Translate

07 października 2023

Baby, do garów!

 I po to sufrazystki wlaczyly o rownouprawnienie kobiet, zeby w pewnym niemalym kraju w srodku Europy, choc tak naprawde bardziej na wschod, a z mentalnoscia to jeszcze bardziej na wschod, trzeba bylo tworzyc spoty namawiajace kobiety do wziecia udzialu w wyborach, do brania wlasnego losu we wlasne rece. Tymczasem polskie kobiety uwielbiaja przyjmowac role polglupich idiotek, co to ich polityka nie interesuje, a w wyborcza niedziele to one maja cos lepszego do roboty, np. ugotowac panu i przychowkom obiad, zamiast tracic czas przy urnie. W spocie stoi: "Nie pojde na wybory, bo moj glos i tak nic nie znaczy - pomyslalo 7 milionow kobiet" Za przeproszeniem, to nie kobiety, a antyspoleczne i niedouczone idiotki. Ktos, kto ma wiecej niz jedna komorke mozgowa slizgajaca sie na szarej substancji w przestrzeni miedzyusznej, nigdy nie wypowiedzialby podobnej bzdury. Bo nawet najglupsze przykoscielne wielbicielki rydzykow pojda do urn, wprawdzie nie do konca z wlasnej woli, ale dlatego, ze proboszcz wyrazil takie zyczenie, straszac przy tym, ze podczas spowiedzi zapyta i moze nie dac rozgrzeszenia. A poza tym, jak tu nie oddac glosu na zbawce i dobroczynce, ktory wprawdzie wiecej im zabral niz dal, ale glosniej przy dawaniu sie chwalil, wiec nie spostrzegly, ze je okradl. "Tamte niemce na pewno im to zabioro, a rude to wredne przeciez."
 Mnie jednak przerazaja sondaze pokazujace znaczne poparcie dla partii tego sepleniacego oblecha Mikkimausa dwojga nazwisk czy jakos tak, zawierajacej w swych szeregach takie tuzy intelektu jak Bosak, Braun czy Sosnierz, no i z programem rozdawniczym nie gorszym od pisu, eurosceptycznych i optujacych za powszechnym posiadaniem broni i przywroceniem kary smierci. Ich poglady sa skandaliczne i przerazajace, ale widocznie nie dla idiotek chcacych wesprzec ich wlasnym glosem. Bo otoz oblech stawia kobiety na rowni z inwentarzem domowym, zada odebrania im wielu praw i przywilejow, no takie tam mizoginskie wybzdziny faceta, ktoremu juz nie staje, wiec za obiekt zemsty na spoleczenstwie wybral sobie wlasnie kobiety. Jaka trzeba byc kretynka, zeby w ogole brac pod uwage wspieranie podobnego tworu? 
 Jesli myslicie, ze te bezmózgie babska zyja gdzies tam, z daleka od Was, bo Wy przeciez obracacie sie w towarzystwie kobiet swiadomych politycznie, to wyprowadze Was z bledu, bo sama slyszalam od niektorych z naszych wspolnych znajomych, ze one sie polityka nie interesuja. Mozna wiec mniemac, ze i wybory nie wzbudza ich entuzjazmu, skoro i tak ich wynik nie bedzie mial wplywu na zycie idiotek, ich corek, matek, siostr, wnuczek i ich samych. One moze juz nie maja szansy umrzec przy porodzie, kiedy zespol lekarzy bedzie cierpliwie czekal az ich zmutowany plód zechce opuscic ten padol, nie obchodzi ich tez brak mozliwosci legalnego pozbycia sie zmutowanego plodu, ktory po urodzeniu i tak nie ma szansy przezyc, ale za to ma zostac ochrzczony. To osoby, ktore w dupie byly, gowno widzialy, wiec wolalyby uniemozliwic innym, bardziej obrotnym, szanse zarabiania pieniedzy poza Polska lub co najmniej pozwiedzania sobie swiata z unijnym paszportem. Skoro one maja xujowa egzystencje, niech inni tez zostana pozbawieni szans na lepsze zycie. 
 Co jeszcze mnie rozbawilo, kolejny spot, w ktorym celebrytki-milionerki bez codziennych trosk o przezycie, bez meza alkoholika pod dachem, namawiaja szare zmeczone zyciem Polki do wziecia udzialu w wyborach. Jedna wydalila z siebie nawet, ze wybory to jak pojsc po zakupy. Jasne, zwlaszcza po tym, kiedy malzonek wlasnie zdazyl przepic wszystkie zasilki. Z pewnoscia tez niezdecydowane emerytki, nie mogace wybrac, czy kupic chleb, zaplacic mieszkanie, czy moze jednak wykupic leki, natychmiast sie utozsamia z królowymi telewizji w ich mieszkaniach za miliony i zachecone ich usmiechami, potruchtaja do urn.
 Do tej pory nie slyszalam przedstawiciela zadnej partii, ktory mialby cos do zaoferowania tym wlasnie niezdecydowanym kobietom. Bo one nie beda sie martwily, czy wyskrobac zarodek z gwaltu dokonanego pezez pijanego meza, czy umra przy porodzie, czy im ktos pomoze, kiedy dziecko urodzi sie z wadami. Najwyzej wloza klopot do beczki po kapuscie. Ich zmartwieniem jest, czy wystarczy zarcia dla dzieci, ktore juz maja i zeby chlop za mocno nie bil.

05 października 2023

Krulova i Ulicznica

 Niedlugo minie 10 lat jak Bulka jest u nas, a Miecka jak uparla sie jej nie lubic, tak jej nie lubi do dzisiaj i chyba juz w tej niecheci odda kiedys ducha (oby zyla jak najdluzej!). Bulka na poczatku bronila sie oszczywaniem calego mieszkania, teraz wywalczyla sobie pozycje i przyjmuje Mieckowa zlosc z politowaniem. Krotko mowiac, ma fochy Krulovej w swoim chudym tylku. 
 Krulova, jak wiecie, zaczela mi niedomagac, w koncu ma skonczone 16 lat, ale na szczescie okazalo sie, ze to tylko nadczynnosc tarczycy i chorobe mozna latwo trzymac pod kontrola. Napisalam latwo? To sklamalam. Bo z Miecka nic nie jest latwe, a najmniej jej zlapanie. Rano urzadzamy sobie obie zawody, kto kogo wytriksuje i kto predzej sie zorientuje, ona z ucieczka pod lozko czy ja z jej zlapaniem. Caly wic polega na tym, ze ja, czy chce czy nie chce, musze po wstaniu najpierw na kibelek. Ten czas Miecka ma do dyspozycji i jesli w pore sie obetnie, znika w sypialni, a stamtad juz jej nie wyciagne, bo raz ze obudzilabym slubnego i Toyke, a dwa ze spod lozka jej nie wydostane. Ale ja mam na nia sposob, wrzucam psie chrupki, ktore uwielbia, do psiej miski, dzwoniac przy tym glosno. Mieckowe lakomstwo zwycieza i sama przychodzi wtedy do kuchni. Jesli sie zapomni, wedruje do salonu, wtedy ja drzwi zamykam i ja lapie. Czasem to trwa, bo ganiamy sie dokola stolu, ale przynajmniej mi zaraza nie ucieknie w miejsce, z ktorego nie mam szans jej wydlubac. Jak mi sie uda, niose wrzeszczacego kota do kuchni i zamykam za soba drzwi, tu tez nie ma mozliwosci zwiania. Wciagam do strzykawki 2,5 ml Thyronormu (to cholerstwo jest chyba ze zlota, bo 100 ml kosztuje ponad 70 €, ale nie zal mi dla ratowania Krulovej), pacyfikuje kota, przygniatajac go do stolu, glownie jej glowe, zeby nie miala szansy nia trzepac i szybkim sprytnym wyuczonym ruchem wstrzykuje kotu lekarstwo do "kieszonki" w paszczy. Na poczatku roznie bywalo, na ogol udawalo sie Miecce tak potrzasac lebkiem, ze pol sie wylewalo, ale z czasem nabralam wprawy w unieruchamianiu kota na ament. Zaraz potem Krulova dostaje na otarcie lez Dreamies z kocimietka, jej ulubione cukiereczki. I chyba juz powinna sie przyzwyczaic do codziennego zapodawania i natychmiastowej cukierkowej pocieszajki, ale nie, codziennie mam ten sam cyrk i kocie inwektywy oraz plucie jadem, prychanie, wyrywanie sie i walka o niepodleglosc.
 Czesto jest tak, ze Bulka posypia w dzien na krzeselku w kuchni i wtedy Miecka nie moze zejsc z blatu w kuchni. Ona juz jest za stara na zeskakiwanie bezposrednio na podloge, zauwazylam, ze sie boi i zawsze wchodzi i schodzi po krzesle. Ale dopiero niedawno udalo mi sie to sfocic. Popatrzcie zatem, jak mala Ulicznica prowokuje Krolova i jak z godnosciom osobistom w koncu ustepuje jej miejsca na krzesle.

Miecka szamie pocieszajki, ale jednym okiem zezuje na wroga

Wrog nie pozostaje dluzny i zezuje na Miecke

Krolova udala sie w kierunku odwrotnym...

... zwlaszcza, ze dojrzala cala torbe kocich cukierkow

Ale mama zabrala cukierki, wiec strzelila focha

A tymczasem wrog udal sie w swoja strone i krzeslo wreszcie jest wolne

I tyle ja widzieli...


03 października 2023

Tfu!rczosc wolska

 Drodzy purysci-polonisci, korektorzy masci wszelkiej, zanim popelnicie harakiri, przeczytajcie uwaznie do konca te tfu!rczosc wolska.
 
- W kazdym badz razie Ja rozumię - powiedziala, butnie potrzasajac loczkami - Nie mam zamiaru cofac sie do tylu, do dwutysiecznego dziewientnastego roku, moja osoba nie idzie po najmniejszej linii oporu! Na dzien dzisiejszy caly ten okres czasu spedzilam na ciezkiej pracy, uczylam sie, wiec posiadam bynajmniej bardzo dobre oceny, dlatego poniewaz przebywam w takiej fazie zycia, ze jesli nie wykorzystam tej szansy, to kaplica. Zobacz, ostatnie poltorej roku nie zwalnialam tempa i regularnie wstawialam raporty na mojego fejsbuka i bloga. Na codzien ubieralam te gorsze ciuchy, wogule nie zwracalam uwagi na autfit, a tym kobietą i dziecią opowiadalam o bandzie zlodzieji, no w cudzyslowiu zlodzieji, bo przeciez chodzi o rzad i ministerow. Napewno kiedys kontrol wykaze nieprawidlowosci, pozatym nie ma tak, zeby bezkarnie im to uszlo. Trzeba bedzie sie za nich wziasc i to z cala surowoscia, dlatego bo jakies prawo chyba w tym kraju funkcjonuje, co nie? Co jest, oni moga sobie nabywac droga kupna dzialki za 1% ceny, przepisywac na zony i kochanki, a My co? Po prawo i po lewo sami zlodzieje, a Nam nic nie zostaje, bo My jestesmy uczciwi, tak po frajersku uczciwi. Po wyborach trzeba bedzie zrobic w kraju dokladny renament, rozliczyc gnojkow do ostatniego guzika, zamknac na dlugie lata do wieznia, tam nie beda mieli okazji kupywac luksusowych towarow, do ktorych sie juz przyzwyczaili. Nie bedzie wodnych akwenow obrosnietych palmami, nie beda mieli pomarancza  i winogronu w wieziennym menu, za to zamiast garniturkow twarzowe pasiaczki.  Miejmy nadzieje, ze wspolwiezniowie wyprawia im tam jesien sredniowiecza. No nic, moja droga, ubieram plaszcz, buty i znikam.
 
 Jesli ktos z Was, Drodzy Czytelnicy, ma jeszcze jakis pomysl, to smialo, podrzucajcie, choc wydaje mi sie, ze zawarlam juz wszystkie mozliwe jezykowe smaczki internetowych niedoukow. Naliczylam ich tutaj 35, bo np. pisanie wielka litera "ja, my czy nas" liczylam jako jeden blad, jeden rodzaj. Liczac kazdy z osobna, znajdzie sie ich znacznie wiecej.
Przemilczalam juz litosciwie idiotyczne feminatywy i neutratywy dla niezdecydowanych w kwestii wlasnej plci.
 
Słownik Neutratywów Języka Polskiego - Dziś znowu zajmiemy się końcówką -e,  ale tym razem nie od nazw stworzonych jak przymiotniki (narzeczony,  motorniczy itd.), a od typowych rzeczowników - mamy tu takie końcówki

01 października 2023

Nachalne żebranie

 W internetach zauwazalny stal sie nowy trend, nachalne dopraszanie sie o wsparcie finansowe. Do czegokolwiek czlowiek sie nie zblizy, tam spotyka wyciagnieta reke. Jak nie jakies patronajty, to znow "kup mi kawe" czy "wesprzyj".  Kazda z tych osob szuka frajerow pod pretekstem, ze bedzie mogla oddac sie bardziej pracy nad swoim blogiem/strona czy czym tam jeszcze, a zrozumiec to nalezy, ze bedzie robila dokladnie to samo, co do tej pory, ale nie bedzie musiala pracowac. Cwany przepis na zycie.Taki wiecej pisowski.
 Lubilam kiedys czytac pewna internetowa gazete, czy jak to nazwac, taka polityczna platforme, madrze pisali i ciekawie. Teraz wchodzisz na ich strone i zaraz masz po oczach WESPRZYJ, ba, nawet jest gotowa ramka z kwotami do wybrania, oczywiscie umiejscowiona na samym srodku, nie do przeoczenia, wieksza od tresci, ktora wlasnie chcesz przeczytac. Najpiekniejsze jest jednak to, ze kiedy ruszysz mysza, zeby przescrollowac dalej, jak diabel z pudelka wyskakuje ramka z oczojebnym napisem NO NIE ODCHODZ JESZCZE, NAJPIERW WESPRZYJ czy cos  w tym rodzaju. 
 Sluchajac podcastow, coraz czesciej musze wysluchiwac listy dobroczyncow wplacajacych poprzez ten patronajt, zamiast tresci tego, co chce wysluchac. To jest dla mnie horror. Teraz nikt nawet pierdnac za darmo  nie chce, za wszystko trzeba placic, a niektorzy tak sie wycwanili, ze teraz ukrywaja tresc i dopoki nie zaplacisz, nie dowiesz sie dalszego ciagu, choc jeszcze do niedawna udostepniali wszystko za darmo, przymilali sie do sluchaczy/ogladaczy/czytaczy, zeby zechcieli poswiecic ich wypocinom chwile swojego cennego czasu. Teraz obrosli w piorka i kaza sobie slono placic za wszystko, co udostepniaja. Nie ma nic za darmo. 
 Ja takich nachalnikow od razu skreslam, bo o ile jeszcze toleruje niesmiale prosby, to nie mam ochoty tolerowac naciskow i szantazu. Niech sie bujaja i szukaja frajerow gdzie indziej, internet jest pelen podcastow czy artykulow do czytania, nie musza byc oni. Jestem wyjatkowo przewrazliwiona, kiedy ktos chce ze mnie zrobic dojna krowe. Pomagam chetnie, ale na wlasnych warunkach i nie pozwole nikomu stosowac wobec mnie naciskow. 
 Politycy tez zewszad wolaja, zeby wspierac ich kampanie, zaczynam miec wrazenie, ze caly swiat zaczal funkcjonowac za pieniadze. No wiem, pracowac trzeba, ale teraz niektorzy kaza sobie placic praktycznie za nic, za to, ze umieszcza w internecie jakis idiotyczny filmik. No ja akurat nie musze ogladac idiotycznych filmikow czy sluchac podcastow, ktore dotychczas byly dostepne gratis i ktorych autor grzecznie sie przymilal o "suba".  A teraz to ja mam placic, bo jemu grupa subskrybentow wzrosla na tyle, ze juz nie bedzie pozostalej holocie robil prezentow. Nagle poczul sie celebryta, literatem czy diabli wiedza kim jeszcze i tera to on bedzie kasowal. 
 I zeby nie bylo niedomowien, nie potepiam w czambul spolecznego finansowania ciekawych i pozytecznych, ale czaso- i pracochlonnych projektow. Tyle tylko, ze teraz wsparcia finansowego oczekuja nowicjusze po upublicznieniu kilku filmikow, opowiesci, czy artykulow na jakis temat. Jak wiecie, slucham sobie na spacerach m.in. podcastow kryminalnych i nie tylko, ale zajmijmy sie tymi pierwszymi. Jest w czym wybierac, podcasterow true crime namnozylo sie jak grzybow po deszczu. Tematyka jest w pewien sposob ograniczona i ci, ktorzy dobijaja do tego grona, sila rzeczy powtarzaja tematy. Ile wiec razy mozesz sluchac o tym samym? Ja rozumiem, ze ci starsi stazem podcasterzy musza sie zdrowo nagimnastykowac, zeby znalezc nowy temat i przedstawic go jako pierwsi i to jeszcze w sposob ciekawy i oferujac dobra jakosc nagrania, bo nie czarujmy sie, nie wystarczy mikrofon ze smartfona. Nierzadko na poczatku, kiedy jeszcze nie wybralam sobie ulubionych podcastow, sluchalam jak leci i niektorych nielatwo bylo mi zrozumiec mimo sluchawek w uchu. Teraz slucham juz tylko takich, ktorzy cenia jakosc, ale to jeszcze nie znak, ze musze ich finansowac. Kiedy niektorym uderza sodowka, przestaje ich subskrybowac, mam jeszcze tak wielu innych do wyboru, a wciaz dochodza nowi. 

 Chcialabym sie Wam jeszcze pochwalic moimi spacerowymi osiagnieciami we wrzesniu. Pogoda wspaniale wspolpracowala, bylo w sam raz do wloczenia sie po okolicy, nie za goraco, nie za zimno, bez opadow. Takie wrzesnie to ja lubie, choc ten podobno jest najcieplejszym, odkad zaczeto mierzyc i notowac temperatury.



Tak, dobrze widzicie, przedreptalam w tym miesiacu ponad 150 kilometrow i spalilam przy tym ponad 12 tysiecy kalorii. Oraz jestem z siebie niezwykle dumna, choc kiedy powiedzialam o tym Toyce, to mnie wysmiala. Ona bowiem pokonala z pewnoscia podwojny dystans, o ile nie jeszcze wiekszy, no ale ona ma cztery konczyny do biegania, a ja tylko dwie i to troche juz popsute. I, jak widzicie na wykresie, nie kazdego dnia wychodzilam swoje zamierzone 6000 krokow, bo gdybym byla bardziej zdyscyplinowana, to hohoho, a moze ojesusmaria!

29 września 2023

Sobota BARDZO pelna wrazen

 23 wrzesnia byl tak bogaty w wydarzenia, ze wystarczyloby na rozdzielenie nimi kilku innych nudnych sobót. Po pierwsze i najwazniejsze cale miasto postawione bylo w stan wyjatkowy i czesciowo zablokowane z powodu kolejnej ewakuacji bombowej. Juz mi sie nawet nie chce o tym pisac, bo to takie neverending story. Zamiast sprawdzic raz a dobrze te rozsiane w poblizu hali sportowej Arena niewybuchy, to od kilkunastu lat mieszkancy tamtych okolic miewaja wesole soboty w jakichs osrodkach ewakuacyjnych, najczesciej salach gimnastycznych szkol w odpowiednim oddaleniu. Tym samym miasto po mojej stronie bylo zakorkowane, bo objazdy wlasnie tedy wiodly.
 Nie mialo to wszystko na szczescie wplywu na tereny spacerowe, rano moglysmy z Toyka spokojnie polazic naszymi niezbyt uczeszczanymi drogami. Jednak w drodze powrotnej, kiedy mijalysmy salon Opla, doszla nas muzyczka, wiec z ciekawosci wlazlam na teren i moglam sobie poogladac stare i jeszcze starsze modele aut nie tylko Opla. Pamietacie takie Ople: Kommodor, Kapitan, Rekord? Byl tez zajefajny rower Opla. Przyjemnie bylo popatrzec na te auta, ktore jeszcze mialy dusze, choc moze nie byly zbyt piekne dizajnersko. 
 Juz w czasie calego spaceru grzal mi sie telefon do czerwonosci. Okazalo sie bowiem, ze planowane w mieszkaniu najstarszej urodziny Juniora nie moga wlasnie tam dojsc do skutku, z roznych powodow, ale nie one sa tu najwazniejsze. Zostalismy bezdomni. Niby teoretycznie moglabym ja przytulic towarzystwo urodzinowe, ale obecnosc szesciorga malych dzieci i dziewieciorga doroslych przekraczalo pojemnosc naszej klitki, zwlaszcza ze niektore dzieci boja sie psow. Julka chciala zabrac cale towarzystwo do takiej eleganckiej cukierni, ale wybilam jej pomysl z glowy i zaproponowalam plac zabaw przy naszym jeziorku. Wprawdzie pogoda byla dziwna, co i rusz nadplywaly czarne chmurska zwiastujace deszcz, ale moja pogodynka w telefonie kategorycznie zaprzeczala opadom, a spory wiatr szybko przepedzal chmury i czesto pokazywalo sie slonce. Byly watpliwosci:
- Ale jak mamy tam zjesc tort, przeciez tam nie ma nawet stolu?
- Na tekturowych tackach, plastikowymi widelczykami i na stojaco. 
 Nie tak sie jadalo i sypialo w polowych warunkach na obozach harcerskich. Zreszta mozna rozlozyc koc obok lawek i kilka osob bedzie ryzykowalo zlapaniem wilka, ale sie zmiescimy wszyscy. Nie do przecenienia jest plac zabaw, gdzie dzieciaki beda mogly sie wyzyc, co w jakimkolwiek lokalu byloby bardzo utrudnione, nie ma ryzyka, ze kremem z tortu utytlaja drogocenna sofe, nie beda sie nudzic, a po wszystkim "zastawa stolowa" trafi do smietnika i nie bedzie roboty ze sprzataniem. Byly jeszcze watpliwosci zwiazane z pogoda, ale w koncu stanelo na tym, ze swietujemy nad Kiessee, trzeba bylo tylko jeszcze wszystkich powiadomic o zmianie lokalizacji, dograc logistycznie transport, przypomniec wszystkim, ze dojazd bedzie okrezny i sprawa zalatwiona. Toyki nie zabralismy, bo musialaby siedziec na smyczy kolo lawki, wiec nie bylo sensu, zostala w domu z mama.
 Wszyscy wiedzielismy, ze miasto i ruch kolowy sa tego dnia w stanie wyjatkowym, ale nikt nie spodziewal sie, ze az tak wyjatkowym. W normalnych warunkach samochodem nad jeziorko docieramy w 10 minut, w godzinach szczytu 15, tym razem droga zabrala nam 40 minut, wszyscy na szczescie byli pospozniani, wiec nikt na nikogo nie czekal. Najmlodsza byla w stanie przedzawalowym, bo ten stan wyjatkowy dotknal ja najmocniej. Musiala objazdami dotrzec do cukierni, skad kupowala torty, kupic tekturowe kubeczki i talerzyki i plastikowe widelczyki, mleko do kawy, ktora juz my zobowiazalismy sie zrobic i dostarczyc na miejsce. Wszystko to z podwojnym wozkiem i marudzacymi niewyspanymi dziecmi. Spotkalismy ja z ciezkim obledem w oku, natychmiast tez zajelismy sie dziecmi, zeby ona mogla zlapac oddech.
 I co powiecie? To byly najfajniejsze dzieciece urodziny, w jakich bralam udzial. Byla jeszcze znajoma najmlodszej z dwojka swoich pociech, wiec dzieciaki sie nie nudzily, zawsze jedna z matek dyzurnie uwazala na szalejaca na placu zabaw dziatwe. Byly bezkresne trawniki do biegania, byly kaczki, ktore podchodzily i jadly dzieciom z reki, a dorosli sobie stali, pili kawe z papierowych kubkow, rozmawiali i nikt sie nie nudzil ani przez chwile. 
 Z duma musze sie pochwalic, ze zadbalam o jeszcze jedna atrakcje, mianowicie kupilam taki dynks do robienia baniek z mydla, dzieciarnia byla zachwycona i kazdy chcial z tego strzelac bankami.


 Tyle Wam powiem, ze wieczorem po dniu pelnym takich atrakcji i przebywania na swiezym powietrzu, padlam i glebokim snem przespalam 8 godzin, co juz dawno mi sie nie udalo.
 Aaa, prawie bym zapomniala! Kiedy bylismy nad jeziorkiem, uslyszelismy gleboki huk, to znalezione bomby zostaly szczesliwie zdetonowane. Wracalismy jednak jeszcze objazdami, nie chcielismy ryzykowac zawracania na trasie, bo nie bylismy pewni, czy plotki zagradzajace ulice juz zostaly zdjete.

27 września 2023

Tylko swinie...

 ... pisowskie swinie (choc przeciez swinia to madre i sympatyczne w sumie zwierzatko) siedzialy gremialnie w kinie na premierze wyjatkowego gniota w rezyserii Krauzego, pod tytulem Smolensk. Filmu majacego klamliwie przedstawic zwykla katastrofe lotnicza, zawiniona nie tylko przez czesc ofiar, ktore w tej katastrofie zginely, ale przez typowo pisowskie podejscie do calej tej wycieczki, balagan organizacyjny, spoznienia, pogode i brak czasu na inne lotnisko. Dlugo by analizowac przyczyny tej tragedii, jednak osoby winne robia co w ich mocy, zeby te wine zrzucic na innych, stad miedzy innymi pomysl na film, ktory mial przedstawic falszywa pisowska "prawde" o tym wypadku, podniesc znaczenie najgorszego w historii prezydenta, choc ja jestem zdania, ze najgorszy nadszedl pozniej, Kaczynski bowiem politykiem byl wyjatkowo miernym, ale przynajmniej nie pajacowal, zas jego malzonka dosc dobrze spelniala sie w roli pierwszej damy.
 Ale ja nie o tym, a o "swiniach w kinie". Hasle z okresu wojennego, majacym zniechecic Polakow do uczestnictwa w kontrolowanym przez Niemcow zyciu kulturalnym. Kina podlegaly wowczas nazistowskiemu Urzedowi Propagandy. Wyswietlanie Smolenska mialo sluzyc podobnym celom, szczegolnie ze do kin musialy chodzic dzieci i mlodziez, ktorym byla szansa jeszcze namieszac w glowach i wciskac ciemnote o zamachu. Towarzysz Goebbels moglby pobierac nauki od pisowcow, jesli chodzi o efektywne zacieranie prawdy i przeinaczanie faktow. Bo o ile krotko po tej lotniczej katastrofie w zamach wierzylo ok. 12% spoleczenstwa, na skutek uparcie powtarzanych falszywych poglosek, w 10 lat po wydarzeniu juz prawie polowa przekonana byla o zamachu. Bez watpienia bardzo pomogl wyzej wspomniany film, na ktory chyba tylko pisowcy poszli dobrowolnie, reszta byla przymuszana do ogladania, w przeciwnym razie ten knot zszedlby z ekranow juz po premierze. Mnie wystarczyl zwiastun, ktory obejrzalam calkiem niechcacy i przez pomylke, juz wiedzialam, co bedzie zawieral ten film i ze nie bede chciala go obejrzec. Ten zalosny pajac, zwany dla niepoznaki debilem prezydentem pisowskiej Polski, bo z pewnoscia nie prezydentem wszystkich Polakow, tez nie pofatygowal sie obejrzec filmu Holland, ale zeby przypodobac sie bonaparstkowi z Zoliborza, wyjechal z haslem z wojny, przy okazji strzelajac sobie i swoim pisowskim kolesiom w stope, bo przeciez nie tak dawno te pisowskie swinie siedzialy w kinie i ogladaly sfilmowane marzenia wuca-niechluja, ktory na grzbiecie zmarlego brata wyniosl sie na naszczalnika panstwa. Bo gdyby nie ten wypadek, obaj Kaczynscy juz dawno spoczeliby na smietniku historii.
 A pisowcy ze skory wylaza, zeby podlizac sie szczerbatemu w dwoch roznych butach. Slupki przedwyborczo im spadaja, szambo wizowe musialo sie wylac akurat w niewlasciwym czasie, dodatkowo cala Polska ma beke z jurnych ksiezy i ich meskiej laleczki, ktora zaj***ali prawie na smierc, gdy jednoczesnie wiernym prawia komunaly o skromnym zyciu w ubóstwie i cnocie, afera goni afere, wizja wiezienia i oddawania nakradzionego staje sie coraz bardziej realna, wiec chociaz probuja pojezdzic po Holland i jej filmie, jakby to moglo ich uchronic przed calkowitym upadkiem. Niejaki Kaleta wybzdzil otworem gebowym nastepujaca prawde objawiona: "Kto oklaskuje paszkwil Agnieszki Holland, ten oklaskuje Łukaszenkę". Dostalam kolki ze smiechu. Bo przeciez tylko Wawrzyk ze swoja banda wart jest oklaskiwania. No i Rubik.

25 września 2023

Pies ogrodnika

 Toya jest absolutnie wzorcowym przykladem psa ogrodnika. Podczas mojej ubieglorocznej dwumiesiecznej bytnosci w Polsce u mamy, slubny upasl mi psa. Kiedy wazylam ja u wetki podczas szczepienia w maju, o malo nie zeszlam na zawal, sucz wazyla blisko 25 kilo. Nie dziwota, bo kiedy ja sobie dokladniej obejrzalam, stwierdzilam brak talii, za to brzuchol zblizyl sie jakby troche do ziemi. Nooo, mysle sobie, tak byc nie bedzie! Sucz skonczyla juz 7 lat, stala sie psim seniorem, wprawdzie w tych senioralnych latach znajduje sie dopiero na poczatku, ale jesli nie zareaguje teraz, to potem moze byc za pozno, jak pokazuje moj zalosny przyklad. Na dodatek niewiele chodzilysmy na spacery, a jak juz, to niedaleko, bo albo zla pogoda, albo niechciej, wiec nie spalalysmy tluszczyku. Mnie juz stawy wysiadaja, ale stawow Toyki postanowilam bronic jak niepodleglosci.
 Skreslilam z jej jadlospisu sniadania, na ktore zjadala 50 g suchych klockow, zostawilam tylko Dentalstick, taka kostke na zeby. Slubny zaczal lamentowac, ze co zrobimy z zapasem suchej karmy i w ogole ze pies zejdzie z glodu. Ucielam to jego mendzenie i w spokoju realizowalam odchudzanie suczy. Nie mam odpowiedniej wagi, zeby przekonac sie, ile juz schudla, na lazenkowej miescil sie nasz jamnik, dla Toyi jest za mala, a wazyc sie z psem i bez, a potem odejmowac, jest troche niewygodne, bo pies jest naprawde ciezki, a my coraz slabsi. No ale zaczelam zauwazac, ze dieta przynosi efekty widoczne na oko, najpierw pokazala sie talia, potem zebra, wiec pora byla na koniec diety, zeby nie dopuscic do "z kosci na osci". Powrocilismy do malych porcji sniadaniowych, znacznie mniejszych niz poprzednio, kupilam psicy nawet smaczki, z ktorych dostaje po jednym dziennie. Delikatnie, ostroznie, zeby znow nie tyla. Ale przede wszystkim zaczelysmy regularnie chodzic na dlugie spacery. Ona schudla, ja nie.
 Tymczasem okazalo sie, ze Miecka upodobala sobie psie klocki, nigdy wczesniej nie czestowala sie, nawet nie zblizala sie do psiej miski, teraz na dzwiek nasypywanych klockow przybiega do kuchni, a ze pies ogrodnika tez natychmiast pojawia sie na posterunku, musze Krulovej kilka sztuk wylozyc na stole, zeby miala swoje wlasne. Wiem, ze niby koty powinny trzymac sie z daleka od psiego zarcia, bo o ile kocie psom nie zaszkodzi, to psie kotom moze, z racji obecnosci zboz, ktorych koty nie trawia. Ale wychodze z zalozenia, ze skoro Miecka az sie trzesie na widok (i dzwiek) tych chrupek, to chyba wie co robi i na razie nic jej nie zaszkodzilo.


 Miecka sobie spokojnie wyzerala psie chrupki, ale nadciagnal pies ogrodnika, wiec zwiala z predkoscia swiatla, ze tylko reszta ogona w kadr sie dostala.


Przerwa czy koniec?

     Do napisania tego posta sklonil mnie ostatni komentarz pod poprzednim: "... nie wiem, czy usuwac go (chodzi o moj blog) ze swojej ...