Cos opornie dociera panna wiosna do nas, fejsbuczek przypomina, ze we wczesniejszych latach o tej porze juz mialam balkon w pelargoniach, teraz strach je wystawiac, bo w nocy jeszcze potrafi przymrozic. Czeka wiec balkon na ukwiecenie i doczekac sie nie moze. W Polsce takim dniem, od ktorego mozna bylo ukwiecac balkony, byl 15 maja, po zimnych ogrodnikach i Zosce. Ale klimat sie podobno ociepla, wiec nierzadko moj balkon kwitl juz w polowie kwietnia.
Teraz jeszcze grzejemy w domu i juz sie boje, kiedy przyjedzie rozliczenie za cieplo za ten rok, bo ceny skoczyly. Mam tylko nadzieje, ze co najmniej doplata nie bedzie duza, a moze nawet przy odrobinie szczescia - zadna. Bo do tej pory zawsze dostawalismy zwroty i to niemale. Ogrzewamy wlasciwie tylko duzy pokoj, w kuchni odpalam kaloryfer, kiedy dluzej siedze przy kompie przy stole, a lazienke grzejemy kiedy sie kapiemy, zeby wyjsc z wody do ciepla, w pozostalym czasie kaloryfer jest zakrecony. W sypialni i pokoju goscinnym w ogole nie grzejemy. Prad tez pewnie zdrozeje, ciekawe, ile kaza doplacac. Ehhh, wszystko takie drogie, ze szok.
Od dluzszego czasu nie ma w sklepach zwyklego oleju slonecznikowego i rzepakowego, kiedy wiec pewnego dnia zobaczylam kilka butelek stojacych na pustych zwykle polkach, ucieszylam sie i siegnelam po jedna. Po czym odlozylam ja szybko na miejsce, bo mnie cena zaszokowala i w sumie nie kupilam. Otoz zwykla litrowa butelka zwyklego oleju slonecznikowego kosztuje 6 euro, czyli prawie 28 zlotych, czaicie? Pewnie w koncu bede zmuszona kupic jakis olej, kiedy skonczy sie ten co mam i nie bede zwracala uwagi na cene. Podobno wiekszosc oleju byla importowana z Ukrainy, czy tam z Rosji, ale chyba jednak z Ukrainy, wiec minie sporo czasu, zanim to nieszczesne panstwo wznowi uprawy i eksport.
Nie mam specjalnie kontaktow z punktami zbiorek dla Ukrainy, zreszta potrzeby wciaz sie zmieniaja, a za zywa gotowke osoby kompetentne kupia, co jest najbardziej potrzebne. Wplacam wiec po trochu, choc regularnie i wiem, ze to smieszne sumy w obliczu potrzeb, ale ziarnko do ziarnka...










