... ostrzezen i przypominania o grasujacych wokol oszustach. I chociaz wszyscy niby teoretycznie wiedza, w godzinie X padaja ofiarami jak bezbronne naiwne dzieci. Oszusci bowiem sa w tym przypadku doskonalymi psychologami i do cna wykorzystuja moment zaskoczenia i szoku.
Moja znajoma jest kobieta wyksztalcona, madra i ostrozna, zna na pamiec wszystkie mozliwe triki oszustow, nie tylko w teorii, z mediow czy opowiadan, sama bowiem juz miala do czynienia z probami wyludzania pieniedzy, np. na policjanta. W Polsce te sztuczki tez sa dobrze znane, nawet niedawno Boguska pisala, ze chciano oszukac jej mame i wyludzic od niej kase. Metoda jest juz tak znana, ze KAZDY, do kogo te bandziory dzwonia, powinien od razu posylac ich do gazu, ale kiedy melduje sie przez telefon jakis "komisarz" i ostrzega, ze nazwisko odbiorcy tego telefonu znalazlo sie na liscie bandytow jako nastepne do okradzenia i ze trzeba niezwlocznie pozbyc sie z mieszkania rzeczy wartosciowych i pieniedzy, po ktore zglosi sie policjant, nie wszystkim wystarcza zdrowego rozsadku, zeby wysmiac dzwoniacego i kazac mu sie bujac. Przede wszystkim starsze osoby sa najczesciej pod wrazeniem rangi policyjnej i samego faktu, ze dzwoni policja. Duza czujnoscia wykazuja sie rowniez pracownicy bankow, kiedy nagle starsza osoba wpada wyplacac cala gotowke, ale tez nie zawsze, bo co ich obchodzi, co klient robi z wlasnymi pieniedzmi.
I wszystko jest niby jasne i oczywiste, coraz wiecej odbiorcow podobnych telefonow juz wie, zna i nie wpada w pulapki zastawiane przez przestepcow. Tym razem jednak zadzialal szok i smiertelny strach o dziecko, ktore wprawdzie jest juz po 50-tce, ale dla matki zawsze dzieckiem pozostanie. Jej corka jest dziennikarka, czesto wyjezdza, a tym razem byla sluzbowo we Francji. Na szczescie, jak sie pozniej okazalo.
Dzwoni telefon, znajoma odbiera i slyszy kobiecy glos, szlochajacy i rozhisteryzowany: "mialam wypadek, mialam wypadek". Jako ze jej corka czesto wypozycza samochody bedac w delegacji, skojarzenie przyszlo natychmiast. Ale jeszcze zaczela dopytywac, kto mowi. Osoba po drugiej stronie powtarzala wciaz to samo jak mantre, szlochajac przy tym dramatycznie, po czym dodala "przejechalam kogos na smierc". Znajoma w tym szoku zrobila cos najglupszego i spytala, czy to (powiedzmy) Roxana, podala imie corki, a tamta skwapliwie przytaknela. W tym samym momencie w sluchawce odezwal sie meski glos "tu policja, ta pani miala wypadek i ma klopoty". I tu znajomej wszystkie klepki nagle wskoczyly na swoje miejsce. Jak to policja i to niemiecka (mowiaca po niemiecku) we Francji? Heee??? I juz wskoczyla na modus totalnej nieufnosci, choc jeszcze pozostawala w modusie gigantycznego szoku, ze jej corce stalo sie cos zlego. Spytala tego niby-policjanta, czy moze jej cos blizej powiedziec, co sie wydarzylo. Ten odpowiedzial pytaniem, kim dla niej jest sprawczyni wypadku, na co odpowiedziala, ze daleka kuzynka. I tu facet oznajmil, ze w takim razie nie moze jej nic powiedziec, bo ochrona danych i sie rozlaczyl. No bo kto bedzie wykladal kase na ratowanie jakiejs kuzynki, dalsza rozmowa nie miala sensu.
W tej chwili ja zadzwonilam do jej drzwi, otworzyla mi zaplakana i tak roztrzesiona, ze mialam juz obawy, ze zejdzie z tych nerwow na serce. Niby wiedziala, ze padla ofiara proby wyludzenia, ale wciaz dzwonila do corki, ktora akurat w tamtej chwili nie odpowiadala. Uspokajalam ja, ze ostatnim, co jej corka zrobilaby po ewentualnym wypadku, byloby dzwonienie do niej, znajac jej stan zdrowia, predzej zadzwonilaby do ojca czy brata, jesli juz, a z pewnoscia nie chcialaby sie "wykupic" nawet po przejechaniu kogos na smierc. Niby docieralo, ale wciaz sie trzesla, ze corka nie odbiera telefonu. Wreszcie oddzwonila, a znajoma podczas opowiadania jej, co sie stalo, znow zaczela sie trzasc i plakac. Naprawde mialam obawy, czy przezyje ten dzien.
Ja juz przestaje sie dziwic, ze ludzie wpadaja w takie pulapki. Moge sobie swietnie wyobrazic, ze ja w podobnym przypadku dalabym sie oszukac, gdyby szlochajaca kobieta zadzwonila do mnie z informacja o tym, ze spowodowala wypadek. Mam przeciez trzy corki. I na tym wlasnie bazuja oszusci, efekt totalnego zaskoczenia, strach o najblizszych i chec natychmiastowego niesienia pomocy.
