Zaczne moze od skroconej definicji populizmu, bo gdyby ktos chcial dowiedziec sie wiecej i szerzej poznac temat, moze poczytac o tym w Wikipedii. W telegraficznym skrocie: "Populizm to styl polityczny, ktory przedstawia sie jako glos ludu przeciwko elitom, obiecujac szybkie i proste rozwiazania problemow spolecznych."
Ostatnio glosno sie zrobilo o wzroscie popularnosci i znaczenia partii zwanych populistycznymi i wynikajacym z tego wielkim zagrozeniu demokracji w wielu panstwach, ktore ów populizm mialby dotknac. A z czego wlasciwie wyniknal tak drastyczny wzrost poparcia dla partii rzekomo populistycznych? Tak sam z siebie, bo spoleczenstwa wielu panstw, jak na komende, zaczely sie nudzic, demokracja zaczela im przeszkadzac? Czy swiat klasnal w rece i zakrzyknal "hop-siup zmiana dup? I ze dobrze to juz bylo, czas teraz, zeby bylo zle?" Pomyslcie, co jest przyczyna naglego skretu tylu spoleczenstw, takiego w-tyl-zwrotu od najlepszego znanego ustroju, jakim niby jest socjalizm, ku ocierajacemu sie o faszyzm, nazizm, rasizm i wszystko co najgorsze, prawoskretnemu kapitalizmowi.
Co chroni demokracje? Przede wszystkim sprawczosc. Ludzie musza miec poczucie, ze to od nich zalezy dobrostan panstwa i narodu, ze ich zdanie traktuje sie powaznie. Od dluzszego czasu jednakowoz szara mase traktuje sie jako dostarczycieli srodkow na zapewnienie dobrostanu przede wszystkim elitom rzadzacym, potem zas na szastanie finansami przez te elity wedlug wlasnego uznania, zaniedbywanie obywateli, budzetowki, ochrony zdrowia i najpilniejszych panstwowych potrzeb na rzecz... no coz, glownie na rzecz przybylych ze swiata darmozjadow i przestepcow. A jakiekolwiek odglosy sprzeciwu kwitowane sa epitetami w stosunku do protestujacych, ze sa banda rasistow, faszystow i gowno warta sila robocza, bez prawa do stanowienia o tym, co dzieje sie z odbierana im polowa wyplaty. Malo tego, populistycznie obiecuje sie im zlote gory, fachowa sile robocza, ktora bedzie pracowac w pocie czola na ich emerytury, na te 48% dotychczasowej wyplaty. A po kilku latach dowiaduja sie, ze juz nie wystarczy pracowac do 67 lat, trzeba dodac jeszcze trzy i dalej sie oklamuje, ze to tylko dlatego, iz zyjemy coraz dluzej, choc przy takiej polityce pewnie zdechniemy zaraz po przejsciu na emeryture. Dlaczego musimy dluzej pracowac? No zeby wyzywic te sile robocza, ktora ani mysli pracowac na wlasne potrzeby, ze nie wspomne o emeryturach dla nas niewiernych. Za to strumien kolejnych setek tysiecy chetnych na zagniezdzenie sie w Ger-money czy amerykanskiej ziemi obiecanej, nie maleje, przeciwnie, coraz ich wiecej. I zeby to byl jedyny problem zwiazany z fala nielegalnej migracji, ale ci ludzie chca wiecej niz zapewnia im panstwo, a pracowac sie nie chce, wiec kradna, zabijaja, gwalca, ale nagle o tym mowic nie wolno, cenzura jest coraz ostrzejsza, policja coraz bardziej bezsilna, kaza im sie cackac z kolorowymi bandziorami, a ludziom, ich ofiarom, nie wolno sie bronic.
No ale przeciez mamy demokracje (w tlumaczeniu: rzady ludu), ruszyl wiec lud do urn wyborczych, zeby tym sposobem wyrazic swoj sprzeciw przeciwko takiej niesprawiedliwosci. Co uslyszal wzamian? Ze jest banda faszyzujacych idiotow optujacych przeciw demokracji, ze nie zna sie na wznioslych ideologiach i trzyma z populistami. A w ogole to trzeba ukrocic te rosnaca popularnosc zlej partii, wiec poszedl wniosek o jej zdelegalizowanie. Ja juz kilkakrotnie przezylam wnioski do trybunalu o delegalizacje rzeczywiscie neonazistowskiej partii NPD, nie wyszlo, choc proby wciaz sa ponawiane. Od tego mamy te demokracje, zeby rzadzila partia, ktora wybierze wiekszosc elektoratu, chocby miala to byc partia nielubiana przez aktualnie rzadzacych. W przeciwnym razie nie bedzie mowy o demokracji, a ustroj zmieni sie w dyktature zielono-socjalistyczna. Przytocze tu fragment komentarza, na jaki trafilam na fb:
"Przykład:
Jeśli
jakiś polityk mówi, że da wszystkim po tysiąc złotych a gospodarka w
żaden sposób na tym nie ucierpi, inflacja nie wzrośnie itd. a ma to na
celu zdobycie szerokiego poparcia społecznego to JEST POPULISTĄ.
Jeżeli
z kolei inny polityk mówi,że rozdawanie pieniędzy spowoduje inflację,
dobrobyt bierze się z pracy a nie z socjalu itd. a tego typu narracja
siłą rzeczy nie ma szerokiego poparcia społecznego to NIE JEST
POPULISTĄ.
Tymczasem nie wiedzieć czemu to tego drugiego nazywa się populistą.
W
zachodnim świecie, który jest bardzo mocno skierowanym na lewo to
właśnie głoszenie haseł niepoprawnych i niepopularnych jest
niepopulistyczne.(podkreslenie moje)
Czyli
np. w polskich realiach dużo bardziej populistyczne są PiS i PO
ścigające się co kampanie o to, kto da więcej "pińcetplusów" niż taka
konfa mówiąca, że trzeba to wstrzymać albo reformować."
Ten przyklad mozna przypasowac wszedzie, nie tylko w Polsce, trzeba jedynie zmienic nazwy partii i benefity, jakimi wabia swoj elektorat. Nam tutaj wmawia sie koniecznosc sprowadzania z calego swiata fachowcow majacych wzmacniac nasz system emerytalny, ktorzy w efekcie w wiekszosci laduja na zasilkach lub schodza na droge przestepstw, a nam w dalszym ciagu nie wolno zlego slowa na nich powiedziec, zeby nie zostac skatalogowanym jako rasista. Podobnie populistycznie poczynaja sobie zieloni, wszystko pod plaszczykiem dbalosci o srodowisko, a w efekcie swoimi nietrafionymi decyzjami to srodowisko jeszcze bardziej zanieczyszczaja, rujnujac przy okazji gospodarke i skarb panstwa. I jeszcze jeden cytat:
"Populizm
ma jasno określone znaczenie. Co najwyżej powinien być indywidualnie
przypisywany co do "haseł populistycznych" bo są one inne w różnych
krajach. To co w Niemczech może być populizmem np. w kwestiach
imigranckich (ponieważ jest
to powazny problem społeczny i na jego temacie można dużo zyskać) w
Polsce już niekoniecznie. W Polsce tematu imigrantów rozpatrywanego z
obojętnie jakiej strony nie można przypisać populizmowi,ponieważ dotyczy
on na tą chwilę zapobieganiu jakiemuś potencjalnemu problemowi a nie
rozwiązywaniu problemu obecnego na terenie RP."
A ja wrecz uwielbiam schematyczne wypowiedzi znaffcuf z Polski na temat partii AfD, bo kiedys gdzies przeczytali, ze to partia faszystowska i teraz powtarzaja to jak mantre, choc nigdy nie zapoznali sie z jej programem wyborczym, nigdy nie przeczytali tresci chocby jednej ich wypowiedzi, ale wiedza. Bo choc nie sa zwolennikami Kaczynskiego, jakis sens jego belkotu o zlych Niemcach dotarla do ich rzekomo swiatlych umyslow i juz tam zostala. Trumpa tez nie lubia, bo jest rudy, wysmarowany samoopalaczem i robi glupie miny i choc nigdy nie byli w USA, tez wiedza lepiej, co dla Amerykanow lepsze, a Kamala tak szczerze sie usmiecha i jest taka fajna. Z bezpiecznej Polski krytykuja Zydow, jakby zapomnieli albo w ogole nie wiedzieli, kto ten konflikt rozpetal. Mnie tez zal cywilow w Strefie Gazy i wszedzie tam, gdzie padaja bomby, ale na pewne zagadnienia trzeba patrzec z dystansu i z punktu widzenia obu stron, nie tylko jednej.
Takie spojrzenie budzi watpliwosci, kto w tych konfliktach jest prawdziwym populista, a kto jedynie w definicji ekip trzymajacych wladze i chwiejace sie stolki pod wlasnymi tylkami.








































