Tak sie w tym roku zbieglo, ze niemiecki dzien ojca przypada w polskim dniu matki. Niemiecki dzien matki przypada w Niemczech zawsze w druga niedziele maja, jest swietem ruchomym. Dzien ojca jest zawsze w czwartek, w dniu wniebowstapienia i tez jest swietem ruchomym. Tutaj wniebowstapienie jest dniem wolnym od pracy, wiec oboje rodzice moga swietowac bez przeszkod i zaklocen.
Ale o ile mamy szykuja cos slodkiego dla gratulujacych dzieci i spedzaja ten dzien w rodzinnym gronie, to czesc tatusiow celebruje inne tradycje. Skrzykuja sie z kolegami, laduja po brzegi piwem bollerwagen i ruszaja na wedrowke. Najczesciej tez biora sobie nastepny dzien wolny, zeby wyparowalo co wypili i kac przeszedl. No taka tradycja.
Ale jednak wiekszosc tatusiow siedzi w domach i przyjmuje zyczenia od dzieci.
W tym roku tak sie zbieglo, ze niemiecki dzien ojca przypadl 26 maja. Moja mama jednak juz swietowala swoj dzien matki, no bo skoro zyje w Niemczech, to bedzie obchodzila po niemiecku. Roze, ktore od nas dostala, jeszcze stoja i maja sie nienajgorzej, mielismy szczescie kupic jakies bardzo swieze.
Troche polityki.
Skazany prawomocnymi wyrokami pierwszy klamca trzeciej rzeczpospolitej, ten od najnizszej krajowej w postaci miski ryzu, oburzyl sie na wniosek o ujawnienie majatku zony, na ktora przepisal wiekszosc tego, co zdobyl poprzez rozne dziwne kombinacje, ktorych nie chce nazywac wprost. Majatek jego zony to ma byc sprawa intymna i nikomu nic do tego. Co innego inwigilowanie pegazusem przeciwnikow politycznych, tu nie ma mowy o ich intymnosci. Albo ingerowanie i ograniczanie praw kobiet na rozkaz kosciola. No i wisienka na torcie, ostatni jego wyskok, janosikowanie. Zazadal mianowicie od Norwegii dzielenia sie zyskami, jakie ten skandynawski kraj wypracowal sobie na sprzedazy wlasnych bogactw naturalnych, zarzucajac mu "zerowanie na wojnie wywolanej przez Putina". Mysle, ze Norwegowie jeszcze nie przestali sie smiac.
Naprawde wstyd przyznawac sie, ze czlowiek pochodzi z tego operetkowego kraju, gdzie politycy juz prawie wszystko rozkradli i w desperacji usiluja wymuszac srodki finansowe od panstw, gdzie politycy nie kradna. Unia juz dawno olala cieplym moczem tych przestepcow lamiacych konstytucje i oczekiwane miliony do bogacenia sie, przepisywania na zony i obdarowywania kosciola za poparcie przeszly im kolo nosa. Te kanalie wola pozbawic panstwo wielomiliardowej pomocy pocovidowej niz cofnac sie chocby o krok, bo cofniecie moze dla nich znaczyc odsiadke, szczegolnie dla czerwonolicego ministra niesprawiedliwosci, ktory tez sobie to i owo przywlaszczyl.
A spoleczenstwo, wydaje sie, dobrze sie w tym cieplym gownie urzadzilo i nie reaguje juz na nic. Opozycja ani mysli sie zjednoczyc, kazdy sobie rzepke skrobie, w nadziei, ze zostanie liderem, bo gdyby poparli Tuska, dostalyby im sie polityczne ochlapy, jakies mniej wazne stanowiska. Lepiej wiec poswiecic panstwo niz wlasne chore ambicje. Ci, ktorzy jeszcze pracuja i finansuja to rozdawnictwo i zlodziejstwo, tez jakos malo protestuja, widocznie przyzwyczaili sie juz byc dojna krowa dla dzieciorobnej patologii, zlodziejskich politykow i wiecznie nienasyconego kosciola. Niech wiec placa, skoro lubia, kto bogatemu zabroni?

