Czasem na fejsbuku puszczaja rozne uliczne sondaze, wywiady, w koncu temat goracy tuz przed wyborami. Przepytuja ludzi, glownie emerytow o, w skrocie ujmujac, stan ich szczesliwosci w dzisiejszych realiach i o oczekiwania. Ich odpowiedzi daja naprawde sporo do myslenia, ogolnie roszczeniowosc w narodzie mocno wzrosla. Kazdy chcialby miec wszystko jak najmniejszym nakladem wysilku i od zaraz. Dawno poszly w niepamiec czasy, kiedy mlode malzenstwa latami dorabialy sie wszystkiego i zadowalaly byle jakim lokalem do wlasnorecznego remontu lub wieloletnim zyciem z rodzicami pod jednym dachem. Nie wspomne juz o wyposazeniu mieszkania, bralo sie od rodziny jakis demobil i czekalo na lepsze czasy, kiedy za zaoszczedzone mozna bylo nabyc cos bardziej wypasionego. Odmawianie sobie drobnych przyjemnosci bylo na porzadku dziennym, czlowiek mial cel, oszczedzal, by wreszcie moc spelnic marzenie, jedno, potem nastepne. Dzieci w szkolach nie wyroznialy sie, kazdy mial obowiazek noszenia fartuszka, ale poza tym od dziecinstwa kladziono nam do glow, ze BYC jest znacznie wazniejsze niz MIEC.
Teraz jestes w szkole nikim nie noszac markowych ciuchow, nie majac wakacji zagranicznych czy quada na komunie, wyszydzanie przybralo paradoksalne formy, mobbing nadal przybiera na sile, wpedzanie innych dzieci w kompleksy, z samobojstwami wlacznie, stalo sie codziennoscia.
Ale nie tylko mlodziez stala sie tak potwornie roszczeniowa. Ostatnio modne jest chwalenie sie celebrytow i licytowanie, kto z nich ma nizsza emeryture. I sa to osoby, ktore w poprzednim ustroju zarabialy krocie. Tlumacza sie, ze taki byl system, ze panstwo bralo od nich male skladki, to teraz oni maja glodowe emerytury i musza spiewac/wystepowac na scenie do smierci, bo nie przezyja. Dobrze, jesli jeszcze moga i zdrowie pozwala. Podobnie uskarzaja sie przecietne emerytki, wciaz im malo i malo, a przeciez one wlasnie mialy w czasach swojej mlodosci szanse uczenia sie, konczenia studiow i wykonywania lepiej platnej pracy. One nie tylko zazdroszcza lepiej uposazonym emerytom, ale juz nawet przebakuja, ze powinna nastapic urawnilowka, bo wszyscy maja jednakowe zoladki. Rilly? Kazdy bedzie mogl sobie bumelowac, nie uczyc sie, bo "przyjdzie walec i wyrowna"? A przeciez jeszcze nie tak dawno renta czy emerytura nie byla czyms zrozumialym samo przez sie. Kiedy moi pradziadkowie zostali po wojnie wywlaszczeni i panstwo odebralo im kamienice wraz z czynie dzialajaca piekarnia, nie dajac nic wzamian, zostali na lodzie, bez srodkow do zycia i bezdomni, bo nie mieli prawa pozostac we wlasnym domu. Gdyby nie dziadkowie, ktorzy wzieli ich na calkowite utrzymanie, cienko by przedli i pozostaloby im zebrac pod kosciolem. Podobnie zreszta rzecz sie miala na wsiach, dzieci przejmowaly gospodarke po rodzicach i trzymali tychze na laskawym chlebie do smierci. Jak wiadomo, roznie z tym bywalo, poki rodzice mieli sile pomagac, poki byli przydatni, mieli pewne przywileje, pozniej niejednokrotnie ladowali w oborze albo czekala ich bezdomnosc. Emerytury rolnicze wprowadzono jakos w latach 70-tych, ale trzeba bylo scedowac gospodarke na rzecz panstwa.
Co dziwne, wtedy ludzie chyba byli mimo wszystko szczesliwsi, nie oczekiwali wiele i cieszyli sie z tego, co mieli i na co bylo ich stac. Zarowno mlodzi jak i starzy i mowie tu o przecietnym obywatelu, bo jak wszedzie zdarzaly sie ekstrema. Dzisiaj oczekiwania sa znacznie wieksze od mozliwosci, a spoleczenstwo stalo sie bardziej roszczeniowe. Samotne madki, ktore nie zainwestowaly w pore w srodki antykoncepcyjne, a moze daly sie skusic becikowemu i pincetplusom, oczekuja specjalnego traktowania, bo sa samotne. Emeryci, ktorzy w swoim czasie olali nauke i poszli pracowac jako niewykwalifikowani, teraz msciwie sie ciesza z odbierania wypracowanych emerytur pracownikom resortu wewnetrznego, nawet tym dawno zweryfikowanym, nawet bufetowym czy sprzataczkom. I chca wiecej, bo im sie nalezy, a mogli pomyslec wczesniej, mieliby dzisiaj wiecej.
Dawniej ludzie byli bardziej zyczliwi, przyjazniejsi dla otoczenia, nie oczekiwali wiele i cieszyli sie z tego, co mieli, byli bardziej sklonni do pomocy, mniej zawistni i nie tak roszczeniowi, kazdy musial byc kowalem swojego losu. Ja juz nie dozyje, ale kiedys te dzisiejsze madki zyjace nienajgorzej z zasilkow, dojda do wieku emerytalnego i dalej beda skazane na pomoc panstwa, bo emerytury nie bedzie zadnej, ich partnerzy/mezowie podobnie. Teraz pracuja dorywczo, najczesciej na czarno, nawet jesli zarabiaja za granica. Dziwi mnie, dlaczego nie mysla o swojej przyszlosci, jak chca zyc, kiedy nie beda juz mogli dorabiac. A nie jest takie pewne, ze panstwo bedzie jeszcze wtedy dalej stac na rozdawnictwo, moze juz bedzie totalnym bankrutem. Ogolnie obecne pokolenie jest stale niezadowolone i malo szczesliwe, jego oczekiwania mijaja sie z mozliwosciami, stad frustracje, zawisc i niechec do ludzi, ktorym sie bardziej powiodlo.











