Translate

28 kwietnia 2025

Dynamit na kolach

 Moge Wam juz zdradzic, co to za rodzinna impreza miala miejsce wlasnie wczoraj, wprawdzie nie caly komplet bral w niej udzial, tylko meska czesc, ale bylismy z chlopakami na pokazie o nazwie jak w tytule posta. Zeby bylo wiadomo, o co chodzi, wkleje film z yt z tejze imprezy, ale w innym miescie i w innym czasie.
 

  U nas odbywala sie ona na tym samym parkingu przy centrum handlowym, na ktorym mama chocholow trzy tygodnie temu sprzedawala na pchlim targu. Bo jak wiadomo, w niedziele parking jest wolny, sklepy pozamykane. Gdzies rok temu bylysmy z corka i chocholami na pchlim targu i w tym czasie odbywaly sie tam wlasnie wystepy kaskaderskie i tych monstertruckow na gigantycznych kolach, ale jedyne, co z daleka moglysmy zobaczyc, to zrzucenie auta z wysokiego dzwigu. Wtedy postanowilysmy, ze w nastepnym roku trzeba bedzie zabrac dzieciaki na te wystepy. Ale bilety byly tak drogie, ze poprzestalysmy na chlopakach. Oczywiscie Hexa probowala protestowac, ale szybko przypomnialam jej, ze kiedy byla ze mna w Polsce, nie troszczyla sie, ze brat nie pojechal. To wystarczylo. A Zoska jest jeszcze na tyle mala, ze takie rzeczy ja nie interesuja. 

 Najwieksze zainteresowanie wykazuje Junior, tez to jest takim fanem motoryzacji, ze nie wiem, calkiem jak jego ojciec. Ma tych autek zabawkowych cale krocie, od malenkich resoraczkow po wieksze zdalnie sterowane, a u ojca ma prawdziwy dzieciecy samochod, ktorym moze sam jezdzic (sterowany zdalnie przez rodzica). Gapcio jest wprawdzie troche mniej zakrecony, ale tez. Stanelo wiec na tym, ze biore chlopakow, a z dziewczynami wybierzemy sie kiedys gdzie indziej. 

 Jako ze przedstawienie zaczynalo sie o 11.00, a parking jest zajety, to musielismy wybrac sie tam z domu pieszo, a rano zawsze jest malo czasu, bo sniadanie i inne cuda, zarzadzilam wiec, ze chlopaki beda spali u mnie, zebym nie musiala jeszcze ich zbierac po calym miescie, bo corki mieszkaja w jego dwoch przeciwleglych dzielnicach. Do tego jeszcze miejsca sa nienumerowane i kto pierwszy, ten wygrany i znajdzie sobie lepsza lokalizacje do ogladania, wiec trzeba bylo pojsc na plac znacznie wczesniej. Pokoj goscinny jest, jak wiadomo, zajety przez mame, wiec z nocowaniem kogokolwiek oprocz nas jest problem. Jeden, ten mniejszy problem spal z nami posrodku, wszyscy w czworke, a nawet momentami w piatke sie zmiescilismy i wyspalismy. Toyka bowiem spi z nami, a czasem zdarza sie, ze i Bulka przytuli do nas swoj chudy tyleczek. Gapcio zmiescil sie na sofie, choc nie jest ona chocby w najmniejszym stopniu przystosowana do spania. Jedna noc mozna sie przemeczyc. 
Kilka zdjec dla Was:
 







  A bapcia miala bardzo okolicznosciowy t-shirt:
 

 

26 kwietnia 2025

Im silniejsza dyktatura, tym mocniejsza cenzura

  

 Brytyjski magazyn informacyjny The Economist, czytany przez decydentow na calym swiecie, bije na alarm: wolnosc slowa w Niemczech jest coraz bardziej zagrozona, poprzez prawa, orzeczenia i nieradzenie sobie politykow z krytyka, co budzi uzasadnione obawy i watpliwosci liberalnej demokracji. Raz juz pisalam o glosnej akcji policyjnej w zwiazku z "obrazeniem majestatu" tego buca od zielonych, ktory byl wicekanclerzem. Bylo tez kilka innych mniejszych zdarzen, jakby policja nie miala nic lepszego do roboty jak ganianie po internetach za satyrykami, ktorzy wysmiewaja zlych politykow. Teraz jednak znow jedna z nadetych babusow z ekipy rzadzacej nie wytrzymala i ... ale od poczatku.
 

  Poszlo o to zdjecie, ktore w mediach spolecznosciowych zamiescil publicysta David Bendels (na zdjeciu po lewej). Zamazany przeze mnie napis glosil: "Nienawidze wolnosci slowa!", a kartke z tymze napisem trzyma nie kto inny jak opisywana przeze mnie niejednokrotnie ministerka spraw wewnetrznych, Faeser. No sami powiedzcie, czy taki napis w jakikolwiek sposob obraza? Umniejsza? Zwlaszcza, ze byl w pelni zgodny z prawda i chyba wlasnie dlatego ta niewiasta zglosila sprawe w prokuraturze. 

 Od dawna trwaja debaty nad usunieciem z kodeksu karnego nieslawnego paragrafu 188 - w skrocie chodzi wlasnie o obraze "majestatu", czyli obecnych niedouczonych nadetych politykow majacych cieple i dobrze platne posadki finansowane przez podatnikow. Jednak poki co takie niedorobione ale nadete do granic osobniki moga sobie nim dowolnie zonglowac. Sad rejonowy w Bambergu skazal Bendelsa na kare wiezienia w zawieszeniu, wysoka grzywne i koniecznosc przeproszenia osoby, ktorej sola w oku jest wolnosc slowa, w publicznych mediach. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, Bendels zapowiedzial odwolania i uzycie wszystkich mozliwych srodkow, zeby mogl dalej, jak kazdy dziennikarz, uzywac satyry do publikowania swojego zdania, ktore w zaden sposob nie obraza osoby krytykowanej, za to jest rzeczowa krytyka jej braku kompetencji.
 
 The Economist wypowiedzial sie, ze tego typu zmanipulowane zdjecia sa czyms absolutnie normalnym w mediach spolecznosciowych. Oczywiscie caly ten skandal doprowadzil do szerokiego rozpowszechnienia tegoz obrazka i zainspirowal armie amatorskich satyrykow do tworzenia kolejnych, czesto niesmacznych, montazy i przerobek. Musze tu dodac, ze niemiecka konstytucja gwarantuje wolnosc wypowiedzi i rozpowszechniania pogladow (wyraznie: w tym w formie wizualnej). The Economist podkresla zly trend i krytycznie podkresla zmiany prawne, jakie nastapily w ostatnich latach w Niemczech. Porozumienie rzadowe nowej koalicji przewiduje wzmocnienie organu regulacyjnego do zwalczania "rozpowszechniania falszywych twierdzen faktycznych", co oczywiscie mozna sobie dowolnie definiowac, odpowiednio do przekonan tych, ktorzy maja wladze w reku.
 
 Czlonek Bundestagu z ramienia AfD z Dortmundu, jednoczesnie prawnik, Matthias Helferich wniosl do bamberskiej prokuratury oskarzenie wobec sedziego okregowego z Bambergu, Martina Waschnera,  pod zarzutem naginania prawa i utrudniania wymiarowi sprawiedliwosci, na podstawie art. 339 kodeksu karnego (StGB). Pewnie nic z tego nie wyniknie, bo sedziowie chronieni sa immunitetami i w zalozeniu maja byc niezawisli, wiec pewnie nikt nic mu nie zrobi, ale smrodek sie rozejdzie, co moze skloni innych sedziow do zastanowienia sie, czy wydawac wyroki niezgodne z konstytucja.
 

 

24 kwietnia 2025

Qrde no!

 W styczniu minelo juz 16 lat, odkad tu zamieszkalismy. Sila rzeczy zna sie lokalnych psiarzy, bo zawsze byl u nas jakis pies, zna sie samochodziarzy, bo albo cos sie komus pozycza, albo od kogos, gada sie podczas porannych zimowych skrobanek czy odkurzania, mycia szyb. Slubny wciaz gdzies lazi, wiec z widzenia zna wszystkich tak samo walesajacych sie jak on. Mieszka tu tez kilka polskich rodzin, wiec sila rzeczy gada sie z nimi o przyslowiowej du*ie Maryni.
 
 Jadzia mieszkala  w sasiedniej klatce schodowej, mala, szczuplutka o przyjemnej cieplej twarzy. Mieszkaly we dwie z mama, ktora Jadzia sie od wielu lat opiekowala. Mama Jadzi przed ok. 20 laty zaczela chorowac na demencje, klasyk, najpierw bylo "zapominanie", otepienie, agresja, krzyki z balkonu o pomoc, ucieczki z domu i giniecie. Potem zaczelo sie na powaznie, choroba zaatakowala uklad ruchowy, mowe, fizjologie, pozniej zaszla koniecznosc odzywiania sztucznego, bo mama nie umiala juz nawet polykac. Na szczescie tutejszy system ubezpieczen zdrowotnych ma do zaoferowania wiele mozliwosci, poczawszy od miejsca w domu opieki, a zakonczywszy na "pensji" dla opiekuna rodzinnego, plus wiele udogodnien, pieluchy, urzadzenia, srodki opatrunkowe itp. 
 
 Mama Jadzi juz tylko wegetowala, zero kontaktu, ale organizm byl tak silny, ze zyla wbrew i na przekor calemu swiatu. Jadzia miala wprawdzie wiecej oddechu, bo mogla juz mame zostawic sama, bez ryzyka ucieczki czy wzywania policji przez zatroskanych sasiadow. Nieraz rozmawialysmy, ja wciaz podziwialam jej sile i energie, optymizm i dobry humor. Sporo dowiedzialam sie od niej, kiedy nadeszla pora opieki nad moja mama. Jadzia wielokrotnie zapraszala mnie do siebie na jakas kawe, ale albo cos stalo na przeszkodzie, albo czasu nie bylo, a poza tym jakos nieswojo mi bylo, kiedy za sciana lezala jej chora mama.
 
 Jakos tak w ubieglym roku slubny mi zameldowal, ze chyba zmarla mama Jadzi, bo podejrzany pojazd odbieral stamtad podejrzany "pakunek". Od tamtego czasu polowalam na jakies kolejne przypadkowe spotkanie, zeby po pierwsze zlozyc jej kondolencje, a po drugie w koncu sie umowic na te kawe. Pechowo jednak, jak na zlosc, Jadzi nie widywalam. Pomyslalam sobie, ze moze po tym wszystkim pojechala do ktorejs z siostr, ktore czesto wspieraly ja w opiece nad mama, choc jedna mieszka w miasteczku oddalonym stad o jakies 50km, a druga w Polsce. W mieszkaniu ktos byl (bywal?), bo wciaz ktos otwieral/zamykal okna, cos sie dzialo. Ale Jadzi nie moglam spotkac.
 
 Przed wielkanoca slubny oznajmil mi, ze do mieszkania Jadzi chyba ktos sie wprowadza, ale wysmialam go, no bo jak to. Pewnie pod Jadzia, bo tam mieszkala taka bardzo chora kobieta, wiec pewnie ona poszla do domu opieki. W niedziele wielkanocna, kiedy wrocilismy od corki i zbieralismy manatki z auta, zauwazylam, ze na balkonie Jadzi siedza jacys obcy ludzie. Najpierw pomyslalam, ze moze ma gosci, ale nie dawalo mi to spokoju, wiec zadzwonilam do naszej wspolnej znajomej, ktora sie z Jadzia przyjaznila. Zanim jeszcze zadzwonilam, pomyslalam, ze moze Jadzia wrocila do Polski na zawsze albo przeniosla sie blizej tej drugiej niemieckiej siostry, zeby tu nie byc sama, a mieszkanie moze jej sie smutno kojarzyc.
 
 Informacja o Jadzi zbila mnie z nog! Zmarla 20 grudnia, przezyla swoja mame o ponad pol roku. Nigdy nic ja nie bolalo, nie brala zadnych lekow mimo swoich 72 lat. Ktoregos dnia polska siostra nie mogla sie do niej dodzwonic, poprosila wiec Jadzi syna, ktory dysponowal zapasowymi kluczami, zeby zajrzal do mamy. Znalazl ja lezaca na podlodze, wezwal karetke, ktora zawiozla Jadzie do duzej kliniki. Tam trwalo troche, zanim lekarze w ogole znalezli przyczyne utraty przytomnosci: rozlegly nowotwor z przerzutami wszedzie, bez najmniejszej szansy na wyleczenie. Dwa tygodnie byla w klinice, dwa nastepne w hospicjum. W miesiac sie zawinela, nie majac wczesniej zadnych objawow, bolu czy czegokolwiek, co mogloby wzbudzic jej niepokoj. Nie zdazylam juz wypic z Jadzia kawy w jej mieszkaniu.
 

22 kwietnia 2025

I po swietach...

 Wprawdzie juz jest po swietach, ale ja jeszcze troche w temacie, bo mnie zbulwersowalo, choc nie powinno, bo najwyzsza pora juz sie przyzwyczaic, ze polska przykoscielna nachalnosc nie ma z prawdziwa wiara wiele wspolnego, a pranie mozgow zaczyna sie od malenkosci. Otoz bowiem w przedszkolu w Kolbuszowej na Podkarpaciu (i tu juz powinnam przestac dziwic sie czemukolwiek), albo prowadzonym przez zakonnice, albo podczas religijnej indoktrynacji dzieci w placowce panstwowej, doszlo do karygodnych akcji. Zakonnice zorganizowaly misterium meki panskiej, w ktorym braly udzial dzieci. Byla Golgota, a jeden z przedszkolakow robil za Jezusa, wiec reszta z upodobaniem "mordowala" go, by w koncu "zawiesic" malego delikwenta na krzyzu. Zdjecia z tego skandalicznego przedstawienia dostaly sie do sieci, "ofiara" byla nawet pobazgrana czyms, co mialo przypominac krew, ale przypominalo cos zupelnie innego. Sami powiedzcie, czy personel tego kosciola w Polsce jest calkiem normalny?
 
 Mam dzisiaj i jutro chocholy u siebie w domu, bo w czwartek w ubieglym tygodniu rodzice przedszkolakow otrzymali wiadomosc, ze personel ma jakies szkolenie i placowka bedzie przez dwa dni zamknieta. Troche pozno ich powiadomiono, bo piatek to u nas swieto, potem sobota i kolejne dwa dni swiat, wiec rodzice, ktorzy musza wziac wolne, nie mogli nawet powiadomic pracodawcow w odpowiednim czasie. Nieladnie, ze pracownicy przedszkola czekali z ta informacja tak dlugo, musieli przeciez wiedziec wczesniej, ze beda mieli jakies szkolenie tuz po swietach. Na szczescie ja wzielam sobie wolne, zeby przedluzyc odpoczynek, juz nawet zaplanowalam sobie pewne prace na ten czas, no ale wuj bombki szczelil, jak widac, choc nie ma tego zlego, bo przydalam sie jak znalazl do nianczenia chocholow.
 
 Za piec dni, a wlasciwie to juz za cztery, mam wazny rodzinny dzien, ale o tym napisze w swoim czasie, teraz tylko sygnalizuje, albowiem poniewaz gdyz czuje wielkie podekscytowanie i jestem pewna, ze jeszcze dwie osoby z rodziny tez nie moga sie tego dnia doczekac.

 Ja chyba naprawde mam cos nie po kolei w tym siwym lebie. Porozdzielalam sobie obowiazki w zwiazku z niedzielnym grillem u najmlodszej, ale nie, ja bez roboty chyba juz zyc nie umiem, wiec wciaz sobie cos dodatkowego wynajduje, zeby przypadkiem nie posiedziec bezczynnie. W piatek upieklam dwa ciasta, to znaczy jedno - sernik, ale my lubimy duzo zawartosci w serniku, rodzynki, orzechy, skorki pomaranczowe, a dzieci chca sernik bez zawartosci, wiec ciasto dziele na dwie czesci i pieke w dwoch rynienkach, zeby kazdy mial to, co lubi. Ugotowalam tez warzywa na salatke, zeby w sobote juz tylko siekac. Ale zepsula mi sie lampka na stole w kuchni, przy ktorej korzystam z laptoka, w piatek, ktory jest u nas swietem i w zwiazku z tym wszystkie sklepy zamkniete sa na glucho, pozyczalam sobie lampke z pokoju i nosilam ja tam, gdzie akurat przebywalam z lapkiem. W sobote zas od razu rano pognalam do OBI, szybko kupilam lampke, ale podkusilo mnie polezc na dzial ogrodniczy. Tam nabylam sadzonki truskawek, bo postanowilam w tym roku hodowac na balkonie truskawki. Sadzilam te truskawki do skrzynki na dworze, na trawniku pod balkonem, bo nie chcialam robic balaganu w domu, no ale potem trzeba bylo wniesc te ciezka skrzynke razem z ziemia i truskawkami do domu i przeniesc na balkon, bo niestety kocia siatka uniemozliwiala krotsza droge. No spocilam sie jak kun po wyscigu, strasznie to bylo ciezkie, potem jeszcze mocowalam ten ciezar na bocznej sciance balkonu. A ze moje ogrodnicze zakupy nie zakonczyly sie na truskawkach, bo kiedy widze kwiaty, to ogarnia mnie szalenstwo, wiec dokupilam hortensje i cos jeszcze, jakas leluje. Musialam wiec latac miedzy mieszkaniem a piwnica w poszukiwaniu tych ceramicznych oslonek na doniczki. No i pol soboty spedzilam na dodatkowych zajeciach. Nieplanowanych wcale. Tylko dlatego, ze zepsula mi sie lampka na stole. Ale za to jaki mam sliczny balkon...

 


20 kwietnia 2025

Wielkanoc

 A ja jak zwykle troche pod prad, choc oczywiscie zycze wszystkim przyjemnie spedzonych dni, wierzacym przezyc duchowych, niewierzacym odpoczynku, mlodym mokrego dyngusa. 
 
 Niestety sytuacja polityczna wkradla sie nawet do chrzescijanskich swiat, a te poprawne politycznie gnoje tam na gorze przescigaja sie w wyscigu po sliskiej wazelinie do islamskich otworow odbytowach. Niedawno bowiem inwazorzy swietowali swoje ramadany i na wielu ulicach niemieckich miast rozblysly polksiezyce i zyczenia dobrego ramadanu, na wielu ulicach i placach odbywaly sie modly, bicie czolem w asfalt, wspolne jedzenie po zachodzie slonca. Jakby tego bylo malo, odezwaly sie glosy, ze np. w szkolach nie muzulmanskie dzieci powinny z szacunku do islamu tez zrezygnowac z jedzenia drugich sniadan, bo dzieciom muzulmanskim jest trudniej znosic post. A co, do panienki nedzy, obchodzi mnie i moje dziecko ich post? Czy oni martwia sie naszymi zwyczajami? Czy nie zra w wielki piatek dla dotrzymania towarzystwa chrzescijanom? No wiec.
 
 Fanatyczna poprawnosc polityczna przybrala juz tak karkolomne ksztalty, ze czlowiek czasem sie zastanawia, czy to jeszcze jest panstwo prawa, czy juz otwarty na razie szpital psychiatryczny. Bo co powiecie na zmiany nazewnictwa pewnych tradycji czy cyklicznych  zdarzen, byle tylko nie kluc w oczy obrazalskich muzulmanow. Teraz nielatwo znalezc Weihnachtsmarkt (jarmark bozonarodzeniowy), ktory dotad odbywal sie w kazdym miescie i miasteczku. O ile nie jest odwolany z przyczyn bezpieczenstwa, to nagle zaczyna nazywac sie Wintermarkt (jarmark zimowy) albo jakos inaczej, byle tylko nie draznic islamistow nazwa nawiazujaca do religii chrzescijanskiej. To jest naprawde chore! Nie inaczej jest z Wielkanoca, przed ktora sklepy zapelniaja sie wyrobami czekoladowymi o ksztalcie zajaca, ktory jeszcze do niedawna nazywal sie u wszystkich producentow Osterhase (zajac wielkanocny). Teraz nagle wszystkie te zajace zmienily nazwe na Sitzhase (zajac siedzacy) lub Stehhase (zajac stojacy), wzglednie Schokohase (zajac czekoladowy). Daremnie szukac teraz zajecy wielkanocnych, nie ma, a mnie coraz bardziej zbiera sie na wymioty. Zaczynam nienawidziec z calego serca tych lewacko-zielonych sqrwysynow, ktorzy w wyscigu do wiadomego celu niszcza wlasny narod, jego religie, tradycje i wszystko, co jest dla niego swiete. Zeby nie urazic nieproszonych gosci, choc trafniej byloby ich nazywac inwazorami.
 
 

 Macie tu niewielki wycinek wszystkich dostepnych w sprzedazy zajacy siedzacych, stojacych, czekoladowych, usmiechnietych (bo i takie okreslenie znalazlam), tylko nie wielkanocnych. Czekam dnia, kiedy w sklepach zaczna pojawiac sie zajace w burkach, pewnie z jakas wybuchowa zawartoscia. Nie chcialabym, zeby za kilka lat asortyment wielkanocnych zajaczkow tak sie prezentowal:
 

  Na sam koniec jeszcze taka refleksja. Kazdy, kto zamiast faktow ma w glowie tylko ideologie, zna jedna strategie: porownywanie do nazistow. Niezaleznie od tego, czy w dyskursie politycznym, w talk-show czy w mediach spolecznosciowych: przeciwnicy wolnosci slowa oskarzaja interlokutorow o nazizm, a majac w reku wymiar sprawiedliwosci, wykorzystuja go bezlitosnie. Krytyczne opinie na temat migracji? Problemy z islamem? Akty terroru? Odwolywanie imprez za sprawa zagrozenia ze strony islamistow czy tylko zwyklych nozownikow? Kpina z ktoregokolwiek polityka? Za wszystko mozna zostac oskarzonym i pociagnietym do odpowiedzialnosci karnej. Nawet krytyka turbin wiatrowych czy calej polityki energetycznej i nazywanie oponentow nazistami to jawne relatywizowanie zbrodni narodowego socjalizmu i cierpienia jego ofiar, eksterminacji milionow Zydow. Takie zachowania nie powinny miec miejsca w zadnym srodowisku politycznym czy medialnym. Zasada jest prosta: im bardziej pusta glowa, tym glosniejszy krzyk o nazizmie, bo to najlatwiejsza droga do wlasnego celu pozbycia sie opozycji, ktora na skutek blednej i szkodliwej polityki, rosnie w sile. Tyle, ze politycy nie sa gotowi schodzic z obranej przez siebie falszywej drogi, natomiast chetnie pozbyliby sie opozycji, nazywajac ja nazistowska.
 
Wesolych swiat !
 

18 kwietnia 2025

Republikflucht *)

 *) ucieczka z Republiki
 
Wynosmy sie stad! Co roku sredniej wielkosci miasto, takie jak Aachen, zostawia swoja dotychczasowa ojczyzne  i emigruje! Sztandarowe haslo buntownikow z czasow NRD swietuje swoj (nie)szczesliwy powrot: Republikflucht! Wedlug portalu Statista, w 2023 r. Niemcy opuscilo około 1,3 mln osob, w tym około 265 tys. Niemcow. Odpowiada to mniej więcej liczbie ludności średniej wielkości miasta, takiego jak Aachen w Nadrenii Polnocnej-Westfalii! Quo vadis, Niemcy? 
 
 Co roku prawie 300 000 obywateli Niemiec stawia sobie pytanie: co ja tu jeszcze robie? Powinienem juz dawno opuscic te  "najlepsze Niemcy, jakie kiedykolwiek istnialy” (tak niedawno wypowiadal sie prezydent federalny Frank-Walter Steinmeier). Istnieje wiele powodow tej formy ucieczki z republiki, ale niektore są oczywiste: podatki i cla sa zbyt wysokie – gdzie indziej  dochod netto nie jest polowa z dochodu brutto; uczucie coraz wiekszej obcosci we własnym kraju w obliczu trwającej od dziesieciu lat nielegalnej masowej imigracji, majacej niekiedy wrecz fatalne konsekwencje i inne skutki uboczne; wieksze uznanie i bardziej atrakcyjna nie tylko finansowo praca za granica. Nie bedzie juz przepelnionych klas dziecmi imigrantow, nie bedzie juz strachu, ze twoje dziecko wroci do domu z siniakami i podbitymi oczami. 
 
 Duza koalicja CDU/CSU i SPD (SchuKo*)) zajmująca się zadluzeniem prawdopodobnie przyspieszy exodus tzw. rodowitych Niemcow, w tym wielu naukowcow i wysoko wykwalifikowanych specjalistow. Zwlaszcza w obliczu zmian demograficznych, to wlasnie mlode rodziny, ktorych tak pilnie potrzeba, coraz czesciej odwracaja sie od Niemiec i wyjezdzaja tam, gdzie bedzie im nie tylko finansowo lepiej, ale gdzie znajda bezpieczenstwo dla swoich dzieci. Bilion dolarow dlugu hipotecznego, ktory beda musialy splacic przyszle pokolenia, jest zbyt duzy – biorac pod uwage, ze dzisiejsze dlugi jutro beda podatkami! „Wszedzie mozemy znalezc cos lepszego niz smierc przez zadłuzenie."
 
 Co roku srednio 210 000 wykwalifikowanych pracownikow wyjezdza do sasiednich krajow lub za morze, glownie wraz z rodzinami. Ich motto: "Możemy znalezc cos lepszego niz splacanie dlugu i podatkow (miedzy innymi dla szalenstwa zbrojeniowego) wszedzie!" Dostepne dane statystyczne wskazuja, ze trzy czwarte emigrantow ma wyksztalcenie akademickie. Szczegolnie wazna demograficznie grupa osob w wieku od 20 do 40 lat jest w kryzysie. Nie mowimy zatem o parach na emeryturze, które chcą spedzić emeryture na Majorce czy Florydzie. 
 
 Wniosek: Nowy, monstrualny dlug panstwowy w wysokosci bilionow, przeforsowany wlasnie przez stary Bundestag, najprawdopodobniej stanie się turbodoladowaniem dla masowej emigracji, ktora trwa od lat – w dodatku do exodusu przemyslowego spowodowanego niebotycznymi cenami energii! A tak na marginesie: za czasow nazistow istnial tzw. podatek od ucieczki z Rzeszy. Wymagalo to, aby towarzysze, ktorzy chcieli na dluzsza mete opuscic niemiecki obszar podatkowy, zostali opodatkowani w taki sposob, aby emigracja nie wydawala sie im juz pozadana perspektywa. O tak, potem w czasach NRD istnial tzw. Republikflucht. W przypadkach ucieczki z republiki, za czasow dyktatury SED, wywlaszczenie odbywalo sie zazwyczaj bez odszkodowania. To tylko mała pozywka dla mysli na czas trwajacych negocjacji koalicji czarno-czerwonych.
 
*) Niemcy maja zwyczaj nazywac swoje koalicje najczesciej od ulozenia ich kolorow, przed wyborami zatem mielismy koalicje sygnalizacji swietlnej - czerwona SLD, zolta FDP i zielona Zielonych. Gdyby np. stworzyc koalicje z Zielonych, FDP i czarnych CDU, bylaby to koalicja Jamajki, bo takie kolory ma jej flaga. SchuKo to skrot od Schulden Koalition - Koalicja Dlugow. 

Przerwa czy koniec?

     Do napisania tego posta sklonil mnie ostatni komentarz pod poprzednim: "... nie wiem, czy usuwac go (chodzi o moj blog) ze swojej ...