W srode poznym popoludniem zawyly syreny, trzy serie po trzy sygnaly, co poderwalo mnie na rowne nogi i kazalo myslec o najgorszym. Niedaleko nas, na dachu budynku znajduje sie syrena alarmowa przewidziana glownie do zwolywania czlonkow ochotniczej dzielnicowej strazy pozarnej, co wlasciwie chyba juz nie jest potrzebne, bo kazdy strazak ma smartfon, no ale jest i dziala. Skad to wiem? Ano w kazda pierwsza sobote miesiaca punktualnie o godzinie 12.00 rozlega sie jej trzykrotny lament. Kiedys nawet, odpoczywajac z Toyka na balkonie, nagralam taki probny alarm i moge go Wam zaprezentowac (ogladajcie z glosem)
Przyzwyczailismy sie do tych comiesiecznych testow w bialy dzien, gdzie wiadomo, ze nic sie nie dzieje, a tylko sprawdza sie skutecznosc alarmu, gdyby niedajbuk cos sie przydarzylo. Raz jeden, odkad tu mieszkamy, a wlasnie minelo 17 lat, syrena odezwala sie, kiedy piorun trzepnal w jakas stacje przekaznikowa czy tam inne wazne urzadzenie zaopatrujace czesc dzielnicy w prad. Byly to trzy zawycia, jak na filmie. Byly jeszcze dwa dodatkowe alarmy probne, ale wtedy wylo cale miasto, wyly smartfony i wszystko inne do wycia i alarmowania przewidziane.
Tym razem jednak zawylo jakos po 17.00 i to w inny sposob niz normalnie, bo w sumie dziewiec razy. Wylecialam na balkon patrzec, a raczej weszyc, czy gdzies w poblizu sie nie pali. Nic, powietrze czyste. Mnie tam zwykle daleko od paniki, ale tym razem zwatpilam i pomyslalam, ze Wolodia jednak zwariowal, choc wczesniej uwazalam go za na tyle zrownowazonego, ze nie porwalby sie sam przeciw wszystkim panstwom NATO. Zreszta ten nasz kanclerzyna na razie tylko obiecuje wyslanie na Ukraine obslugi Taurusow i to wbrew zapowiedzi Putina, ze taki krok uzna on za przylaczenie sie do wojny przeciw Rosji i nie pozostanie bez konsekwencji militarnych. A ze Merz znany jest z nagminnego klamania, cos prawie jak Matolusz, to pomyslalam, ze juz wyslal i zaczal sie atak. Tyle tylko, ze nie bardzo rozumialam, dlaczego padlo na niewazna strategicznie Getynge, sa naprawde ciekawsze miejsca do bombardowania.
Rzucilam sie do lokalne strony na fb, ale tam tylko pytania i dywagacje, ze to ewentualnie zwolywanie strazakow, zadnych wyjasnien, ale rowniez zaniepokojenie tym niespotykanym akustycznie alarmem. Przy czym nic wiecej sie nie dzialo. Wreszcie po jakims czasie na stronie naszej lokalnej gazety straz pozarna dala glos, ze nie wiedza dlaczego syreny zaczely wyc, bo nic sie nie stalo, ani pozaru, ani wypadku na pobliskiej A7, ani wycieku jakichs trujacych substancji, ani alarmu bombowego - NIC. Ale badaja i kiedy zbadaja, to poinformuja.
A mnie przypomnialo sie, ze w poprzednia sobote w Halle zawyly w trybie alarmowym wszystkie syreny, czemu towarzyszyl komunikat w jezyku angielskim, ostrzegajacy o aktywnym strzelcu i wzywajacy do natychmiastowego zamkniecia miasta. Wedlug policji i wladz miejskich przyczyna jest badana, ale wiele wskazuje na cyberatak. Bylo tez kilka prob atakow na tracho-stacje w roznych miastach, zeby powtorzyc sytuacje z Berlina, na szczescie nieudanych. Tak sobie pomyslalam, ze moze i u nas znalazl sie jakis pajac z lewackich bojowek i pobawil sie syrenami.
Nastepnego dnia o godzinie 9.00 znow rozlegly sie syreny, ale tylko trzy razy, jak w przypadku zwyklej proby, potem byla dluzsza przerwa i znow trzy razy. Musialam juz pojsc do pracy, ale mama mi pozniej mowila, ze wylo jeszcze dwa razy po trzy. Jesli myslicie, ze to koniec, to jestescie w bledzie, bo kiedy pchana ciekawoscia weszlam na nasza lokalna strone na fb, tam juz sie kotlowalo, ludzie wystraszeni pytali, o co chodzi, to jeden zameldowal, ze w okolicznych wioskach tez wyja syreny. Pozniej nastepnego dnia w pracy dowiedzialam sie, ze w innych dzielnicach tez bylo alarmujaco halasliwie. Niby media podaja, ze to sprawa defektu, ale awaria nie moze obejmowac wielu urzadzen i to dosc daleko od siebie rozrzuconych.
Ja mysle, ze to kolejny akt sabotazu tych lewackich kretynow z jakiejs grupy wulkanicznej czy innego ostatniego pokolenia, zeby nie wspomniec o antifie, ale mainstream nie chce za glosno publikowac, ze oplacane przez nich pupilki to banda skretynialych przestepcow i terrorystow.
Tutaj nie ma nic takiego, nic mi nie wyje ani taki alarm jak u Ciebie (trochę posłuchałam na filmiku, ale nie torturowałam się do końca) ani żaden meczet. Wiadomo że muszą być alarmy w budynkach, w domu zresztą mam też, ale nie miałam przyjemności słuchać.
OdpowiedzUsuńJa z tych niecierpiących hałasów, na szczęście cicho jest wokół mnie, ale ptaszki mogą nadawać ile wlezie, uwielbiam odgłos spadających kropel deszczu i nawet polubiłam brzęczenie cykad.
Nie widzę też potrzeby ogłaszania tutaj, że Chińczyki atakują, naród na czele z rządem podda się, tak myślę, obym się myliła, oby odparli wroga, obym nie musiała uczyć się chińskiego 😫
OdpowiedzUsuń