W tym roku wielkanoc przypadla dosc wczesnie, a co za tym idzie, wszystkie ruchome swieta hurtem wypadly w maju, ze swietem pracy na czele. I tak, obchodzone w naszym ewangelickim landzie wniebowstapienie i jednoczesnie zawsze tego dnia obchodzony dzien ojca pojawil sie jeszcze przed dniem matki (rzadkosc!), ktory przypada zawsze w druga niedziele maja. Z poczatku wydawalo mi sie to jakies dziwne, bo przeciez w Polsce dzien matki jest zawsze 26 maja, ale z drugiej strony dla pracujacych czy mieszkajacych z dala od rodzicow dzieci nie jest latwo tego dnia, jesli przypada on w dzien pracy, osobiscie zlozyc mamom zyczenia. A niedziela to niedziela, zawsze wolna i mozna juz wybrac sie w sobote do mamy i spedzic z nia wiecej czasu. Przyzwyczailam sie. O ile wczesniej wysylalam mamie kartke okolicznosciowa klasycznie na 26 maja, choc musialam pamietac zawczasu kupic te kartke, bo najczesciej od polowy miesiaca juz ich w sprzedazy nie bylo, tak teraz, kiedy mama jest w Niemczech, obchodzi ten dzien razem ze mna w druga niedziele maja.
Dzien ojca najczesciej przypada w czerwcu, ale jak wspomnialam, w tym roku nie tylko wypadl w maju, ale poprzedzil nawet dzien matki i odbyl sie w dzien zwyciestwa (po staremu, bo pamietacie, ze Polska swietowala zawsze razem z ZSRR dzien po wszystkich). Mialam wiec w ubieglym tygodniu moc roboty cukierniczej. Rodzina sie powiekszyla, wiec nie wystarcza juz jedno ciasto, zrobilam dwa. Jedno klasycznie upieklam, cytrynowe, a drugie stworzylam z gotowego kruchego spodu, na ktorym ulozylam owoce i pokrylam galaretka. Tadam!
Dziewczyny przychodzily osobno, bo najmlodsza chciala pojechac z kolezanka i ich dziecmi do Einbeck, gdzie odbywal sie jakis festyn, a Junior jest pierwszy do takich odpustowych imprez. Pogoda byla tego dnia piekna jak na zamowienie, wiec rzeczywiscie nie ma co siedziec w domu czy tam nawet snuc sie na nudnym spacerze z babciami i dziadkiem. Wiecej radochy dzieci beda mialy przy odpustowych atrakcjach, jakichs dmuchanych zamkach, gdzie moga poskakac czy konkursach skrojonych na ich wiek.
Na dzien matki przygotowalam dla dzieciakow i ich mam mala niespodzianke, zlecilam wydrukowanie ksiazeczek na dzien matki. Tu mala zajawka:
Tak, wiem, ze "mamusia" powinna byc w innym przypadku, ale nie mialam akurat ochoty tlumaczyc zniemczonym dzieciom i wnukom, co to jest wolacz, tak zrozumieja lepiej. 馃槀
Ciasta oczywiscie tez zrobilam, to galaretkowe (z innym skladem owocowym i inna galaretka), bo wszyscy je bardzo lubimy, jest lekkie i zdrowe, nie zawiera duzo cukru, a oprocz tego wymodzilam sypana szarlotke.
Z majowych swiat bedziemy jeszcze mieli wolne w poniedzialek zielonoswiatkowy 20 maja, a w boze cialo 30 maja bedziem goscic u siebie pol Hesji, ktora tego dnia ma wolne, a my nie, wiec oni przyjezdzaja do nas na zakupy i nie ma sie jak przebic przez miasto, ani gdzie zaparkowac. I tak jest co roku.
Dzien matki przebiegl naprawde bardzo przyjemnie, choc po wyjsciu towarzystwa w trojke ze slubnym i z mama przeszukiwalismy cale mieszkanie w poszukiwaniu mojej myszy komputerowej, ktora praktycznie mogla byc wszedzie, nawet w smieciach, ale byla na szczescie tylko pod lozkiem. Zosce spodobala sie ta mysza, wiec nosila ja po calej chalupie. Byl i spacer, na ktorym lekko spalilam sobie dekolt, a potem siedzielismy w domu i pytlowalismy radosnie przy kawie i ciastach. Dwom najmlodszym matkom ksiazeczki bardzo sie spodobaly. Kocham te moje duze i male dzieciary, ale z wielka ulga zamknelam za nimi drzwi. Nastala bloga cisza...
Dokonczylam urzadzanie balkonu i teraz bede juz na nim cwiczyc tylko wylegiwanie sie i podlewanie.
Po 15 latach zmienilam umeblowanie balkonu, bo juz mi sie znudzily te biale wysokie krzesla i fotel i ten zaczepiony na poreczy stolik. Teraz jest duzo przytulniej, a meble wystawilam na sprzedaz na lokalnej stronie, bo sa w dobrym stanie.




















