Wspominalam w ktoryms z poprzednich postow, ze w ostatnim tygodniu listopada bede miala pod opieka chocholy, bo ich mama znow musi sluzbowo wyjechac do Francji. Rozpatrywalysmy opcje, ze pojedziemy wszyscy razem, ja w dzien bede sie opiekowala dziecmi. Jednak przeciwienstw takiego planu bylo wiecej niz korzysci. Po pierwsze wiadomo, ze trudno mi zostawic moich podopiecznych na tydzien bez opieki (ze slubnym jest z dnia na dzien coraz gorzej), po drugie 14-godzinna podroz w jedna strone to meczarnia dla wszystkich, po trzecie tam tez wczesnie robi sie ciemno, co wiec robic popoludniami, zwlaszcza ze nie ma gwarancji dobrej pogody. Tu na miejscu moge zajac sie dziecmi, majac jednoczesnie codzienny wglad w zycie moich. Chocholy beda chodzic do przedszkola jak zwykle, wiec opieka to jakies cztery godziny po ich odebraniu, zanim pojda spac. Ja po pracy moge wpadac do wlasnego domu, robic co do mnie nalezy i ok. 16.00 odebrac towarzystwo. Pozostaje weekend, kiedy beda caly dzien ze mna, ale moga byc u mnie w domu przez caly dzien i dopiero na noc isc do siebie, bo nie bardzo mam gdzie je przenocowac.
No przeciez wychowalam wlasnych troje, to i z dwojka przez tydzien dam sobie rade, zwlaszcza, ze bez obecnosci mamy sa posluszne.
Ale los lubi sobie z nami pogrywac, nie od rzeczy jest powiedzenie chcesz rozsmieszyc boga, powiedz mu o swoich planach. W dzien moich urodzin corka dostala z Francji maila, ze kampania jest przesunieta na wczesniej i potrwa nie tydzien, a prawie dwa. Zaczyna sie 17 listopada, wiec juz 16 musi pojechac do Frankfurtu i leciec do Marsylii. Kampania planowo konczy sie 25, ale corka musi zostac jeszcze 26 listopada tam na miejscu, wiec do domu dotrze 27. Mnie z lekka mowe odebralo, ale coz, obiecalam, wiec brne dalej w te obowiazki, bo i co mam zrobic, kiedy nie ma innego wyjscia.
Tym samym chce oglosic wszem i wobec, ze przez te dni bede troche nieobecna, bo nie wiem, czy znajde czas, zeby cokolwiek skrobnac, a jesli nawet, to czy beda w stanie zagladac do Was, ze o komentowaniu nie wspomne. To tak dla informacji, zebyscie sie nie dziwili, nie martwili i nie zachodzili w glowe, czy cos zlego sie nie wydarzylo. Mam nadzieje przezyc ten armagiedon na dwa domy.
A wiec do pozniej, w najgorszym przypadku do grudnia i trzymajcie kciuki, zeby mnie chocholy nie wykonczyly na ament.
EDIT optymistyczny: pracodawca corki rozwaza jednak skrocenie jej pobytu do planowanego tygodnia, ale to stoi jeszcze pod znakiem zapytania.

Wiadomo, jesteś zorganizowana, masz plan i dasz radę. Ale dzisiaj dopiero jest 13 a nie 17 listopada, wiec trochę wystraszyłam się, bo jeszcze chyba jest po drodze jeden post.
OdpowiedzUsuńTak, jeszcze jeden mam przygotowany, ale ukaze sie w sobote, kiedy to juz chocholy beda rzadzily u nas, zeby ich mama mogla w spokoju posprzatac u siebie i spakowac sie na wyjazd. Wiec nawet nie wiem, czy bede miala okazje odpowiadac na komentarze, o ile jakies beda.
UsuńNapiszę tylko - łał 😘😘😘
OdpowiedzUsuńNo łał, nie da sie ukryc. Juz sie boje.
Usuńczyli przegapiłam Twoje urodziny? czy coś mi się pojaniepawliło ?
OdpowiedzUsuńoraz no współczuję bardzo bardzo i trzymam kciuki mocno.
A byly, ale ja sie nie chwale na fejzbuku, wiec kto wie, ten wie.
UsuńKciuki potrzebne i to naprawde bardzo.
sto lat Pantero w zdrowiu i spełnienia kilku życzeń wybranych dowolnie, ucałowania :-**
Usuńoraz co ci mogą zrobić takie małe słodkie istoty? będzie cudownie, zobaczysz.
No ja mam nadzieje, ze bedzie dobrze, ale chyba nie doceniasz diabelskosci malych dzieci. :)))
UsuńA ja już czekam na Twoje relacje z przygód z Chochołami i na zdjęcia, uwielbiam jak opisujesz swoje przygody z nimi. Wiem, że taki post będzie mozliwy dopiero po powrocie córki ale będzie!
OdpowiedzUsuńI wiem, ze poradzisz sobie....
Mam nadzieje, zreszta nie jestem sama, choc to na mnie spoczywa odpowiedzialnosc i wiekszosc obowiazkow. Ale w razie czego jest rodzina do pomocy.
UsuńOlaboga. Ja po dwóch dniach mam dość, a tylko ich odbieram ze szkoły i kundla odcedzam. A jeszcze dziś i jutro przede mną. Trzymam kciuki, przetrwania 😘
OdpowiedzUsuńTy sie modl w mojej intencji, zeby ich matka miala jednak te tylko tygodniowa delegacje, a nie 12-dniowa. Tydzien dam rade z palcem w nosie, ale strasza mnie te ewentualne dni dodatkowe.
UsuńPowodzenia wiec - napewno tak ulozysz obowiazki ze bedzie dobrze. Chocholy sa juz na tyle duze ze zrozumieja brak mamy a lubiac pobyty u Ciebie czas zleci im przyjemnie. Jednak zrozumiale ze bedziesz biegac pomiedzy domami a przedszkolem i trzymac oczy dookola glowy.
OdpowiedzUsuńMysle ze wybralyscie rozsadne wyjscie na te dni - by dzieci zostaly z Toba zamiast jechac z matka.
Troche mam obawy, ze beda tesknic za mama, dotychczas na tak dlugo jeszcze sie nie rozstawali, ale poza tym jestem dobrej mysli. Dobrze sie rozumiemy, dzieciaki sa posluszne i rozumne. Bedzie lekkie urwanie d**y na dwa domy, ale dam rade, oby zdrowie dopisywalo.
UsuńWszystkiego najlepszego z okazji urodzin . Spóźnione, ale szczere. Ponoć wcześniej się nie składa, a później to zawsze można. Jesteś super bapcią:)), pewnie wszystko będzie jak należy
OdpowiedzUsuńAaa bukzaplac, Iwcia ♥
UsuńTez mam nadzieje, ze wszystko nam sie dobrze pouklada, a jedyne, przed czam mam obawy, to ich tesknota za mama.
Moc sil na przetrwanie... ❤️
OdpowiedzUsuńRobim, co mozem, zeby sily byly. ♥
UsuńPrzeżyjesz, przeżyjesz i może nawet nie będzie tak źle, jak Ci się wydaje:-) Poza tym jest realna szansa, że to będzie tydzień, a nie 2. Tak czy siak nababciujesz się za wszystkie czasy i na zapas też;-) Dużo sił i cierpliwości na ten czas:-)
OdpowiedzUsuńZebym ja tylko miala chocholy do obrobienia, dalabym rade z palcem w nosie, ale z doskoku jest jeszcze mama, slubny i futra. I oby nie wyniklo cos nieprzewidzianego, bo wtedy nie dam rady.
UsuńA, to zmienia postać rzeczy. Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło gładko. A jeśli wydarzy się coś nieprzewidzianego, niech będzie miłe i zabawne, bo przy takim "towarzystwie" i tak nic nie da się przewidzieć;-)
UsuńJako cos nieprzewidzianego mialam na mysli zdarzenia negatywne, czyjas choroba czy cos. Tfu tfu przez lewe ramie!
UsuńTak się zastanowiłam: przecież Ty masz zapieprz na okrągło. Pod takimi hasłami jak "zrobię co do mnie należy", "4 godziny z chochołami" kryją się galernicze prace. Wiek też nie sprzyja temu zapieprzowi. Nie zazdroszczę Ci ani ciut, ciut. Wystarczy zwykła codzienność, żeby się zaorać, a tu do tego wnuki...
OdpowiedzUsuńAle sama powiedz, czy nie pomoglabys corce samotnie wychowujacej, zeby mogla wyjechac sluzbowo, bo nie moze odmowic tej delegacji. Na szczescie mieszkamy niedaleko, na szczescie mam dobre relacje z chocholami i nie jest to calodniowa opieka. Nie ma innej opcji, wiec poki moge...
UsuńTo ja Ci życzę, żeby wszystko poszło gładko i bez zawirowań.
OdpowiedzUsuńTego wszyscy sobie zyczymy, ale badzmy dobrej mysli, musi sie udac!
Usuń