Rzadko raczej pamietam, co mi sie snilo, prawie gotowa jestem wysnuc teorie, ze nic mi sie nie sni, ale wiem, ze to nieprawda. Do wlasciwego funkcjonowania czlowieka potrzebne sa marzenia senne, bo sam proces snu regeneruje cialo, a sny oczyszczaja mozg. Czasem jednak dziwnie to oczyszczanie wyglada i snia sie takie dziwactwa, ze po obudzeniu zastanawiam sie, skad sie cos takiego bierze.
Bylam w USA, wygladalo, ze pojechalam tam na stale, mialam przy sobie dziecko, cos jakby Zoske, ktore zostalo zapisane do tamtejszego przedszkola. Nie moglysmy tego przedszkola znalezc, choc jechalysmy do niego taksowka, sam taksiarz zatrzymywal sie wielokrotnie i pytal o droge. Wreszcie dotarlismy na miejsce, dziecko wybieglo z auta, ja chyba placilam, bo zostalam dluzej. Drzwi do tej placowki staly otworem, wygladala bardziej jak maly sklep z oknem wystawowym zaslonietym jakimis zoltymi przescieradlami. To moje dziecko przejely dzieci z przedszkola i powiodly ja do wnetrza. Weszlam i ja i zaczelam zalatwiac formalnosci, byl problem jezykowy, bo co chcialam powiedziec slowo po angielsku, to mi sie wlaczal niemiecki. Chodzilo jednak wyraznie o moja daughter, wiec nie mogla to byc Zoska. Bardzo sie staralam przypomniec sobie moj angielski, opornie mi to szlo, ale ze zdania na zdanie coraz lepiej. No i w efekcie nie wiem, czy udalo mi sie zapisac dziecko, a przede wszystkim je znalezc, bo zniknelo gdzies w labiryncie roznych pomieszczen, bo sie obudzilam.
A tak poza tym to jestem naprawde ciezko przemeczona, caly czas w stanie gotowosci, wzmozonej czujnosci, kiedy nie ma szans na zdrowy relaks, napiecie ze mnie nie schodzi ani na chwile. Cialo odpoczywa w nocy, dusza nigdy. Czasem nachodzi mnie ochota rzucic to wszystko, wyjsc z domu bez kluczy i telefonu, pojsc przed siebie i gdzies w spokoju umrzec, bo przestaje ogarniac to cale zlo, ktore zawladnelo moim zyciem. Tak bardzo brakuje mi kogos, kto by mnie objal, pocalowal i zapewnil, ze wszystkim sie zajmie, zalatwi, pomoze, zebym ja nie musiala lamac sobie glowy przyszloscia, ktora jawi sie wyjatkowo groznie. Czeka mnie operacja wymiany stawu w kolanie, prawie nie moge chodzic, a kiedy postanowilam wbrew wszystkiemu i wbrew bolowi pojsc jednak na przechadzke, to nie tylko wciaz zmagalam sie z ciezka zadyszka, ale po powrocie do domu z przerazeniem zobaczylam, ze to chore kolano jest dwa razy takie jak zdrowe. Odkladam operacje, bo po niej powinnam poddac sie rehabilitacji w sanatorium, a dla mnie juz sam pobyt w szpitalu to wyzwanie, zas wyjazd na minimum trzy tygodnie do sanatorium to rzecz absolutnie niewykonalna. I nie piszcie, ze to czy tamto mozna zrobic, jesli ja pisze, ze nie moge na tak dlugo zostawic domu, to nie jest to moj kaprys, a zalosna rzeczywistosc, bo wszystkie te opcje zdazylam juz po sto razy przemyslec i odrzucic. Juz raz bylam w szpitalu tydzien i wiem, co zastalam po powrocie.
Zadyszka zostala, choc wszyscy lekarze zapewniaja mnie, ze jestem zdrowa, kardiolog, pozniej pulmonolog, ten nuklearny radiolog od tarczycy. Podobnie ten caly Telekom wmawia mi, ze wszystko jest w porzadku, dali przeciez nowy router, wiec czego sie czepiam, a lapek zwalnia w pewnych porach dnia i nawet Netflix odmawia wspolpracy. Wychodzi na to, ze ja wymyslam problemy, bo wedlug lekarzy i milej niewiasty z Telekomu wszystko jest w najlepszym porzadku. Corki oczywiscie pomagaja i sprzataja u nas, ale zadna sie nie wprowadzi na czas mojej nieobecnosci, zeby dopilnowac wszystkiego. W moim zyciu nastala kwadratura kola, zadanie nierozwiazywalne. I wiem, taaak... kiedys zdechne na posterunku i wtedy wszyscy beda musieli sobie jakos beze mnie radzic, jednak chwilowo zyje, pewnie ku utrapieniu niektorych, a poki zyje, to moim zadaniem jest ogarnianie.


Taki sen ze nie mozesz znalezc corki, bo duzo pomieszczen i czujesz sie jak w labiryncie, jest okropny. Czesto mam takie sny, ze nie moge sie wydostac, albo sa to budynki, za kazdym razem inne, albo miasta, czasami ruiny miast. Nawet jak miejsca sa piekne to i tak sen jest przerazajacy, bo jestem tam kompletnie zagubiona.
OdpowiedzUsuńKiedys mialam bardzo czesto taki sen, ze bylam w jakiejs publicznej toalecie, wlasciwie ruinie, okna nie mialy szyb, a ja bylam naga i wszyscy mnie widzieli, nie bylo gdzie sie schowac, ani czym przykryc golizny. To dopiero bylo straszne. Ale niemoznosc znalezienia dziecka i drogi wyjscia tez jest okropna.
UsuńPiszesz "Czasami nachodzi mnie ochota rzucic to wszystko, wyjsc z domu..." to moze taka ochote mozna wykorzystac na operacje kolana i potem na rehabilitacje w sanatorium.
OdpowiedzUsuńNiestety na checi musi sie skonczyc, nie ma mozliwosci zostawienia ich samych na tak dlugo. Juz po tygodniu szpitala na woreczek mialam przyklad, jak zwierzeta zostaly bez wody do picia. A nie zapominaj, ze jego stan jeszcze sie od tamtego czasu pogorszyl. Wyobrazasz sobie, co ja bym w takim sanatorium przezywala? Zamiast odpoczywac i sie rehabilitowac, stresowalabym sie jeszcze bardziej niz bedac w domu.
UsuńAniu, mogę Cię tylko przytulić wirtualnie, bo wiem, że są rzeczy nie do przeskoczenia. Tym bardzie, że masz pod opieką zwierzaki i one są dla Ciebie najważniejsze. Rozstanie z nimi i myśl, że nie są dobrze zaopiekowanie, to jest makabra.
OdpowiedzUsuńNa szczescie po ewentualnej operacji jest jeszcze inna mozliwosc, mianowicie centrum rehabilitacyjne tu na miejscu i codzienne zawozenie mnie tam specjalnym transportem, takie sanatorium bez nocowania. Choc oczywiscie nic nie zastapi wyjazdu, innego powietrza, oderwania sie od wlasnej codziennosci. Kiedy moglam jezdzic, to bylam zdrowa, teraz nie pojade, choc tego bede potrzebowac. Juz po woreczku chcieli mnie wysylac do sanatorium, musialam odmowic.
UsuńJak mawia mój brat" Wam wszystkim się oczy otworzą, gdy mnie się zamkną". Święte słowa. Wiem, jak bardzo masz pod górkę (górzysko raczej) i nieustająco Ci współczuję. Ile może wziąć na siebie człowiek? Martwię się, żeby to Cię nie wykończyło przedwcześnie.
OdpowiedzUsuńPewnie tak bedzie, bo albo oni mnie wykoncza, albo sama skoncze ze soba, kiedy juz nie bede w stanie dalej wszystkiego ciagnac. Ale przynajmniej zyskam swoj swiety spokoj, takie wieczne odpoczywanie.
UsuńŚwięty spokój to mój ulubiony święty patron 😇. Może kiedyś go odzyskam. Na razie praca i choroba mamy odsuwają go ode mnie, ale przecież jedno i drugie kiedyś się skończy 😊
UsuńMnie tez zdarzaja sie niemile sny ale instynkt samozachowawczy budzi mnie choc uczucie zostaje na caly dzien.
OdpowiedzUsuńCzy nie mozna urzadzic Twego wybycia z domu tak by na przemian corki wpadaly do Ciebie, przynajmniej raz dziennie, by sprawdzic czy wszystko w porzadku chocby to byl troche gorszy porzadek niz zazwyczaj?
Ja chcialabym Cie przytulic osobiscie ale sie nie da - przytulam wiec wirtualnie.
Ja juz przemysliwalam wszystkie mozliwe i niemozliwe opcje, nie da sie. Pamietaj, ze moje corki pracuja, wychowuja samotnie dzieci, woza je na rozne zajecia, musza robic zakupy, gotowac na nastepny dzien, odrabiac z dziecmi lekcje, pracowac na zmiany, mieszkajac po drugiej stronie na wiosce. Jak Ty to sobie wyobrazasz, zeby nawet co trzeci dzien wpadaly i sprawdzaly? Juz pisalam w poscie, nic nie da sie zorganizowac, zebym mogla wyjechac do sanatorium, moge najwyzej byc wozona na reha tu na miejscu. Nie wiem, ile bede musiala spedzic w szpitalu.
UsuńTak zazwyczaj siedzę cicho, ale Twoje kolano mnie osmieliło🤔Ta opuchlizna po spacerze-to sygnal, żeby jednak nie odkladać !(mówię to no, ja z lekko jeszcze kulawa nogą po operacji w pażdzierniku)..A czy jest u Was taka opcja- " oddania" starszej, chorej osoby na okreslony czas do jakiegos osrodka? Tu jest to dosc popularna( choc dosc kosztowna) opcja, z ktorej korzystają ludzie, gdy chcą np wyjechac na wakacje, wyremontowac dom itp.Obok mnie są az trzy takie ośrodki, miesiąc - na czas okresliny- to koszt 5tys.( za cenę spokoju- do przelkniecia).Na stale jest chyba taniej.Sorry, nie chcę zebys to odebrala jak wymądrzanie się, ale na pewno potrzebny Ci odpoczynek! A o opiekę dla zwierzakow jakoś byś ogarnęla! 💪Trzymaj się!
OdpowiedzUsuńBasia, tu nie chodzi o jedna osobe, jest 94-letnia mama, maz z demencja, corki samotnie wychowujace dzieci i pracujace, 20-letnia kotka chora i przyjmujaca leki dwa razy dziennie, pies do wyprowadzania. No i nie stac mnie na umieszczenie dwoch osob na opiece, zreszta tu nie ma tak, ze miejsca czekaja, trzeba sie starac, czasem miejsce jest daleko w innym miescie, trzeba dojezdzac. A poza tym stan zdrowia obojga nie kwalifikuje do umieszczenia, nawet czasowego, w domu opieki.
UsuńBylam tydzien w szpitalu, kiedy wrocilam, o malo mnie szlag nie trafil i musialam ruszyc do boju zamiast odpoczywac. Nawet miska z woda dla zwierzat byla nie tylko pusta, ale SUCHA, wiec nie wiem, od jak dawna nie pily.
No fakt, zrobiła się kwadratura koła. Byłoby chyba najlepiej, gdyby można było Twoją Mamę na miesiąc wysłać do jakiegoś sanatorium na rehabilitację. Mam podejrzenie, że teraz zimą to mogłaby się załapać na Kołobrzeg ( bo Niemcy wysyłają tam bardzo chętnie swoich pacjentów wymagających rehabilitacji ortopedycznej i ruchowej). Z kolanem nie czekaj ( a piszę to ja, która czekała na diagnozę i operację kolana 35 lat) no ale ja miałam tylko potrzaskaną nieco łąkotkę, chrząstka wyścielająca staw była nienaruszona ale kolano to mi puchło) i w 4 dni po operacji już byłam spionizowana i mogłam wrócić do domu na własnych nogach, niestety nie w ulubionych wysokich szpilkach ale w adidasach. Druga opcja to wynajęcie kogoś z agencji na czas Twojej nieobecności, to pewnie realne, choć zapewne byłoby sporym obciążeniem finansowym. Ja wiem, że dobrymi radami to droga do piekła jest wybrukowana a większość porad, nawet sensownych nie zawsze da się do danego "modelu" zastosować. W Polsce moja serdeczna przyjaciółka ma już obydwa stawy kolanowe wymienione i bardzo sobie chwali te operacje. Z tym, że jej zdaniem ta pierwsza była znacznie lepiej przeprowadzona, choć teoretycznie obie robił ten sam lekarz. No ale w sumie to jest bardzo zadowolona i nie narzeka, tyle że ma jakiś zastaw ćwiczeń, które musi regularnie w domu wykonywać.
OdpowiedzUsuńKtos musialby mame tam zawiezc, jak Ty to sobie wyobrazasz? Zreszta wcale nie tak latwo tutaj dostac sanatorium, to nie Polska, ze na zyczenie mozna wyjezdzac.
UsuńPotrzaskana lakotke to mam jeszcze z czasow, kiedy zyla Kira, juz wtedy ortopedzi latali za mna ze skalpelami, teraz sprawa jest znacznie powazniejsza, potrzebuje nowego stawu. Z lakotka mozna sie opedzic przy pomocy artroskopii, ambulatoryjnie, ja zas bede musiala zostac w szpitalu, przy obecnym braku personelu i przedwczesnym wyrzucaniu pacjentow (vide: Gucio) wcale mi sie nie spieszy.
Nie ma miejsca na obca osobe w domu, zreszta jak Ty to sobie wyobrazasz? Musialabym ksiazke napisac, co jest do zrobienia i o czym musi pamietac. Poza tym nie stac mnie.
Anabell, gdybym ja miala normalne warunki, juz bylabym po operacji i sanatorium i pewnie tez bym sobie bardzo chwalila, ze nie boli mnie przy chodzeniu i nie puchnie. Ale moja sytuacje trudno nazwac normalna.
Przytulam. A czegoś w rodzaju dochodzącej pielęgniarki (opiekunki) niemiecka służba zdrowia nie ma? Jakaś pani z agencji (wiem od koleżanki, która pracuje w Niemczech właśnie w takim charakterze, że coś takiego jest). A zwierzęta wyeksmitować czasowo do rodziny, przyjaciół? Zawsze jest jakieś wyjście przecież. Chyba do Twojej mamy kiedyś była jakaś dochodząca opieka. Nie zakładaj szybkiej śmierci, bo dopiero wtedy będzie piekło dla Twoich sierści...
OdpowiedzUsuńJesu, przeciez pisalam, ze nie ma zadnego wyjscia. Sa opiekunki, ale nie spelniamy warunkow i taka na 15 minut nie wystarczy. A taka z Polski to po pierwsze musi miec wlasny pokoj, a ja nie mam warunkow, a po drugie nie stac mnie na wydanie kilku tysiecy.
UsuńKto niby mialby wziac koty? Po to, zeby siedzialy same u kogos, kto pracuje? Wiesz, ze Bulka sika, jak moge narazac kogos, poza tym ludzie maja niezabezpieczone balkony, a na kilka tygodni sie nie oplaca.
I nie, nie ma wyjscia. Kiedy pisze, ze wszystko przemyslalam, to przemyslalam.
OK. Cóż, każdy ma swoje piekło.
UsuńPrzykro mi bardzo.
Ano, jest jak jest, moze cos wymysle w sprawie operacji, natomiast sanatorium moge skreslic, nie da sie pojechac.
UsuńPrzytulam i tulę. Panterko a może coś Ci pomoże ten gostek z filmiku? https://www.youtube.com/watch?v=UJeMUSVZSbI
OdpowiedzUsuńSlucham, ogladam, ale raczej nie obejdzie sie bez operacji, diagnoze mam juz od kilku lat. Kiedy zdiagnozowano mi ukrudzenie lakotki i kilku ortopedow latalo juz za mna ze skalpelami, do dzisiaj nie poddalam sie, choc akurat lakotke mozna zoperowac laparoskopowo i z zycia jest wyjety tydzien. Ja mam daleko zaawansowana artroze, a tego nie da sie wyleczyc, mozna staw zastapic takim tytanowym, nie ma innej metody.
UsuńNiestety moge tylko wirtualnie przytulic... ❤️
OdpowiedzUsuńDoceniam, dziekuje, choc oczywiscie wolalabym przystojnego faceta do przytulania ;)
Usuń@FrauBe, nie wiedziec czemu nie moge dac odpowiedzi pod Twoim wpisem, ale moge dac nowy komentarz i to zarowno na lapku jak i w telefonie. Blogger znow swiruje, moze to sie naprawi, a teraz tu odpowiem na Twoj komentarz.
OdpowiedzUsuńCzaisz roznice? U Ciebie "kiedys sie skonczy", u mnie bedzie eskalowalo i skonczy sie ewentualnie czyims zejsciem, byc moze moim najpierw.
@Aniu, ja też mogę tylko nowy komentarz wstawiać, wpisanie odpowiedzi jest niemożliwe. Świry grzebią, ale kiedyś przestaną.
OdpowiedzUsuńOczywiście, że widzę różnicę i wiem, na czym polega. Ale i ja nie mam gwarancji, że nie zacznie się jakaś nowa kołomyja, która będzie mnie wykańczać. Życie potrafi cholernie boleśnie zaskakiwać.
No tak, chcialam z rozpedu odpowiedziec,a le sie nie dalo :))))))
OdpowiedzUsuńLepiej nie gdybac i nie tworzyc czarnych scenariuszy, trzeba sie skupic na tym, co juz nam los zsyla.
Toteż się skupiam, głównie na mamie, bo to mnie porusza najbardziej.
OdpowiedzUsuńI to jest prawidlowe dzialanie.
OdpowiedzUsuńDement mnie znow wqrwil do bialosci, jakby niemoznosc komentowania nie wystarczyla.
Sen z gatunku 'czeski film', męczący i trudny do zrozumienia. Wg mnie to wynik Twojego zmęczenia i przemęczenia życiem, zbyt wielu spraw do ogarnięcia. Podświadomość musi odreagować, tylko dlaczego robi to w taki sposób? Mogłaby wymyślić jakiś przyjemniejszy sposób. Ja śnię dużo, bardzo dużo i na nieszczęście przeważnie pamiętam sny. Efekt jest taki, że budzę się zmęczona i przerażona zamiast wypoczęta, radosna i rześka jak poranna rosa;-)
OdpowiedzUsuńZa to te zwiastuny wiosny napawają optymizmem. Chcę już wiosnę!
Ja czasem mam tak odjechane sny, ze pozniej tygodniami zastanawiam sie, co one w ogole mialy znaczyc, od czego uwalniac moj umysl, co odreagowac. Nie sa ani straszne, ani nieprzyjemne, ale wlasnie odjechane, totalnie nierealne, dziwaczne i glupie.
Usuń