Translate

20 października 2025

Kto winien?

   Niedawno czytalam o tragedii 9-letniej dziewczynki ze szkoly podstawowej malego miasteczka we Francji, niedaleko niemieckiej granicy. Jak bardzo to dziecko musialo byc zdesperowane, ze odebralo sobie zycie. Mala zostawila list, w ktorym czule zegnala sie z rodzina, zapewniajac wszystkich o swojej do nich milosci, jak rowniez o tym, ze juz dluzej nie moze tak zyc.
   Byla otylym dzieckiem, co w dobie internetu, influencerek, jutuberek, szalenstwa fitness, wygladu narzucanego przez takie chodakowskie, jakiejkolwiek narodowosci, diet, glodowek i innych tego typu trendow, jest niewybaczalne. Do tego dziewczynka nie miala skad czerpac wzorcow, bo nie miala ani smartfona, ani tabletu, co stanowilo kolejny powod do znecania sie nad nia kolezanek z klasy. Ja zdaje sobie sprawe, ze nie ma okrutniejszych istot od dzieci, bo sama bylam dosc pulchnym dzieckiem i na wlasnej skorze doswiadczalam podlosci niektorych kolezanek, tych chudziutkich i dobrze ubranych, ale wtedy nie bylo to tak nagminnym i okrutnym zjawiskiem, z jakim mamy do czynienia w obecnych czasach. Przy czym wtedy nauczyciele chyba jakos bardziej interesowali sie relacjami miedzy dziecmi w swoich klasach wychowawczych. Pamietam, ze nieraz nasza wychowawczyni reagowala na klotnie, tlumaczyla nam ich bezsens, doprowadzala do pojednania miedzy skloconymi dziecmi. Inne byly czasy, nauczyciele stosowali niedopuszczalne dzisiaj kary cielesne, np. w postaci bicia linijka po lapach czy stawianiu do kata. Ale i dzieci nie byly okrutne w takim stopniu, w jakim bywaja dzisiaj.  Za moich czasow nie bylo tylu samobojstw napedzanych przez hejt i mobbing w szkolach. 
   Teraz mobbing to plaga, powoli rozprzestrzeniajaca sie trucizna, ktora podkopuje pewnosc siebie i moze prowadzic do najgorszych konsekwencji. O ile mi wiadomo, nie ma ze strony szkol dzialan zapobiegajacych znecaniu sie nad wspoluczniami, nie ma odpowiednio odstraszajacych kar dla katow, najczesciej to ofiary zmieniaja szkole, a powinno byc odwrotnie, to dreczyciele powinni byc ze szkol relegowani.
   Niemala wine ponosza rodzice dzieci otylych, to oni bowiem wyhodowali przyszla ofiare hejtu i niewykluczone, ze przyszlego samobojce. Nierzadko widze mamuski tlusciutkich malych buddów pchajacych w nie czekoladki, ciasteczka, batoniki, a na uwage, ze dziecko tluste, reaguja, ze kiedy zacznie chodzic, to schudnie. Otoz nie schudnie, bo bedzie zarlo tak, jak sie nauczylo za niemowlaka. Zreszta czemu sie dziwic, skoro mamuski tez nie najszczuplejsze, ale one pocieszaja sie opowiesciami o body positivity, nie zwazajac na odparzenia, niemoznosc lekkiego poruszania sie czy zmieszczenia na siedzeniu w samolocie. Przemilcze juz otluszczona watrobe, cukrzyce i inne schorzenia spowodowane nadwaga.
   Nawet nie wyobrazacie sobie, jak ja uwazalam, zeby moje dzieci nie mialy nadwagi, bo na wlasnej skorze doswiadczalam wysmiewania za wyglad, chcialam wiec za wszelka cene oszczedzic tego moim dzieciom. Tylko jednej z nich dokuczano w szkole i nie za wyglad, dwie jakos sie uchowaly. Wtedy jednak nauczycielom jeszcze sie chcialo interweniowac. Teraz nawet palcem nie rusza, szczegolnie kiedy oprawcami sa pomioty wiadomokogo i kazda interwencja moze zostac poczytana jako oznaka rasizmu i zagrozona zemsta albo samego ucznia, albo jego rodzicow.
   Zdaje sobie sprawe, ze glodzenie dziecka nie zalatwi sprawy, ale moze oszczedzi choc jednego powodu do znecania sie nad nim. Nie wystarczy propagowanie multikulti i pozostawianie sprawcow bezkarnymi, nie wystarcza lekcje religii i samo straszenie, ze samobojca pojdzie do piekla, to jest narastajacy problem w szkolach i potrzeba innych dzialan, zeby male dzieci nie odbieraly sobie zycia.


34 komentarze:

  1. Tutaj też dzieci popełniają samobojstwa, właśnie przez to że są prześladowane przez rówieśników. Ale powody są różne, nawet myślę że często nie ma powodu, po prostu wybiorą sobie kogoś na ofiarę, na takie znęcanie się. Nie ma tak że tylko prześladowane są dzieci z nadwaga, pamiętam jedna dziewczynkę była i ładna i nie miała żadnej nadwagi, była miła, może właśnie za miła i dziewczyny jej dokuczały tak bardzo że nie wytrzymała i popełniła samobojstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, ze powodow moze byc wiele, gorsze ubranie, rozwod rodzicow, jakanie sie, okulary, tusza albo, jak piszesz, brak powodow. Dla dreczycieli i malych psychopatow nie ma znaczenia powod, jest tylko cel - dreczenie. Najgorsze jest to, ze zjawisko przybiera na sile, a w szkolach niewiele sie robi, zeby uswiadamiac i zapobiegac.
      W Polsce wprowadzono te edukacje zdrowotna, gdzie jednym z zagadnien byl wlasnie mobbing i samobojstwa. Ale prawilni katolicy nie wyrazaja zgody, zeby dzieci braly udzial w tych zajeciach, bo jest tez o... jesusmaria!... o seksie. Jakby w telefonach nie mogly sobie o tym poczytac czy co gorsze, poogladac porno.

      Usuń
  2. A ja mam mieszane uczucia co do powodu mobbingu gdy czytam lub slucham wypowiedzi, ze dziecko zmienilo juz piata szkole i ciagle jest ofiara przesladowan.
    Szkoly owszem cos robia ale czasem trudno ocenic komu nalezy pomagac wiecej, pewnie ofiarze jak i temu drugiemu dziecku - dlaczego dreczy innych. I do tego jeszcze udzial mediow, ktore dla nauczyciela (szkoly) czesto sa nieuchwytne. ...i ta idea, ze kazdy powinien byc samym soba! Co to znaczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak taki dzieciak ma byc samym soba, skoro kanony piekna i zajebistosci, podawane w internecie, sa calkiem inne. To jest zjawisko coraz bardziej powszechne na calym swiecie, a oswiata nie nadaza z edukacja, choc powinna, bo zgroze budzi liczba samobojstw w coraz nizszym wieku.

      Usuń
    2. Z próbą mobingu na mnie spotkałam się w drugiej szkole podstawowej, po przeprowadzce. Niestety, albo stety, główny oprawca nie wiedział i nie sądził, że nowa osoba w klasie, po tygodniu potrafi go załatwić jednym dobrym ciosem. Zaczęło się niewinnie, od zaczepek słownych, wyśmiewania, po szturchanie. Po kolejnym szturchnięciu, odwinęłam się i oberwał tak, że podbiłam mu oko. Wylądowałam w gabinecie dyrektorki, gdzie wyjaśniłam powód strzelenia w gębę. Mój komentarz, był krótki - jak go rodzice nie wychowali, to takie są skutki... Po południu, tego samego dnia, jego matka, przyszła na skargę do mnie do domu i usłyszała, od mojego ojca, że skoro zasłużył, to dostał nauczkę... Od tej pory miałam święty sokój, a najśmieszniejsze w tym wszystkim, że z tym chłopakiem, jeszcze przez wiele lat miałam bardzo dobry kontakt, nawet o jego odsiadkach w więzieniu...

      Usuń
    3. No ale widzisz, wtedy szkola zareagowala, wprawdzie w Tobie szukajac najpierw winy, bo efekty Twojej dzialalnosci byly bardziej widoczne, ale reakcje byla. Rodzice tez tylki ruszyli. A najwazniejsze, ze nikt nie nagrywal na telefon i nie publikowal w sieci Waszych poszturchiwan i podbitych oczu.

      Usuń
    4. Oessu... :DDD Przypomniało mi się, jak w pierwszej chyba klasie załatwiłam kolegę; byłam dyżurną, dyżurna miała jak wiadomo obowiązek zetrzeć tablicę. Pani wpuściła nas do klasy i na chwilkę musiała wyjść, na co kilka osób rzuciło się do kredy i dawaj niszczyć moją pracę! Ja za gąbkę, krzyczałam na nich i wycierałam, co nabazgrali, a kolega śmiał się i odciągał mnie od tablicy za pasek od fartucha. Odwróciłam się i znokautowałam go prawidłowo, ciosem w splot słoneczny, wkładając w ten cios całą siłę mojego drobnego ciałka (byłam jednym z najmniejszych dzieci w klasie). Pani mnie oczywiście ukarała, ale rodzice wcale się specjalnie nie gniewali, a ojca to nawet podejrzewam o śmianie się pod nosem, bo sam mnie uczył, żebym nie dała sobie w kaszę dmuchać :DDD
      Teraz się śmieję, ale to były w szkole dość powszechne sytuacje, tzn. że najbardziej obrywał, wcale nie ten, kto sprowokował zajście, tylko ten, kto się bronił. Ale masz rację Pantero; ten wyniszczający, prowadzący do samobójstwa hejt i mobbing były dużo rzadsze, choć też się zdarzały.
      W ogóle to jest straszne, to kompletna niewrażliwość, chęć niszczenia innych z byle powodu albo i bez powodu. Rodzice mają tu wiele za uszami. Jedni dlatego, że np. ignorują konsekwencje przekarmiania swoich dzieci, a drudzy dlatego że sami w dyskusjach w rodzinnym gronie poniżają innych, mówią o nich źle i z pogardą, a dzieci to słyszą. Można by o tym dużo pisać, ale wszyscy wiemy, jak to wygląda.

      Usuń
    5. Faktem jest, ze rozwarstwienie majatkowe, o ktorym pisze Teatralna, tez niby dolozylo do pieca, chociaz te bogatsze szczyle nie chodza raczej do osiedlowych czy tam rejonowych szkol z biedakami.
      A mnie sie przypomnialo, jak pewnemu Krzyskowi zrobilam zastrzyk cyrklem za to, ze zadzieral mi sukienke i tez ja musialam przyjsc do szkoly z rodzicami, a nie on. Ale ja bylam sprytna i przywloklam do szkoly ciocie, z ktora mieszkalismy i poprosilam zeby nic nie mowila rodzicom. Do dzisiaj nie wiedza.

      Usuń
  3. W czasach mojej przemocowej szkoły nikt się wagą nie przejmował. nauczyciele sie nami nie przejmowali. tak jak dziś. No ale nadwaga nie była masowa. I co ważne, nie można było aż tak zaszczuć dziecka, z każdej strony. nie było ineternetu, bo ikony ideały do których sie aspirowało, przecież były zawsze.
    Ja uważam, że tamte podłe jednak czasy nie mają startu do tego co jest dziś.
    Mogę opierać się tylko na własnym doświadczeniu pedagoga z długim stażem. Szkoła robi bardzo dużo, to jest obowiązek a nie widzimisie. Cały sztab ludzi powołano do pomocy : wychowawcy i psychologowie i pedagodzy. Obecnie bardzo dużo czasu się poświęca zdrowiu psychicznemu dziecka, oraz zaburzeniom jedzenia.
    Natomiast, gdy widzę otyłe dziecko, które za przeproszeniem wpierdala słodkie bułeczki, czipsy i mc donaldy... szkoła nie może i nie powinna brać na banię Wszystkiego. Rodzice są prawnymi opiekunami, i są Winni za każdym razem przede wszystkim ONI. Nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy słyszę : a gdzie była szkoła ? i wtedy sobie myślę. a gdzie była głowa, gdy się dupie zachciało robić dzieci???
    No a dzieci zawsze były okrutne a teraz do tego dochodzą kolejne odmiany debilnych rodziców, i przykład idzie z góry, mamuśki zakładają grupy w mediach. i jebią nauczycieli, dorosłych, polityków przy dzieciach. a jakże.
    Bardzo też się rozwarstwiło społeczeństwo majątkowo. Z drugiej strony płacę im 800 plus za to żeby kupowali dziecku ciuchy i zdrowe jedzenie. a nie chlali, palili albo wydawali na botoksy. i egipty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale o ile umiem liczyc, Ty jeszcze chodzilas do szkoly bez wszechobecnego internetu, tiktokow, jutubow i im podobnych. I nie zgodze sie, ze szkola robi wszystko, bo gdyby robila, nie byloby tylu samobojstw wsrod dzieci. Problemem chyba jest to, ze ani szkola, ani rodzice nie czuja sie odpowiedzialni za dziecko. Ja wiem, ze nauczyciele maja powiazane rece i zamiast uczyc dzieci, musza wypelniac setki formularzy, a dodatkowo maja do czynienia w wiekszosci z roszczeniowymi madkami czy innymi januszami byznesu. To oczywiscie zniecheca i nauczyciele poprzestaja na minimum. Sa wyjatki z powolaniem, ale to naprawde wyjatki.
      W Niemczech nauczycielom juz wszystko opadlo, no ale skoro niektore dzieci slysza w domach, ze nie musza sluchac niewiernej suki, jaka jest nauczycielka, a starsi ze beda mieli niebo i dziewice za mordowanie niewiernych, to nie wiem, jaki nauczyciel bedzie ryzykowal zyciem i zdrowiem i wtracal sie, kiedy muzulmanski pomiot masakruje biala kolezanke za to, ze miala bulke z szynka na drugie sniadanie.

      Usuń
    2. Teatralna, dokładnie tak jest. Nie chciałam się rozpisywać za bardzo, dlatego zakończyłam mój poprzedni komentarz, ale dodałaś właśnie to, czego nie napisałam. Pisałam swój, zanim przeczytałam twój.

      Usuń
    3. Mnie sie wydaje, ze nawet ten caly sztab luszi powolany do pomocy dzieciom nie daje rady zapobiegac tragediom samobojstw, to sie stalo juz plaga.

      Usuń
  4. Rozumiem te problemy, jedno z moich wnucząt ma nadwagę - nie kolosalną, ale ma. No cóż, za młodu podrzucali go drugiej babci, która jest babcią kochaną, nie to, co ja - kupowała mu wszystko (mówię tu o jedzeniu), co sobie zażyczył, a że spędzał u niej całe wakacje, wyszło jak wyszło. Teraz dietetyk i łatwo nie idzie. Inna sprawa, że kiedyś jedzenie było zdrowsze, nie da się tego ukryć, prostsze i przyjaźniejsze dla naszych ciał. A to z innej beczki o hejcie - mam niedosłuch od dziecka. I tak czasem sobie myślę, jak ja się uchowałam bez traumy w tamtych czasach? Nikt mi nigdy nie dokuczał z tego powodu, zarówno rówieśnicy, jak i nauczyciele ogarniali mówienie do mnie twarzą w twarz. I nie było wtedy żadnych ulg dla niepełnosprawnych, żadnych fundacji i innych cudów wianków.
    Tak, teraz są inne czasy, ludzie są mniej wrażliwi na drugich. I patrząc na reklamy, które podsuwa mi net, zastanawiam się, kiedy nadejdzie czas, że będziemy bardziej zaprzyjaźnieni ze swoimi zabawkami, niż z drugim człowiekiem? Mnie, jako introwertyczce lepiej jest w samotności, ale jeżeli jestem w towarzystwie, umiem oderwać się całkowicie od telefonu czy iPada. A wrażliwość na drugiego człowieka wynosi się z domu. Nauczona byłam szacunku dla wszystkich ludzi, nawet dla tych, którymi inni pomiatali. Na kościelnego, na którego wszyscy mówili "głupi Waloś", mówiłam "pan Walenty". Gdy przychodził do nas, mama zawsze zapraszała go do "gościnnego" pokoju i częstowała kawą i ciastem. Bo to był pan Walenty. Myślę, że sedno leży w domu. W rodzinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez rodzice wychowali z szacunkiem do innych ludzi, kiedy wszystkie dzieci na nasza wychowawczynie mowila Sliwa, mnie wolno bylo o niej w domu mowic wylacznie pani Sliwinska. Wtedy zreszta trzeba bylo miec respekt do wszystkich doroslych ludzi, dzisiaj dorosli musze sobie na szacunek zapracowac. Kiedy wychodze ze szpitala, dziekuje przede wszystkim osobom sprzatajacym, nizszemu personelowi, dopiero pielegniarkom i lekarzom.
      Mnie tez jest lepiej samej ze soba, a im dalej w wiek, to tym bardziej. Teraz to w ogole mam wrazenie, ze czasem bezpieczniej nie wychodzic z domu. W Polsce to jeszcze dzieciaki i mlodziez ustepuja doroslym miejsca w srodku komunikacji, tutaj mozesz zapomniec, bedac o kulach czy majac 100 lat i rolator. A szczegolnie kiedy jada kolorowi. Taki predzej ci poderznie gardlo, jak to mialo miejsce w USA, gdzie ofiara byla mloda Ukrainka.
      No coz, ja tez nie zagladam w towarzystwie do telefonu, ale kiedy reszta towarzystwa nie rozmawia, bo wlasnie zajeta jest wlasnym smartfonem, to zaczynam miec wszystko i wszystkich gdzies i tez skupiam uwage na telefonie, bo co, mam patrzec w sciane?

      Usuń
  5. Masz racje, dawniej zjawisko dokuczania drugiemu albo nie istnialo jak w moich szkolach albo polegalo na zerowych relacjach z nielubianym kolega, nic wiecej.
    Obecnie wszystko moze byc pretekstem do wymiewania, dokuczanie , odizolowania od grupy jako nieprzynaleznego.
    Swiat mlodych dzieli sie na tych ktorzy maja albo nie : bogatych rodzicow bo to umozliwia modne ciuchy, posiadanie samochodu, sa piekni, wyrozniaja sie osiagnieciami sportowymi - ci co tak nie maja to smiec i obiekt wysmiewania a nawet przemocy fizycznej.
    Ja tez uwazam ze najczesciej otylosc mlodych wynika z niewlasciwej diety jaka otrzymuja w domu bo ktora z nowoczesnych matek gotuje? Prawie zadna bo jak skoro inne zajecia sa dla nich wazniejsze. Zatykaja wiec zoladki dzieciom czym popadnie byly bylo juz gotowe, moglo samo sobie odgrzac w mikrofalowce i sprawa zalatwiona. Szkolne posilki niby sa ulozone przez dietetykow ale przeciez skladaja sie ze skladnikow pelnych chemii. Nie istnieja juz produkty zdrowe i naturalne wiec poniekad wszyscy zjadamy chemie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauwazylam pewne zjawisko u Was, czarnoskorzy, a szczegolnie kobiety sa w przewadze otyli lub bardzo otyli, ale nie czyni ich to ofiarami dreczenia, wprost przeciwnie, to oni sa agresorami, wiele filmow ogladalam, gdzie te tluste Murzynki masakrowaly biala dziewczynke, a po przyjezdzie policji jeszcze rzucaly sie z peisciami na policjantow. Z tym, ze ci juz szybko dawali sobie z nimi rade.
      No fakt, prawie nie ma na rynku produktow zdrowych, chyba ze ktos ma wlasna dzialke i hoduje wszystko dla siebie, ekologicznie i bez uzycia chemii. Niby istnieja te bio-sklepy, gdzie wszystko kosztuje podwojnie w stosunku do tych samych produktow w supermarketach, ale nie dalabym glowy, ze ich produkty sa naprawde takie zdrowe, za jakie chca uchodzic.

      Usuń
    2. A wiesz dlaczego? Bo skoro nie moga dorownac szczuplym, pieknym, podziwianym to frustracje wyladowywuja agresja. I jakby karaly te szczuple za swoja tlusta dole.
      Zart :
      przychodzi bardzo gruba baba do lekarza i pyta czy to prawda ze plywanie wyszczupla a doktor na to : nie, wystarczy spojrzec na wieloryba.

      Usuń
    3. Okropne sa te czarne tlusciochy, a one same zdaja sie tym w ogole nie przejmowac, nosza jakies kiecki supermini, dopasowane i z dekoltami do pepka. Duzo z nich nosi peruki, co mnie nie dziwi, ale mam beke, kiedy sie biora za kudly, a kudly nagle odpadaja.

      Usuń
    4. I sa obwieszeni lancuchami, swiecidelkami, makijaze jak u klowna, pazury na 3 cm, kazdy w innym kolorze, doprawiane warkoczyki dokladnie takie jakie ma moja mop. Mysle ze mozna dostosowac do nich powiedzenie : osoba moze wyjsc ze wsi ale wies (w tym wypadku jungla) nigdy z tej osoby nie wyjdzie.
      Pantero - a co powiesz na to co uczniom wbija szkola w glowy ? Dopiero po objeciu przezydetury poznalam szczegoly i finanse idace w biliony programow DEI i WOKE choc jest ich wiecej.
      One to dopiero piora mozgi mlodziezy bo jeszcze przeciez dochodzi do nich tecza i zmiany plci. Jeszcze gorzej jest na uniwersytetach - ich profesorowie to nie tylko lewacy ale wrecz komunisci i te idee wpajaja w studentow. Trump to polikwidowal, przestal finansowac wiele takich komunistycznych uczelni ale jednak nie wyplenil do konca bo sie nie da. Np w sobotnim protescie jadna kobieta widzac samochod z naklejka Kirka skierowala palec do szyi kierowcy sugerujac zastrzelenie - i okazalo sie ze nauczycielka.
      Jesli przyjmiemy iz przesladowanie , dokuczanie to sprawa pomiedzy ucznami, nauczycielem a rodzicami to takie pranie mozgow studentow pod katem politycznym jest moze grozniejsze, nie mowiac ze moim zdaniem uczelnie powinny ksztalcic a nie politykowac i tworzyc radykalow.

      Usuń
    5. Pranie mozgow dzieciom odbywa sie zawsze i wszedzie, bez wzgledu na opcje rzadzaca aktualnie danym panstwem. Lewica wmawia bachorom, ze moga sobie dowolnie wybierac plec, ze nie musza sluchac rodzicow, ze maja same prawa, a obowiazki jedynie ich rodzice, ze wszystkie abdule i afroobywatele maja wiecej praw niz autochtoni, ze klimat ojesusmaria!!! i temu podobne bajki. Jak prawica przejmuje koryto, najpierw zaczyna krytykowac poprzedni system edukacji, a potem saczy dzieciom do glowek inne prawdy, ktore nie do konca sa zdrowe dla ich psychiki.
      Widzialam te krowe, ktora wykonala gest strzelania w szyje, pokazywali ja wielokrotnie, ale tylko na X, w mainstreamie oczywiscie nie, bo poprawnosc über alles. Ona powinna natychmiast stracic prace, zanim wychowa przyszlych terrorystow.
      Swiete slowa na koncu: szkoly, uczelnie, przedszkola i wszelkie inne placowki edukacyjne powinny zajac sie edukacja, a nie polityka. Amen.

      Usuń
    6. Niekoniecznie Pantero - co prawda nigdy nie bylam studentka ale uczeszczalam do ogolniaka a w nim nigdy ani slowa nie bylo na temat rzadu czy polityki.

      Usuń
    7. Serpentyno, o czym piszesz? Przeciez w podobnym czasie uczylysmy sie w podstawowce i ogolniaku, gdzie bylo tzw. wychowanie obywatelskie, a w nim zachwyt ustrojem socjalistycznym, ze nie ma nic lepszego. Poza tym tlumaczono na tych zajeciach, jakie zadania ma premier, rada ministrow i przewodniczacy rady panstwa. Bylo o polityce, ale moze nie pamietasz.

      Usuń
  6. Dzieci z natury sa okrutne, a odkad kazdy smarkacz ma smartfona, zjawisko jest nie do opanowania. Niestety obecnie tez zbyt czesto rodzice babelków oczekuja, ze szkola wychowa dziecko za nich, a to po prostu niemozliwe i takie tragedie sa czesto tego wynikiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, dzieci wykazuja sie niezwyklym okrucienstwem, ale ja mysle, ze to wynika z ich wychowania w domu. Jesli smark wciaz slyszy jaki rodzice wysmiewaja innych, jak cwaniakuja, zeby panstwo ograc na kase, czy tez jak w rodzinach muzulmanskich wypowiadaja sie z pogarda o chrzescijanach i jak sie je zapewnia, ze nie musza sluchac bialej nauczycielki - to one to przeniosa na teren szkoly. Beda wysmiewac dzieci biedniejsze, brzydsze, inaczej wygladajace lub innego wyznania.

      Usuń
    2. Wychowanie w nienawisci do innej kultury/statusu spolecznego oczywiscie bedzie tylko wzmacnaic naturalne odruchy, ale i brak (wlasciwego) wychowania tez jest brzemienny w skutkach, z czym, niestety, mialam zbyt czesto do czynienia.

      Usuń
    3. A potem sie slyszy "gdzie byla szkola?" "dlaczegol nauczyciele nie reagowali?". Ci rodzice szukaja winnych wszedzie, tylko nie u siebie.

      Usuń
  7. Czasem jest trudno jednoznacznie wskazać winnych.Ostatnio mocno mnie zbulwersowala sprawa 12 letniego Antka,ktory popelnil samobojstwo.Tomasz Sekielski robil program o tej sprawie,dyrektor szkoly,do ktorej uczeszczal chlopiec na wszelkie pytania dziennikarzy odpowiadal arogancko,wręcz agresywnie.Wg niego w "jego" szkole nie było żadnego hejtu,policja szybko umorzyła sprawę Szefem policji jest brat dyrektora,Chore uklady w malej miejscowosci - nikt nic nie wie,nikt nic nie widzial.Ręka rękę myje.Jedynie dzieci trochę wiecej chciały mowić..Chlopiec odstawal od reszty,bo byl biedny,niesmiały,wychowywany tylko przez ojca.Nie mial ładnych ciuchow,ani modnych gadżetow..
    W każdych czasach znajdzie się w klasie lub szkole jakiś porąbany emocjonalnie osobnik,zaczepny,wulgarny z chorym systemem wartości.Taki "odważny"o wiele bardziej imponuje mlodym ludziom niz ktos z najlepszymi ocenami i wzorowym zachowaniem.Szybko wiec ów "idol" znajduje nasladowcow.Oraz ofiarę - moze to byc dziecko najbardziej grzeczne,nieśmiale,za chude/za grube, w "obciachowych" butach..itp.I zaczyna się hejt a nawet przemoc fizyczna,a zycie ofiary zamienia się w pieklo.Czesto niestety szkola,wszelkie wladze ,kuratoria i inne są zupełnie bierne,a sprawcy bezkarni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, male miejscowosci to klika klika pogania, jakn ie pokrewienstwo, to powinowactwo albo wspolne polowania czy wódeczki, nielatwo zaprowadzic winnych przed oblicze sprawiedliwosci. Podobnie przeciez bylo z potraceniem 14-latki na przejsciu dla pieszych i gdyby nie film z monitoringu, to juz byla teoria, ze dziewczynka "wtargnela gwaltownie" na jezdnie. Sprawca tez mial jakies powiazania z miejscowa policja.
      Powod do mobbingu zawsze sie jakis znajdzie, jak nie wyglad, to bieda albo zbytnia grzecznosc czy niesmialosc dziecka. A takie dzieci nie potrafia sie bronic, latwo je zastraszyc do tego stopnia, ze nikomu sie nie poskarza. A liczba samobojstw wsrod dzieci pokazuje, ze szkola ma w dupie "niesnaski" miedzy uczniami.

      Usuń
  8. A ja z uporem maniaka twierdzę, że podstawą wychowania jest zawsze dom rodzinny i zawsze dziecko jest "wizytówką" tego co go otacza od pierwszych dni życia. Bo każde dziecko bardzo uważnie obserwuje swoje otoczenie, powtarza nawet nie proszone wszystkie gesty dorosłych których bacznie obserwuje. A wielu osobom wydaje się, że dopóki dziecko nie chodzi i nie paple to niczego z otoczenia nie chłonie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie! Od wychowywania jest dom rodzinny, od edukowania szkola. Masz racje, dzieciaki niby zajete zabawa, ale maja gumowe uszy i lapia wszystko, co rodzice mowia o innych i jaki maja swiatopoglad. Chlona wszystko jak gabki.

      Usuń
  9. Dziś coraz częściej dzieci się hoduje (byle było nakarmione, ubrane, miało dostęp do gadżetów), a nie wychowuje (czyli uczy wartości, odpowiedzialności, empatii). Nie mają prawdziwych wzorców. W domu brakuje autorytetu. Kiedyś dzieci uczyły się przez obserwację. Patrzyły, jak rodzice pracują, rozmawiają, radzą sobie z emocjami. Teraz widzą głównie twarze wpatrzone w ekrany i uczą się, że świat to szybka nagroda, lajki i brak konsekwencji. Szkoła też została rozbrojona z autorytetu. Nauczyciel, który wymaga, staje się „problemem”. Nauczyciele mają związane ręce, bo nie mogą nawet podnieść głosu. Rodzice z kolei boją się własnych dzieci, żeby nie zostać posądzonymi o „znęcanie”. Rodzic, który postawi granicę „przesadza”. A dziecko, które nie ma stawianych granic, po prostu się gubi. W efekcie młodzi uczą się życia z internetu, z filmików itp.
    Tak propagowane dzis "bezstresowe wychowanie” w praktyce często oznacza wychowanie bez granic. A przecież to właśnie granice dają poczucie bezpieczeństwa, uczą odpowiedzialności i szacunku. Może właśnie dlatego coraz więcej dzieci nie potrafi poradzić sobie z emocjami i światem, który jest okrutny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inna rzecz, ze czasy, w ktorych zyjemy, zmuszaja oboje rodzicow do pracy, co ewidentnie nie sprzyja wychowywaniu potomstwa. Rodzice sa zabiegani, przemeczeni i wiem, w takich okolicznosciach nie powinni w ogole miec dzieci. I nie maja, demografia leci na leb na szyje. A ci, ktorzy sie jednak decyduja, czesto w desperacji daja dziecku telefon, zeby moc zupe ugotowac czy posprzatac. Nie chce tu nikogo usprawiedliwiac, bo rodzicielstwo to bardzo odpowiedzialna robota, ale niestety czasy sa nie sprzyjajace wychowywaniu dzieci. Wlasciwie to wszyscy umywaja rece, i dom, i szkola.

      Usuń
  10. Mhm. Ja od narodzin byłam i pozostałam gruba, ale nigdy nie spotkałam się z hejtem z tego powodu, ani w podstawówce, ani w LO, ani na studiach... Dopiero mąż (⁉️) znęcał się nade mną psychicznie, ale to inna bajka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bylam pulchnym dzieckiem i niestety kolezanki z podstawowki robily mi pieklo na ziemi.

      Usuń

Zostaw slad, bedzie mi milo.

Biega, krzyczy pan Hilary...

     To mogloby byc nawet smieszne, gdyby nie bylo tak tragiczne, jednak cala ta sytuacja budzi we mnie ogromny strach, co bedzie dalej, co ...