Co ja poradze, kiedy lubie sie wyzywac w urzadzaniu, organizowaniu i zakupach, szczegolnie jesli nie musze az tak bardzo liczyc kasy, a jeszcze lepiej, gdy nie jest to moja kasa. Wprawdzie wtedy, te kilkanascie lat temu, kiedy P. rozstal sie z ta swoja paskuda i adwokat poradzil mu, zeby jak najwiecej wydal na urzadzanie mieszkania, nowy samochod i inne niekoniecznie potrzebne do zycia przyjemnosci, bo o tyle mniej bedzie do podzialu z ta wiarolomna baba, mialysmy z corkami wiecej do dyspozycji i ciezko zaszalalysmy, urzadzajac mu mieszkanie. Teraz juz troche bardziej uwazalam na ceny, za to moglam poszalec sama, bo moje corki sa zbyt zajete, wiec nikt mi nie marudzil. Wybieralam to, co mnie sie podobalo, ale i tak kazdy artykul wysylalam P. albo Guciowi do akceptacji i do wyboru sposrod kilku wybranych przeze mnie.
W sobote byl TEN dzien, P. zalatwil kumpla z transporterem, przyjechali i zabrali wszystkie te pudla i paczki z mojej piwnicy. Pojechalam z nimi, zeby pomagac w rozpakowywaniu, ukladaniu, instalowaniu, organizowaniu i pelnej orientacji, czy wszystko doszlo. Oni tymczasem pojechali do starego mieszkania zwozic reszte tego, co tam zostalo w schowku i piwnicy. Tymczasem my z corka P. zajelysmy sie rozpakowywaniem i ukladaniem tam, gdzie zamowione rzeczy mialy trafic. Przy okazji zrobilam P. i Guciowi porzadek w szafach, poukladalam jak trzeba, z sensem i wedlug logiki, a nie po mesku, jak mieli wczesniej. Ciekawe, na jak dlugo im wystarczy. Troche porzadkow zrobilam w kuchni, ale tam musimy dokupic jeszcze dwie szafki wiszace, a po to trzeba podjechac do IKEA, bo kuchnia, ktora zostawila im lokatorka jest wlasnie stamtad, ale na gorze miala otwarte regaly, ktore sa okropne i stojace na nich rzeczy tylko sie kurza. Zamowilibysmy, ale IKEA ma tak sakramencko wysokie koszty wysylki, ze bardziej oplaca sie pojechac osobiscie.
Po tej calej robocie z przyjemnoscia zrobilam sobie w domu spa, polezalam w pachnacych solach leczniczych, odpoczelam jak trzeba, majac to mile poczucie dobrze wypelnionej misji, ktora choc mnie zmeczyla, to byla satysfakcjonujaca.
Myslicie, ze to koniec mojej dzialalnosci na niwie? Otusz nic bardziej mylnego, bo okazalo sie, ze brakuje im biurka dla Gucia, konsolki w przedpokoju na router i klucze i paru innych drobiazgow. Mozecie raz zgadywac, kto zajal sie poszukiwaniem i zamawianiem owych rzeczy. Piwnica opustoszala, wiec mam gdzie chowac nowe zamowienia. Jak ja to lubie!
Nie tylko ze lubisz to urzadzanie mieszkania i wszystko po drodze, wybieranie i kupowanie, to musisz byc w tym dobra, dlatego pan P. tak lekko i latwo oddaje sie w Twoje rece.
OdpowiedzUsuńMnie sie podoba ze wybierasz kilka i koncowy wybor jak gdyby nalezy do nich. Brawo !
normalnie znam ten ból przyjemności :-)oraz najlepiej sie kupuje i wydaje nieswoje pieniądze ;-) tez to przerabiam od lat...i fajnej zabawy.
OdpowiedzUsuń