Translate

06 stycznia 2026

Bankowe domino

    Na pewno juz slyszeliscie, bo podawano w polskich mediach, a jesli nie, to posluchajcie. W Gelsenkirchen wlamano sie do pomieszczenia ze skrytkami bankowymi miejscowej Sparkasse i ponad 90% z nich wyczyszczono do zera. Przypuszczalna suma kradziezy to 30 milionow euro, taka jest wersja oficjalna. W rzeczywistosci straty sa z pewnoscia znacznie wieksze. Dlaczego? Juz tlumacze. 
   Tenze bank miesci sie w dzielnicy tlumnie zamieszkiwanej przez Turkow, tych zadomowionych tu od pokolen, pracujacych, majacych dawno obywatelstwo. Ten narod ma w zwyczaju na kazda okolicznosc (narodziny dziecka, sluby itp) obdarowywac sie zlotem, glownie w postaci sztabek, rzadziej bizuterii, bo sztabka czy moneta to dobra lokata kapitalu. Niektorzy robia nie do konca legalne interesy, wiec i gotowki w skrytkach nie brakowalo. I teraz tak, bank w razie czego wyplaca za skrytke ryczalt 10.300 euro (taki przelicznik z poprzednich 20 tysiecy marek) i taka sume podano jako wysokosc lupu zlodziei - te 30 milionow, z tym, ze w skrytkach bylo na pewno duzo, duzo wiecej. Podam przyklad: zloty krugerrand kosztuje ok. 3500, trzy takie monety to mniej wiecej wysokosc odszkodowania, ale jak znam zycie, to klienci mieli tam raczej znacznie wiecej dobra niz po trzy monety. 
   Mozna oczywiscie zalozyc sobie prywatnie dodatkowe ubezpieczenie na zawartosc skrytki bankowej, ale malo kto podejmuje takie kroki, wierzac, ze przeciez w banku te jego dobra sa bezpieczne, a poza tym gotowki nie ubezpieczy zadna ubezpieczelnia, bo gotowka powinna lezec na koncie, a nie w skrytce. 



   Na pierwszym zdjeciu jest pomieszczenie archiwum, przez ktore zlodzieje przeszli do pomieszczenia ze skrytkami, z tylu w scianie widac wywiercony otwor, przez ktory dostali sie do srodka, z drugiej strony sa pomieszczenia parkingu. Na drugim zdjeciu widok z zewnatrz. Policja ma cala liste bardzo powaznych watpliwosci:
1. w pomieszczeniach Sparkasse nie bylo kamer, jedyne zdjecia, jakimi policja dysponuje, sa z monitoringu parkingu (sprawcy byli zamaskowani),
2. nie uruchomil sie zaden alarm,
3. bank nie posiadal czujnika wstrzasow, ktory moglby zadzialac podczas wiercenia,
4. jak widac na drugim zdjeciu, nad bankiem sa mieszkania, ale nikt nic nie slyszal. Znacie dzwieki, jakie sie rozchodza po budynku, kiedy mieszkacie na parterze, a sasiad z piatego pietra pracuje wiertarka? No wlasnie.
5. z tychze powyzszych powodow ubezpieczalnia moze (i z pewnoscia to zrobi) odmowic wyplaty odszkodowan za brak podstawowych srodkow zabezpieczajacych ze strony banku, a to znaczy, ze klienci zostana z reka w nocniku, bo nawet tej jalmuzny w wysokosci 10.300 tez nie bedzie. A jak znam zycie i okolicznosci, to kwota lupu moze byc liczona w setkach milionow euro.
   Podam jasny przyklad z wlasnego podworka, ja mieszkam na parterze, potrzebuje na krotko skoczyc do sklepu, wiec nie klopocze sie zamykaniem okien otwartych na uchyl i nie zamykam drzwi na klucz, bo przeciez nie bedzie mnie tylko pol godzinki. W tym czasie mam wlamanie i nie dostaje odszkodowania, mimo ze mam mieszkanie ubezpieczone od wlamania, ale poniewaz zachowalam sie lekkomyslnie, to ubezpieczelnia nie placi. A oni juz bardzo dokladnie i skrupulatnie badaja sprawe, wysylaja swoich rzeczoznawcow, bo ktoraz to ubezpieczelnia chetnie wyplaca odszkodowania? Brac umieja, ale placic to juz niechetnie, wiec szukaja dziury w calym, zeby sie uchronic. Tak bedzie z powyzszym przypadkiem banku.
   Na swiatlo dzienne wychodza coraz to weselsze fakty, klienci kipia wsciekloscia, bo juz wiedza, ze wszystko, co mieli, poszlo sie bujac. Myslicie, ze to koniec? No nie, a zapowiada sie na jeszcze wiecej. Trzeba zaopatrzyc sie w popcorn.
   Z filli Sparkasse w Bonn zginelo ze skrytek 2 kg zlota (wartosc ok. 250 tysiecy euro), podejrzewaja jednego z pracownikow, wlamania bowiem nie bylo, ale gostek jest na wolnej stopie.
   Z filii Sparkasse w Halle (Westfalen), w porze kiedy normalnie pracowala (12.45-13-10) okradziono cztery skrytki, wartosc lupu nieznana. I znow kamer nie bylo.
   To wszystko wyglada na przestepstwo zlecone, ze wskazaniem gdzie i komu oplaca sie zabierac w tym konkretnym banku. Poza tym te zdarzenia jasno pokazuja, ze skrytki bankowe absolutnie nie chronia dobr, jakie w nich deponujemy, wierzac, ze nigdzie nie beda tak bezpieczne jak w naszpikowanym elektronika banku. No coz, mozna sie bardzo pomylic. I chyba ktos musial wiedziec, ze w skrytkach byly lewe pieniadze czy zloto z nie calkiem legalnych geszeftow i nikt nie bedzie smial sie dopominac o ich zwrot, bo sam narazilby sie fiskusowi i wymiarowi sprawiedliwosci. No mistrzowska kradziez!

30 komentarzy:

  1. Nie, nic nie slyszalam (u mnie nie podawali, chyba?) nie wiedzialam, pierwsza slysze od Ciebie.
    Na tym pierwszym zdjeciu ta dziura, czy dobrze widze ? jakas mala, czy dobrze mysle ze zlodziej chudy jakis i balaganiarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziura jest na pozor o malej srednicy, ale nawet ja spokojnie bym sie przez nia wslizgnela, wiec i dorosly facet tez. A lupy mogli popakowac w mniejsze worki, czasu mieli dosc, bo napad mial miejsce w swieta. A najlepsze: kamery w banku aktywne byly jedynie w czasie, kiedy bank pracowal, potem sie automatycznie wylaczaly. KAMERY W BANKU !!!

      Usuń
  2. Jak zobaczyłam to zdjęcie dziury wvścianie, to od razu przypomniał mi się film Machulskiego Vabank, tylko że tam było zabezpieczenie alarmem skarbca. Nie wyobrażam sobie, czegoś takiego, że bank, po godzinach pracy niema włączonego alarmu i kamer monitoringu. Totalna nonszalancja w systemach bezpieczeństwa. Najgorsze jest to, że uderzy ona nie w bank, a w jego klientów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo nonszalancja, albo ktos z banku nalezal do spolki. Ja raczej stawiam na to drugie. W kazdym razie bledow i niedociagniec bylo w tym przypadku co niemiara, na pograniczu kompletnego braku ochrony powierzonych bankowi dobr jego klientow. Za korzystanie ze skrytki sa oplaty, to bank umie kasowac, ale juz odpowiadac za przechowywane skarby to nie potrzebuje i nie chce.

      Usuń
  3. no to wygląda na okradanie z premedytacją.
    ech tylko filmy lubimy w tej tematyce ale ofiarom serdecznie współczuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wsrod ofiar byly rowniez osoby absolutnie niewinne, po prostu nie chcialy trzymac w domach rodzinnej bizuterii czy papierow wartosciowych, ale bylo tez sporo, ktorzy przechowywane dobra uzyskali na drodze przestepstwa i tych nie jest mi wcale szkoda.
      A te napady godne sa scenariusza filmowego, takie lokalne Oceans Eleven.

      Usuń
  4. Szczegoly o zabezpieczeniu banku a raczej mowiece ze byly niemal nieistniejace faktycznie narzucaja mysl o wspolpracy pracownika banku, tym bardziej ze mialy miejsce w tych samych, Sparkasse.
    Trudno obwiniac ludzi za nieostroznosc bo mieli zaufanie do banku jednak jego wybor tez nalezy zrobic z rozmyslem, po zapoznaniu sie z jakoscia zabezpieczen.
    Nie mam skrytki bankowej ale swe pieniadze rozlozylam na kilka bankow w ten sposob by kazdy, bo one roznia sie limitem ubezpieczen gotowki, gwarantowal mi pelny zwrot w razie czego.
    Banki umieja dbac o swoj interes - mnie nie dziwi ze nie biora odpowiedzialnosci za zawartosc skrytek bo przeciez nie wiedza co i ile ktos w nich trzymal wiec nie beda placic za niewiadoma.
    Hej, kto wie czy przyslowiowy materac nie jest lepsza skrytka, haha. Ja w jednym z domow mialam w podlodze, maskowala ja podloga ale nie uzywalam bojac sie ryzyka jako ze zlodzieje dobrze znaja te domowe skrytki, latwo by znalezli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coz, taki zwykly czlowiek, ktory ma troche zlota, bizuterii i boi sie trzymac to w domu, co w obecnej sytuacji nawpuszczania milionow przestepcow w granice panstwa, idzie wynajac swoja skrytke w pelni zaufania. Kto pyta pracownika banku, jakie maja zabezpieczenia? Ktory normalny pracownik banku odpowie Ci na takie pytanie? To jest ta ich tajemnica bankowa. Czlowiek po prostu wychodzi z zalozenia, ze banki sa dobrze i odpowiednio chronione.
      Sama juz nie wiem, co lepsze, materac czy skrytka w banku. Jednakowoz jesli mozna bylo wlamac sie do jednego banku, to prawdopodobnie mozna i gdzie indziej.

      Usuń
    2. Niekoniecznie Pantero bo sa tajemnice i TAJEMNICE. Czy wiesz ze ludzie naprawde majacy co trzymac w skrytce bankowej wybieraja taki do ktorego skarbca, tej czesci ze skrytkami, mozna sie jedynie dostac indentyfikujac odciskiem palca albo nawet zrenica? Aby akurat bank z takim zabezpieczeniem wynajac trzeba sie dowiedziec czy stosuje ta metode czyli zapytac - wiec to wcale nie jest tajemnica.

      Usuń
    3. No tak, z takim zabezpieczeniem juz troche trudniej dostac sie do pomieszczenia ze skrytkami, tyle tylko, ze nasi zlodzieje, nie uzywali kluczykow. weszli przez sciane, w ktorej wywiercili otwor. A w takim przypadku nie pomoga odciski palcow.

      Usuń
    4. Moj komentarz nie tyczyl techniki dostania sie do skarbca tylko "tajemnic" bankowych o ktore mozna wypytac.

      Usuń
    5. O tym wlasnie pisze, ze chocby bank mial najlepsze zabezpieczenia, to jesli sie do niego wlamia przez sciane, to nic nie pomoze, zadne odciski palcow czy zrenic. To sa zabezpieczenia dla klientow, zeby ich uspokoic.

      Usuń
    6. Nie pojmuje tego - sama napisalas ze bank nie mial czujnikow wstrzasowych czyli towarzyszacych wierceniu sciany co ja rozumiem ze gdyby mial mozna by zapobiec wlamaniu a teraz piszesz ze nic by nie uchronilo......

      Usuń
    7. Zle mnie rozumiesz. Podalas przyklad odcisku palca, a to nie chroni przed wlamaniem. Owszem, gdyby byly czujniki wstrzasow, prawdopodobnie wlamanie nie poszloby tak sprawnie. Ale sam dostep do hali skrytek na odcisk palca czy zrenicy, nie chroni, musi byc znacznie wiecej kamer, alarmow, pulapek. Zaden bank nie zdradzi Ci wszystkich systemow zabezpieczajacych.

      Usuń
  5. No faktycznie, zdarzenie jak z kiepskiego scenariusza komedii kryminalnej.
    Wyjeżdżając na dłużej, wynajmowałam dawniej skrytkę w banku, gdzie chowałam biżuterię. Nie, że mam jej aż tyle, ale dlatego że jechałam na debecie latami i strata nawet tych kilku pierścionków byłaby dla mnie bolesna - bo to takie na czarną godzinę były. Niewiele warte, choć ze szlachetnymi kamieniami (a po cioci mi zostały, ona tak lokowała kapitał, ja sama w życiu pierścionka nie kupiłam, nie licząc odpustowych, nawet zaręczynowego nie miałam - u moich chłopców już zaręczyny "były konieczne"). Przerobiłam je później na obrączki dla młodych, a gdy pytałam o kamienie (bo szlachetne), jubiler zaśmiał się i powiedział, że mam dać wnukom do zabawy, bo nie są nic warte dla jubilerów. No i skończyło się rumakowanie ze złotem. Teraz oszczędzam kasę i na parę miesięcy mam na przeżycie, a potem wola boska i skrzypce, ale nie trzymam w domu gotówki, bo nie lubię. Nie mam często nawet tych 20 zł (jak babcia dawała nam 5 złotych, to mogliśmy jechać dookoła świata) - śmiesznych pieniędzy dziś, bo na kawę na mieście nie starczą, a i czasopisma dla dzieci są często droższe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu juz mowi sie o nastepnym Oceans Eleven, samo wlamanie bylo naprawde mistrzowskie, a lupy sa nie tylko nie do odzyskania, ale nawet nie wiadomo, co i ile ukradli, mozna jedynie przypuszczac, ze znacznie wiecej niz brzmi oficjalna wersja i ze wlamywacze o tym wiedzieli.
      Mimo wszystko najlepiej lokowac w zlocie, ja zaluje, ze nie pomyslalam o tym wiele lat temu, bo zdrozalo dwukrotnie czy nawet wiecej. Ale problem jest znalezc naprawde bezpieczne miejsce na te skarby. Jak widac, banki nie sa takim miejscem, a o materacach wiedza zainteresowani.

      Usuń
  6. Mam sprawdzoną i niezawodną metodę antyzłodziejską: nie mam niczego wartościowego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam obraczki, ktorych oboje nie nosimy, kolczyki i lancuszek. Nie oplaca sie ryzykowac wolnoscia, zeby to ukrasc.

      Usuń
    2. Obrączkę oddałam mężowi. Mam złoty łańcuszek od teściowej, kolczyki i pierścionek. Tyle. Kurde, to ja jednak bogata jestem!

      Usuń
    3. Sama widzisz! A poza tym masz bogata osobowosc, a to jest bezcenne i czyni jeszcze bogatszym.

      Usuń
    4. A jeżeli mi ją ktoś ukradnie?!

      Usuń
    5. Nie no wez! Nie wierze, ze dopuscilabys do tego, rac zej potencjalny zlodziej gryzlby kwiatki od spodu za sama probe kradziezy.

      Usuń
  7. Wygląda na to, że czego nie zrobisz to źle. W banku nie ma gwarancji bezpieczeństwa, w domu też niedobrze, bo nie dość że ukraść mogą, to jeszcze można po łbie oberwać 😉 Zainwestujesz w nieruchomości i też nie ma pewności, bo kataklizmy coraz częstsze i ubezpieczenie nie zawsze pokryje... 🤷‍♀️ Lokaty też kiepskie, bo skoki na giełdach, inflacja itp. Myślę, że ci naprawdę bogaci nie trzymali wszystkiego w jednym banku, a zdecydowanie nie w jednym budynku bankowym.
    Złoto chyba nadal jest najlepszą inwestycją, pomimo tego że drożeje. I chodzi mi raczej o czyste złoto, monety, sztabki, a nie masowej produkcji biżuterię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miala naprawde duzo, powierzylabym oszczednosci bankom szwajcarskim, one jak dotad nie mialy skandali, a ich dyskrecja jest legendarna, do dzisiaj potomkowie Zydow nie sa w stanie dotrzec do pieniedzy przodkow zamordowanych podczas drugiej wojny swiatowej. To samo dotyczy ich skrytek bankowych. I masz racje, nie mozna wszystkiego powierzac jednemu bankowi, no ale na razie mam tak malo, ze wystarczy mi ta Sparkasse, mnie nie maja czego ukrasc.
      Zloto oczywiscie tylko w czystej postaci, no chyba, ze chodzi o klejnoty koronne Elzbiety II albo cos w tym rodzaju.

      Usuń
    2. No tak, banki szwajcarskie to inna liga 😃 Oni tam chyba posługują się bardziej jakimiś hasłami, numerami itp., więc faktycznie trudno udowodnić że jest tam coś co należało do pradziadka czy ciotki, nawet jeśli przepisali majątek na Ciebie, ale hasła nie podali. Nie ma hasła - doopa zbita 😉
      Ale też tak wgryzając się w temat, to... czy aby napewno bank na 100% nie wie, co skrytka zawiera? No bo ok, kasa na koncie może leżeć latami, nieruszana, bank na niej zarabia, bo nią obraca. Ale te skrytki? Przecież są płatne i to niemało, domyślam się. I co, ktoś coś zdeponował, opłacał, nagle przestał i bank przez kilkadziesiąt lat taki depozyt trzyma? To tak odnośnie tych żydowskich skarbów 😉

      Usuń
    3. Moja corka ma skrytke, placi dyche miesiecznie, 120 euro w roku, to nie sa jakies wygorowane koszty. Wydaje mi sie, ze teoretycznie bank nie wie, co jest w skrytkach, ale gwarancji nie ma, czy ktos tam czasem nie zajrzy. Pewnie maja duplikaty kluczykow, chocby na okolicznosc zgubienia.
      A w szwajcarskich bankach bankierzy z pewnoscia po wojnie zdecydowanie sie wzbogacili.

      Usuń
    4. No chyba że do takiej skrytki schowasz swoją kasetkę zamykaną na klucz 😂 Zaraz dojdziemy do jakichś absurdów, ale temat intrygujący, chyba zacznę szukać jakichś info w necie na ten temat 😃

      Usuń
    5. Skrytki sa roznej wielkosci, nie tylko zaleznej od ilosci i ciezaru zlota, ale np. mogace pomiescic obraz Picassa czy Rembrandta (a swoja droga po co miec takie obrazy, kiedy nie mozna na nie codziennie patrzec?)

      Usuń
  8. Zabawne- no ale nie dla poszkodowanych. Wygląda to na dobrze zorganizowaną imprezę i niewątpliwie mózgiem był ktoś kto dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że zabezpieczenia tegoż banku wcale nie chronią zdeponowanych w skrytkach pieniędzy i wszelakiego dobra.I zapewne był to jakiś dawniejszy pracownik owego banku i który przezornie od jakiegoś czasu tam nie pracuje a i zapewne nie przebywa w Niemczech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teorii jest naprawde duzo, wlacznie z taka, ze wynajemca (lub wynajemcy) skrytki "udowodnia", ze mieli tam wiecej niz w rzeczywistosci, w koncu zbiora swiadkow, a ci zeznaja, ze podarowali im z okazji slubu czy narodzin dziecka iles kilo zlota, ktorego tam nigdy nie bylo. A w tych okolicznosciach, kiedy bank tak lekkomyslnie nie chronil powierzonych mu dobr, co poskutkuje z pewnoscia odmowa wyplaty odszkodowan przez ubezpieczalnie, bedzie mogl zostac pozwany o odszkodowanie pelnej zawartosci skrytki, nie tylko o te 10 tysiecy.
      Caly czas jestem na nasluchu wszystkich newsow zwiazanych z tym wlamaniem.

      Usuń

Zostaw slad, bedzie mi milo.

Bankowe domino

     Na pewno juz slyszeliscie, bo podawano w polskich mediach, a jesli nie, to posluchajcie. W Gelsenkirchen wlamano sie do pomieszczenia z...