19 listopada 2024

Zamachy i czekolada

 Rzad niemiecki ma wazniejsze sprawy na glowie od obserowania ewentualnych terrorystow. Zreszta jakich terrorystow, to wszystko sa biedni straumatyzowani uchodzcy szukajacy azylu lub sily fachowe, ktore z poswieceniem beda tyrac na nasze emerytury. Rzad ma urwanie du*y z wczesniejszymi wyborami, zli ludzie odbieraja im wladze, a oni przeciez chcieli tylko naszego dobra i te nasze dobra biora sobie jak swoje i rozdaja jakims pasozytom, ktorym nic sie nie chce. Nie maja wiec ani czasu, ani potrzeby zajmowac sie bezpieczenstwem obywateli, zreszta panuje przeludnienie i jak jakis zamachowiec dokona eksterminacji kilku, to nic sie przeciez nie stanie.  O tej porze zaczynaja sie organizowac jarmarki swiateczne, ktore w tych czasach nie polegaja jedynie na postawieniu domkow czy stoisk, karuzeli dla dzieci i szopek, ale rowniez, a moze przede wszystkim ogrodzenie terenu betonowymi blokami, zeby nie powtorzyl sie zamach, jaki mial miejsce w Berlinie w 2016 roku, a ktory kosztowal zycie 12 osob, w tym polskiego kierowcy, ktoremu opetany Tunezyjczyk ukradl ciezarowke i wjechal nia w tlum uczestnikow jarmarku. Jak wiec wspomnialam, rzad nie ma glowy do takich drobiazgow, ale amerykanskie tajne sluzby nie spaly i powiadomily Niemcow o planowanym w Elmshorn takim samym zamachu przez 17-letniego Turka z niemieckim obywatelstwem. Elmshorn to takie 50-tysieczne miasto w Szlezwiku-Holsztynie, gdzie mnie kiedys wyrzucono z pociagu, bo byla jakas awaria. Turek siedzi juz w odosobnieniu, rzad moze dalej zajmowac sie swoja krzywda, wzmocniono kontrole policyjne, zezwolono na rewizje osobiste w poszukiwaniu nozy, pewnie postawia wiecej betonowych blokow. Do nastepnego razu, bo nie mam zludzen, ze nastepne razy beda. Szkoda tylko ze niemieckie sluzby nie wykazuja wiecej zainteresowania.
 Z innej beczki, ale najpierw musialam udac sie po informacje do gugla, bo nie wiedzialam, jak nazywaja sie te dwa silikonowe elementy okularow, ktore opieraja sie na nosie, nazywaja sie malo oryginalnie "noskami".  A wiec jeden taki nosek odczepil mi sie od okularow, ktore uzywam na co dzien, probowalam go ponownie przymocowac, ale sie nie dalo, a bez niego ta czesc, na ktorej noski sa przymocowane, wydlubalaby mi dziure w nosie. No trzeba z tym pojsc do optyka, nie ma rady, ale moj Fielmann jest w srodmiesciu, wiec albo musialabym placic wysoki haracz za parkowanie (miasto stosuje jakies nieludzkie ceny, bo chce pozbyc sie samochodow ze starowki), albo pojechac tam autobusem, co tez akurat tanie nie jest, ale czas naglil, bo bez okularow jak bez reki. I nagle oswiecilo mnie! Tak pierdyklo w leb od tylu jak kiedys w filmie animowanym pomyslowego Dobromira. Przeciez w naszym centrum handlowym tez jest optyk! Wprawdzie nie Fielmann, u ktorego robilam okulary, ten nosi nazwe Apollo (tyz piknie), ale chyba moze mi wymienic te noski, najwyzej zaplace, co i tak powinno byc taniej od wyprawy do miasta, a tu przynajmniej moge za darmo parkowac. I co powiecie? Nie tylko wymieniono mi noski, podokrecano srubki, wyczyszczono cale okulary na blysk, to jeszcze wszystko bylo za darmo! Choc uczciwie ostrzegalam, ze okulary sa od konkurencji.
 W Niemczech nastalo szalenstwo z czekolada dubajska, nagle wszyscy zaczeli ja produkowac, a do sklepu firmowego Lindta kolejki ustawiaja sie juz w nocy, jak kiedys w Polsce po mieso czy pralki. Edycja jest niewielka, ludzie kupuja a pozniej wystawiaja na licytacje, gdzie tabliczka osiaga jakies niestworzone ceny. 


Tabliczka kosztuje kilkanascie euro, co nie jest malo, biorac pod uwage cene zwyklej tabliczki czekolady Lindta, ale na ebay widzialam juz po 250 euro. No mowie Wam, pelne szalenstwo. Tak sobie rozmawialysmy z corka o tej czekoladzie, a ona mi na to, ze taka sama robi w domu, wiec i ja postanowilam zrobic, ale to nie takie calkiem proste, bo potrzeba do tego specjalna silikonowa forme do czekolady (juz zamowilam!) i sporo roznych dziwnych skladnikow, musialam wiec poszperac w internetach, gdzie moge je kupowac. Chcecie przepis? Prosze bardzo, znalazlam nawet po polsku KLIK. Ja wyszukalam troche inny przepis, do ktorego potrzebny byl krem pistacjowy i tahini, pasta sezamowa (kupilam oba w drogerii DM) i
taze kadayif zwane tu wlosami anielskimi, to rodzaj ciasta do dostania tylko u Turka. Zbieram powoli wszystkie skladniki, zeby moc od razu zaczynac produkcje, kiedy przyjdzie zamowiona forma do czekolady. Smiesznie, bo kiedy w DM pytalam o tahini, ekspedientka od razu do mnie "Ooo, bedzie robiona dubajska czekolada?", a w tureckim sklepie chcialam wiedziec, gdzie leza te anielskie wlosy, to kasjerka tez od razu wiedziala, po co mi to i zaproponowala juz gotowa czekolade dubajska, wzielam na sprobowanie, bo zanim ja sama zrobie, to uplynie pewnie jeszcze troche czasu.  Ale jak zrobie, to sie pochwale.

48 komentarzy:

  1. Pamiętam ten zamach na jarmarku z ciężarówka, ale czy nie był podobny zamach gdzieś we Francji ? Taki zamachowiec i tak wierzy w dobre zakończenie dla niego, przecież 66 dziewic czeka na niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie 66 a 72 dziewice, a swoja droga, jak taki muzulmanin da rade rozdziewiczyc tyle niewiast? :))) Nie pamietam podobnego zamachu we Francji, ale ten nasz terrorysta zdolal uciec do Francji, wiec moze dlatego Francja Ci sie skojarzyla?

      Usuń
    2. Dlaczego niby nie miałby dać rady. Ja się tylko zastanawiam skąd wziąć dla nich tak dużo dziewic, a jak wchodzą do nieba grupowo, całym oddziałem ?

      Usuń
    3. Już wiem z jakim atakiem terrostycznym skojarzyłam. Lipiec rok 2016 Dzień Bastylii - terrorysta wjechał wielka ciężarowa w tłum ludzi na promenadzie w Nice, zginęło 86.

      Usuń
    4. A faktycznie, bylo cos takiego, jechal ta promenada po calosci, stad tyle ofiar. Teraz mi sie przypomnialo.
      A dziewic tam nie brakuje, zadna sie nie odwwazy tracic dziewictwa przed slubem, bo by glowe stracila. Doslownie! :)))

      Usuń
  2. Od iluś tam lat odwiedzam okulistę i optyka rok w rok i za każdym razem wracam z okularami w liczbie 3, nie lubię okularów które maja połączenie w dal i do czytania, no ale oni uważają że muszę takie mieć, ale na moje życzenie robią mi oddzielnie dal i oddzielnie czytanie. Gromadzę okulary, teraz mam porozrzucane po całym domu, nie muszę szukać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na dal jeszcze nie potrzebuje, jedynie do czytania, ale te tez mam wszedzie, jedne w torebce, drugie w kuchni, gdzie jest moje "biuro", trzecie w sypialni i jedne zapasowe.

      Usuń
  3. Nie wiedziałam o takiej czekoladzie, rozejrzę się, nareszcie dotarły moje ulubione krówki ze Szkocji, one mnie zajmują, nimi zajadam się. Kubek gorzkiej herbaty i pochłaniam krówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez dotychczas nie wiedzialam, az nagle wszystkie media byly jej pelne, no i to szalenstwo z niewielka edycja Lindta, a potem moje, kiedy dowiedzialam sie od corki, ze mozna sobie samemu taka czekolade produkowac. Mam juz wszystkie skladniki, czekam tylko na te silikonowa forme.

      Usuń
    2. Pamiętam jak moja mama robiła krówki, może raz w roku, no kilka razy pamiętam. To jest moje takie najsmaczniejsze wspomnienie z dzieciństwa.

      Usuń
    3. A moja babcia robila wafle. Mozna bylo kupic takie duze arkusze wafli, do tego babcia robila mase, przekladala te duze wafle i kroila na male. Byly pyszne! A pamietasz, w sklepach byla taka twarda marmolada, sprzedawali ja na wage, tez byla dobra, a moze to nam wydawala sie dobra, bo slodyczy nie bylo tak duzo i w takim wyborze jak dzisiaj.

      Usuń
    4. Moja mama też robiła te wafle, dla mnie to był taki tort, bo inne wypieki nie udawały się, a jedna warstwa to była właśnie taka masa krówkowa, i było na zmianę z kwaśnym dżemem. Twarda marmolada była pyszna, właśnie na wagę zawsze patrzylam namiętnie jak kroiła.

      Usuń
    5. Szkoda, ze juz takiej marmolady nie produkuja, a moze my sobie ja jakos idealizujemy, bo wtedy smakowala nam jak jakis rarytas? Moze wcale nie byla taka dobra? Dzieci wtedy jadly jako slodycze moczony chleb z cukrem i tez im smakowal.

      Usuń
  4. Dziendoberek:)
    Marmolada w blokach była, owszem, wytwarzana co prawda z burakow, czyli zdrowa!!! :)))))
    Wafle przekładane masą kajmakową robię teraz od czasu do czasu, gotowa masę i wafle kupuję (w sklepie polskim albo ruskim). Teraz jest wszędzie wszystko :)))
    Moja ciocia nazywała te wafle "piszingery"
    Czekolady na szczęście nie lubię, więc szaleństwo "Dubajowe" mnie omija, są to jedyne słodycze, które mogą u mnie leżeć, nawet na wierzchu, i ich nie ruszam :)))
    Słodkie pozdrowienia przesyłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ze nie wiedzialam, ze ta marmolada byla z burakow, myslalam, ze z jakichs owocow, bo smakowala owocowo. :))) Nie widzialam w sklepach masy kajmakowej, kiedys przyslala mi z Polski Boguska, ale po cos innego potrzebowalam, nie do wafli. Tych duzych wafli w arkuszach tez tu nie widzialam, jako dziecko lubilam jesc je tak na sucho.
      Ja niestety jestem fanem czekolady, co widac po obwodzie mojej dupy, ale co ja zrobie jak nic nie zrobie. Tez wolalabym nie lubic czekolady i byc jak Twiggy. A ze nalezy mi sie w zyciu ten chuch luksusu, to se wyprodukuje dubajska, obsypie na bogato pistacjami i poszerze spodnie :)))))

      Usuń
  5. Taki syrop z buraka cukrowego (nazywa się fjut - tak, to nie jest żadna literówka) czasem u nas można kupić, fajny jest :) Wafle do dziś robię sama - gotowy kajmak w puszce i suche wafle - za to mnie Alienek ukochuje :) Sama kiedyś robiłam masę do wafli, teraz już mi się nie chce. Jest tyle czekolad do wyboru, że do głowy by mi nie przyszło robić samej jakiejś cudownej. Jarmarki omijam szerokim kołem, tłok, ceny wyjechane w Kosmos i nic mi stamtąd nie potrzeba. Atmosferę sobie sama w domu zrobię :D Wino grzane, dobre ze sklepu góra 20 zł, na jarmarku 20 zł za mały kubeczek sikacza grzanego :) Bez przesadyzmu, nie jestem już dzieckiem, to wewnętrzne gdzieś się właśnie ulotniło :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wez, Dorota, nie bede spijala zadnych fiutow, obrzydliwa jestem. :))))))) Nie robie wafli, bo tu chyba nie ma tych wielkich waflowych arkuszy, jakie byly kiedys w Polsce, a poza tym mi sie nie chce.
      Na jarmarki teraz chodze, jezeli w ogole, tylko z dziecmi i dla dzieci, grzanej jabczanki nie lubie, no i nie bardzo mam z kim chodzic. Na poczatku pobytu w Nie mczech to byla dla mnie nie lada atrakcja, teraz nie tylko mi spowszednialo, ale stalo sie ryzykowne.

      Usuń
  6. Lo ludu, z tym logowaniem tutaj to mnie kiedys trafi… Ale za to licznik wejsc na Twoja strone szaleje, bo za kazdym razem traktuje moja probe jako nowe wejscie. ;-)
    Ja na szczescie nie lubie czekolady jako takiej, wiec nawet nie zwrocilabym na nia uwagi na sklepowej polce. Co innego czekolada jako dodatek - do sliweczek, wisienek z alkoholem, wafelkow, polewy do ciasta. Oooo, tutaj to juz z czekolada bardzo mi po drodze :-D
    Mialam okazje widziec Wasz getynski jarmark w ub.r. i bardzo mi sie podobal, bo taki bardzo zblizony do wroclawskiego, a tutaj to juz moj lokalny patriotyzm osiaga level milion, wiec wszystko co mi W-w przypomina jest the best. ;-))))
    Andruty kiedys robil moj Tata, jeszcze w czasach kiedy mase do przekladania robilo sie w domu. I tak, wiem, andruty to nazwa tego wafla, ale u mnie w domu okreslalo sie tak juz “gotowy” produkt. Moja znajoma mowi na to pischinger.
    A co do tahini, do dlaczego kupujesz takie rzeczy w drogerii??? U nas jest dostepna w kazdym sklepie spozywczym. U mnie spozycie tahini dosc spore, bo robie czesto houmous.

    PS. Nie mam “ogonkow”, bo tylko na tablecie udalo mi sie zalogowac, a tu nie mam pl literek ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nie mam ogonkow i musze z tym zyc, a P.T. Czytelnicy musieli sie przyzwyczaic, czasem tylko musze dopisac cos fonetycznie , bo np. zadanie moze byc rzondaniem ;)
      Bardzo mi przykro, ze narazam Cie na ciagle logowania, ale nie chce u siebie zadnych anonimow i ich wysrywow, bo im sie wydaje, ze jak sie nie podpisza, to sa nie do znalezienia, ale na co mi to, moja watroba bedzie spokojniejsza i wyproidukuje mniej zolci.
      W Niemczech wszystkie jarmarki sa naprawde cudne, getynski jest akurat taki sobie, kiedys bywal fajniejszy. Chcialabym kiedys pozwiedzac jarmark w Lubece, Wernigerode, w Dreznie albo w Tönning (ten jest pod dachem, bo tam nad morzem strasznie pizdzi).
      Nasze drogerie maja dzialy zdrowej zywnosci ekologicznej, wiec czesto kupuje wlasnie w DM, bo tam dostaje payback punkty. Nie rozgladalam sie po sklepach spozywczych, pewnie i tam moglabym kupowac, ale to pierwszy raz, a poza tym drogerie mam obcykana, a w innych sklepach musialabym szukac.

      Usuń
    2. To nie kwestia problemu z logowaniem, zeby dodac komentarz, tylko z logowaniem jako takim. Wpisuje haslo, cos niby hula i buczy i zas komunikat, zeby sie zalogowac, bo nic nie poszlo. I tak po kilkanascie razy. Technologia i ja nie idziemy w parze :-)

      Usuń
    3. Dlatego ja sie nie wylogowuje, czesto uzywam, wiec nerwy by mnie zjadly, a laptoki czesto wyrzucalabym przez okno albo walila nimi o podloge. Mam dobry program antywirusowy, niech oni mnie pilnuje.

      Usuń
  7. Ja, bedac odszczepiencem pod wielma wzgledami, mam fajnie bo czekolady nie lubie, tak samo niczego polanego czekolada. Nawet gdybym lubila to nigdy w zyciu nie stalabym w kolejce po jakas szczegolna, chocby miala w sobie zloto!
    A ze chce Ci sie wyrabiac w domu to podziwiam Cie. Z kolei mi sie zdarzylo w domu tworzyc jajokoniak, nie pamietam z jakiego powodu w domu zamiast kupic gotowy ale moglo to byc w czasach "golych polek".
    Wyobrazam sobie ze to latwiejsze niz wyrob czekolady.
    Zycze powodzenia w tym projekcie - i smacznego!
    Pamietam takie wafle z mlodosci a nawet kilka razy robilam je sama, tutaj w USA do czego musialam je sprowadzac z Chicago, z polskiego sklepu. Roznica ta ze gdy mieszkalam w Polsce nazywalo sie je andruty. Byly pyszne, te mamy wyrobu, zwlaszcza gdy sie troche odczekalo by andrutom dac czas do namokniecia masa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ma m czasem odpaly na eksperymentowanie z roznymi potrawami, chce mi sie czegos nowego wyprobowac, ale niewykluczone, ze na tej jednej probie sie skonczy, jesli bedzie przy tym za duzo roboty, jeszcze zobacze, czy rozpoczne przemyslowa produkcje dubajskiej czekolady, czy nie.
      Natomiast ajerkoniak to ja zawsze robie sama, przywoze sobie porzydny spirytus 95% z Polski, bo tu nie ma. Znaczy jest, ale w... aptekach. No i kiedys poszlam do apteki, poprosilam o litr, to az kierownik z zaplecza wylecial, po co mi takie ilosci etanolu. Wytlumaczylam, a nawet pozniej dalam w prezencie pol litra mojego wyrobu. Oblizywal sie caly personel, pozniej mi zawsze dokladali wiecej spirytusu do mojego litra, zebym dla nich tez robila. Zaden gotowy ajerkoniak nie siega mojemu do piet, nie kupuje zatem, tylko wytwarzam sama.

      Usuń
  8. nie no wszystko jest ważne ale tą czekoladą to nie zmiotłaś. I co, jak smakuje? ja kocham czekoladę ale na razie jeść nie mogę :-(( jak mam ochotę na słodkie to suszony owoc.
    przeczytałam o ajerkoniaku i padłam :-))))))))))))))))))))))
    sama tworze tylko nalewki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekolada mnie oczywiście zmiotłaś
      ja pamiętam kolejki w niemcach do polskich sklepów z wędlinami i kiełbasami.
      a sama stałam jako nastolatka z kartką na mięso w kolejce i czytałam książkę.

      Usuń
    2. Ta, ktora kupilam na sprobowanie w sklepie u Turjka, dupy nie urywa, sama jeszcze nie robilam, bo czekam na zamowiona foremke, moze dotrze przed weekendem, to sprobuje zrobic, wszystkie skladniki juz zgromadzilam.
      Jestem miszczem ajerkoniakowym, nie chwalac sie :)))))))))))
      Boszszsz... kiedy wchodzilam w dorosle zycie, wyszlam za maz i rodzilam dzieci, moje zycie stalo pod znakiem kolejek. Po wszystko.

      Usuń
  9. Proba nie strzelba. Zadubajuj sobie zdrowo. Pierwszy raz zwykle wychodzi doskonale. Przynajmniej mnie. Nastepne razy moga byc klopotliwe. Ja biore czekolade gotowa (bez mleka i bez maki) i ja temperuje, wlewam do foremek i mam mikolajki, laseczki, banieczki i inne dzwoneczki. Kiedys napalilam sie na sylikonowe foremki i one sa niezniszczalne, wiec mam. Lubie zapach czekolady przy jej rozpuszczaniu, dlatego sie babrze z nia aby miec ozdoby na swiateczny stol. Bo jak tu pokruszyc czekolade na talerzyku? My mamy Fazera, ktory robi bardzo fajne czekolady smakowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet zanabylam specjalny rondelek z kulistym denkiem do rozpuszczania czekolady na parze, jestem wiec uzbrojona jak wojownik. :))) Nasz Lindt robi takie pysznosci, ze glowa mala, ale jest troche drogi, calkiem zasluzenie.

      Usuń
    2. Rondelka gratuluje. Ja plywam z ta czekolada w metalowej misce. :))) Lindt znam, to chyba szwajcarska czekolada?

      Usuń
    3. To globalna firma, jak pisza, z siedziba w Szwajcarii, w Kilchberg ZH.

      Usuń
    4. Dokladnie jak w zegarku, wszystko globalne.

      Usuń
    5. Wszystko jedno, wazne, ze jest pyszne.

      Usuń
  10. Codziennie do kawy dodaję sobie prawdziwe kakao i tym sposobem już mnie nie ciągnie czekolada- zresztą ja lubię gorzką czekoladę, taką zawierającą 80% kakao no i bez cukru. Była taka, z Madagaskaru, ale ostatnio zniknęła- jak się gdzieś doczytałam to kakaowce zaatakowała jakaś zaraza i jest mniej wysokoprocentowej czekolady. A czasami to sobie robię krem czekoladowy z mascarpone, ciemnej tahini i łyżeczki syropu daktylowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mmmm... brzmi apetycznie...
      Kiedy teraz kupowalam czekolade, wydawalo mi sie, ze widzialam taka wysokoprocentowa zartbitter, ale moge sie mylic. Kupilam i mleczna, i gorzka, a nawet biala, ktora nie jest czekolada, choc tak sie nazywa, ta ostatnia do dekoracji.

      Usuń
  11. Pokazywały mi się takie zajawki, z tą czekoladą na fb, ale nie wiedziałam, że to taki rarytas... Czekoladę lubię, ale tylko nadziewaną i kiedyś trafiłam na czekoladę gorzką w listkach, z suszonymi truskawkam i skórką pomarańczy. To był cymes, niestety, ale później trafiłam na podobną i już mi nie smakowała... Udanego eksperymentu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na te foremke jak na zbawienie, wszystko juz mam naszykowane. Pewnie uda sie w weekend, choc chce tez w koncu zrobic ajerkoniak, a co za tym idzie - bezy.

      Usuń
  12. Andruty przekładane powidłami śliwkowymi lub tym co było dżemowego, na wierzchu polewa czekoladowa- ale nie zawsze. Tak , kiedyś też robiłam i przeniosłam z dzieciństwa.Teraz zastępczo torcik wedlowski można kupić, zamiast . Ale jest bardziej wypasiony...w cukry i czekoladę.
    Czekolady gorzkie lubię i co jakiś czas próbuję coś nowego-różnych marek.
    Marmolada wcześniej wspomniana- trafiałam na owocową, bo czasem można było znaleźć ,,ułamek,, pestki i zęba ukruszyć niechcący :)
    Zapędy kulinarno-cukiernicze wypaliły się, ale kimczi (koreański przepis na surówkę- kiszonka) )zmodyfikowany/przystosowany pod moje lenistwo/ zmęczenie jestem w stanie wdrożyć w domową produkcję - kilka słoiczków. Córka za to sezonowo- daje popis- wszystko według przepisu. Mam materiał porównawczy .
    Udanych ,,wypieków,,.
    Mam takie naczynie- pucharek do rozpuszczania czekolady( fondue), z miejscem na świeczkę-podgrzewacz. Cyknę fotkę i zamieszczę u siebie.
    Ale nie takie wypasione jak są w internecie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cyknę foty, bo już zawędrowały (oba) do dzieci -jako prezent - w ub.roku. Zapomniało mi się, bo czekały na okazję ponad pół roku i przyzwyczaiłam się, że są...hi,hi

      Usuń
    2. Tej czekolady nie mozna nazwac "wypiekiem", bo tego sie nie piecze. Sama jestem ciekawa, jak mi to wyjdzie, a jesli wyjdzie fajnie, to moze porobie kilka na prezenty gwiazdkowe.
      Nie robie zadnych przetworow, bo produkty na przetwory musialabym kupowac w sklepie (wcale nie tanio) lub na rynku (jeszcze drozej i tylko raz w tygodniu), a poza tym nie wszystkie skladniki mozna tu dostac.
      Ten moj rondelek do czekolady mocuje sie na drugim rondelku z woda.

      Usuń
    3. Ja przetworów też nie robię, ale kapustę pekinkę, marchewkę , czosnek i przyprawy: maggi/ sos sojowy/ sos rybny ( do wyboru) i ostrą paprykę chili czy inną w proszku- prawie zawsze mam ( i 2 słoiki po majonezie).Rozdrobnić i przyprawić, wymieszać i upchać na 24h. -trzymać w ciepłym. I można jeść. To moja wersja skrócona. Potem do lodówki.
      Ja za te pucharki placiłam nie więcej niż 30zl. Poszukam zdjęć w tel.

      Usuń
    4. https://www.dedekor.pl/6cz-zestaw-do-fondue-choco-dark to było coś takiego.

      Usuń
    5. A gdzie ja bym to miala trzymac, nie mam miejsca. Dlatego nie robie zadnych przetworow, a kiedy potrzebuje czegos polskiego, to albo przywozi mi to ktos, albo kupuje u Ruskiego w sklepie, albo zamawiam z polskiego sklepu online.
      Aha, ja chyba jestem wampirem, bo u mnie w domu czosnek nie ma prawa sie znalezc, nawet corki wiedza, ze kiedy spozyja to swinstwo, nie wolno im do mnie przychodzic, bo smierdza.

      Usuń
    6. A ktoras z moich corek ma czekoladowa fontanne, o takie cos:
      https://www.kaufland.de/product/462979938/?kwd=&source=pla&sid=36937919&utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_id=21123573290&gad_source=1&gclid=CjwKCAiArva5BhBiEiwA-oTnXa9ujnIp9ksmo9HdRPtTBBFX_XfEQ25bOT1CHma6jsuan18hvYcQahoCCusQAvD_BwE
      Jakis dlugi ten link, ale dziala.

      Usuń
    7. A widziałam..w sklepie, ale kucharzenie to nie moja bajka. Było minęło..:)

      Usuń
    8. Ale to fajny gadzecik na jakies kinderbale, atrakcja dla dzieciakow.

      Usuń
  13. 😁😁 Tak czytam te komentarze i stwierdzam, ze ja to nie moglabym byc nawet Twoja sasiadka, bo chyba musialabym przez balkon wychodzic, zeby Cie na klatce nie mijac 😂 U mnie czosnek idzie w ilosciach niemalze hurtowych, nawet ostatnio przywiozlam sobie nasz polski, w ilosci sztuk 30. Glowek, znaczy sie. Ale jako swiadoma uzytkowniczka zdaje sobie sprawe z walorow zapachowych i staram sie nie jesc kiedy wiem, ze moge sie z kims spotkac. W sensie ze znajomymi, bo sasiadow olewam, oni maja swoje za uszami, wiec nie zalezy mi na ich doznaniach estetycznych ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, wystarczyloby, gdybys na twarzy nosila maske gazowa, nie taka, jak nosilismy przy pandemii, ale taka wojskowa z filtrem weglowym, a na sobie kombinezon nieprzepuszczajacy, bo niestety cialo tez emituje zjedzony czosnek. :)))

      Usuń

Zostaw slad, bedzie mi milo.

Rzadko bywam...

  ... w srodmiesciu, bo nie lubie tam bywac. Jest drogo, poczawszy od oplat parkingowych, ktore ostatnio znow zdrozaly, a zakonczywszy na ce...