, wiec chcialam tez do niej przystepowac. Najpierw zajecia prowadzila zakonnica, po pierwszej komunii ksiadz, a mnie spodobalo sie na tyle, ze chcialam jeszcze bierzmowania, chociaz juz wtedy zaczelam myslec o tej calej religii nieco bardziej krytycznie. Zaczelam dostrzegac zwiazek poboznosci z brakiem wyksztalcenia, widzialam te bezkrytycznosc i bezrefleksyjnosc, choc wtedy na pewno nie umialabym tego nazwac, jednak cos mi nie pasowalo. Dotrwalam jednak do bierzmowania, choc niewiele brakowalo, zebym uciekla stamtad jeszcze przed sakramentem, tuz po spowiedzi, podczas ktorej bylam seksualnie molestowana przez spowiednika. Nie bylo to molestowanie fizyczne, dzielila nas w koncu kratka, ale to, co ten zwyrol wygadywal, o co mnie wypytywal, powodowalo moj wielki dyskomfort. Nie chcialam na te tematy rozmawiac, mialam tylko 13 lat i moze dzisiaj zabrzmi to smiesznie, ale wtedy bawilam sie jeszcze lalkami, a o seksie chyba w ogole nie wiedzialam. Mozna sobie wyobrazic, jak bardzo bylam po tej spowiedzi zszokowana. 
Wtedy wzielam rozbrat z kosciolem, choc nadal uwazalam sie za wierzaca niepraktykujaca. Ja juz nawet wowczas wiedzialam, ze nie chce brac slubu koscielnego, bo wiazalby sie on z weselem, a dla mnie wesela to najglupsze imprezy na swiecie, te wszystkie idiotyczne gry i zabawy, te ryki pijanych gosci, ze "gorzko", a przede wszystkim gruba kasa wyrzucona przez okno. Zreszta nie mialam zamiaru uczestniczyc w jeszcze bardziej kretynskich naukach przedmalzenskich prowadzonych przez goscia, ktory w praktyce nie mial miec pojecia o malzenstwie i maltretowanym kobietom radzil dalej nosic swoj krzyz. Ponadto ja traktuje przyrzeczenia, czy to swieckie, czy przed oltarzem, bardzo powaznie, a dokola widze gromadne rozwody. A co smieszniejsze, rozwodza sie w przewadze ci, ktorzy obwiazani stula przyrzekali dopoki smierc ich nie rozlaczy. Zaczelam miec wrazenie, ze cywilni z wieksza rozwaga dobieraja partnerow od tych koscielnych, ze wlasnie koscielni czesciej sie rozwodza, bo im bardziej zalezy na samej ceremonii i weselu niz na rozwaznym doborze przyszlego malzonka. Moi rodzice tez nie mieli slubu koscielnego, wprawdzie glownie z przyczyn finansowych (malzenstwo studenckie), ale dotrwali razem do 60 rocznicy, podczas gdy wielu ich koscielnych znajomych dawno bylo po rozwodzie.

dokonczenie nastapi...
 

16 września 2021

Moze cos jest na rzeczy...

 ... z tymi zmianami w zyciu co siedem lat, a moze to jakas inna przyczyna, w kazdym razie w tym roku chyba po raz pierwszy w zyciu nie mam negatywnych relacji z wrzesniem. Do tej pory jak tylko wybrzmiewal pierwszy dzwonek (gdy dzwoneczek sie odezwie, biegniemy do szkolki, by sie uczyc i pracowac, pracowac jak pszczolki... bleee...), spadal mi na leb czarny ciezki jesienno-depresyjny woal i chocby temperatury oscylowaly na samym czubku termometru, slonce dawalo w nadmiarach, a liscie zielenily sie w najlepsze, dla mnie byla juz jesien, schylek, kraniec i smierc. Teraz sama zwracam uwage na zaprzyjaznionych blogach, ktore ledwie wspomna o zblizajacej sie jesieni, ze jaka jesien... przeciez mamy kalendarzowe w teorii, a pogodowe na pewno w praktyce LATO i bedzie ono trwalo, czy ktos chce, czy nie, do 23 wrzesnia, a moze dluzej. 
I chocby rano miala mi du*a marznac,  nie wloze dlugich spodni , skarpetek i zakrytych butow. Bo jest lato, butami na lato sa sandalki, a spodnie koncza mi sie za kolanem. Co prawda kazdego rana wstaje po ciemnosci, ktora trwa coraz dluzej i dopiero gdzies o wpol do siodmej niebo zaczyna niesmialo jasniec od wschodniej strony, a widno robi sie pol godziny pozniej, co rano musze z szyb samochodowych sciagac guma osiadla mgle, co rano odpalam w aucie ogrzewanie, bo tak jest po nocy wyziebione - to nadal trwam uparcie w lecie. I co mi zrobicie?
Skonczyl sie czas kwitnacych barwnie lak, laki zostaly juz jesiennie ogolone, bele siana zwiezione w specjalne miejsce i okryte folia, zeby nie mokly i nie gnily. Tym bardziej jaram sie rzadkimi jesiennymi kwiatkami, z ktorych znam i rozrozniam tylko wrotycze i nawlocie, a i to dopiero od niedawna. Nawlocie w tym roku oszalaly, jest ich wiecej niz bylo kiedykolwiek, zolci sie dokola, a pszczol i innych bzykadel na nich zatrzesienie. 
Wreszcie sie cos ruszylo w kwestii ginacych pszczol. Wysiewane sa kwiaty lakowe na miejskich trawnikach, podczas ich koszenia sa omijane. Na polach rolnicy poswiecaja jeden zagon tylko na kwiaty, najczesciej sa to koniczyny i sloneczniki, nikt ich nie zbiera, zostaja dla owadow, a pozniej dla ptakow. 
No coz, zostal jeszcze tydzien tego mojego lata, szkoda mi go, ale chyba po raz pierwszy nie dramatyzuje z tego powodu. Chyba sie starzeje...

Marcowa magia

     Pierwszej marcowej nocy wrozka Przedwiosenna przycupnela zmeczona na dachu jednego z domow w niewielkim miescie uniwersyteckim. W ostat...