Translate

17 listopada 2025

Niespodzianka!

    Dzieje sie u mnie, ale jeszcze przed rozpoczeciem obowiazkow bapciowych mam wolna chwile na napisanie nowego posta, z tym, ze nie wiem, czy bede miala czas pozniej odpowiadac na komentarze, o ile jakies beda, ale jak Was znam, Drodzy Czytacze, to cos tam skrobniecie. 
   Jak pisalam wczesniej, chcialam wziac chocholy do siebie juz w sobote, zeby ich mama miala czas posprzatac i sie spakowac. Tymczasem srednia corka wziela dzieci do siebie na caly weekend, a ja odbiore je w niedziele, bedac u Gucia na urodzinach, bo srednia i P. mieszkaja na tym samym osiedlu. Dopiero wiec z Guciowych urodzin pojade z nimi do ich domu nocowac.
   Slubny znow wqrwil mnie do bialosci, bo zostawil Bulke na cala noc na balkonie, a noce nie sa najcieplejsze. On chodzi palic na balkon, a Bulka uwielbia tez tam bywac, wiec za kazdym razem, kiedy slubny tylko otworzy drzwi balkonowe, ona natychmiast przemyka miedzy nogami i zajmuje strategicznie z gory upatrzone pozycje, zeby móc sie pogapic na swiat zewnetrzny. Bo wprawdzie na parapecie ma swoje legowisko, ale to nie to samo. Mnie nawet wieczorem zdziwilo, ze nie przyszla na cowieczorne pieszczoty, ale az tak mocno nie zawracalam sobie tym glowy. Ale kiedy rano nie pojawila sie po kocie cukiereczki, to sie zaniepokoilam i zaczelam jej szukac. Krulova rano i wieczorem dostaje swoje kropelki na tarczyce, a po nich w nagrode Dreamsy, wiec i Bulce skapnie, zeby nie bylo jej smutno. Kiedy wiec znalazlam te bide przemarznieta na balkonie, niewiele brakowalo mi do mezobójstwa.
   Kupilam nowa klape do sedesu, bo w starej juz dosc dawno zepsulo sie to automatyczne zamykanie, a to taka wygoda, a poza tym przesuwala sie na boki. Ja co prawda dokrecalam z tylu na dole te motylki, ale chyba juz zerwal sie gwint, bo nic to nie dawalo. Zreszta te poprzednia klape kupilismy przy wprowadzce do tego mieszkania, a to bedzie niedlugo juz 17 lat, wiec pomyslalam, ze pora na nowa, skoro przy siadaniu deska ucieka mi spod tylka na boki.  Problem zaczal sie, kiedy chcielismy usunac te mocowania, a sruby okazaly sie imbusowe, motylki na dole tak zapieczone, ze nie szlo ich ruszyc, no i klops na wiankach. Slubny oczywiscie wpadl na genialny pomysl, zeby nowa deske wsadzic na te stare mocowania, ale to wlasnie one byly zepsute i nowa deska tak samo zjezdzalaby an boki, wiec na co mi to. Wpadlam jednak na genialny pomysl i kiedy do spoldzielni, ktorej parking jest, jak pamietacie, po stronie kuchni, zaczeli zjezdzac po poludniu wszyscy rzemieslnicy, poslalam slubnego, zeby jednego z nich poprosil o przyjscie i pomoc. Facet popatrzyl i oznajmil:
- Ale mnie nie wolno, bo ta deska jest panstwa wlasnoscia, a nie spoldzielni.
Na co ja:
- Wiemy i dlatego prosimy prywatnie o pomoc. 
Facet sie spieszyl, bo mial termin u dentysty, wiec poprosilam tylko o zlikwidowanie tych starych mocowan, a nowa deske zrobilabym juz sama, bo to zadna sztuka. W piec minut zarobil dwie dychy euro, ale nie zal mi, bo sami nie dalibysmy sobie z tym rady. Slubny, bo u niego z mysleniem coraz trudniej, a ja mam zaawansowana artroze w kciuku lewej reki, wiec boli i niewiele moge ta reka robic, przy czym dostep do tych motylkow z tylu jest bardzo ograniczony, bo lazienka ciasna, a imbusowe glowki srub od gory uniemozliwialy ich odkrecenie, nie mielismy takiego dynksa, no tego klucza do imbusow. Swoja droga nie wiem, jak wtedy zalozylismy te deske, pewnie byl klucz w komplecie, ale po tylu latach szukaj wiatru w polu. No w kazdym razie jest nowa piekna deska, ktora zamyka sie automatycznie, nie lata na boki i ma do mocowania calkiem normalne sruby, do obslugi normalnym srubokretem.
 
   

24 komentarze:

  1. Nawet nie wpadłabym na taki pomysł żeby prosić rzemieślnika spółdzielni o pomoc, a co dopiero wykonać taki pomysł, podejść i poprosić. Podziwiam, Ślubnego też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym chciala skorzystac z uslug firmy, za sam przyjazd policzyliby z piec dych, a potem pewnie stwrierdzili, ze caly kibelek jest do niczego, ze nie wspomne o jakims odleglym terminie, ktory by nam zaproponowali. A skoro juz mecze sie z widokiem parkingu spoldzielni, niech tez czasem cos z tego mam.

      Usuń
    2. Masz racje, ze ten ich budynek i parking masz tak blisko, ze trudno o nich nie pomyslec jak taka fachowa pomoc jest pod nosem.

      Usuń
    3. I mam nadzieje, ze ten typ bedzie nam w przyszlosci tym chetniej pomagal.

      Usuń
  2. Jaka radość z czegoś tak prozaicznego. Dobrze, że wpadłaś na pomysł, żeby poprosić faceta ze spółdzielni. Ja, od soboty, mam toaletę w kolorach szarości, bo w sobotę Syn zjął mi płytki ze ścian. Część już sama zrobiła Mu przyjemność i odchodziła od ścian. Ja powoli zdejmę resztki kleju, wyrównam ściany gipsem i położę samoprzyklejalne płytki. Ale, to dopiero, gdy za tydzień założą nowe rury w pionie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak juz jestes tak daleko z dewastacja lazienki, to czy nie byloby lepiej przy okazji pozbyc sie wanny i w jej miejscu stworzyc kabine rownopodlogowa, tzn. nie wstawiac innej kabiny zamiast wanny, tylko sama oslone na wolnej podlodze. Czlowiek jest coraz starszy, a Ty masz przeciez problemy ruchowe.

      Usuń
    2. Dewastuję toaletę, a nie łazienkę, to dwa różne pomieszczenia

      Usuń
    3. Drugą sprawą są finanse, bo łazienka jest w dobrym stanie, a taka wymiana wanny na prysznic, to ciut za drogo kosztuje

      Usuń
    4. Ja juz zaczynam przeklinac wanne, wolalabym prysznic. Mama w ogole nie moze z niej korzystac, jedynie slubny jeszcze moczy tylek, ja praktycznie juz tylko biore w wannie prysznic, poki jeszcze moge do niej wchodzic.

      Usuń
  3. Nooo, piękna niespodzianka, klapa od sracza 🤣 🤣 🤣 🤣 🤣

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty sie w ogole nie znasz! Niespodzianka jest to, ze ukazal sie post, mimo ze ja taka zajeta, a nie jego tresc.

      Usuń
  4. Oj, ja tez nie zawahalabym sie poprosic o pomoc naprawiacza ktory akurat jest pod reka i zaplacic mu za prywatna usluge. Obie strony na tym zyskuja.
    John, moj ziec, juz dwa razy tak zrobil ze zostawil Pea na noc na zewnatrz. Do poznej nocy ogladal film a ona sobie siedziala na patio i niby ja przywolal ale nie zasunal drzwi i zanim sie wybral do sypialni wyszla spowrotem. U nas niby cieple noce wiec nie grozilo jej zmarzniecie ale .... Teraz zanim idzie spac to trzy razy sprawdza czy kot w domu.
    Milej sluzby zycze a takze sprzyjajacej pogody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza noc za mna, chocholy troche mendzily z tesknoty za mama, ale daly sie oblaskawic bapci i poszly grzecznie spac. Ja tylko wisze na telefonie i wciaz dopytuje corke, gdzie co lezy, bo nie moge znalezc. :)))
      Pogoda jest do d***y, caly czas pada.

      Usuń
  5. Hi, hi, mala rzecz, a tak cieszy :)
    Uff, wlasnie na pare dni skonczyl sie potop. Wprawdzie z grajdolkiem "Cláudia" obeszla sie w miare lagodnie, ale w wielu miejscach bylo na prawde groznie, a tornado które przeszlo przez Albufeira to juz prawdziwy dramat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne te zmiany klimatu, natura coraz bardziej zywiolowo broni sie przed szkodami, jakie poczynil jej czlowiek. Juz nie ma normalnego wiatru, od razu sa huragany i orkany, nie ma normalnego deszczu, sa od razu powodzie i podtopienia. Okropne to wszystko.

      Usuń
  6. U mnie też klapa chybotliwa i już układam w myślach zadanie dla dziecka. Bo ja mam taki murek między kibelkiem - stoi za blisko, żebym mogła tłustą rączkę wsunąć i odkręcić śrubę, a nie chcę utknąć między kibelkiem a murkiem :) Tak, małe rzeczy robią dużo radochy. Przetrwania z Chochołami :) Może gdyby moje Ł. nie miały zwierzaków i byłby tam porządek - też bym się źle nie czuła. Ale jest jak jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wprawdzie murka nie mam, ale tez nielatwo dostac sie do tych srub od mocowanie deski, prawa jeszcze jak cie moge, ale z lewa gorzej, bo mam w stawie kciukowym lewej reki ciezka artroze i boli przy roznych czynnosciach, a prawa reka nie idzie tam sie dostac.

      Usuń
  7. no to teraz będzie o klapie :-) lubiłam drewnianą deskę ale drewnianych niestety nie było w komplecie do widzących sedesów. szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubilam drewnianych desek, sa niehigieniczne, nie mozna ich dokladnie umyc i zdezynfekowac, impregnacja tez nie trzyma za dlugo. Wole jednak plastikowe, z tych ciezkich, bo te lekkie sa nic nie warte.

      Usuń
  8. No ale jak to tak, że dyskutujemy o klapie samo opadającej, a Bułka na balkonie w lodowatą noc, zupełnie samotna, bez miękkiej poduszki, że przeżyła to wiem, ale czy nie odchorowała,.. no chyba że Ślubny zostawił jej zapałki i grzała się jak ta “dziewczynka z zapałkami” ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy jeszcze noce nie byly tak mrozne jak teraz, chociaz temperatura byla juz jednocyfrowa. Ale jak narazie Bulczyk nie wykazuje symptomow, wiec chyba sie nie przeziebila.

      Usuń
  9. Też od paru dni mam nowa deskę sedesową z tego samego powodu co Ty. Już od jakiegoś czasu miałam upatrzoną taką, jaką chciałam, ładną bambusową. Wreszcie ją kupiłam, a mąż zmienił. W końcu nic się pod pupą nie telepie i ładnie wygląda. Tyle radochy, a to tylko deska od sracza:-)
    Biedna Bułeczka... Niech to hartowanie wyjdzie jej na zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nic jej sie nie stalo, nie przeziebila sie, bo wtedy noce byly jeszcze w miare do wytrzymania, teraz pewnie wrocilaby z zapaleniem pluc.

      Usuń

Zostaw slad, bedzie mi milo.

Biega, krzyczy pan Hilary...

     To mogloby byc nawet smieszne, gdyby nie bylo tak tragiczne, jednak cala ta sytuacja budzi we mnie ogromny strach, co bedzie dalej, co ...