Translate

28 grudnia 2021

No teraz to mnie wkurzyli! cz. 2

 ... na pozostawionym w skrzynce pocztowej awizo stalo napisane, ze... qrna, nie uwierzycie!... paczke wrzucil na balkon. I nie byloby w tym nic szczegolnego, gdyby nie kocia siatka, ktora normalnie uniemozliwia wrzucenie czegokolwiek na balkon, no moze zmiescilby sie taki grubszy  list, ktory mozna by przecisnac pod mocujacymi siatke grubymi linkami (na zdjeciu w kolorze zielonym). Sama w zyciu bym na to nie wpadla, na balkon nie wychodze, wiec moglabym nawet nie zauwazyc, ze cos tam lezy. Choc pewnie w koncu przez okno zauwazylabym to:



Zagotowalam sie! Fakt, ze siatka byla juz wczesniej na niewielkim odcinku jakichs trzech-czterech oczek uszkodzona, ale odkladalam reperacje na pozniej, bo koty i tak nie wychodza teraz na balkon. Jednak to, co odwalil kurier wywolalo piane na mych ust koralach i postanowilam zlozyc reklamacje. Jeszcze dodatkowo wkurzyl mnie slubny, bo zaczal dziamgac, zebym zostawila sprawe, bo zepsuje sobie dobre relacje z DHLem. Ale to, ze oni zepsuli dobre relacje ze mna i uszkodzili moje mienie, to pestka i mam przejsc nad tym do porzadku dziennego? Mnie juz nawet nie chodzi o wartosc tej szkody, bo jest niewielka, ale ile ja godzin zakladalam te siatke, jak musialam sie nakombinowac, bo wiercic w tynku nie moglam. Chwilowo zalatalam dziursko zylka wedkarska, ale do lata musze rozciagnac nowa siatke, bo teraz to zadna ochrona, a Bulka wiadomo, spostrzeze okazje, to moze zwiac. No i na przyszlosc chcialabym uniknac podobnych kurierskich ekscesow, kiedy juz bedzie nowa siatka. Jesli facet nie poniesie zadnych konsekwencji, chociazby ustnej nagany, to uzna, ze tak jest latwiej i bedzie niszczyl kolejne siatki.
Wyszukalam w internetach numer telefonu, bo jednak latwiej mi sie rozmawia niz pisze, i zadzwonilam. Przyjmujacy reklamacje byl nieco zdziwiony, bo ich dzial jest przyzwyczajony raczej do zagubionych czy uszkodzonych przesylek, a tu baba nawija o jakiejs siatce. No najpierw, jak to facet, nie bardzo mogl skumac, o co w ogole chodzi.
Znow wyszlo duzo slowa pisanego. Zatem... 
 
dalszy ciag nastapi juz jutro...

27 grudnia 2021

No teraz to mnie wkurzyli! cz. 1

 Kiedys juz, na starym blogu popelnilam post o firmach kurierskich, w komentarzach czytajacy dodawali swoje przygody z kurierami, w internetach, szczegolnie na "piekielnych" mozna poczytac niewiarygodne choc prawdziwe historie o kurierach, no wszyscy wiom, co oni wyprawiaja, ksiazke by mozna napisac.
No ale to, co odjaniepawlil nasz kurier z DHLu, chyba jeszcze nikomu sie nie zdarzylo. Zeby nie bylo, DHL uwazam mimo to za najlepsza firme kurierska, kurierzy sa uczynni, np. ciezkie paki z ZOOplusa znosza mi na moja prosbe od razu do piwnicy, sa grzeczni i kompetentni. DHL jest wlasciwie osobna firma kurierska, ale wspolpracuje z poczta niemiecka, wiec kiedy nadaje sie paczke na poczcie, zawsze trafia w rece DHL. Normalnie odbywa sie to tak, ze kiedy zamawiam cokolwiek, dostaje od kurierow, nie tylko dhl-owskich, powiadomienie, kiedy powinnam byc w domu. W naszym przypadku to wazne, bo mnie glownie przedpoludniami nie ma, a slubny hasa po polach z Toyka. Kiedy jednak mamy powiadomienie, tak ukladamy plan dnia, zeby zawsze ktos byl w domu i na ogol to sie udaje. W rzadkich przypadkach kurier zostawia awizo, a paczka jest do odebrania w niedalekim kiosku. 
Poczta niemiecka powoli sama sie likwiduje, bo kto teraz korzysta z jej uslug. Ludzie przestaja korespondowac, od tego maja telefony, whatsappy, maile czy skype. Za to ceny znaczkow drastycznie ida w gore, wiec niech sobie poczta sama pisze listy czy kartki. Paczkami zajmuja sie firmy kurierskie, poczta wiec jako taka powoli przestaje miec racje bytu. Poskutkowalo to zlikwidowaniem od zawsze istniejacej naszej miejskiej poczty glownej. Ciezar drobnych uslug pocztowych przyjeli na siebie kioskarze, w wielu placowkach mozna nadac listy czy paczki albo odebrac przesylki awizowane. Do niedawna funkcjonowalo to bez zarzutu, ale nastala pandemia i okres przedswiateczny, wiec kurierzy maja roboty po kokarde, a niewielkie powierzchniowo kioski zapelnily sie paczkami na tyle, ze odmowily przyjmowania kolejnych z braku miejsca.
Jak wiec wspomnialam, zamowione paczki sa przez kurierow zapowiadane mailem, ale tego dnia trafila do nas wielka paka wyslana przez kogos, a nie zamawiana przeze mnie, a takich sie nie zapowiada. Pech chcial, ze nie bylo nas w domu. I nie wiem, co kierowalo kurierem, jego wlasna wygoda, czy brak miejsca w najblizszym kiosku, czy moze (ludze sie i probuje wierzyc w dobre intencje ludzi kurierow) chcial nam oszczedzic chodzenia po odbior przesylki, w kazdym razie...
 
ciag dalszy nastapi juz jutro... 
 

23 grudnia 2021

Swietujcie, katolicy!

 Swietujcie narodziny waszego pana! Najzabawniejsze jest to, ze gdyby jego matka ze swoim partnerem trafila wtedy na polska granice, wasz mesjasz by sie nigdy nie narodzil, zostalby poroniony przy kolejnym przerzucie ponad drutami kolczastymi. A ten pusty talerz dla... no wlasnie, dla kogo? Dla brudnego i byc moze zawszonego Zyda-nedzarza, ktory przyszedl na swiat w korycie dla trzody? Jestem spokojna, ze nie wpuscilibyscie waszego zbawiciela za prog, zeby wam optyki nie zepsul.
Wesolych swiat, falszywcy!


Dla wszystkich innych mam zyczenia zdrowia i spokoju.


21 grudnia 2021

Sposob na glupcow

 Nasza czwarta fala pandemii przebiega nieco inaczej niz w Polsce, nowych zakazen jest wprawdzie znacznie wiecej, za to przypadkow smiertelnych duzo mniej niz w Polsce, a nie zapominajmy, ze Niemcy licza sobie 83 miliony obywateli, podczas gdy Polska ponad dwa razy mniej, bo 37. Dlaczego tak sie dzieje? Niemcy postawili na polityke testowania, zeby wylapywac zakazenia jeszcze przed pojawieniem sie objawow i od razu delikwenta izolowac. W Polsce zapewne liczba nowych dziennych zakazen jest znacznie wieksza od podawanej, bo pod uwage bierze sie zakazonych z objawami. Dlatego wlasnie do polskich szpitali trafiaja chorzy w takim stanie, ze nierzadko nie da im sie pomoc. Polska zreszta popelnila podobny blad, jaki zrobili Niemcy, ze stanowczo za wczesnie polikwidowala latem punkty szczepien, testow i oddzialy covidowe, uznawszy, ze pandemia juz sie skonczyla. Tyle tylko, ze Niemcy bardzo szybko zorganizowali wszystko od nowa i szczepienia przebiegaja tak sprawnie, ze kilka dni temu padl rekord, jednego dnia zaszczepiono 1,5 miliona osob. Czy ludzie zmadrzeli, ze tak gremialnie zaczeli sie szczepic? Nie do konca. Wiekszosc to trzecie dawki, ale  dotychczasowym antyszczepom tak daly w kosc szykany i koniecznosc codziennego testowania sie, bo to bylo warunkiem, ze mogli w miare normalnie zyc, a nawet pracowac, poniewaz pracodawcy zostali zobligowani do kontroli i odsylania do domow osob co najmniej nieprzetestowanych, ze i oni ruszyli do punktow szczepien. Nasz przyjaciel P. codziennie stoi godzine w kolejce do testu i bedzie tak stal do konca grudnia, kiedy to mina ustawowe dwa tygodnie po drugim szczepieniu. Nie dalo sie po dobroci i argumentach uczonych, to jest przymus. Juz nawet jakas pielegniarka stracila podobno prace, bo w pewnych zawodach jest przymus szczepien antycovidowych, oddala sprawe do sadu pracy i przegrala. 
Tak wiec nie tylko obostrzenia, ale przede wszystkim konsekwentne kontrole ich przestrzegania powoli prowadza do obnizenia krzywej zakazen. Roznie jest w roznych landach, wschod ogolnie sklada sie ze skreconych prawicowo antyszczepow, wiec tam ta wartosc zapadalnosci jest bardzo wysoka, czterocyfrowa i stamtad transportuja chorych na covid do szpitali w innych landach, bo u siebie maja juz przepelnienie. Podobnie jest na Bawarii, to takie panstwo w panstwie, a ludzie do najmadrzejszych tez nie naleza, to land katolicki, nie bede juz wiecej tlumaczyc. Z calych Niemiec moj land wyglada najlepiej, bo o ile srednia w calych Niemczech jest ponad 300, u nas ponizej 200. Natomiast wartosc szpitalna (liczba osob hospitalizowanych na 100 tys) Bawaria 6, Turyngia 18,5, Niemcy 6, a my 3. Przyjmujemy wiec chorych z sasiednich landow.
Ale takie liczby nie biora sie same z siebie. Policja juz oglosila, ze skonczyly sie dyskusje, rozmowy, proszenie i przekonywanie, oni nie maja na to ani czasu, ani ochoty. Za brak maski na dolek i grzywna (niby niewiele 100-150€). Dotad zwracali uwage, dyskutowali, teraz juz nie i plaskoziemcy musza sie liczyc z konsekwencjami finansowymi, a sady tez przestaly byc poblazliwe. I dobrze!

19 grudnia 2021

Nie jestem...

 ... zadnym krytykiem, ani literackim, ani w innej dziedzinie sztuki, mnie albo cos sie podoba, albo nie i tyle. Nie dzielilam wlosa na czworo, nie szukalam w sztuce drugiego dna ani nie dociekalam specjalnie, co autor mial na mysli stawiajac klocka na zielonej kartce papieru i podpisujac Apokalipsa albo tytulujac w jeszcze inny, nierzadko mocno udziwniony, sposob. I zeby byla jasnosc, ja tzw. sztuki nowoczesnej w zasadzie nie lubie, bo moim zdaniem ci tzw. artysci niewiele maja swiatu do przekazania, choc udaja cos wrecz przeciwnego, wiec stawiaja przyslowiowego klocka i kaza podziwiac jako sztuke. Po czym przychodzi tlum znaffcow i zaczyna madrze kiwac glowami oraz rozprawiac nad ta kupa, jakie to przeslanie przyswiecalo artyscie. Kazdy z nich widzi kupe, kazdy ledwie wytrzymuje jej odor, ale nikt nie chce zostac posadzony o brak empatii tworczej, wiec dopisuja do kupy jakas filozofie.
Podobnie mam ze wspolczesna poezja, o ile to w ogole podpada pod jakakolwiek poezje, bo dla mnie poezja to jakies rymy i rytmy, a nie zbiorowisko przypadkowych slow, bez wielkich liter i znakow przestankowych. Zas gromada znaffcow pieje o glebokim egzystencjalnym drugim dnie. 
No i tu okazuje sie, ze to oni mieli racje, a ja sie nie znam. I nie musze, moge pozostac przy swoim "podoba mi sie albo nie", takie moje zbojeckie prawo. Bo otoz dostaly sie w moje rece dwa tomiki wierszy(?), czy jak to nazwac, skoro nie odpowiadaja moim definicjom poezji. Powiedzmy zatem utworow, o! Autorka jest Kasia Kadyjewska, nieznana mi osobiscie, ale wirtualnie znacznie blizej, bo wpuscila mnie nieco do swojego zycia. Znalazlysmy wiele wspolnych punktow i chyba sie lubimy. I nagle dotarly do mnie poczta dwa tomiki, taki cieply prezent na swieta, oba z dedykacja i autografem. Juz sam ich wyglad zachwyca, twarda okladka, piekna grafika i kredowy papier. Niewiele maja wspolnego z moim wyobrazeniem debiutanckiego tomiku, sa... takie profesjonalne i bogate.
Zaczelam od pierwszego "Katalog cnót niemodnych" i tak wsiaklam, ze nie zauwazylam braku interpunkcji, rytmu i rymow. Nie wiem, na czym polega magia Kaskowych utworow, ale skupia uwage na tresci i przeslaniu do tego stopnia, ze czlowiek nie zauwaza nic innego. Pierwszy raz mnie cos podobnego spotkalo. Ale bylam wtedy jeszcze przed lektura "36 wariatek", bo kiedy w koncu siegnelam po nie, wywrocilo mnie na nice. Plakalam przy prawie kazdym utworze, w kazdym widzialam siebie i to nadzwyczaj wyraznie, wywracalo mi wnetrze, kroilo w cienkie paski i posypywalo sola, a potem rozpylalo kwas siarkowy. Bolalo nie do wytrzymania. Wuj tam z rymami i rytmami! 
Kaska, jestes naprawde utalentowana i wielka!

17 grudnia 2021

Hej, kolynda, kooolyndaaa...!

 Material do tego wpisu zebralam, czytajac fejsbukowa przypominajke sprzed dwoch lat, dostarczyly go w komentarzach Ewa Szapiel, Krysia Thompson, Anais Stern, Teresa Orka i Eva Dec. Zdjecia wydobylam z czeslusci internetowych. A zaczelo sie od tego:


Wymię ojca i syna!!! Jaki śrut? O, jeżu malusieńki!!!
A potem wspomnienia poszly lawina.  Wymię  powtarzala uparcie znacznie mlodsza siostra Ewy Sz., kiedy ta co wieczor musiala przypilnowac jej paciorka i krztusila sie ze smiechu, co straszliwie obrazalo malolate. Zaczynala wiec paciorek od poczatku. I potem znowu, a Ewa od kolki malo nie zeszla.
 
Od Orki:
Maryja Panna, Maryja Panna dzieciatko piaskuje, i Józef Stalin i Józef Stalin, on ją pielęgnuje.
Czytam to juz po raz ktorys i za kazdym razem nie moge przestac rechotac. Chyba kazdy z nas ma takie wlasne wspomnienia, kiedy jako dziecko przekrecal slowa i czasem dopiero w poznej doroslosci obcinal sie, ze to jednak bylo inaczej.
 

 Pisze Eva:
Jezus ma na nazwisko Ipanienko, skoro spiewaja "pojdzmy wszyscy do stajenki do Jezusa Ipanienki" ale kolega mi objasnil, ze Anaszpan bo na pogrzebie spiewali "dobry Jezu Anaszpanie"
 

 Mamy tez pierwiastek zagraniczny, zeby nie bylo, ze tylko polskie dzieci przekrecaja slowa koled. Pisze Krysia:
"Rozmawialam wlasnie ze slubnym o piaskowaniu i Jozefie Stalinie Orki i slubny mi przypomnial, ze jedna koleda angielska, gdzie jest while the shepherds watch their flocks, czyli kiedy pasterze pilnuja swoich trzod, to dzieci spiewaja while shepherds wash their socks, czyli kiedy pasterze piora swoje skarpetki..."
 

 
Anais Stern:
I kolęda o cielątku 'małe mu, małe mu' , autentyk, dziecko tak stwierdziło.
- To o malej krowce.
- I o rece Wicka!
- Nie znam...
Oj maluski, maluski nicym reka Wicka...
- Aaa znam, ino mnie ten Wicek troche z pantalyku zbil!
 
 
Ewa GD
Pasuje do tej co w bikini kolędy śpiewa wymachując łańcuchem czy co to tam ma. Pejcz? Całkiem jakby z rury zlazła, u niej to "śrut".
 
Ehhh, Ewa, jak mi Ciebie brakuje, niedlugo minie rok, odkad odeszlas do lepszego swiata.
 

15 grudnia 2021

Czy to jeszcze swieta?

 Juz nawet nie pamietam, kiedy po raz ostatni urzadzalam takie klasyczne swieta u siebie w domu, chyba jeszcze na starym mieszkaniu. Wszystko od A do Z robilam, pieklam i pichcilam sama, wtedy jeszcze tez dekorowalam pracowicie mieszkanie. Swiecilo sie, skrzylo i blyszczalo, robiac nastroj. Wtedy jeszcze mi sie chcialo, choc z wiara od dawna nie mialo to wiele wspolnego, ot, jakas tam tradycja i przysmaki, ktorych nie jadalo sie na codzien. Nigdy nie bylo u nas w domu, zarowno u rodzicow, jak i wczesniej u wierzacej, ale nie moherowo-fanatycznej babci, tej religijnej otoczki swiat, nie bywalismy na pasterkach, bo nie mielismy ochoty na pijackie wyziewy i zawodzenia koled. Zreszta moj dom rodzinny nigdy religijny nie byl, o czym wielokrotnie juz pisalam, a na religie poszlam bardziej z ciekawosci, bo cala klasa chodzila, niz przekonania i dosc szybko te pierdy wzbudzily moj sceptycyzm.
Ale ja przeciez nie o tym... 
Pierwsza wigilia poza domem miala miejsce tuz przed nasza przeprowadzka, kiedy caly majdan byl juz popakowany, kartony sie pietrzyly, a ja mialam na glowie wiele innych spraw, wiec odwolalam wigilie. Ale moje dzieci chcialy miec swieta, wiec obiecaly, ze same je urzadza, no prosze uprzejmie. Cos tam upichcily, co z daniami wigilijnymi mialo niewiele wspolnego, a mnie zaczelo byc wszystko jedno. Zreszta wciaz slyszalam tylko narzekania, bo ta nie je grzybow, tamta ryb, a jeszcze inna jajek, a poza tym to niedobre, tamto fuj i po co to wszystko. Tak? To ja sie juz nie bede wysilac, gotujcie sobie na wigilie spaghetti bolognese i popijajcie cocacola. Jeszcze chyba ze dwa razy zrobilam wigilie na nowym mieszkaniu, ale towarzystwo zaczelo mi sie mnozyc, bo kazda z corek miala jakiegos tam dochodzacego, a mieszkanie niestety malutkie, po przyniesieniu dodatkowego stolu z piwnicy nie bylo gdzie palca wetknac. 
Zaczely sie wiec wigilie w ich mieszkaniach, kazdy cos tam upichcil, ale menu mialo coraz mniej wspolnego z klasycznymi wigilijnymi daniami, zas mnie bylo coraz bardziej wszystko jedno. Szybko urywalismy sie ze slubnym do domu, male dzieci meczyly nas niepomiernie. Choinke i ozdoby juz dawno dalam corce, u nas nie tylko brakowalo miejsca, ale odkad nastala Bulka, choinka byla w stalym niebezpieczenstwie. Ale, jak to bywa, przez lata tutaj spedzone, nazbieralismy
ozdob choinkowo-adwentowych takie krocie, ze jeszcze zostaly nam dwa pudla ozdob, bo corka wziela tylko czesc. Pytalam dzieci, czy chca, jedna zdecydowala sie na srebrne aniolki i tiulowa tkanine w gwiazdki, reszta miala wrocic do piwnicy. I co? Lezec tam przez kolejne dziesieciolecia, zeby po mojej smierci trafic na smietnik podczas likwidacji mieszkania? Spakowalam wiec wszystko, zostawiajac sobie niewielka choineczke, ktorej uzywam od lat, a kupilam ja ponad 30 lat temu, zaraz na samym poczatku, kiedy mieszkalismy bardzo ciasno i na nic wiekszego nie bylo miejsca, dwie figurki porcelanowe, Mikolaja i aniolka, oraz czapke mikolajowa, nie wiem po co, ale zostawilam. Reszte wynioslam na rog ulicy, z napisem na kartonie DO WZIECIA. Zniknelo jeszcze tego samego dnia. Znajac swoje dzieci, niedlugo ktorejs sie cos przypomni, ze chcialaby to miec. To samo zrobie na wiosne z ozdobami wielkanocnymi, nie chce, zeby zalegalo mi w piwnicy.
Od dwoch lat zreszta spedzamy swieta osobno, przedszkolaki sa dla mnie za duzym ryzykiem, one stale sa na kwarantannach po kazdym przypadku covida w grupie, corka tez juz zostala przez nie zarazona. Nie wiem, moze juz do konca zycia nie spedze swiat z rodzina. I wcale nie jest mi z tego powodu przykro, bo swieta przestalam lubic juz dosc dawno, w poznym dziecinstwie. Juz wtedy zaczelam widziec falsz calej tej religii i jej wyznawcow
Przypomne wierszyk, ktory kiedys popelnilam, o TUTAJ
Wszystko to jest psu o kant dupy rozbic.

Przerwa czy koniec?

     Do napisania tego posta sklonil mnie ostatni komentarz pod poprzednim: "... nie wiem, czy usuwac go (chodzi o moj blog) ze swojej ...