Translate

13 maja 2023

Mijajacy tydzien...

 ... byl dla mnie bardzo wyczerpujacy i stresujacy. Nie lubie miec natloku zbyt wielu terminow, a tym razem zebralo sie ich az cztery. W poniedzialek mialam termin z mama na kontrole po slynnym przeswietleniu, ktore o malo co nie doszloby do skutku, bo mama zapomniala skierowania. I nie byloby w tym nic strasznego, gdyby nie lokalizacja gabinetu lekarskiego. Jest to rogowy budynek przy dosc ruchliwej ulicy i nie ma przy nim zadnych mozliwosci zaparkowania, a mama niestety chodzi dosc chwiejnie mimo uzywania rolatora. Z najblizszego parkingu jest kilkaset metrow do przejscia, a potem znow z powrotem, zeby wsiasc do auta. Wzielam taksowke, bo taxi moze sie zatrzymac na chwile tam, gdzie ja bym nie mogla. Natomiast do domu wrocilysmy autobusem.
 We wtorek moglam odsapnac i zgromadzic energie na dwa kolejne terminy, oba w srode, w odstepie jednej godziny, o 11.30 adwokat w sprawie tego rzekomego otarcia na parkingu pod OBI, a o 12.30 lekarz gastrolog, bo trzeba cos przedsiewziac w sprawie moich wrzodow. Szczesliwie obie miejscowki blisko siebie, wiec obylo sie na jednym parkingu.
 W srode doszedl mi jeszcze jeden termin, a wlasciwie zadanie do wykonania, rownie blisko co tamte dwa, musialam odebrac dla mamy zdjecia rentgenowskie na plycie. Pogoda byla paskudna, przez caly czas nosilam w torebce parasolke, ale kiedy zaczelo kropic miedzy jednym terminem a drugim, wlazlam do kosciola, bo mialam kilka wolnych minut i tam przeczekalam deszcz. Koscioly w Niemczech sa zawsze otwarte, wejsc moze kazdy kiedy mu sie zachce, choc nie ma w nim zywego ducha. Bylam w tej wielkiej swiatyni absolutnie samiutenka. U adwokata poszlo duzo szybciej niz myslalam, wiec pozniej mialam czas wejsc do piekarni na kawe. Gastrolog zarzadzil nowy antybiotyk, ale po powrocie do domu zorientowalam sie, ze nie mam recepty, a kiedy zadzwonilam, zeby spytac, odezwala sie automatyczna sekretarka. Wszystko sie przedluza. Na sam koniec musialam jeszcze wpasc na dwie godziny do pracy, do domu wrocilam ok. 16.00 na ostatnich nogach.
Na czwartek w planie byla Toyka ze szczepieniami, odrobaczaniem i tabletka przeciw futrowym pasozytom. Do tej pory wyciagnelismy z niej juz kilka kleszczy. Niestety do Toyki doszedl jeszcze jeden termin, bo musialam podjechac po zapomniana poprzedniego dnia recepte. Znow bylo szukanie miejsca do zaparkowania i oplacenie go, a ze miejsce znalazalo sie daleko od celu, to jeszcze musialam kopytkowac w ulewnym deszczu. Jakbym nogi na loterii wygrala! Dobrze, ze choc przestalo padac, kiedy jechalam z Toyka do weta. Oczywiscie stary numer z checia ucieczki stamtad i niechecia wejscia do gabinetu, ale w koncu musiala odpuscic i dala sie zaszczepic.

Jeszcze tylko w nastepny poniedzialek musze podjechac do przychodni na sasiednia wies i chwilowo bedzie spokoj z terminami. A dlaczego na wies? Bo terminy w miescie byly bardzo odlegle, a mnie wysiadly obie rece, bola mnie dlonie i przedramiona, a w prawej nawet bol promieniuje do ramienia. Podniesienie pelnego kubka z herbata stanowi dla mnie niemaly wysilek i sprawia bol. To chyba poczatek konca, wszystko sie sypie naraz. Znaczy ja sie sypie.
 
 A w ogole to na starosc poznalam dwa nowe slowa, a wszystko dzieki koronacji krola Karola. Pierwszym jest KONSORTA, nigdy wczesniej nie slyszalam. Byla krolowa-matka, byl ksiaze-malzonek, krolowa-wdowa, nie bardzo wiec  rozumiem, dlaczego o Kamili nie wspomina sie jako o krolowej-malzonce. Krolowa Elzbieta uhonorowala ja tym tytulem, bo w zasadzie przyslugiwalby jej jedynie tytul ksieznej-malzonki, dokladnie jak mialo to miejsce w przypadku meza zmarlej krolowej, Filipa. On, ze wzgledow proceduralnych, nie mogl byc krolem-malzonkiem.
 Drugim slowem, ktore niezmiernie mi sie spodobalo, choc przyznam, ze musialam udac sie po pomoc do gugla, byl FASCYNATOR. No z reka na sercu, kto je znal? Otoz jest to taki stroik na glowe, z piorek i wstazek, czesto z woalka, umieszczony na opasce lub klipsie i pelniacy funkcje czysto ozdobna. Zafascynowal mnie 馃槅
 

11 maja 2023

Peron im odjechal

 Wsrod przedstawicieli pewnej partii i jej satelitow, samych majacych prawie zerowe poparcie, wiec nadajacych sie jedynie do bezwazelinowego wlazidupstwa pewnemu obywatelowi, co usta slodsze ma od malin i jest genialnym strategiem, zauwazylam niepokojace zjawisko coraz czestszego mowienia od rzeczy. Sam ich guru juz od dawna pierniczy takie absurdy, ze czlowiek lapie sie za glowe i to nie dlatego, ze dementny staruch nie bardzo wie, gdzie w danej chwili przemawia, ale ze 30% p贸lm贸zg贸w z Polski lyka wszystko jako prawde objawiona, klaszcze dziadowi i pisze mu dziekczynne laurki, bo im "dal". Nie zauwaza tylko drobnego szczegolu, ze najpierw im wiecej zabral niz dal pozniej, ale czego wymagac od grupy spoleczenstwa, ktorych jedyna lektura sa ksiezeczki do nabozenstwa.
 Tenze geniusz walczy ostatnio z, jak to nazywa, seksualizacja dzieci. Mnie zastanawia, co on tak naprawde rozumie pod tym slowem. Czyzby chcial otoczyc wieksza opieka dzieci majace bezposredni kontakt z klechami? Eee, chyba nie. Moze wiec zakaze spowiedzi w wieku 8-9 lat, ktora dla dziecka nie bylaby moze taka trauma, gdyby spowiednicy nie drazyli o dzieciece grzeszki z podtekstami? Nie? To moze chodzi o uswiadamianie dzieciom, co to jest "zly dotyk", zeby umialy sie obronic w razie ataku pedofila? To na pewno nie, przeciez kler by do tego nie dopuscil. Tu kryje sie zwykle uswiadamianie seksualne dzieci, ktorych przed zdrowa ciekawoscia nie powstrzymaja partyjno-koscielne przepisy.
 Najlepsze jednak wybzdzila z siebie ta oblesna arogancka i nienazarta Krycha. W swieto konstytucji otoz na swoim profilu napisala co nastepuje: Kobiety wspolczesnie broniace w Trybunale Konstytucyjnym Polski i polskiej Konstytucji to mialyby byc ona i ta kuchta Kaczynskiego. Ze smiechu o malo nie zeszlam na kolke, do dzisiaj mam zakwasy miesni brzusznych. To cos jakby Zero zapewnial, ze jest uczciwy i sprawiedliwy.
 Nastepny, ktoremu peron odjezdza sprzed nosa, to wlasnie wyzej wymieniony. Ostatnio biedak naraza sie na utrate jaj, choc i tak pieje, jakby byl kastratem, bo zaczal nosic w majtkach pizdolecik. Przed kim chce sie bronic, kogo sie tak boi? Jego szalenstwo zaczelo sie na razie od zmiany nazwy partyjki, no niech tam, choc i tak nie osiagnie progu wyborczego i pozostanie jej kontynuowanie wlazidupstwa, choc oczywiscie Zero mialby bardziej ambitne zamiary. 
 Ubiegly tydzien zrobil mi jednak pewien dzban, na ktorego zawsze moge liczyc, kiedy chcialabym sie posmiac. Dzban o wiele mowiacym imieniu Janusz i dosc popularnym w Polsce nazwisku, a ktoremu widocznie zaszkodzila nadmierna poboznosc lub razem z brodawka wycieto mu komorki mozgowe, upublicznil swoje przenikliwe do bolu przemyslenia, choc w jego przypadku myslenie to czynnosc raczej nieznana i nie odpowiadajaca mozliwosciom. Otoz jego zdaniem NATO jest niepotrzebne, bo przed Putinem Polske obronilby "polski zolnierz wierzacy w boga", a jedynym gwarantem polskiego bezpieczenstwa mialby byc rzad pisu. Na koniec wspomnial, ze jest Polakiem, a nie jakims Europejczykiem. 馃槀
 Niejaki doktor Jaki wyskamlal swoj negatywny stosunek do telewizji TVN: Krytykuja nas bez naszego udzialu. To niby jak maja krytykowac? Z udzialem i pisemnym zezwoleniem? Ale czeg贸z wymagac od takiego Jakiego.
 Te prawicowe dzbany kiedys mnie wykoncza, ale bedzie to naprawde piekna smierc. Smierc ze smiechu, to prawie jak smierc podczas orgazmu.

09 maja 2023

Dziwna normalnosc

 Po prawie czterech latach od wybuchu pandemii, latach duzych ograniczen, wyrzeczen, dramatow i zycia pod dyktando - wraca normalnosc! Po raz pierwszy doswiadczylam tej normalnosci, kiedy bylam na gastroskopii. Weszlam w masce, bo jeszcze do niedawna w gabinetach lekarskich, szpitalach i innych medycznych placowkach byl obowiazek maseczek, choc wszedzie indziej ten obowiazek zniesiono. Slubny maski zapomnial, wiec czekal na mnie na klatce schodowej. Bylam tego dnia okropnie przeziebiona i w normalnym ukladzie slubny wyrzucilby mnie z samochodu, a potem czekal w domu na telefon, ze moze mnie po badaniu i narkozie odebrac, ale nie bylam pewna, czy w ogole dopuszcza mnie do badania w takim stanie. Poszedl wiec ze mna na wypadek, gdybym musiala od razu wracac do domu. Spytalam w recepcji, czy w zwiazku z tym silnym przeziebieniem bede mogla zostac poddana badaniu, bo musze powiedziec mezowi, ktory czeka na schodach, bo zapomnial maski, na co kobitka odpowiedziala, ze moze wejsc i czekac ze mna w poczekalni, bo juz nie ma obowiazku noszenia maseczek. Z niejakim niedowierzaniem przyjelam do wiadomosci, ze oto wlasnie skonczyly sie wieloletnie ograniczenia moich praw obywatelskich (zartuje). 
 Jeszcze do niedawna maski obowiazywaly we wszystkich srodkach komunikacji, choc juz w sklepach ten obowiazek zniesiono. Ja jednak jeszcze dlugo dobrowolnie nosilam maseczke podczas zakupow, zeby przypadkiem nie przyniesc zarazy jakiejs do domu, gdzie rezyduje moja ponad 90-letnia mama. Jeszcze w grudniu jechalam do corki pociagiem w masce, a teraz w gabinecie lekarskim siedzialam sobie wygodnie, bez ograniczen w oddychaniu, akurat maska przy katarze dziala jak knebel, mozna sie udusic.
 Dosc dlugo czekalismy na odpowiedz, bo chociaz oficjalnie nie musialam poddawac sie testom na covid i mimo moich zapewnien, ze jednak w domu sama sie przetestowalam na wszelki wypadek, wzieto mi na miejscu wymaz i w koncu dopuszczono do badania. Niestety wyniki sa bardzo zle, kuracja silnymi antybiotykami nie przyniosla spodziewanych efektow, wrzody maja sie bardzo dobrze. No ja sie nie dziwie, przy takich atrakcjach, jakie mam w domu na codzien, przy permanentnym stresie, jaki funduje mi matka, wrzody maja doskonala pozywke i ani mysla znikac. Myslalam, ze moge sobie tak zyc z wrzodami za pan brat i oprocz czasowych atakow bolu nie grozi to niczym powaznym, ale sie mylilam, bo Medonet doniosl, ze nieleczone wrzody prowadza prosta droga do raka zoladka, a tego jednak wolalabym uniknac.
 Teraz musze uzbroic sie w cierpliwosc, zaczekac na wyniki badan histo i innych dokladnych mojego wnetrza, ktore przeprowadzi ten specjalista od gastroskopii i bedziemy razem ustalac, co dalej. Gdyby nie te ataki bolu, moglabym czekac spokojnie i cierpliwie, ale mam juz szczerze dosc. Jeszcze w domu idzie wytrzymac, bo poloze sie i odczekam az przejdzie, ale czesto lapie mnie poza domem i to juz nie jest zabawne, bo bardzo zle znosze ten bol stojac, a jeszcze gorzej siedzac, bo gniote sobie brzuch. W miedzyczasie jednak dostalam wyniki, nie ma w moim zoladku zadnych "zlosliwosci" i mam sie zglosic do konowala, bedziem debatowac razem co dalej.
 No ale post mial byc nie o mnie, a tak sie rozpisalam, tylko o odzyskanej normalnosci. Czuje sie troche jak po odzyskaniu wolnosci po wojnie, lekko jeszcze nie dowierzam, choc bardzo sie ciesze i w ogole dziwnie sie czuje w gabinecie lekarskim z naga twarza. 
 

07 maja 2023

Niech zyje kr贸l!

 Od wczoraj Karol III jest tak naprawde krolem. Ogladalam oczywiscie, bo w koncu nie co dzien odbywaja sie koronacje, a w moim zyciu jest to pierwsza. Kiedy bowiem przyszlam na swiat, matka obecnego krola, Elzbieta II od blisko pieciu lat wladala monarchia brytyjska. Wtedy jeszcze miala we wladaniu a tak z pol swiata, bo i Kanada, i Australia, Indie, znaczna czesc Afryki i Bliskiego Wschodu, a nawet Antarktyda byly w jakims stopniu przynalezne do Imperium w charakterze kolonii, dominiow, protektoratow, terytoriow mandatowych i zaleznych. Z czasem sie to zmienialo, niemniej kiedy Elzbieta wstepowala na tron, byla naprawde wielka wladczynia i chyba pierwsza w historii, ktorej koronacja byla transmitowana w telewizji. Ale kto mial wtedy w Polsce w ogole jakis telewizor w 1952 roku? Wszystko jednak zostalo sfilmowane i dla ciekawych tamtej uroczystosci jest do dyspozycji w internecie. Ciezko uwierzyc, ale Elzbieta w moim zyciu byla kims w rodzaju...  bo ja wiem?... bogini? postaci-legendy? Byla w kazdym razie od zawsze, a ja w swojej jakiejs podswiadomej naiwnosci myslalam, ze juz zawsze bedzie.
 Pamietam, ze jako male dziecko z rozdziawiona buzia sluchalam opowiesci babci i jej siostry o wielkim skandalu z najwyzszych sfer, kiedy to stryj Elzbiety abdykowal i zamiast korony wybral milosc do pewnej amerykanskiej rozwodki (brzmi znajomo, prawda?), a pozniej nawet wygnanie z kraju do konca zycia.   Krolewskie wytyczne byly absolutnie jednoznaczne, bez sentymentow, tam nie brano do niewoli, nie bylo kompromisow przy chocby najmniejszej probie ominiecia surowych wytycznych. Po smierci ojca Jerzego V, w styczniu 1936 roku wstapil na tron jego najstarszy syn, nastepca tronu ksiaze Walii Edward VIII, ale juz w listopadzie tego samego roku zaczely sie przepychanki, gdyz krol chcial koniecznie poslubic milosc swego zycia, te amerykanska rozwodke Wallis Simpson. Nie tylko rodzina, ale i premierzy Kanady i Australii wyrazili stanowczy sprzeciw, wybuchl skandal, ktory poskutkowal fochem krola i jego abdykacja. Tym sposobem na tron wstapil ojciec Elzbiety, a ze byl watlego zdrowia, bardzo szybko umozliwil swojej bardzo mlodej corce wstapienie na tron. No coz, krolewskie obowiazki monarchini wykonywala wzorcowo, natomiast jako matka czy siostra niespecjalnie sie popisala, unieszczesliwiajac Malgorzate, a pozniej Karola. W jej mentalnosci korona byla najwazniejsza, a nie jakies tam milosne fanaberie.
 Czasy sie jednak zmieniaja i krolowa, byc moze z bolem serca, ale zezwolila na malzenstwo swojego mlodszego wnuka z amerykanska rozwodka, do tego niekoniecznie czysta rasowo. Juz wczesniej poddani zmusili krolowa do czynnosci, jakich by sie nigdy wczesniej nie poddala, mianowicie do obecnosci na pogrzebie swojej rozwiedzionej bylej synowej i oddania jej czci. Bo coz, nie tylko krowy zmieniaja swoje poglady, krolowe tez z czasem sie unowoczesniaja. Tyle, ze zamiast wdziecznosci, krolowa i cala pozostala rodzina zostali obrzuceni pomyjami przez te aspirujaca aktoreczke, ktorej sie przysnilo reformowanie odwiecznych tradycji, ale dosc szybko zostala sprowadzona na ziemie, a ze to niewiele warte, za to msciwe stworzenie, to do dzisiaj pluje jadem na wszystko co brytyjskie.
 Biedny nastepca tronu czekal na swoja kolej az 70 lat i w wieku, kiedy inni oddaja sie slodkiemu zyciu emeryta, on wstepuje na tron. Zas jego polowica, na wyrazne zyczenie umierajacej krolowej, ma nosic tytul krolowej malzonki, nie ksieznej. To tez rodzaj holdu dla ich milosci, choc nieco spozniony. 
 Ja mam wrazenie, ze Karolowi juz sie nie chce, on nie ma sily na tak aktywne panowanie, jakie prowadzila jego matka, to stary i niezbyt zdrowy czlowiek, a przeciez wladanie wymaga sporo energii. Kiedys myslalam, ze krolowa powinna w swoim testamencie "przeskoczyc" jedno pokolenie i na krola wyznaczyc swojego wnuka Williama, no bo jaki to krol z Karola po Tampongate, ale chyba i ona widziala, jak William zmienia sie na gorsze i teraz jestem zdania, ze nie dojrzal do bycia monarcha. Czy dojrzeje do czasu, kiedy jego ojciec odejdzie lub ze wzgledow zdrowotnych nie bedzie w stanie dotrzymywac obowiazkow, nie wiem, w kazdym razie ten dzieciak troche mnie rozczarowal. Ze nie wspomne o jego bracie, ten to zglupial do reszty, na szczescie jest dopiero po Williamie czwarty w kolejce do tronu, wiec raczej marne szanse, ze uczyni swoja rozwodke krolowa.
 No coz, niech zyje krol Karol III!

 

05 maja 2023

Ciekawa jestem Waszej opinii

 Mam interesujacy przypadek i sama nie wiem, kto tu ma racje. 
 Samolotem pewnych amerykanskich linii lotniczych podrozowala matka z dwiema coreczkami, 5-letnia i 2-letnia. Kobieta byla w 22 tygodniu ciazy. Dzieci porozrzucaly wokol swoich siedzen popcorn, co bardzo nie spodobalo sie zalodze i stewardesa kazala matce pozbierac, co dzieci nasmiecily. Media nie podaja, jak ta awanturka sie zakonczyla, czy matka posprzatala, czy tez zostawila balagan i wysiadla. Zareagowal za to ojciec dziewczynek, jakis amerykanski baseballista, umieszczajac na twitterze pelen oburzenia wpis.


 Ja mam w tej kwestii bardzo mieszane uczucia. Sama mam troje dzieci, nieraz podrozowalam z nimi samolotami, pociagami czy autobusami, ale zawsze dbalam o to, zeby dzieci nie nabrudzily. Nigdy nie wzielabym w podroz popcornu jako przekaski, bo jest to trudna do upilnowania przekaska. Zawsze kiedy wychodze z kina, widze ile dorosli zostawiaja po sobie popcornowych smieci i jest ogolnie wiadome, ze nad popcornem trudno zapanowac nawet doroslym, a co dopiero dzieciom. Jesli jednak by sie zdarzylo, ze cos spadloby na ziemie, zbieralabym na biezaco. Byloby mi wstyd zostawic po sobie taki syf na podlodze. Ja ogolnie zawsze po sobie wszedzie sprzatam, wiec trudno mi nadazyc za ludzmi zostawiajacymi np. w lesie smieci po drugim sniadaniu, czy w kinie popcorn na podlodze, kubki po coli i papierki po cukierkach, a w pociagu pozwalajacymi dzieciom wchodzic z butami na siedzenia. No a przede wszystkim nie dawalabym dzieciom sypkich przekasek, jednak gdyby sie zdarzylo, to bym pozbierala.
 No ale nie jestem akurat w ciazy, wiec nie wiem, czy w takim przypadku stewardesa miala prawo wymagac od zle wychowanej i zle wychowujacej swoje potomstwo baby, zeby na kleczkach zbierala rozsypana kukurydze. Jednoczesnie 5-letnie dziecko mogloby zostac poproszone przez matke o ogarniecie tego, co nasmiecilo razem z siostra, byloby to nawet dosc wychowawcze.
 Ciekawa jestem Waszej opinii, kto tu wlasciwie byl piekielny, matka, dzieci, stewardesa czy ojciec, ktory rozpetal w mediach burze?

03 maja 2023

Kiedys tego nie bylo

 Zauwazylam, ze polski narodek im biedniejszy, tym chetniej szuka okazji do wypicia. Wezmy taka pierwsza komunie, kto w naszych czasach wyprawial huczny bal w wynajetym lokalu czy nawet na tzw. sali. To byla uroczystosc w najscislejszym domowym gronie, mama komunisty przygotowywala troche bardziej uroczysty obiad, byli rodzice, dziadkowie, chrzestni. Owszem, szylo sie sukienki, ale tylko dlatego, ze nie bylo innej opcji, pozniej mignelo swiatelko nadziei z albami, gdzie wszystkie dzieci mialy przystepowac do komunii jednakowo ubrane, ale gdzies po drodze sie zawieruszylo i teraz szykuje sie je, szczegolnie dziewczynki, jak na wesele, fryzjer, nierzadko tipsy, w skrajnych przypadkach operacja plastyczna na odstajace uszy. Poubierane to jak panny mlode, jeszcze im welonow brakuje. No i prezenty! To juz jest takie przegiecie, ze glowa mala, ale pisalam o tym niedawno, wiec nie bede sie powtarzac. W kazdym razie impreza nierzadko potrzebuje wsparcia kredytowego, bo w gre wchodza tysiace, a nawet dziesiatki tysiecy. No a potem oczywiscie uczta z bogatym wyszynkiem. Gdzie tu pozostaje miejsce na przezycia duchowe?
 Podobnie dzieje sie z chrztami, kolejna fajna okazja do zamoczenia ryja, jakby nie mozna bylo sie skupic na meritum, ale nie, to trzeba oblac. Abstrahujac, ze cale to pietnowanie nieswiadomego niczego dziecka powinno byc karalne, a chrzest dozwolony od lat 18, swiadomie. No ale klechy wiedza, ze jesli swiadomie, to wiele osob by sie w ogole nie zdecydowalo na wstapienie w szeregi tej przestepczej organizacji, a tak juz maja dzieciaka w statystykach, a jak chce sie uwolnic, to rzucaja mu klody pod nogi. A i tak wiekszosc dzieci rezygnuje z religii gdzies tak po bierzmowaniu, wielu z nich jako dorosli dokonuje aktu apostazji, innym nie chce sie kopac z koniem, bo nie wszyscy duchowni chca wspolpracowac, choc w zasadzie sa do tego zobligowani.
 Co innego wesele, to jest rzeczywiscie okazja do dobrej zabawy i, jak kto lubi, do uwalenia sie i rzygania przez okno. Choc i tutaj wiele sie zmienia, mlodzi nie chca ogladac rzygajacych wujkow i organizuja sobie wesela bez alkoholu.
Nie rozumiem za to tych "osiemnastek". Co sie zmienia w zyciu dzieciaka, oprocz tego, ze dostaje dowod osobisty? Dalej sie uczy, dalej mieszka u rodzicow, dalej korzysta z ich pieniedzy i dalej musi sie dostosowac do ich wymagan i oczekiwan. Ale jest okazja ryj zamoczyc, wiec sie wyprawia huczne urodziny w lokalu. Nie pojmuje, tutaj tego nie ma.
 Wszystkie katolickie swieta tez oczywiscie oplywaja alkoholem i to nie jest moj wymysl czy moja zlosliwosc, wystarczy poczytac policyjne statystyki po wszystkich swietych, swietach zimowych czy wiosennych. Jakos latem brak konkretnych okazji, chociaz urlop tez jest nie od parady, mozna sie zalewac w trupa, zwlaszcza na wczasach all inklusiv, kiedy daja te drinki za darmo.
 Zycie zatacza swoj krag, kazdego czeka smierc, no ale dla niektorych to znow doskonala okazja, zeby przy kielichu powspominac nieboszczyka i wszczac klotnie o schede, bez czekania az denat ostygnie.
 Jest jeszcze tyle pomniejszych okazji, jakies imieniny, urodziny, obronienie magisterki czy pracy doktorskiej, otrzymanie nowej pracy, utrata starej, stres czy radosc, zawsze mozna sie napic. Bez okazji zreszta tez.
 I nie pomoga mity, ze male ilosci alkoholu sa zdrowe dla czlowieka, ze nerki najlepiej leczyc piwem, bo dziala moczopednie, ze nawet w ciazy powinno sie (sic!) wypijac dla zdrowotnosci kieliszek czerwonego wina, ze lepiej sie spi, ze w zimie dobrze sie ogrzac wypiciem czegos z procentami. Pewnie, dla lubiejacych sobie chlapnac kazda wymowka dobra, niestety prawda wyglada zgola inaczej. Poczytajcie!
"Statystyczny Polak wypija 10 litrow czystego alkoholu rocznie!"
No i juz wiadomo, dlaczego tylu Polakow zaglosowalo na PiS, mianowicie "z badan Uniwersytetu Oxfordzkiego, prowadzonych na grupie osob regularnie pijacych akohol wynika, ze nawet niewielka jego ilosc ma duzy wplyw na kondycje mozgu i zmniejsza objetosc istoty szarej"

01 maja 2023

Nie popisal sie...

 ... nasz ogrod botaniczny, oj, nie popisal... 
 W internetach zawrzalo! Albowiem-poniewaz szykuje nam sie kolejna sensacja botaniczna i to w dosc krotkim czasie po tej ostatniej z 2018 roku. Pieciu lat potrzebowalo dziwidlo, zeby znow szykowac sie do zakwitniecia.  Wiesc rozeszla sie szerokim echem, nie tylko w Getyndze, ale zatoczyla dosc szerokie kregi, jak sie pozniej okazalo. Wprawdzie wtedy widzialam, a glownie wachalam ten bestialski smrod zepsutego miesa, stojac na mrozie ponad 2 godziny w straszliwie dlugiej kolejce, ale pomyslalam sobie, ze co mi szkodzi zobaczyc kwitnace dziwidlo po raz kolejny, skoro mam je na wyciagniecie reki. Ten roslinny fallus mial rozkwitnac juz w niedziele, tak przynajmniej przewidywali pracownicy ogrodu, ale jeszcze o 15.30 byl calkiem zamkniety KLIK.
 Niedziela przywitala nas przepiekna pogoda, szybko wiec sie ucharakteryzowalam, ubralam i pomknelam do srodmiescia, gdzie tuz przy walach miejskich znajduje sie stary ogrod botaniczny. Juz podczas szukania miejsca do zaparkowania wiedzialam, ze cos nie halo. W niedziele nigdy nie bylo problemow ze znalezieniem miejsca, tymczasem wczoraj wszystko dokola bylo zastawione samochodami, w tym bardzo wieloma z obca rejestracja, byl Hannover, Braunschweig, Wolfenb眉ttel, Hildesheim i wiele innych mniej mi znanych. Ale wszystko swiadczylo, ze zjechali sie ludzie z dosc odleglych miast, tylko po to, zeby zobaczyc samemu czy pokazac dzieciom to rzadkie zjawisko. Jakos w koncu znalazlam luke, w ktora udalo mi sie wcisnac, dosc daleko od wejscia, ale nie szkodzi, pogoda byla piekna, wiec moglam sobie spacerowac bez szkody na fryzurze ;)
 Polazilam sobie posrod grzadek, ponapawalam sie i pozachwycalam sezonowymi kfiatuszkami i lelujkami, zab niestety jeszcze nie zanotowano, one chyba maja gody dopiero w czerwcu, ale wszedzie uwijaly sie rozne latajace robale oraz ptactwo, w tym dr贸b kaczkowy. Wzielam ze soba nawet aparat fotograficzny, ktory dawno zdazyl sie pokryc kurzem od nieuzywania. Popatrzcie! Mozecie sobie powiekszyc kazde zdjecie, kliknawszy w nie.































Mialam po drodze jeszcze dwie szklarnie, jedna z kaktusami, druga z paprociami.







W paprociarni klimat taki, ze od razu bylam mokra


 Wreszcie dotarlam do tej wlasciwej, najwazniejszej szklarni, kryjacej w sobie tenze smierdzacy skarb botaniczny. A tam... kartka na drzwiach (zamknietych na cztery spusty) z obwieszczeniem, ze zaloga ogrodu wita serdecznie i cieszy sie jakniewiemco, zesmy przyszli ogladac (i wachac) dziwidlo, ale poniewaz ten skarb moze byc ogladany jedynie POD NADZOREM, wiec zapraszaja od 16.00. Byla godzina 12.00 i pod szklarnia stalo kilkunastu wqrwionych do bialosci ludzi, wielu z dziecmi, ktorzy przyjechali specjalnie z dosc daleka, a tu taka nieprzyjemnosc ich spotyka. Maja czekac 4 godziny? Maja jechac? No nie dziwie im sie, bo tez bym stracila panowanie nad soba. Pogadalam z nimi, pochwalilam sie, ze juz przed piecioma laty mialam okazje podziwiac ten rzadki spektakl oraz inhalowac sie zapachem padliny. Poradzilam tez, ze jesli maja czas, niech pojda cos zjesc i wroca na 15.00, bo z pewnoscia utworzy sie kolejka. 
 W kazdym razie bylam tez bardzo rozczarowana zachowaniem personelu i tym, ze na ich stronie internetowej nawet jednym slowem nie wspomnieli, ze szklarnia bedzie otwarta dopiero od 16.00. Wiele osob na  pewno darowaloby sobie przyjazd do Getyngi tak wczesnie albo tez nie przyjechaliby wcale. Mam w pamieci jeszcze poswiecenie personelu w 2018 roku, kiedy to ogrod botaniczny otwarty byl do 2 czy 3 w nocy, zeby wszyscy chetni mogli obejrzec to dziwidlo, a personel roznosil przemarznietym kolejkowiczom goraca herbate. Tym wieksze rozczarowanie wczoraj.
 
 A tak w ogole to niech sie swieci 1 maja!!! Proletariusze wszystkich krajow... itd.
Wyklety powstan, ludu ziemi. Ament


 

Marcowa magia

     Pierwszej marcowej nocy wrozka Przedwiosenna przycupnela zmeczona na dachu jednego z domow w niewielkim miescie uniwersyteckim. W ostat...