Nie moge przestac myslec o morderstwie z Jeleniej Gory, gdzie dziecko zabilo drugie dziecko, do tego dziewczynka dziewczynke. A przeciez to chlopcy sa na ogol bardziej wyrywni do bójek, szybciej reaguja, niz pomysla. Nie daje mi spokoju mysl, ze za tzw. moich czasow takie przypadki nie mialy miejsca. A moze mialy, tylko internetu nie bylo i nie moglismy sie o tym dowiadywac? Teraz dosc czesto czyta sie o przypadkach, przy ktorych wlosy staja na glowie na sztorc.
Nie chce uogolniac, ze dzisiejsza mlodziez to... a my to niby bylismy aniolkami, jednak mimo roznych urwipolci i lobuziakow w klasie, nawet bojki nie byly niebezpieczne, rzadko konczyly sie krwawo, no chyba ze jeden z uczestnikow trafil drugiego w nos. Dzisiaj, kiedy wokol bijacych sie dzieciakow stoja w kóleczku inne dzieciaki z telefonami i kreca filmy, mam wrazenie, ze uczestnicy bojek chca wykazac sie jak najlepsza "skutecznoscia", popisac umiejetnosciami sztuk walki i pokazac wlasna brutalnosc. To jest szczegolnie zauwazalne wsrod dzieci migrantow, ktore w domach wciaz slysza pogardliwe wypowiedzi na temat swiata zachodniego, religii, kultury, systemu szkolnictwa, prawa, ktorego nie musza przestrzegac, bo sa w wieku, kiedy nie mozna ich za nic skazac, wiec czuja sie absolutnie bezkarni. Pozniej czytamy, ze dwoch 10-latkow zgwalcilo 11-latka na wycieczce szkolnej, ze znow dziecko znecalo sie nad innym dzieckiem, torturowalo je albo zabilo. Mimo rosnacej zlosci, rosnie bezsilnosc, bo w Niemczech granica wiekowa podlegania wymiarowi sprawiedliwosci jest 14 lat, dlatego m.in. wielu "uchodzcow", z wygladu 40-latkow, podawalo date urodzenia, zeby miec tych lat 13. Nie wspomne juz, ze okreslenie wieku czlowieka jest dosc proste na podstawie chocby uzebienia, moze nie co do roku, ale potrafiloby odroznic 40-latka od nastolatka, ale politycy wymyslili, ze to bedzie niehumanitarne i trzeba tym bandytom wierzyc na slowo, kiedy podaja date urodzenia. Az mnie skreca od srodka na mysl, z jaka pogarda ci przestepcy musieli myslec o idiotach z niemieckich urzedow.
Nie chce tu niczego uogolniac i twierdzic, ze dzisiejsze dzieci sa gorsze od nas w ich wieku, nie. One sa inne, na pewno madrzejsze, bardziej uswiadomione, wiedzace znacznie wiecej, a czesc z nich niestety ma dostep do tresci dla dzieci nie przeznaczonych. Przykladem niech beda tiktokowe czelendze, pól biedy, jesli polegaja na zjedzeniu lyzeczki cynamonu, choc mozna sie tym zadlawic na smierc, ale slyszalam o takich, ktorych wykonanie jest niebezpieczne dla zdrowia i zycia, albo o grupowym zmuszaniu do autodestrukcji, z odbieraniem sobie zycia wlacznie.
Dzisiejszy swiat wyglada inaczej niz ten, w ktorym zylismy bedac dziecmi. Wtedy domy wielopokoleniowe nie byly rzadkoscia i najczesciej wystarczalo, kiedy pracowal wylacznie ojciec, a matka zajmowala sie domem i dziecmi. Dzisiaj oboje rodzice musza pracowac, zeby wystarczalo na zycie, a bardzo czesto matki wychowuja dzieci samotnie. Nie ma wiec czasu na dlugie rozmowy i przekazywanie dziecku wartosci, ktorymi powinno sie kierowac w zyciu. Nie wspomne juz o roszczeniowych "madkach", ktore ucza dzieci przede wszystkim cwaniactwa, a nie ciezkiej uczciwej pracy. Widze po moich corkach, jak walcza o utrzymanie sie na powierzchni, w drodze z pracy szybkie zakupy, odbior dzieci ze szkoly czy przedszkola, w domu krzatanina z gotowaniem, praniem, sprzataniem i juz jest wieczor, pora dla dzieci do lozek. A i tak corki zarywaja noce, bo wiele moga robic, kiedy dzieci juz spia. Gdzie tu czas na bycie razem i rozmowy? Ja ich nie usprawiedliwiam, bo mimo przeciwienstw musza byc dla tych dzieci osiagalne w kazdej chwili, ale rozumiem ze sa przeciazone obowiazkami, dlatego czesto pomagam, biore dzieci, zeby mogly choc pobyc same i zebrac mysli. Dzieci nie sa zaniedbane, ale na pewno wymagalyby wiecej czasu z matkami. Zoska na przyklad miewa ataki zlosci, ktore na razie objawiaja sie placzem, na ktory ja akurat zupelnie nie reaguje, jak sie wyplacze, to moge z nia od nowa gadac. Ale nie jest do dobry objaw, dziecko nie umie inaczej wyrazic niezadowolenia, oby sie to nie przeistoczylo w agresje w pozniejszym wieku. Chwilowo staramy sie chronic dzieci od mediow, ale na dluzsza mete jest to niewykonalne. Zdarza sie czasem, ze potrzebujemy cos zrobic, a dzieci przeszkadzaja, rozwiazaniem jest wlaczenie im bajek w telewizji, nie naduzywamy tego, ale zdarza sie. Powoli dzieci oswajaja sie z technika, umieja same sobie wlaczac filmy, korzystaja ze smartfonow kolegow w szkole, ogladaja to, czego ogladac nie powinny. Niby Australia zakazala mediow spolecznosciowych do 16 roku zycia, ale zastanawia mnie, jak zweryfikuja wiek korzystajacych z tych mediow dzieci. Rozumiem, ze taki berbec nie zalozy juz sobie konta na fejzbuku czy tiktoku, ale obejrzy wszystko, co chce z cudzego.
No i jeszcze znaczaca role odgrywaja czynniki spoleczne i ekonomiczne, w jakich wychowuje sie dzieci. W spolecznosciach z wysoka przestepczoscia i ubóstwem, ryzyko wzrasta. W Niemczech przestepstwa zwiazane z migrantami, w tym maloletnimi, podkreslaja problemy ich integracji, choc nie usprawiedliwiaja zla.
Badania naukowe wykazuja, ze u dzieci do 14 roku zycia ich mózg nie jest w pelni rozwiniety i impulsywnosc przewaza nad empatia, wiec glosy optujace za obnizeniem wieku odpowiedzialnosci karnej dla dzieci do lat 12, niespecjalnie wniosa jakakolwiek poprawe, choc z drugiej strony pelna bezkarnosc 14-latka po chocby najbrutalniejszym przestepstwie tez nie poprawi sytuacji.
A poniewaz jest jak jest i nie zanosi sie, ze bedzie lepiej, moze szkoly powinny zatrudniac na etatach psychologow, moze na lekcjach wychowawczych wiecej powinno sie poruszac pewne tematy i nie pytac debilnych rodzicow, czy chca, zeby dziecie uczestniczylo w edukacji zdrowotnej, tylko ja po prostu wprowadzic, zas religie wyrzucic do salek katechetycznych, zeby dzieciom niepotrzebnie zasmiecala umysly i nie udawala, ze nalezy do edukacji.
Oczywiscie ze przestepczosc mlodocianych jest wieksza niz kiedys, przeciez rosnie z roku na rok, w Melbourne np wzrosla prawie o 20% w porownaniu do poprzedniego roku. I tak w moim stanie Victoria mamy obecnie 600 nastolatkow - przestepcow(znanych i niekochanych przez policje) i 33 gangi. Co jest rowniez przerazajace w napadach dokonywanych przez mlodocianych, w porownaniu do przeszlosci, ze teraz sa oni uzbrojeni w maczety, noze i nawet bron.
OdpowiedzUsuńZgadza sie, przestepczosc mlodocianych drastycznie wzrosla, ale ja tu pisze o dzieciach, o tych absolutnie bezkarnych istotach, co to niby nie wiedza, co czynia i wedlug naukowcow jest to prawda. Skad w dzieciach bierze sie taka brutalnosc, ze sa w stanie zabic inne dziecko. To nie jest ten typowy dla mlodocianych grupowy przymus, chec zaimponowania innym z grupy, udowodnienia im i sobie czegos, odwagi czy ja wiem... Ja w wieku tych dziewczynek bawilam sie jeszcze lalkami i dla mnie jest zupelnie niezrozumialy ten calkowity brak empatii, hamulcow, to jest niezgodne z natura dziecka.
UsuńNo ja wliczam w tych mlodocianych przestepcow i dzieci, bo ci co napadaja w nocy ludzi w domach maja i po 10 lat a bywa ze mniej, i maja w reku noz i potrafia zaatakowac, bo chca natychmiast klucze do samochodu, dlatego moje klucze i wypchany portfel czekaja na nich w korytarzu przy samych drzwiach.
UsuńDo czego nas ta polityka doprowadzila? To nie miesci sie w glowie, my pracujemy na pasozytow, jestesmy ich ofiarami, przejmuja miasta i panstwa, mnoza sie jak karaluchy, za chwile awansujemy do roli ich niewolnikow i sluzby. Konca nie widac, przeciwnie, wciaz naplywaja nowi i sa przyjmowani.
UsuńI jakie to glupie, jednych - najczesciej turystow, przetrzepuja dokladnie na granicy, paszport, wiza, nawet w majtki zagladaja, a mlodziencow z pontonow bez dokumentow, witaja prawie z fanfarami, najczesciej czeka na nich miejsce w hotelu z pelnodniowym wyzywieniem, i daja mi bez konca, bo i rozrywke musze miec, sa baseny, bilety na rozne rozrywki, uwierzyc nie moglam jak przeczytalam o PlayStation.
UsuńPodobnie jest w Niemczech, chcialam napisac w Europie, ale kilka panstw w pore sie zorientowalo i odmowilo przyjmowania tych przestepcow i terrorystow. Wszedzie traktowani sa inaczej, lepiej od gospodarzy i ogolnie od bialych chrzescijan, cos jak swiete krowy. Oni sami otwarcie o tym mowia, nie przyjechali tu po ochrone, a na podboj. Natomiast to, ze politycy przygladaja sie upadkowi swiata zachodniego wskazuje an to, ze to zorganizowana akcja, swiat zachodni i panstwa nacjonalne maja przestac istniec, rasy maja sie mieszac, biali pozostana tylko ci, ktorzy beda calym tym burdelem zarzadzac.
UsuńCóż mogę rzec. Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie.Albo: o tempora, o mores. Widzę, że moje wnuki źle nie mają - wprawdzie chaty nieogarnięte, ale dzieci już tak. U mnie ogarnięte było w sumie jednoosobowo wszystko. No cóż. Takie czasy. Ciężkie czasy, pedzioł rus, gdy z banhofu zegar niósł :)
OdpowiedzUsuńTyle tylko, ze problem nie dotyczy jedynie Rzeczypospolitych, to dzieje sie na calym swiecie. Oczywiscie nie w krajach muzulmanskich, bo tam kary bylyby konsekwentne i bardzo bolesne, tam zreszta szanuje sie starszych. Ale niech no tylko ten muzulmanski pomiot znajdzie sie w swiecie zachodnim, nic juz nie rzadzi, oni wiedza, ze bez wzgledu na to, jakich czynow sie dopuszcza, nic im praktycznie nie grozi.
UsuńWidze to samo u nas i nawet nie analizuje przyczyn bo sa oczywiste - kombinacja poprawnej polityki, niekontrolowana emigracja ktorej panstwa wchodza do tylka by dogodzic i nie obrazic,
OdpowiedzUsuńpoblazliwosc dla przestepcow. U mnie dochodzi jeszcze cos innego - na uczelniach zamiast uczyc piora mlodym mozgi wtlaczajac idee socjalizmu, mieszania sie ras i plciowej przynaleznosci.
Owszem, brak czasu rodzicow a niejednokrotnie ich obojetnosc nie pomaga w wychowaniu dzieci, tak samo internet, glowne zrodlo wychowawcze zastepujace czesto ojca, matke ........
Tak, przestepczosc wsrod dzieci dotyczy w przewadze, ale tylko w przewadze, dzieci migrantow. Te dwie dziewczynki z Polski, ofiara i jej zabojczyni, byly Polkami. Problem zatem jest szerszy niz tylko w srodowiskach naplywowych, bo w tym przypadku, jak pisalam wyzej, oni sa bezkarni i wiedzac o tym, popelniaja rozne przestepstwa, w tym ciezkie. Z drugim faktem tez masz racje, w szkolach roznych szczebli, od podstawowek po uczelnie wyzsze, odbywa sie pranie mozgow dzieciom, tak jest nie tylko w USA, ale na calym swiecie, socjalisci bowiem nie przegapia okazji wtlaczania dzieciom do glowek bzdur, ktore powoduja, ze szkoly opuszczaja osobniki typu Gretynka. Tyle ze ona nie zabija, za to szczeniaki migranckie, przekonane o wlasnej wyzszosci, juz tak.
UsuńU nas w szkołach są już psycholodzy, taki jest wymóg. Do tego pedagog szkolny i pedagog specjalny (też wymóg). I nie napiszę, co z tego, bo nie będę się wyrażać.
OdpowiedzUsuńFrau Be - ja myślę, że to dlatego, że nie ma już takich Nauczycieli przez duże N. Jak moi (wszyscy) wychowawcy i wychowawczynie, jak moi pedagodzy z podstawówki i liceum. jak moja mama, która często nie miała czasu dla własnych dzieci, bo miała 30 "jej" dzieci na karku - ale do dziś dzieci "jej dzieci" chodzą na jej grób. Dziś nauczyciela pracują za karę. Takie jest moje osobiste zdanie. Moje pokolenie nie znało ani psychologów (nawet nazwy nie znaliśmy), jedynymi pedagogami byli nasi nauczyciele. Z otwartymi sercami. Ale to moje skromne zdanie jest.
UsuńSJ, mysle, ze masz racje, ale czesciowo, bo i dzisiaj nie brak nauczycieli z powolania, ale system kaze im wypelniac papierologie, zamiast dac ten czas do zajmowania sie dziecmi. Dzisiejsi nauczyciele, lekarze, pielegniarki, opiekunki osob starych i chorych i moze jeszcze inne zawody, to ludzie, ktorzy poswiecaja polowe czasu pracy na pisanie protokolow. Bo na wszystko musi byc podkladka. Powiedz mi, kiedy nauczyciele maja zajmowac sie praca pedagogiczna?
UsuńPewnie dlatego zdecydowano o stanowiskach pomocniczych, ktore zapewne tez sa zobowiazane do pisania raportow.
Frau, w Niemczech i wszedzie tam, gdzie duzo muzulmanow, nauczyciele i caly pozostaly personel, nie tylko boja sie uczniow, ale wiedza, ze pozostana oni i tak bezkarni, za to tatusiowie moga wpasc zrobic krzywde nie tylko nauczycielowi, ale jego rodzinie. Wszyscy sa zyastraszeni.
UsuńAMP tu się zgodzę - Synowa - nauczycielka wychowania przedszkolnego (mówienie przedszkolanka to obraza majestatu, nie wiem dlaczego, ale OK) narzeka na papierologię strasznie. A jest zaangażowana, bo cuda wianki wymyśla dla swoich podopiecznych :) Osobiście bym oszalała - nie od papierologii, ale od dzieciaków. Łebki bym im poukręcała, a potem uzasadniła spokojnie na papierku, dlaczego to zrobiłam. Bo mogłam ;)
UsuńWszystko sie prywatyzuje, ubezpiecza, zabezpiecza, asekuruje, wszystko musi byc udokumentowane na pismie w razie jakiejs skargi. To chore, bo wszystkie te zawody spedzaja pol czasu pracy na pisaninie debilnych raportow.
UsuńO, nawet ja, za czasów Bossa, musiałam pisać raporty, jako i w Auschwitz, ile minut (sic!) zajęło mi korekcenie czego i na jaki sprzęcie. Pisanie tych raportów (których i tak nikt nie czytał), w Excelu zajmowało mi więcej czasu niż efektywna praca :) Posrane to było...
UsuńTo teraz sobie wyobraz pielegniarke, ktora, zeby nie zapomniec, na biezaco pisze kto po nia dzwonil i co komu dala, zamiast zajmowac sie w tym czasie pacjentami. Kto na tym traci? Przeciez nie jasnie zarzad szpitala, oni beda w razie czego kryci jej raportami. Podobnie w szkolach, zamiast poswiecac czas uczniom, nauczyciele pisza raporty.
UsuńPrzylacze sie. Dzis tez sa fajni nauczycele. Zaryzykuje ze nawet lepsi . Ja pamietam swoich niektórych profesorow z liceum. Dramat.. i tak.jak pisze Frau sa i psycholodzi i pedagodzy. Ale powinno być więcej tylko ich nie ma...i zarobki sla nich malo atrakcyjne.
UsuńGdyby nauczyciele mieli czas tylko dla uczniow, a nie musieliby sie zajmowac papierologia, to i psychologow i pedagogow szkoly by nie potrzebowaly. A i tak za czesto zdarzaja sie mobbingi, stalkingi, samobojstwa wsrod uczniow, przy takim "oblozeniu" silami fachowymi? To od czego oni sa? Dla ozdoby?
UsuńPapierologia to jest tylko dodatkowa praca, przez którą jesteśmy zrąbani jak kobyła po westernie. To nieprawda, że bez niej nie byłoby lepiej. Młodzież ma w dupie naukę, ich kręcą tylko smartfony i imprezy. Przychodzą do szkoły na wojnę z nauczycielami, bo muszą się uczyć do 18 roku życia, a nie chcą. Są tylko roszczeniowi, natomiast my nie mamy żadnych narzędzi dyscyplinujących. Nie wolno uczniowi postawić jedynki, nie wolno zostawić na drugi rok (wolno, ale teoretycznie), a poza tym nic nie wolno. Na lekcji można na rzęsach stanąć i uszami klaskać, nawet nie zwrócą uwagi. A pośród nich tkwią biedne jednostki, które chcą się uczyć, ale nie mogą, bo reszta im nie daje...
UsuńI system też jest do dupy, żeby zdać maturę, nie trzeba niczego wiedzieć. Taka jest prawda o polskiej szkole.
UsuńW pierwszym komentarzu miało być "byłoby lepiej" zamiast "nie byłoby lepiej".
UsuńWprowadze mala poprawke, nie (tylko) w polskiej szkole, ja nazwalabym to szkola unijna. Szczegolnie w panstwach, gdzie duzo jest migrantow (czytaj: dzieci nie mowiacych po niemiecku) zalecenie jest takie, zeby rownac program do ich poziomu. Po co bowiem dazyc do wypuszczania ze szkol ludzi samodzielnie myslacych, tacy krytycznie patrza na wyglupy zielonych, 75 plci i antify, lepiej produkowac lemingi, ktorym wszystko da sie wmowic. Dlatego nie wolno stawiac zlych ocen i zostawiac na drugi rok. Nie wszyscy nauczyciele jeszcze zdazyli to pojac.
UsuńA ja mam to gdzieś. Już wyrosłam z przejmowania się. Robię minimum, tak jak płacą mi minimum i to wszystko.
UsuńI slusznie! Bo niczego nie zmienisz zaangazowaniem, najwyzej nabawisz sie garba.
UsuńAniu, nasze pokolenia wychowywane były w szacunku do starszych, nauczycieli, w środowisku, gdzie każdy każdego znał. Ludzie znali swoich sąsiadów, ich dzieci, rodziców. Ja, po raz pierwszy spotkałam się z obojętnością na prześladowanie, gdy przeprowadziłam się ze śródmieścia do blokowiska, gdzie nikt nikogo - oprócz najbliższych sąsiadów nie znał. To zaczęło się pogłębiać i teraz zaczyna osiągać rów mariacki. Widzę to, u siebie na osiedlu. Gdy wprowadzaliśmy się tutaj, to praktycznie wszyscy wszyskich znali, bo to były bloki zakładowe... Nikt nie bał się zwrócić łobuziakom uwagi, bo wiedział, że matka z ojcem ich poprą. Teraz, ja nie znam, ponad połowy miszkańców, bo następuje wymia demograficzna... U Was dochodządo tego emigranci, którzy nie asymilują się z danym krajem, brak ekstradycji i zaczyna się mieszanka wybuchowa...
OdpowiedzUsuńKolejną sprawą jest dostęp dzieci do internetu, telewizji, bez ograniczenia, bo rodzice nie mają czasu, bo trzeba się dorobić dzisiaj, nie jutro czy za 10 lat. My dorabialiśmy się wielu rzeczy, przez lata, a nie natychmiast... Wiele rzeczy było dla nas nieosiągalnych, a teraz navwyciągnięcie ręki, tylko żeby forsa była w portfelu...
UsuńNie chodzi o dorabianie sie, ale o przetrwanie. Powiedz, kiedy samotnie wychowujaca i pracujaca matka ma znalezc czas na wszystko, zawsze odbywa sie ze szkoda na jakims polu. Ja i tak uwazam, ze moje corki robia wiecej z i dla swoich dzieci niz inne samotne matki, siedzace glownie przed telewizorem. A forsy w portfelu zawsze maja za malo, mimo ze ciezko na to pracuja, wiec takie uprzedzenia tycza nie wszystkich rodzicow.
UsuńTak, my musielismy szanowac kazdego doroslego, bez wzgledu na to, czy sobie na ten szacunek zaslugiwal czy nie. Teraz dzieci maja wybor, nie sa zmuszane do calowania cioci, ktorej smierdzi z ust, albo siadania na kolanach wukowi, ktore je podmacuje. I to jest lepsze w porownaniu z tym, co my musielismy przechodzic. Nie kazdy dorosly ma prawo odzywac sie do obcych dzieci, przy czym niektorzy nie maja wcale dobrych zamiarow.
*) ktory je podmacuje.
UsuńCo by kto nie mowil to pozostaje pierwsze pytanie - jak to sie stalo ze dawniej szkoly doskonale wykonywaly swa prace, byly pelne uczniow zdrowych psychicznie i wynoszacych z nich wiedze, teraz sa pelne dzieci z problemami? Nie zapominajmy ze nauczyciele sa zmuszeni do programow, wymogow narzuconych przez "gore" ktorych musza przestrzegac by nie utracic pracy. Czyli jak zawsze - przyczyna jest system ktory upolitycznia programy nauczania co widze u siebie. Marzy mi sie by edukacja mlodych istniala na podobienstwo kosciol-panstwo czyli bylo rozdzielone. To tylko jedna strona medalu bo inna jest brak wynoszenia z domu zasad moralnych, istnieje duzo rozbitych malzenstw przez co dzieci sa jakby niczyje nie otrzymujac potrzebnej im uwagi i milosci wiec wychowuja sie komputerowo co wedlug mnie jest glowna przyczyna tego ze sa jacy sa.
OdpowiedzUsuńTo zlozony problem majacy kilka przyczyn i wedlug mnie (prosze pamietac ze me obserwacje i uwagi opieram na tym co widze u siebie) nie do naprawienia jesli nie zburzy sie go calkowicie i zacznie od nowa a tym nowym byloby zaczac naprawiac rodzicow tez.
No coz, nie zgodze sie, ze moje wnuki sa "niczyje" i wychowuja sie komputerowo, choc nie ma przy nich ich ojcow, matki w miare dobrze ogarniaja wychowanie, choc na pewno latwo im nie jest. Obecny system geopolityczny, indoktrynacja dzieci juz od przedszkola (w Polsce koscielna, tutaj wprost przeciwnie), obarczanie nauczycieli ochrona tylkow zarzadow, prezesow, kuratoriow i innego naczalstwa poprzez pisanie raportow zajmujacych polowe czasu, jaki powinni poswiecac dzieciom. Zaharowane matki w domach, ktore musza tyrac za dwoje, bo na nic nie wystarcza, a pensje sa niewiele wyzsze od pomocy socjalnej, jaka kasuja migranci, bo panstwo zabiera pracujacym polowe pensji, zeby miec za co utrzymywac pasozytow, w tym ukrainskich. A ci na swieta pojechali sobie do domu, gdzie rzekomo grozi im smiertelne niebezpieczenstwo, pojechali zgadnij za czyje pieniadze? Zreszta Syryjczycy tez jezdza na urlopy do siebie, tylko moich wnukow i ich matek nie stac na wakacje.
UsuńDlaczego pomijasz to co napisalam w nawiasie - ze podaje moje obserwacje, z mojego kraju - nie tykam Twoich wnukow wiedzac ze maja bardzo dobre dziecinstwo i opieke.
OdpowiedzUsuńProsze przestan kazda uwage, porownanie brac osobiscie, zwlaszcza wiedzac ze opisane zjawisko jest powszechne, ze trudno w dyskusji zaznaczac - nie tyczy Ciebie.
U nas czesto dzieci maja dzieci bo sie "oplaca" jako ze mloda i samotna matka dostaje przerozne pomoce i przywileje z ktorych wygodnie zyje nie pracujac - a niektore maja trzy i kazde z innym ojcem. Jak takie dziecko nie okreslic inaczej jak 'niczyje" skoro sluzy do czerpania finansow a nie zaznaje milosci i domu ani od matki ani od ojca.
Ja zdaje sobie sprawe, ze dzieci chowane bez jednego z rodzicow sa w pewien sposob psychicznie kalekie i ta wiedza mnie boli. A ze tak jest niezaleznie od miejsca zamieszkania dziecka, to poczulam, ze dotyczy to rowniez moich wnukow. Tyle ze moje dla odmiany maja chociaz milosc i oddanie matek.
UsuńPrzyszłam napisać, że przeczytałam ale nie dam rady zebrać myśli by mądrze i trafnie skomentować. Miałam na Sylwestra być jak nówka sztuka, tymczasem wylądowałam dziś na chirurgii stomatologicznej i jest gorzej niż było. Po prostu zaj**iście...
OdpowiedzUsuńTrzymam zatem bardzo mocno kciuki, zeby sory cos zaradzily. Zdrowiej jak najszybciej, Pani Puszkowo ♥
Usuń