Translate

04 listopada 2024

Brzydkie slowo POPULIZM

 Zaczne moze od skroconej definicji populizmu, bo gdyby ktos chcial dowiedziec sie wiecej i szerzej poznac temat, moze poczytac o tym w Wikipedii. W telegraficznym skrocie: "Populizm to styl polityczny, ktory przedstawia sie jako glos ludu przeciwko elitom, obiecujac szybkie i proste rozwiazania problemow spolecznych."
 Ostatnio glosno sie zrobilo o wzroscie popularnosci i znaczenia partii zwanych populistycznymi i wynikajacym z tego wielkim zagrozeniu demokracji w wielu panstwach, ktore ów populizm mialby dotknac. A z czego wlasciwie wyniknal tak drastyczny wzrost poparcia dla partii rzekomo populistycznych? Tak sam z siebie, bo spoleczenstwa wielu panstw, jak na komende, zaczely sie nudzic, demokracja zaczela im przeszkadzac? Czy swiat klasnal w rece i zakrzyknal "hop-siup zmiana dup? I ze dobrze to juz bylo, czas teraz, zeby bylo zle?" Pomyslcie, co jest przyczyna naglego skretu tylu spoleczenstw, takiego w-tyl-zwrotu od najlepszego znanego ustroju, jakim niby jest socjalizm, ku ocierajacemu sie o faszyzm, nazizm, rasizm i wszystko co najgorsze, prawoskretnemu kapitalizmowi. 
 Co chroni demokracje? Przede wszystkim sprawczosc. Ludzie musza miec poczucie, ze to od nich zalezy dobrostan panstwa i narodu, ze ich zdanie traktuje sie powaznie. Od dluzszego czasu jednakowoz szara mase traktuje sie jako dostarczycieli srodkow na zapewnienie dobrostanu przede wszystkim elitom rzadzacym,  potem zas na szastanie finansami przez te elity wedlug wlasnego uznania, zaniedbywanie obywateli, budzetowki, ochrony zdrowia i najpilniejszych panstwowych potrzeb na rzecz... no coz, glownie na rzecz przybylych ze swiata darmozjadow i przestepcow. A jakiekolwiek odglosy sprzeciwu kwitowane sa epitetami w stosunku do protestujacych, ze sa banda rasistow, faszystow i gowno warta sila robocza, bez prawa do stanowienia o tym, co dzieje sie z odbierana im polowa wyplaty. Malo tego, populistycznie obiecuje sie im zlote gory, fachowa sile robocza, ktora bedzie pracowac w pocie czola na ich emerytury, na te 48% dotychczasowej wyplaty. A po kilku latach dowiaduja sie, ze juz nie wystarczy pracowac do 67 lat, trzeba dodac jeszcze trzy i dalej sie oklamuje, ze to tylko dlatego, iz zyjemy coraz dluzej, choc przy takiej polityce pewnie zdechniemy zaraz po przejsciu na emeryture. Dlaczego musimy dluzej pracowac? No zeby wyzywic te sile robocza, ktora ani mysli pracowac na wlasne potrzeby, ze nie wspomne o emeryturach dla nas niewiernych. Za to strumien kolejnych setek tysiecy chetnych na zagniezdzenie sie w Ger-money czy amerykanskiej ziemi obiecanej, nie maleje, przeciwnie, coraz ich wiecej. I zeby to byl jedyny problem zwiazany z fala nielegalnej migracji, ale ci ludzie chca wiecej niz zapewnia im panstwo, a pracowac sie nie chce, wiec kradna, zabijaja, gwalca, ale nagle o tym mowic nie wolno, cenzura jest coraz ostrzejsza, policja coraz bardziej bezsilna, kaza im sie cackac z kolorowymi bandziorami, a ludziom, ich ofiarom, nie wolno sie bronic.
 No ale przeciez mamy demokracje (w tlumaczeniu: rzady ludu), ruszyl wiec lud do urn wyborczych, zeby tym sposobem wyrazic swoj sprzeciw przeciwko takiej niesprawiedliwosci. Co uslyszal wzamian? Ze jest banda faszyzujacych idiotow optujacych przeciw demokracji, ze nie zna sie na wznioslych ideologiach i trzyma z populistami. A w ogole to trzeba ukrocic te rosnaca popularnosc zlej partii, wiec poszedl wniosek o jej zdelegalizowanie. Ja juz kilkakrotnie przezylam wnioski do trybunalu o delegalizacje rzeczywiscie neonazistowskiej partii NPD, nie wyszlo, choc proby wciaz sa ponawiane. Od tego mamy te demokracje, zeby rzadzila partia, ktora wybierze wiekszosc elektoratu, chocby miala to byc partia nielubiana przez aktualnie rzadzacych. W przeciwnym razie nie bedzie mowy o demokracji, a ustroj zmieni sie w dyktature zielono-socjalistyczna. Przytocze tu fragment komentarza, na jaki trafilam na fb:
  "Przykład:
Jeśli jakiś polityk mówi, że da wszystkim po tysiąc złotych a gospodarka w żaden sposób na tym nie ucierpi, inflacja nie wzrośnie itd. a ma to na celu zdobycie szerokiego poparcia społecznego to JEST POPULISTĄ.
Jeżeli z kolei inny polityk mówi,że rozdawanie pieniędzy spowoduje inflację, dobrobyt bierze się z pracy a nie z socjalu itd. a tego typu narracja siłą rzeczy nie ma szerokiego poparcia społecznego to NIE JEST POPULISTĄ.
Tymczasem nie wiedzieć czemu to tego drugiego nazywa się populistą.
W zachodnim świecie, który jest bardzo mocno skierowanym na lewo to właśnie głoszenie haseł niepoprawnych i niepopularnych jest niepopulistyczne.(podkreslenie moje)
 Czyli np. w polskich realiach dużo bardziej populistyczne są PiS i PO ścigające się co kampanie o to, kto da więcej "pińcetplusów" niż taka konfa mówiąca, że trzeba to wstrzymać albo reformować."
Ten przyklad mozna przypasowac wszedzie, nie tylko w Polsce, trzeba jedynie zmienic nazwy partii i benefity, jakimi wabia swoj elektorat. Nam tutaj wmawia sie koniecznosc sprowadzania z calego swiata fachowcow majacych wzmacniac nasz system emerytalny, ktorzy w efekcie w wiekszosci laduja na zasilkach lub schodza na droge przestepstw, a nam w dalszym ciagu nie wolno zlego slowa na nich powiedziec, zeby nie zostac skatalogowanym jako rasista. Podobnie populistycznie poczynaja sobie zieloni, wszystko pod plaszczykiem dbalosci o srodowisko, a w efekcie swoimi nietrafionymi decyzjami to srodowisko jeszcze bardziej zanieczyszczaja, rujnujac przy okazji gospodarke i skarb panstwa. I jeszcze jeden cytat:
  "Populizm ma jasno określone znaczenie. Co najwyżej powinien być indywidualnie przypisywany co do "haseł populistycznych" bo są one inne w różnych krajach. To co w Niemczech może być populizmem np. w kwestiach imigranckich (ponieważ jest to powazny problem społeczny i na jego temacie można dużo zyskać) w Polsce już niekoniecznie. W Polsce tematu imigrantów rozpatrywanego z obojętnie jakiej strony nie można przypisać populizmowi,ponieważ dotyczy on na tą chwilę zapobieganiu jakiemuś potencjalnemu problemowi a nie rozwiązywaniu problemu obecnego na terenie RP."
 A ja wrecz uwielbiam schematyczne wypowiedzi znaffcuf z Polski na temat partii AfD, bo kiedys gdzies przeczytali, ze to partia faszystowska  i teraz powtarzaja to jak mantre, choc nigdy nie zapoznali sie z jej programem wyborczym, nigdy nie przeczytali tresci chocby jednej ich wypowiedzi, ale wiedza. Bo choc nie sa zwolennikami Kaczynskiego, jakis sens jego belkotu o zlych Niemcach dotarla do ich rzekomo swiatlych umyslow i juz tam zostala. Trumpa tez nie lubia, bo jest rudy, wysmarowany samoopalaczem i robi glupie miny i choc nigdy nie byli w USA, tez wiedza lepiej, co dla Amerykanow lepsze, a Kamala tak szczerze sie usmiecha i jest taka fajna. Z bezpiecznej Polski krytykuja Zydow, jakby zapomnieli albo w ogole nie wiedzieli, kto ten konflikt rozpetal. Mnie tez zal cywilow w Strefie Gazy i wszedzie tam, gdzie padaja bomby, ale na pewne zagadnienia trzeba patrzec z dystansu i z punktu widzenia obu stron, nie tylko jednej.
 Takie spojrzenie budzi watpliwosci, kto w tych konfliktach jest prawdziwym populista, a kto jedynie w definicji ekip trzymajacych wladze i chwiejace sie stolki pod wlasnymi tylkami.

02 listopada 2024

Scrolluje sobie

 Zeby nie myslec za duzo, choc to nielatwe, bo mysli klebia sie wbrew mojej woli niemyslenia albo zajecia umyslu czyms gównianie banalnym, byle wesolym, odmózdzajacym. Nie moge w takim stanie czytac ksiazek, bo mysli stale uciekaja mi w calkiem innym kierunku, czytam jedna strone kilka razy, a i tak nie wiem, o co chodzi, wiec ciskam ksiazke do kata, niech lezy i czeka na lepsze czasy, na lepszy stan mojego umyslu. Latam sobie po blogach, na krotkich wpisach jeszcze jestem w stanie sie skupic, nie czytam pseudo intelektualnych wykwitow, nie wiem po co w ogole pisanych, chyba zeby podniesc poziom samozachwytu. Na kilku blogach polityka, polska, niemiecka, swiatowa, czesto niezgodna z moimi pogladami, jakas bezmyslna czolobitnosc w stosunku do, nie boje sie uzyc sformulowania, przestepcow politycznych, niedouków, pólglówków, hipokrytów, klamców. Jakis taki kompletny brak obiektywizmu i wierzyc sie nie chce, ze te wszystkie farmazony pisane sa smiertelnie powaznie. Nie czytam dalej, nie mam wplywu na glupote i slepote innych, wiec po co mialabym sie niepotrzebnie denerwowac. 
 Scrolluje dalej, co rusz pokazuja mi sie na roznych platformach te same wiadomosci, te same sensacje, ktorych autorzy uznali, ze caly swiat jest ciekaw epidemii rozstan wsrod celebrytow. Bo oto Bozenka z Klanu (przypadkiem wiem, kto to jest, bo troche tego badziewia ogladalam) wygonila z domu meza i nawet nie wiem za co, bo lece po samych tytulach, nie chce mi sie klikac, zeby poznac prawde Bozenki. Podobnie nie tak dawno inna gwiazdka seriali, Kasia, ktora robila za gwiazde w Tancu z gwiazdami i tamze poznala swojego tanczacego meza, po krotkim czasie wdala sie w ognisty romans z kolega z pracy, mezowi rosly w tym czasie rogi, zas wiarolomna zona pojechala z kochasiem modlic sie do Jerozolimy. Internety trzesly sie swego czasu od wspolczucia pewnej gwiazdce, ktora meska gwiazdka zostawila na lodzie z brzuchem, choc przedtem falszywie brali slub, oczywiscie koscielny, a jakze. No ale nic nie przebije dramy, jaka serwuje ostatnio pewne nieslychanie bezczelne dziewcze z USA, ktore usiluje robic kariere rowniez w Polsce, zostawione na lodzie przez swojego milionera. Czymze bedzie teraz klula w oczy zazdrosne o dolarsy kolezanki ze starego kraju? Piec lat wytrzymala podobno w przemocowym zwiazku z facetem kolo 60-tki, czego sie nie robi dla zielonej waluty. Znow nie chce mi sie klikac i wdawac w szczegoly, wiec nie bardzo wiem, kto kogo pognal na drzewo, moge sie tylko domyslac. 
 Dlaczego o tym pisze. Bo wspolczesne dziewczyny nie certola sie, nie trzymaja jednych spodni, sa o niebo bardziej samodzielne i samostanowiace od kobiet z moich rocznikow. Moje rowiesniczki maja wiecej cierpliwosci, wytrzymalosci i jesli maz nie jest ewidentnie przemocowcem czy alkoholikiem, to one ciagna te zwiazki, choc sa w nich nieszczesliwe, niedoceniane, traktowane podmiotowo, bez naleznego szacunku. Jak ja. Czasem zazdroszcze tym celebrytkom, gwiazdkom, ze maja odwage, ale one sa jeszcze mlode, maja zycie przed soba, maja sile postawic wszystko na glowie, maja srodki na budowanie wlasnej egzystencji od nowa. A mnie wychowano, ze mam sie cieszyc tym, co mam, bo moze byc gorzej. Nie mam w sobie tej zylki ryzykanta, ktory bez dlugich przemyslen stawia wszystko na jedna karte i wie, ze moze byc tylko lepiej. Ja nie wiem, ja boje sie ryzykowac.

31 października 2024

Bardzo aktywna koncówka

 Wierzyc sie nie chce, dzisiaj jest ostatni dzien pazdziernika, od jutra zaczyna sie najxujowszy miesiac w roku, ktory najchetniej przespalabym snem przedzimowym. Choc moze stanie sie jakis cut-mjut i bedzie to miesiac pogodny, jak koncowka pazdziernika, bo ta byla nie tylko przepiekna wizualnie, calkiem tycjanowska, to dodatkowo sloneczna i niespotykanie ciepla.
 Weekend a wlasciwie nawet przedweekendzie spedzilam dosc aktywnie, w srode spacerowalysmy z corka, Toyka i chocholami nad Kiessee, dzieci szalaly na placu zabaw, my z Toyka troche sie nudzilysmy, ale w sumie bylo zabawnie i aktywnie.




 W czwartek corka namowila mnie, zebysmy wybraly sie z chocholami do cyrku, ktory rozlozyl swoj namiot na terenie szkoly na jej osiedlu, dziwnie jakos, bo normalnie miejsce cyrkow jest gdzies indziej. Bilety byly tez jakies takie tanie, w efekcie okazalo sie, ze w cyrku wystepowaly dzieci z tej osiedlowej szkoly, pod opieka i asekuracja prawdziwych cyrkowcow. Akcja byla zbierania srodkow na jakies zbozne cele, w sumie amatorszczyzna i nuda, ledwie wytrwalysmy do konca, ale mamy poczucie dobrego uczynku, bo czesc wplywow poszla na rzecz szkoly czy cus.


 W piatek pogoda byla jak marzenie, poszlysmy z Toyka na baaardzo dlugi spacer po Dransfelder Rampe, a bylo tak goraco, ze sie spocilam.



 Sobota od rana kusila bezchmurnym niebem, ale podobnie jak w piatek, ranek byl chlodny i dopiero po poludniu zrobilo sie tak cieplo, ze na spacer poszlam z krotkim rekawkiem i w sandalkach. Nie do wiary, pod koniec pazdziernika!



 Przed spacerem zdazylam jeszcze upiec chleb bez maki, bo podejrzalam na blogu Starej Jedzy, ze mozna bez drozdzy miec smaczny chleb. Mnie z drozdzami jest nie po drodze, bardzo nie po drodze. Bez wzgledu na to, jakie drozdze biore, suche czy swieze, bez wzgledu na to jak chucham i dmucham, wypiek wychodzi mi ZAWSZE plaski jak nalesnik. Zarzucilam wiec ciasta i inne drozdzowe wypieki, moge sie bez nich obejsc, za to postanowilam wyprobowac latwy i szybki przepis Doroty.



 No i nadeszla niedziela, pogoda od rana sie skiepscila, niebo bylo zasnute, a nawet lekko pomzylo, temperatura tez nie napawala szczegolnym optymizmem. Corka z chocholami wybierala sie do znajomych w podgetynskiej wiosce, gdzie tego dnia odbywala sie wyprzedaz garazowa u mieszkancow, zaproponowala mi, zebym pojechala z nimi, a ja cala chetna, byle sie wyrwac z domu. Tych jej znajomych tez juz znalam, on jest corki kolega z pracy, ona to Bialorusinka, ktora poznal jakos online, sprowadzil z jej synem z pierwszego zwiazku do Niemiec, a im urodzil sie tutaj wspolny chlopczyk mniej wiecej w wieku Juniora. Bardzo serdeczni ludzie, a Olga gotuje i piecze z zamilowaniem rozne pychoty, wiec byla smaczna wyzerka przed i po lazeniu po garazach we wsi. Do domu wrocilysmy poznym popoludniem.





 Moglo co prawda zostac tak pogodnie jeszcze do niedzieli, byloby przyjemniej, ale nie moge narzekac, wychodzilam sie do wypeku, nabylam sie z chocholami do drugiego wypeku. Czego chciec wiecej?
 A teraz WITAJ LISTOPADZIE, najbrzydszy z wszystkich dwunastu braci.

29 października 2024

Nie uwierzycie!

  W Berlinie jest ulica o nazwie Kantstraße, jest to dosc znaczaca ulica, jedna z glowniejszych, jest zabudowana pieknymi kamienicami, 4- lub 5-pietrowymi. Cztery lata temu na tejze ulicy, ktora do tego czasu byla ulica dwupasmowa, wyznaczono sciezke rowerowa. Nooo bardzo sie chwali taka dbalosc o zdrowie obywateli i czystosc srodowiska, trzeba wspierac transport rowerowy i juz. Teraz sytuacja wyglada nastepujaco: stoi kamienica, jest chodnik, jest sciezka dla rowerow, zaraz za nia pas do parkowania samochodow, jezdnia jednopasmowa, a na srodku ulicy plotek na podwyzszonym krawezniku. No WOW z przytupem, nie ma co narzekac, dla uzmyslowienia wklejam zrzut ze street view Googla:
 

 Tyle tylko, ze do tej sielanki wtracila sie straz pozarna, ktora podniosla alarm, bo sciezka rowerowa jest za waska, zeby pojazdy uprzywilejowane mogly podjechac w poblize domow, a z jezdni nie mozna uzyc drabin ratunkowych, bo nie siegna do mieszkan od trzeciego pietra w gore. A jest to prawny wymog w przypadku budynkow od jakiejs okreslonej wysokosci. Dwoch Niemcow z Berlina, o bardzo polsko brzmiacych nazwiskach, mianowicie radny okregu Charlottenburg Christoph Brzezinski (CDU) i sekretarz stanu d/s transportu Johannes Wieczorek (rowniez chrzescijanski demokrata) przerzucaja sie pismami, trwa goraca dyskusja na temat problemu, a sytuacja zagrazajaca w razie nieszczescia mieszkancom od trzeciego pietra w gore, na dlugosci calej ulicy, pozostaje nierozwiazana. Powazne zagrozenie zycia i zdrowia mieszkancow jest faktem, ale nikt nie jest w stanie znalezc jakiegos dobrego rozwiazania. Az wreszcie znalazl sie jakis geniusz, ktory widac w dziecinstwie wypadl z kolyski na glowke i zarzadzil: "Od 1 listopada zostanie wydany zakaz korzystania z dotknietych lokali mieszkalnych", co oznacza, ze najemcy czy wlasciciele nie beda mogli wchodzic do swoich mieszkan. Kumacie? Kilkaset lub nawet tysiace ludzi maja zostac zmuszeni do opuszczenia lokali, ktore od tego czasu beda staly puste (akurat! jestem pewna, ze zagniezdziliby sie tam jak nie migranci, to bezdomni) i niszczaly. A wszystko w imie dbalosci o srodowisko i wyznaczenia sciezki rowerowej.
 Tu mala dygresja. Deficyt mieszkan w Berlinie jest tak gigantyczny, ze na ogloszenie o mieszkaniu do wynajecia zglasza sie KILKUSET chetnych. Nie ma wiec najmniejszej mozliwosci, zeby ci wszyscy ludzie w krotkim czasie znalezli jakikolwiek inny lokal do zamieszkania. Pol biedy, jesli sa to lokatorzy wynajmujacy te mieszkania, ale co z wlascicielami? Ani zamieszkac samemu, ani wynajac komukolwiek, ani sprzedac. Niewyobrazalne straty finansowe, ktore kto pokryje?
 Okregowy parlamentarzysta Johannes Heyne (FDP) oskarza: "utworzenie sciezki rowerowej nie zostalo skoordynowane z okregiem, a spor toczy sie na plecach lokatorow, ktorym groza eksmisje, co powoduje niepewnosc i frustracje w zarzadzie". Heyne zarzuca brak odpowiedzialnosci radnemu dzielnicy, ze tolerowal lamanie prawa budowlanego i ze to niedopuszczalne, zeby wystawiac lokatorom zakaz uzytkowania.  Trzeba znalezc jakies rozwiazanie, dla mnie sprawa bylaby jasna jak slonce - likwidacja sciezki rowerowej, ale dla zielonych debili to nie do przejscia, latwiej (dla nich oczywiscie) wywalic lokatorow na bruk.
 A lokatorzy? Naturalnie boja sie bardzo, ze rzeczywiscie beda zmuszeni do wyprowadzki, choc wiekszosc z nich obiecuje, ze nie ruszy sie nawet na milimetr z domow, w ktorych mieszkaja od urodzenia, a ktore mieliby zostawic jedynie za sprawa niekompetencji lokalnych politykow. Zgodnym chorem mowia, ze to samobojczy strzal dla CDU. Zreszta ta sciezka rowerowa bardzo utrudnila ruch na ulicy, jest zdaniem lokatorow niepotrzebna i powinna zostac zlikwidowana.
 I co Wy na to? Zieloni z socjalistami juz doprowadzili ten kraj na skraj przepasci ekonomicznej, ten gnojowaty kanclerz, najgorszy od wszechczasow, obiecuje, ze ukroci swiadczenia socjalne, czyli odbierze tym, ktorzy i tak maja najmniej, a teraz partia chrzescijanska doprowadzila bardzo wielu mieszkancow stolicy do widma utraty dachu nad glowa. Mnie to wyglada prawie jak celowy sabotaz przeciwko panstwu i narodowi. A potem ta banda glupcow i niszczycieli nie moze wyjsc ze zdziwienia, ze partia AfD rosnie w sile i wyjscie widza w jej delegalizacji, zeby dalej mogli bezkarnie niszczyc panstwo i obywateli. 
 

27 października 2024

Durne niewiasty

 Slysze zewszad oburzone glosy kobiet, ze hanba, ze jakim prawem, ze za kobiety nikt nie powinien decydowac. Teraz sie oburzacie? Byl czas pomyslec i wyciagnac wnioski. Byl czas odwrocic sie od Waszych oprawcow, ale nie, Wy jak bezmyslne owce, co niedziela do kosciolka, ksiadz po koledzie, chrzczenie potomstwa, biale welony i awemarie przed oltarzem, a jak babcia odpali, to pakujecie klechom do kieszeni cale swoje oszczednosci, zeby raczyl pokropic trumne. Dzieci chrzcicie i posylacie na religie, nie zastanowiwszy sie, jak bardzo im szkodzicie i na jakie niebezpieczenstwa narazacie. Jeszcze sie glupio tlumaczycie, ze robicie to dla rodziny(!) i bo co ludzie powiedza albo ze jak dziecko dorosnie, to samo zadecyduje. Nie, to Wy za nie zadecydowalyscie, tym chrztem wypalilyscie pietno na ich czolach. Dlaczego nie pozostawicie im decyzji zaniechaniem chrztu, niech sie same swiadomie ochrzcza, kiedy dorosna. Dajecie sie zastraszyc kosciolowi, rodzinie, srodowisku, nie myslicie i nie decydujecie samodzielnie. Kosciol Was oglupia, jak oglupial Wasze matki, babki i prababki i jak bedzie oglupial Wasze dzieci i nastepne pokolenia. Zawladnie do konca Waszym zyciem, bedzie odbieral coraz wiecej praw, bo to lezy w jego interesie. Myslicie, ze wymuszenie zakazu skrobanek podyktowane zostalo troska o nienarodzone? Jesli tak myslicie, to juz Was zalatwili! Przeciez na takim potworku klecha moze podwojnie zarobic, kiedy go chrzci i zaraz potem kropi biala trumienke. Kasuje za miejsce na cmentarzu i wieloletni pacht. A co by mial po aborcji? Nic. Gdyby jeszcze kosciol angazowal sie w pomoc matkom dzieci uposledzonych, sprawa wygladalaby inaczej. Istnieja wprawdzie osrodki opieki prowadzone przez ksiezy czy zakonnice, ale jak prowadzone - mozna sie bylo dowiedziec albo z nakreconych z ukrycia filmikow, na ktorych sadystyczna zakonnica napier***ala po glowie ulomne dzieci, albo z reportazy z sal sadowych (np. slynna juz Bernadetta), albo ze "spowiedzi" na lozu smierci zwyrodnialego klechy, ktory z luboscia wspominal seksualne wykorzystywanie gluchych i niewidomych chlopcow, gdzie jednemu prawie zlamal pracie. "Bog mi wybaczy" - moze, bo ten ich bog jest nie lada kanalia dopuszczajac do tych zdarzen.  
 To kosciol jest Waszym oprawca, to kosciol naciskal na politykow, zeby zmienili i tak juz restrykcyjna ustawe antyaborcyjna, to w interesie kosciola lezy upodlanie kobiet, ktorych klechy sie po prostu boja. Kiedys rozprawiano sie z niepokornymi oskarzeniem o czary i paleniem na stosach, teraz upodla sie je w bardziej wyrafinowany sposob. Cos za cos. Polscy rzadzacy politycy daja kosciolowi wszystko, czego zazada, odebrawszy to jego wiernym owieczkom, kosciol zas daje wzamian polityczne poparcie. Skad w internetach tyle zebraniny na rzecz tych ochrzczonych, a dzisiaj chorych istot? Ano stad, ze odebrano srodki na ich leczenie i sprezentowano klechom na jeszcze bardziej wypasione auta i plebanie, na orgie na plebaniach, narkotyki, viagry i platna milosc plci obojga. Zawsze kiedy widze te blagania o skladki na leczenie dziecka, mam ochote spytac, czy dziecko bylo ochrzczone, bo jesli tak, to niech prosza o pomoc tam, gdzie srodki na leczenie zostaly bezposrednio skierowane. Nie wiem, czy ci rodzice sa tak glupi, ze nie widza zwiazku przyczynowo-skutkowego niemoznosci leczenia ich dzieci i jeszcze prosza o modlitwe.
Tak wiec lekko mnie smieszy i dziwi to wielkie oburzenie polskich kobiet na wiesc o zaostrzeniu juz i tak restrykcyjnej ustawy aborcyjnej, kiedy wiekszosc z nich sama przylozyla do tego reke. I nadal przyklada. Nie musze daleko szukac, mam kuzynke po studiach, niepraktykujaca, choc ochrzczona, ze slubem koscielnym, ale wtedy to byly inne czasy i inny kosciol, moze za sprawa komuny, ktora trzymala klechy krotko za pysk, nie pozwalala mieszac sie do polityki. Corka owej kuzynki wyszla za maz dopiero majac dwoje dzieci, cywilnie jedynie. Dzieci oczywiscie nie ochrzczone. Kuzynka rwie wlosy z glowy, no bo jak to, niechby ochrzcila, a potem niech dzieci wybiora wlasna droge. I nie przemawia do niej, ze chrzest, indoktrynacja religijna, spowiedzi, komunie, bierzmowania to wybor dokonany przez rodzicow, nie przez dzieci, to przyszle klopoty z apostazjami, chamstwem proboszczow itp. A tak droga przed nimi otwarta, beda chcialy byc religijne, niech podejma taka decyzje samodzielnie po dojsciu do pelnoletnosci, niech poddaja sie tym wszystkim idiotycznym ceremonialom, ale juz na wlasna reke i swiadomie. Moje wnuki nie sa ochrzczone, co mnie bardzo cieszy, moja mama nie zyczy sobie pogrzebu katolickiego, co cieszy mnie jeszcze bardziej. Na moja rodzine ci zwyrodnialcy nie beda miec zadnego zlego wplywu.

25 października 2024

Cios...

 ... w chrzescijanskie tradycje i swietosc - oto jak kler histerycznie reaguje na dzieciece przebieranki podczas halloween. Bo klechy nienawidza, kiedy ludzie sie raduja, ta ich religia polega na zamartwianiu sie, waleniu w klate i powtarzaniu monotonnie mea culpa, calkowitemu zrezygnowaniu z dobr doczesnych (najlepiej oczywiscie na rzecz kosciola, zeby katabasom wystarczalo na prostytutki plci wszelakiej i orgie na dragach w zaciszu domow parafialnych) i nadziei na wieczne zbawienie. Nalezy stale prezentowac odpowiednio zwisly nastroj, bo wszelkie przejawy radosci nie licuja z grzesznym zyciem doczesnym. Dzieciom od przedszkola laduje sie do glowek, ze sa nic nie warte, a Jezusek przez nie powiesil sie na krzyzu, potem zapedza sie je zbyt wczesnie do spowiedzi i o ile mlody czlowiek w miedzyczasie nie zmadrzeje na tyle, zeby sie wymiksowac z tej przestepczej organizacji, tak pozostanie w niej do samej smierci, ponury, nienawistny, bojacy sie okazac radosc, krytykujacy wszelkie przejawy radosci, zakazujacy ksiazek o czarodziejach, kotka srajacego tecza czy jednorozca, nie wspominajac o przebierankach na halloween. Nie kochajacym  i nie bedacy kochanym, ot, pozostajacy tylko polskim katolikiem. Kosciol wychodzi z siebie, zeby przymusic  nie tylko wlasnych wiernych, ale najlepiej wszystkich, do tanczenia na ich gwizdek. Wtracaja sie juz do wszystkiego, usiluja nawet dyktowac ludziom, jakie znicze i kwiaty moga kupowac do polozenia na grobach. A wsrod wiernych i niewiernych zaczyna sie paniczne latanie z wiaderkami po cmentarzach i placz w mediach spolecznosciowych, ze wszystko takie drogie. Bo przeciez trzeba wykupic pól sklepu, zeby sie pokazac, trzeba objechac pól Polski, z kazdym zjesc, a co wazniejsze, napic sie i znow akcja ZNICZ poda smutne statystyki wypadkow, kierowcow pod wplywem i ofiar corocznego cmentarnego szalenstwa.
 U nas to normalny dzien pracy, a ja moze nawet wybiore sie gdzies na spacer na cmentarz, jesli pogoda dopisze. W ubiegla niedziele wybralysmy sie z corkami i ich dziecmi na odpust do wioski lezacej niedaleko naszego poprzedniego miejsca zamieszkania. Nazywam to odpustem, choc to wlasciwie z kosciolem niewiele ma wspolnego, to takie popularne w Niemczech swietowanie, cos w rodzaju pozegnania lata, dozynek i jarmarku organizowanych przez lokalna ochotnicza straz pozarna w jednym. Sa karuzele, strzelnice, jarmarczne jedzenie, a wszystko przesadnie drogie i muzyka za glosna. Ale dla mnie to w sumie przyjemna odskocznia od codziennosci i okazja pobycia z wnukami i ich porozpieszczania. Milo bylo spotkac syna naszej bylej sasiadki, niegdys drobnego chlopczyka, ktory chodzil z nasza najmlodsza corka na plywalnie, a obecnie chlopa o posturze niedzwiedzia i wzroscie podchodzacym pod dwa metry, ojca trojga dzieci. Spotkalysmy tez dawne kolezanki moich corek w otoczeniu ich dzieci, wszystkich ich znam od przedszkola, a teraz to stateczni dorosli ludzie. I tylko my wiecznie mlodzi :)))

Hexa akrobatka

Gapcio na burakach

Hexa oczywiscie tez na szczycie

Zachwyt miejskich dzieci kurami

Gapcio snajper

Kiczowate karuzele

Matki tez poszly w tango i mialy ubaw

Nie zabraklo pani w tradycyjnym trachcie

 A na koniec przez wioske przeszla mala lokalna orkiestra deta, a ludzie wyglupiali sie na ulicy. Te male spolecznosci z wiosek i malych miasteczek potrafia cudnie sie bawic przy okazji takich wlasnie imprez.


 
I to by bylo na tyle.

23 października 2024

Pomalutku do przodu

 Czasem warto poczytac cudze blogi, bo zdarza sie, ze powoduja u czlowieka natchnienie i motywuja do czynow wielkich. Chwalila sie Teatralna, ktora ma w chalupie w pip garderob, schowkow, pawlaczy, kanciap, obór, strychow i innych pozytecznych miejsc, w ktorych mozna upchnac wszystko, ze nawet one, te schowki, wreszcie sie zapelnily. Po dach. I zamiast sie rekonwalescentowac w spokoju, Teatralna zabrala sie do roboty w odgruzowywaniu tychze. Tak mnie to natchnelo, ze zajrzalam do swojej szafy i tez kilka nienoszonych klamotow wyladowalo w worku, a ten zaraz odnioslam do auta, gdzie juz czekaly inne worki, ale nie moje. Pomagam bowiem troche tej znajomej, ktorej maz niedawno zmarl i przy okazji zabieram autem wory jego ubran, bo placowka czerwonego krzyza jest niedaleko mnie, wiec mam jakby po drodze. Tyle tylko, ze dni i godziny otwarcia sa takie dziwne, ze nie zawsze zdazam i tak je woze czasem tygodniami.
 Odkad wprowadzila sie do nas mama, zrobilo sie jeszcze ciasniej, dotad nasze kurtki, posciel i reczniki mialy miejsce w jej szafie, po wprowadzce musielismy je upchnac w naszej szafie sypialnianej. Do piwnicy wynosze tylko grube kurtki zimowe, bo one juz sie nie mieszcza, na reczniki mam poleczke w lazience, posciel mam w swojej czesci szafy. I tak sie tej poscieli przygladalam, ze tyle jej mam, a uzywam niewiele, mam swoje ulubione zestawy, reszta lezy. Wypad zatem! Mam tez taka, ktora lubie, ale ona ma jeden feler, koldra zsuwa sie w poszewce do tylu i nad ranem jestem zakryta tylko poszewka. Zal mi bylo, bo posciel lubie, ale nadszedl czas rozstania, wygodne spanie jest dla mnie wazniejsze, posciel zapakowalam do worka, bo jest w bardzo dobrym stanie, niech kto inny sie z nia meczy. No ale w takim ukladzie zostalam bez jednej zmiany poscieli zimowej, zostawilam sobie dwie zmiany letnie i mialam dwie zimowe, a mam tylko jedna. No to sobie zamowilam nowa, flanelowa, czarna z kwietnymi akcentami, a do niej czarne przescieradla. A co! Kto bogatemu zabroni. Slubny najpierw troche zgrzytal, ze czarna, ale teraz mu sie podoba, bo milusia w dotyku i naprawde ladna. 
 Ja w ogole mam w stosunku do poscieli specjalne wymagania, nie lubie tych takich typowych wzorkow poscielowych, moje wymogi co do wygladu poscieli sa specyficzne i nielatwo mi znalezc cos, co mnie od razu zachwyci. Poza tym lubie posciel ciemna, choc ta moja letnia z kory jest zolta jak srodek jajka, ale przynajmniej gladka, bez zadnych poscielowych wzorkow, ktorych nie trawie. W ogole wzornictwo wyrobow poscielowych jest moim zdaniem psu o kant tylka rozbic. Bardzo trudno o naprawde ladny dizajn, a jak juz sie trafia, to jest to na ogol twor jakiegos kreatora mody i kosztuje majatek. Podobnie nie lubie recznikow we wzorki , szczegolnie w te takie typowo recznikowe. Mnie w ogole nielatwo zadowolic.
 Z calkiem innej beczki. Taka mnie naszla refleksja, ze na drogach jest coraz bardziej niebezpiecznie. Jakosc ksztalcenia kierowcow to jakis kabaret, szczegolnie w panstwach bylego bloku wschodniego. Liczba wypadkow drastycznie wzrosla, odkad po niemieckich autostradach woza sie auta z calej unii. Ludzie nie umieja jezdzic, nie radza sobie z arteriami, na ktorych nie ma ograniczenia szybkosci i po ktorych poruszaja sie naprawde szybkie pojazdy. Poza tym modne stalo sie jezdzenie po zazyciu roznych nielegalnych substancji, niekoniecznie alkoholu. Bardzo niebezpieczne sa ciezarowki, ich kierowcom niewiele moze sie stac, za to dla innych to maszyny do zabijania, czego przykladem byl niedawny karambol na gdynskiej obwodnicy. U nas to samo, wciaz grozne wypadki na niedalekiej "siodemce", ktore czesto powodowane sa wlasnie przez obcych kierowcow ciezarowek. I tak czeste kontrole na drogach powoli eliminuja gruchoty, w ktorych przez podloge widac asfalt, a tarcze hamulcowe starte sa na platek, ale cudzoziemscy spedytorzy i tak probuja, przy czym kierowcy pracuja w nadgodzinach i czesto ratuja sie niedozwolona chemia, zeby wytrzymac prowadzenie pojazdu. Policja nie jest w stanie wylapac wszystkich.
 I na koniec kilka migawek z poniedzialkowego spaceru, pogoda byla ogolnie dobra, choc czasem troche sie chmurzylo, ale dobrze spacerowalo sie przy 20°C. Gesi zbieraja sie na jeziorku, pewnie niedlugo beda odlatywac, za to na zimowisko przylecialy kormorany. Ogolnie jest bardzo tycjanowsko.




















 Te kwiatki, owady i motylki, ktore widzialam, a ktorych nie udalo mi sie sfocic, wcale nie sugeruja, ze tuz za progiem czai sie listopad.

Marcowa magia

     Pierwszej marcowej nocy wrozka Przedwiosenna przycupnela zmeczona na dachu jednego z domow w niewielkim miescie uniwersyteckim. W ostat...