Translate

27 maja 2022

Dzien ojca w dniu matki

 Tak sie w tym roku zbieglo, ze niemiecki dzien ojca przypada w polskim dniu matki. Niemiecki dzien matki przypada w Niemczech zawsze w druga niedziele maja, jest swietem ruchomym. Dzien ojca jest zawsze w czwartek, w dniu wniebowstapienia i tez jest swietem ruchomym. Tutaj wniebowstapienie jest dniem wolnym od pracy, wiec oboje rodzice moga swietowac bez przeszkod i zaklocen. 
Ale o ile mamy szykuja cos slodkiego dla gratulujacych dzieci i spedzaja ten dzien w rodzinnym gronie, to czesc tatusiow celebruje inne tradycje. Skrzykuja sie z kolegami, laduja po brzegi piwem bollerwagen i ruszaja na wedrowke. Najczesciej tez biora sobie nastepny dzien wolny, zeby wyparowalo co wypili i kac przeszedl. No taka tradycja. 
Ale jednak wiekszosc tatusiow siedzi w domach i przyjmuje zyczenia od dzieci. 
W tym roku tak sie zbieglo, ze niemiecki dzien ojca przypadl 26 maja. Moja mama jednak juz swietowala swoj dzien matki, no bo skoro zyje w Niemczech, to bedzie obchodzila po niemiecku. Roze, ktore od nas dostala, jeszcze stoja i maja sie nienajgorzej, mielismy szczescie kupic jakies bardzo swieze.
Troche polityki.
Skazany prawomocnymi wyrokami pierwszy klamca trzeciej rzeczpospolitej, ten od najnizszej krajowej w postaci miski ryzu, oburzyl sie na wniosek o ujawnienie majatku zony, na ktora przepisal wiekszosc tego, co zdobyl poprzez rozne dziwne kombinacje, ktorych nie chce nazywac wprost. Majatek jego zony to ma byc sprawa intymna i nikomu nic do tego. Co innego inwigilowanie pegazusem przeciwnikow politycznych, tu nie ma mowy o ich intymnosci. Albo ingerowanie i ograniczanie praw kobiet na rozkaz kosciola.  No i wisienka na torcie, ostatni jego wyskok, janosikowanie. Zazadal mianowicie od Norwegii dzielenia sie zyskami, jakie ten skandynawski kraj wypracowal sobie na sprzedazy wlasnych bogactw naturalnych, zarzucajac mu "zerowanie na wojnie wywolanej przez Putina". Mysle, ze Norwegowie jeszcze nie przestali sie smiac. 
Naprawde wstyd przyznawac sie, ze czlowiek pochodzi z tego operetkowego kraju, gdzie politycy juz prawie wszystko rozkradli i w desperacji usiluja wymuszac srodki finansowe od panstw, gdzie politycy nie kradna. Unia juz dawno olala cieplym moczem tych przestepcow lamiacych konstytucje i oczekiwane miliony do bogacenia sie, przepisywania na zony i obdarowywania kosciola za poparcie przeszly im kolo nosa. Te kanalie wola pozbawic panstwo wielomiliardowej pomocy pocovidowej niz cofnac sie chocby o krok, bo cofniecie moze dla nich znaczyc odsiadke, szczegolnie dla czerwonolicego ministra niesprawiedliwosci, ktory tez sobie to i owo przywlaszczyl.
A spoleczenstwo, wydaje sie, dobrze sie w tym cieplym gownie urzadzilo i nie reaguje juz na nic. Opozycja ani mysli sie zjednoczyc, kazdy sobie rzepke skrobie, w nadziei, ze zostanie liderem, bo gdyby poparli Tuska, dostalyby im sie polityczne ochlapy, jakies mniej wazne stanowiska. Lepiej wiec poswiecic panstwo niz wlasne chore ambicje. Ci, ktorzy jeszcze pracuja i finansuja to rozdawnictwo i zlodziejstwo, tez jakos malo protestuja, widocznie przyzwyczaili sie juz byc dojna krowa dla dzieciorobnej patologii, zlodziejskich politykow i wiecznie nienasyconego kosciola. Niech wiec placa, skoro lubia, kto bogatemu zabroni?

25 maja 2022

Nikt nie rodzi sie zly

 Wiem skadinad, ze Rosjanie to bardziej stan umyslu niz nacja, ale zastanawia mnie, jak to sie dzieje, ze z calkiem normalnych dzieci, bo kazdy z nas rodzi sie normalny i, wbrew wypierdom kosciola - bez grzechu, jak z takiego niewinnego dziecka powstaje bestia. Smiem twierdzic, ze prawdoodobnie jeszcze na poczatku tej wojny zolnierze mieli w sobie ludzki pierwiastek. Pamietam tych przerazonych chlopakow wzietych do niewoli, placzacych, zagubionych. I nagle...
 
Minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow oskarżył wojska rosyjskie o masakrę ludności cywilnej w mieście Bucza, gdzie - jak podają ukraińskie media - znaleziono aż 340 ciał.
 
Mam jeszcze przed oczami tamte obrazy, ten wielki dramat cywilow nie zaangazowanych w wojne, calkowicie bezbronnych, zamordowanych z jakas malpia zlosliwoscia... nie, z ludzkim okrucienstwem, przeciez zwierzeta tak nie robia. 
Pozniej bylo juz coraz mniej placzacych mlodziutkich jencow rosyjskich, a coraz wiecej...
 
Rosyjscy żołnierze kradną na potęgę. Siły zbrojne Federacji Rosyjskiej to sabat grabieżców, nikczemników i zbrodniarzy wojennych. 
 
Z trudem, ale  to jeszcze moglabym zrozumiec. Do armii wcielono ludzi z lapanki, czesto niedouczonych i bezrobotnych, a przez to biednych jak myszy koscielne mlodziencow, ktorzy przy milczacym przyzwoleniu dowodztwa, poczuli szanse na szybkie wzbogacenie sie. Zawsze na wojnie dzieja sie zle rzeczy, ma miejsce pladrowanie pozostawionego mienia, nawet przypadki zabojstw, zeby wejsc w tego mienia posiadanie. Jednak wiesci z frontu byly coraz drastyczniejsze.

Szokujące doniesienia z Ukrainy. Na specjalną telefoniczną linię wsparcia zgłaszane są zatrważające zbrodnie, których dopuszczają się żołnierze Putina. Rosjanie zgwałcili rocznego chłopca, 9-letnie dziewczynki i wiele innych dzieci. Niektóre z nich miały bardzo rozległe obrażenia, w wyniku których zmarły. 
 
I tu konczy sie moj potencjal pojmowania swiata i tej wojny. Jak takiej bestii moze w ogole stanac na widok dziecka? To w przewadze mezczyzni "normalni", czesto zonaci, ktorych polowice namawiaja na szaber czy gwalcenie Ukrainek. Ale dzieci? Niemowleta??? Staruszki-babuszki, nawet mezczyzni, zwierzeta, wszystko co sie rusza i na drzewo nie ucieka. Gdzie podziali sie wszyscy bogowie, do ktorych ich wierni wyznawcy zanosza modly o koniec tej masakry??? Przygladaja sie tragedii tych dzieci pogryzajac fistaszki i popkorn? Robia zaklady, ktore dziecko nastepne? Nawet te ochrzczone nie unikaja  smierci. 
Juz kiedys pisalam TUTAJ, ze u mnie skonczylo sie dzielenie tej przekletej nacji na artystow, dysydentow i tych zlych, ktorzy walcza na wojnie. Po raz kolejny podkreslam swoja nienawisc do calosci tej ewolucyjnej pomylki, jaka sa rosjanie (celowo uzylam malej litery).
 
 

23 maja 2022

Obudzic sie... kiedy?

 Pamietacie film Godzina pasowej rozy? A Wehikul czasu? A Powrot do przyszlosci? Czy Was tez fascynowala mozliwosc podrozowania w czasie? Przenoszenia sie dowolnie w przeszlosc lub przyszlosc, nie kusilo pomajstrowanie w historii, by zapobiec wielkim nieszczesciom, ludobojstwu, pogromom,  albo narodzinom swiatowych sadystow jak Hitler czy Stalin, zreszta bylo tych zwyrodnialcow wiecej. Pokusa jest silna, choc znajomosc literatury na temat podrozy w czasie powinna wzniecic dzwonki alarmowe, bo skoro mozna zmienic wlasciwie wszystko za sprawa efektu motyla, to co byloby, gdyby nasza ingerencja w przeszlosc doprowadzila do jeszcze gorszych zmian? Do powstania innej rownoleglej rzeczywistosci, w ktorej nie ma gwarancji, ze bedziemy soba. Ze w ogole bedziemy.
Czasem mi sie marzy zyc w innych czasach, moze tych sprzed zelaza i pary, kiedy to powstal drapiezny kapitalizm, a czlowiek nie znaczyl nic, byl jedynie tania sila robocza, miesem armatnim, srodkiem do celu burzuja, co zreszta trwa do dzisiaj. No wiec marze ja sobie, widze sie w tych pieknych komnatach zamkow, w powloczystych szatach, ze sluzba rozpalajaca w kominkach, zebym mogla wstawac z lozka do cieplego pokoju, ale... zaraz... kto powiedzial, ze kiedy przeniose sie w czasie, bede wlasnie ta bogata, a nie ta, ktora dla niej rozpala w kominkach? To jeszcze pol biedy, bo przynajmniej mialabym robote i mieszkala w godziwych warunkach gdzies na poddaszu posiadlosci. Ale co, gdybym tak urodzila sie w rodzinie bezrolnego parobka albo innej postaci z dalekiego marginesu spolecznego?  Tu przychodzi mi na mysl jedna z pierwszych scen filmu Pachnidlo, gdzie naszego antybohatera rodzi gdzies w blocie tania dziwka i w tym blocie go zostawia w nadziei, ze dzieciak umrze. 
No ale zalozmy, ze az tak ekstremalnie zle nie bedzie, ze trafie gdzies do klasy sredniej. Jesu, jak ja bym dala sobie rade bez pralki, lodowki, zmywarki, telefonu i wszystkich tych urzadzen, bez ktorych dzisiaj trudno sobie zycie wyobrazic. Jak wytrzymalabym latem zakryta po szyje, z rusztowaniem z tylu majacym imitowac wypieta dupe, w gorsecie(!!!) i kapeluszu. Jesuuu...!!! Jesli nawet stac by mnie bylo na wyjazd do wód, to i tak z tych wód nie moglabym korzystac, bo jak tu plywac w krynolinach i pantalonach. Oraz kapeluszu.
Fajnie sie oglada lub czyta o podrozach w czasie, ale ja bym sie bala, nie ma we mnie tego pierwiastka ryzyka, dlatego miedzy innymi nie ciagnie mnie hazard. 
A teraz tak czysto teoretycznie, gdybyscie mogli dowolnie podrozowac w czasie, jaka epoke byscie wybrali? Ja optuje za Ameryka lat 40-tych i 50-tych, boogie-woggie, Elvis, rockandroll i jako taki porzadek na swiecie podzielonym zelazna kurtyna, a przy tym fajna moda.

21 maja 2022

Czarowanie rzeczywistosci

 Duzo pisalam o tzw. starzeniu sie z godnoscia, majac na mysli noszenie z duma swoich zmarszczek i siwych wlosow, przyznawanie sie do wieku i takie tam drobiazgi. Tymczasem kazdy z nas, chocby nie wiem jak "godny", robi rzeczy lekkomyslne. 
Gdzies kiedys wyczytalam, ze starosc zaczyna sie, kiedy nie mozna juz umyc nog w umywalce, tak, trzeba zadrzec konczyne i stojac balansujac jak jaki czubek na drugiej, myc stope przeciwpolozna. Kiedy wracam latem ze spaceru z Toyka, nie chce mi sie od razu wlazic pod prysznic, a stopy niestety za brudne, zeby je wetknac do kapci, wiec na szybko je myje. Jeszcze do niedawna byl to dla mnie maly pikus, teraz jest trudniej, ale zaklinam rzeczywistosc i zadzieram konczyne dolna, zeby udowodnic sobie (i swiatu), ze jeszcze w te starosc nie weszlam.
Podobnie mam z zakladaniem spodni. Zamiast usiasc na dupie i spokojnie wzuwac jedna nogawke po drugiej, ja robie to na stojaco, a zeby bylo trudniej, nie zdejmuje kapci i nierzadko stopa utkwi mi w nogawce. Ze ja sie jeszcze nie zabilam, to graniczy z cudem. Ale znam co najmniej kilka osob, ktore maja podobnie, prawda Anabell? 
Jedna z moich tutejszych znajomych tak nieszczesliwie upadla, ze pekla jej kosc tuz przy pachwinie, na tyle niewidocznie, ze nawet rentgen tego nie wykryl. Dlugo borykala sie z bolem, a od lekarza miala nakaz poruszania sie o kulach. Ale bedac przez cale zycie osoba bardzo aktywna, szybka i energiczna, nielatwo bylo jej sie przyzwyczaic do ograniczen. W efekcie jeszcze dwa razy upadla, raz na trzech schodkach w domu, drugim razem wysiadajac z samochodu nie poczekala az maz przejdzie na jej strone i pomoze. Z tymi schodkami tez komedia, specjalnie zalozyli w domu porecz, bo przedtem nie bylo, zeby mogla bezpieczniej po tych schodkach sie poruszac. Ale ona przez cale zycie zadnej poreczy nie uzywala i dalej usilowala latac po tych nieszczesnych stopniach jak dawniej.
Moj slubny tez nie akceptuje pewnych zjawisk zwiazanych ze starzeniem sie, znacznie gorzej slyszy, ale na propozycje udania sie do laryngologa na test sluchu i ewentualne uzywanie aparatu, wybucha swietym oburzeniem. Bo przeciez to nie on gorzej slyszy, tylko ja mowie tak niewyraznie, memlam, faflunie i belkoce, ze trudno zrozumiec, o co mi chodzi. Moja matka jest jeszcze lepsza, nie slyszy, ale odpowiada, czasem calkiem bez sensu, ale co najmniej probuje udowodnic swiatu, ze slyszy dobrze i wie, o co biega.
Malo jest kierowcow, ktorzy zauwazaja u siebie spadek koncentracji i refleksu, a to moze juz przelozyc sie na bezpieczenstwo nie tylko samego kierowcy, ale rowniez innych uzytkownikow ruchu drogowego. Kazdemu sie wydaje, ze jego wieloletnie doswiadczenie pokona niewielkie mankamenty, ktorych zreszta on sam nie dostrzega. Strach z takim wsiadac do auta. Moj juz od lat powinien jezdzic w okularach, ma to nawet zaznaczone w prawie jazdy, ale mowic to jak rzucac grochem o sciane. Przypuszczam, ze predzej wybilabym tym grochem w scianie dziure niz przemowila temu proznemu facetowi do rozumu. Potem dopiero czyta sie w mediach, ze jakis 82-latek pomylil pedal gazu z hamulcem i wjechal komus do ogrodka albo sypialni. I dobrze, jesli tylko na tym sie konczy, bo nierzadko ta proznosc i brak akceptacji dla procesu starzenia pociagaja za soba ofiary.
Tak wiec, o ile wiekszosc z nas jakos akceptuje u siebie zmarszczki, siwe wlosy, koniecznosc noszenia okularow lub zakladania ich do czytania, tak w innych dziedzinach nie przyjmuje obecnosci procesu starzenia sie do wiadomosci. Chce zyc jak dawniej i niby zauwaza, ze trudniej jakos wstawac rano z lozka, a wlasne stopy dziwnie sie oddalily przy wciaganiu skarpetek, ale w wielu aspektach codziennego zycia chce i zyje jak kiedys, choc nie powinien.


19 maja 2022

Bapciowanie to ciezki kawalek chleba

 Nawet nie pamietam, kiedy to bylo, ze moglismy spotkac sie cala rodzina w komplecie. Choc w TAKIM komplecie dotychczas nie spotkalismy sie nigdy, jako ze mama do tej pory zyla sobie w Polsce, a dla nas tutaj wciaz cos stalo na przeszkodzie, przez ostatnie dwa lata byla to pandemia i moje wnuki byly dla mnie zbyt duzym ryzykiem, co i rusz bowiem mialy w przedszkolu kwarantanne, bo przedszkolanki, rodzice albo ktores dziecko  byli zainfekowani covidem. Najstarsza corka bardzo duzo pracuje, a jak wiadomo, praca w szpitalu to nie tylko praca na zmiany, ale czesto w swieta i dni wolne, a wtedy placa tez duzo wiecej. Najmlodsza, jak pisalam, wyprowadzila sie z naszego miasta i wprawdzie czesto bywa, ale nie zawsze mozemy sie wszyscy zebrac do kupy. 
I oto wlasnie nadszedl ten wiekopomny dzien, a okazja byly zalegle urodziny najmlodszej. Nie tylko wiec my zebralismy sie w komplecie, ale w koncu do tubylczej rodziny dolaczyla mama i to bylo nasze pierwsze czteropololeniowe spotkanie w pelnym skladzie.
Wszystko byloby zbyt piekne, gdyby spotkanie przebieglo bez nieoczekiwanych turbulencji, a wiadomo, ze przy dzieciach atrakcji nie brakuje, szczegolnie tych najgorszych. Moj starszy wnuk byl od rana bardzo niewyrazny, siedzial osowialy, nie bardzo chcial jesc, cos mu najwyrazniej dolegalo. Siedzial przez wiekszosc czasu u mamy na kolanach i posypial. Juz pod koniec wziela go na kolana jedna z ciotek, a to biedactwo odwdzieczylo jej sie chlustajac z zoladka na nia i dokola. No i bylo po sniadaniu! Zuzylismy tone serwetek, zeby nie pozostawic po sobie balaganu, poprosilismy obsluge o wiadro z woda, na szczescie bylismy na tarasie i mozna bylo wszystko po prostu splukac. 
Mielismy zamiar jeszcze wspolnie pojsc na spacer, ale corka z chorowitkiem pojechala do domu, mama tez juz miala dosc atrakcji i chciala sie w koncu polozyc, najstarsza byla po nocnym dyzurze, wiec na spacer poszlismy w ograniczonym skladzie, biorac po drodze Toyke z domu. I wszystko byloby prawie perfekcyjne, gdyby junior nie zwalil sie na bardzo bogato w pieluche. "Na bogato" to byloby niedopowiedzenie, uwalal sie po pachy i wszystko, co mial na sobie. Na szczescie corka zawsze nosi ze soba co najmniej dwie zmiany ubran dla niego, ale kompletne przebieranie totalnie uwalanego dziecka w wozku spacerowym nie nalezy do czynnosci latwych i dobrze, ze bylo nas dwie, nie liczac malej Hexy, ktora w tym czasie trzymala smycz i pilnowala Toyi. 
Wprawdzie corka duzo przebywa z dziecmi na swiezym powietrzu, ale glownie polega to na aktywnosciach na placu zabaw, a nie na chodzeniu. Hexa zaczela wiec troche marudzic, ze ja nuszki bolo, zwlaszcza, ze na dodatek junior sciagnal po drodze skarpetki i zanim to zauwazylasmy, zdazyl je gdzies posiac i musialysmy wracac wiec ta sama droga, zeby je pozbierac. No i dzielna bapcia zaoferowala swe ramiona 23-kilogramowej wnusi i niosla ten slodki ciezar dosc dlugo, zanim nuszki nie odpoczely. Ze bapcia to przezyla, graniczy z cudem, ale kiedy wnusia w koncu znow stanela na wlasnych nuszkach, bapci sie wydawalo, ze pofrunie, taka nagle byla letka. 
Qrde, dobrze, ze takie spotkania nie odbywaja sie czesciej, bo zdazylam zapomniec, jakie sa dzieci w tym wieku i co moga w ramach atrakcji wymyslic i czego dokonac i jakim ciezkim wyzwaniem bywa bapciowanie.

17 maja 2022

Od czego sa dziadkowie?

 Niedawno obil mi sie o oczy pelen oburzenia wpis jakiejs mlodej mamy, bodaj na fejsbuku, ale glowy nie dam, ze jej wlasna matka bardzo ja rozczarowala, bo przeszedlszy na emeryture, odmowila opiekowania sie jej dziecmi, zeby ona mogla wrocic do pracy. Jakis czas temu mama mi opowiadala, ze jedna z emerytek poznanych w Wigorze, tez musiala wymowic czlonkostwo, bo corce urodzilo sie dziecko, a chciala wrocic do pracy, wiec babcia musi zajac sie wnukiem. Poznalam te kobiete, byla w Wigorze dusza towarzystwa, pisala doskonale wiersze, byla aktywna, chetna do pracy i tanca. Teraz bawi juz drugie dziecko corki. I pewnie poki sil wystarczy, bedzie te dzieci wychowywac, a kiedy sil zabraknie, corka ja zostawi samej sobie, bo dalej bedzie zajeta praca.
Dlaczego w Polsce musi byc takie oczywiste, ze po przejsciu na emeryture babcie nie moga zajac sie wlasnym zyciem, rozwijac zainteresowan, spotykac sie z innymi emerytami, wyjezdzac na wycieczki, studiowac na uniwersytecie trzeciego wieku czy chodzic na tance? Ich corki czy synowe wrecz oczekuja, ze babka poswieci sie wychowywaniu ich dzieci, bo bedzie taniej niz w zlobku czy przedszkolu. Czy emerytce juz nic sie od zycia nie nalezy? Przeciez wychowala juz wlasne dzieci, pracowala i nalezalby sie jej zasluzony odpoczynek.
Oczywiscie sa sytuacje wyjatkowe, gdzie matka dziecka MUSI niezwlocznie wracac do pracy, bo wziety byl kredyt, ona jest wlascicielka firmy i jesli nie bedzie pracowala, czeka ja bankructwo, ale... nie wolno byc tak roszczeniowym, zeby matce dawac zajecie z wlasnymi dziecmi na caly etat. Mozna prosic od czasu do czasu, zeby z doskoku popilnowala wnukow, kiedy rodzice chca wieczorem razem wyjsc.
Dla mnie to przejaw ekstremalnego egoizmu wyreczac sie matka przy wychowywaniu wlasnego potomstwa. Zdecydowalas sie na dzieci, to je wychowuj i nie oczekuj, ze inni zrobia to za ciebie. I nie uskarzaj sie po fejsbukach, ze matka ci odmowila, ona swoje dzieci juz wychowala. Jak widac, niespecjalnie dobrze, nie nauczyla ich respektowania woli drugiego czlowieka, nie wpoila, jak nie byc egoista i jak ponosic odpowiedzialnosc za wlasne decyzje,  a nie obarczac ich skutkami rodzicow. Corka zas malo, ze ma do matki zal, to jeszcze odwraca kota ogonem, zarzucajac rodzicielce egoizm i odmawiajac jej prawa do zasluzonego odpoczynku po kilkudziesieciu latach pracy.

15 maja 2022

Niespodzianka

 Kilka dni temu wracam ci ja do domu, a na stole czeka na mnie jakas przesylka. Niczego nie zamawialam, zreszta zaadresowana byla recznie, wiec wskazywalo to na przesylke prywatna.  Ucieszylam sie, ale i zdziwilam, ktoz to zechcial mnie uszczesliwic. O, ja naiwna!!! 
Wprawdzie przesylka zaadresowana byla na moje imie i nazwisko, ale wcale nie byla dla mnie przeznaczona. O, tutaj jest na to dowod:


Nie wiem, ktora z nas byla bardziej zaskoczona, mama czy ja. Bo tak ni stad, ni zowad ktos nieznany mamie przysyla jej piekne, recznie robione skarpety, z adnotacja, ze w zimie maja grzac, a latem izolowac od upalu. Do tego jeszcze róznosmakowe herbaty z Muminkami, sliczna kartka i duzo cieplych slow. 
Juz wiecie? Nie? Nawet Muminki nie sprowadzily Was na wlasciwy trop? Przesylka przybyla do nas z dalekiego kraju polnocnego, prawie z miejsca, gdzie mieszka swiety Mikolaj - z Finlandii, a nadawca byla Echo i jej Malzonek.
Mama naprawde bardzo sie wzruszyla, ja zreszta tez, bo sam pomysl oslodzenia jej tych nielatwych dni, spedzonych przykutym do lozka, byl tyle niecodzienny, co wspanialy. Jak wiecie, jest rozzalona na caly swiat, ze na starosc musiala zmienic miejsce do zycia, jest zdana wylacznie na nas, nie ma z kim sobie pogadac, jest niesamodzielna i chora, a tu nagle ktos tak calkiem bez niczego, pomyslal o niej i przyslal sygnal, ze o niej wie, wspolczuje i chcialby wygenerowac usmiech na jej twarzy. I tak sie stalo. Na koniec Echo doslala finskie przylaszczki:


Echo, nawet nie wiesz, ile radosci sprawilas mamie, a wlasciwie nam obu. Dziekujemy!

Przerwa czy koniec?

     Do napisania tego posta sklonil mnie ostatni komentarz pod poprzednim: "... nie wiem, czy usuwac go (chodzi o moj blog) ze swojej ...