17 grudnia 2024

Grudniowe noce i poranki

 W styczniu minie 15 lat, odkad wprowadzilismy sie do obecnego mieszkania, to niby dlugo, ale czlowiek nie przestaje go dopieszczac. Kiedy zorientowalam sie, ze koty nie obgryzaja roslin, wciaz dokupuje nowe. Kiedy opuszczalismy stare mieszkanie, w ktorym moglam puszczac wodze fantazji ogrodniczej, bo bylo gdzie stawiac, parapety mielismy szerokie, cztery pokoje do dyspozycji i dwa balkony, wtedy zredukowalam liczbe roslin doniczkowych do minimum, bo niestety tylko w salonie i goscinnym parapety nadawaly sie, zeby w ogole cos na nich postawic, w sypialni i lazience sa bardzo waskie, a w kuchni zastawione czyms innym. Moj apetyt na zazielenianie mieszkania rosl, stawialam wiec rosliny gdzie sie dalo, na skrzyni, na podlodze, na kwietniku, na polkach. Niedawno kupilam do sypialni takie cos, nie wiem jak to nazwac, gdzie na gornej polce mam miejsce na kwiatki, na dolnej na inne graty i szpargaly. Chce przez to powiedziec, ze po urzadzeniu mieszkania, jego dopieszczanie chyba nigdy sie nie konczy i nie chodzi wylacznie o kwiatki. 
 Uporalam sie w koncu z sypialniana biblioteczka, kupilam nowa zimowa posciel, zmienilam firanki, ale mam jeszcze w planie kupic takie tapicerowane elementy i zainstalowac na scianie jako zaglowek, szukam tylko odpowiedniego koloru, bo jeszcze sie nie zdecydowalam, jaki chce miec kolor. Ale juz sypialnia stala sie dla mnie przytulnym azylem, dokad z przyjemnoscia udaje sie wieczorem, zeby zakopac sie w miekkiej flanelowej poscieli. Zaczelam nawet od nowa czytac przed snem, czego nie robilam od dluzszego czasu, bo gonitwa mysli nie pozwalala mi sie skupic na tresci, w kolko czytalam te sama strone i dalej nie wiedzialam, o czym bylo. Teraz jeszcze czytanie nie przebiega calkiem bez zaklocen, ale juz jest lepiej. Spimy uparcie przy uchylonym oknie i calkowicie zakreconym grzejniku, bo lubimy spac w chlodzie, tak sie przyzwyczailismy. Sypialnia jest jedynym pomieszczeniem, w ktorym NIGDY nie wlaczylismy kaloryfera, za to latem przez cala noc kreci sie wentylator, bo jest za goraco.
 Najgorzej jest rano wstawac. Budze sie wczesnie, patrze na godzine, ktora wyswietla sie na suficie i tak leze, probujac sie zmobilizowac do wstania. Chyba jednak nie mam sily przekonywania, nawet samej siebie, bo czasem tak leze nawet pol godziny i jedynym mocnym argumentem, ktory jest w stanie wygonic mnie z cieplego przytulnego lozka, jest moj pecherz. Gdyby nie on, czarno widzialabym szanse na powstanie. Bo ciemno, bo zimno, bo niechciej, bo jeszcze 5 minut, ktore przeradza sie w kwadranse i gdyby nie zagrozenie zmoczenia materaca, lezalabym tak do smierci. Bo nie ma nic gorszego jak przymus opuszczenia lozka w grudniowy ciemny, zimny i nieprzyjazny poranek. Latem nie mam takich obiekcji, bo juz najczesciej slonce swieci i zaprasza do aktywnosci, ale w grudniu to horror. W dni wolne lubie po tym przymusowym wstawaniu snuc sie po domu w cieplym szlafroku, nie lubie przymusu natychmiastowego ubierania sie, ale tak moge tylko dwa dni w tygodniu, w pozostale przychodzi ta opiekunka do mamy, wiec nie wypada wystepowac w takim dezabilu.
 Ogolnie nie przepadam za grudniem, za listopadem zreszta tez, styczen zaczyna budzic nadzieje na nowe, dnia pomalenku przybywa i coraz blizej wiosny, choc luty czasem potrafi dowalic mrozem. Chyba dopiero w marcu zaczne wstawac z lozka chetniej.

28 komentarzy:

  1. A dlaczego akurat grudniowe noce i poranki, co z całą reszta dnia ?
    Ja też cały czas zazieleniam się i też stawiam je gdzie się da, mam kilka takich dużych co wyjątkowo cieszą, trochę nawet sobie utrudniam poruszanie się po domu, ale co tam, jak padnę to będzie przynajmniej ładnie, bo pod kwiatkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reszta dnia tez do niczego, bo jasnosci panuja krotko, a przy okazji wznosze modly, zeby tylko snieg nie spadl, zeby nie zrobilo sie slisko, bo jak do roboty dojade.
      Gdybym mieszkala sama, tez pewnie zastawilabym wszystko kwiatkami, bo ja tak lubie, ale niestety musze liczyc sie z innymi wspollokatorami.

      Usuń
  2. No i nie wczuje się w Twoje ‘ciemno i ponuro’ bo u mnie jasność słoneczna bije po oczach od rana do późnych godzin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kiedy macie zime, to tez jest taki wsciekle krotki dzien, ze juz o 16.00 ciemnica? A rano dopiero ok. 8.00 widno?

      Usuń
    2. No tak w zimie dzień jest krótki, ale jakoś specjalnie nie dokucza mi to, bo wstaje około 8.00 a jasno robi się trochę przed 8.00 a jak jest zachód słońca po godzinie 17.00 to też jestem w domu.

      Usuń
    3. W tym wlasnie najbardziej mi zima przeszkadza, ze dzien jest okrutnie krotki i nie da sie niczym uzupelnic deficytu swiatla.

      Usuń
    4. Zaczynaj dzień od wschodu słońca i kończ dzień jak słońce zachodzi. Widzisz jakie proste. Kury tak żyją i dobrze im.

      Usuń
    5. Dobrze by bylo, ale ja musze zaczynac dzien w srodku nocy, w calkowitych ciemnosciach, dzisiaj nawet wyjde z domu po ciemku.

      Usuń
  3. Tak, jak Ty nie lubię zimy, krótkiego dnia i cały czas mam nadzieję, że nie będzie mrozu, śniegu i ślizgawicy... Kwiaty, lekko zredukował najpierw na kwietniku Gustaw, a na parapetach częściowo ja, bo któregoś razu kupiłam do domu kwiatka podobnego do ,,języków teściowej'' i wstawiłam go w obudowę, postawiłam na oknie i przyniosłam ziemiórki wraz z nim... Kwiatek poszedł do utylizacji, wraz z nim z tego samego parapetu pozostałe. Może wiosną znów coś zacznę przytargiwać do domu, ale powiem szczerze, że czasami już mi się nie chce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez kiedys udalo sie kupic ziemie do kwiatow z ziemiorkami, dlugo z nimi walczylam, ale rosliny zdolalam uratowac, choc oczywiscie latwiej byloby wszystko wyrzucic i kupic nowe. Ciesze sie, ze moje koty omijaja rosliny, dzieki temu moge miec w domu to, co lubie.

      Usuń
  4. Moj sen/noce sa tak pokrecone ze od lat nie wiem co to znaczy przespac noc, w dodatku ciaglym, zdrowym snem. Ide do lozka wczesnie i z ksiazka ale szybko oczy mi sie zamykaja bo wciaz mam deficyt snu wstajac w srodku nocy. Wyglada ze potrzebuje tylko 4 godzin snu jako ze po takim czasie sie przebudzam , nie moge dluzej lezec choc mam tez super ladna, przytulna sypialnie a takze sporo czasu na wysypianie sie jako ze do niczego nie musze sie rano spieszyc.
    Nawet gdy mieszkalam w domach a one zawsze oferowaly miejsce na kwiaty nigdy nie trzymalam zbyt wielu trzymajac sie zasady by mieszkania nie zagracac. W dodatku mialam manie nie trzymania ich na parapetach tylko albo na kwietniku albo rogu stolika traktujac jako dodatkowy element dekoracyjny i nie zawalajac nimi domu. Teraz majac Belle mam same sztuczne i za zywymi wcale nie tesknie. A z tego wniosek jak ludzie sa rozni i to w kazdym temacie.
    Znowu zbieg okolicznosci bo umieszczam wpis lekko podobny do Twojego :)
    Pozdrawiam mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze lubilam spac i lubilam spac dlugo, kiedys spalam wszedzie, w kazdych warunkach, auto, pociag, na siedzaco i na stojaco, w halasie i w ciszy. Jak mi sie chcialo spac, to nic nie rzadzilo. Z wiekiem niestety ta dobra cecha sie ulatnia. Teraz zdarza mi sie obudzic w nocy i juz nie moge z powrotem usnac, za to leze i rozmyslam. Czesto budzi mnie bol albo skurcze miesni. Starosc nie radosc.
      A bez kwiatow doniczkowych chyba nie umialabym zyc.

      Usuń
  5. Zapomnialam dodac ze moje bardzo wczesne wstawanie ma dobra a nawet bardzo dobra strone - bo te ranne godziny wykorzystuje na komputer co pozniej owocuje gdyz o ile cos nie wypadnie to nie zagladam do niego przez reszte dnia a przeciez wiesz ze to zlodziej czasu - nie musze dziennych godzin na niego marnowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym ja tak spala jak Ty, to predko bym sie wykonczyla. Tyle pracy, ile mam do wykonania, potrzebuje porzadnego odpoczynku, zwlaszcza tego nocnego. Dlatego kiedy miewam zaklocenia snu, odchorowuje to w dzien.

      Usuń
  6. Mieszkam sama, zieleninę pokojową mam z gatunku tych, które wymagają latem podlewania raz na tydzień a zimą raz na dwa tygodnie, balkon mam od południowej strony więc jeśli mam latem w planie jakiś wyjazd to wiadomo, że balkonowe kwiatki będą do wyrzucenia, więc automatycznie balkonowe nasadzenia zależą od mojej obecności w domu. Uważam co czytam wieczorem- lepiej by mnie lektura nie porwała, bo nie jedną noc spędziłam na czytaniu do rana. No ale ja z tych, co żyją niejako poza nawiasem - mam pełny luz czasowy, w razie czego mogę odespać w dzień. Ale nie jeden raz zdarzało mi się, że funkcjonowałam równe 24 godziny bez snu. A potem 8 -9 godzin snu i wszystko wracało do normy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znow wrocilam do czytania przed snem, ale w moim przypadku nie ma takiej opcji, zebym czytala cala noc, chocby ksiazka byla najbardziej interesujaca na swiecie. Po prostu zasnelabym podczas czytania i nie ma takiej sily, ktora by mnie przed tym powstrzymala. Mnie zdarza sie zasnac w poczekalni u lekarza, jestem po prostu permanentnie przemeczona.

      Usuń
  7. Oj tak, zimowe ranne wstawanie to prawdziwy hardcore! Szczegolnie kiedy jest sie typem sowy, nie skowronka.
    Kwiaty w mieszkaniu uwielbiam i mam ich duzo. Wg niektorych wrecz duuuzooo za duzo :-))) Ale nic nie poradze. Mialam je na dlugo zanim pojawil sie internet i wszelkiej masci media spolecznosciowe, ktore spowodowaly swego rodzaju “mode” na zielone w domu. Mialam i mam dlatego ze lubie, a one chyba lubia mnie, bo rosna jak szalone. Dziele, sadze, rozmnazam, bardzo
    rzadko kupuje, chyba ze cos mnie mocno zachwyci. I tak jak kupuje sobie nowe buty, torbe czy sweter, tak samo podchodze do roslin - czesto sprawiam im nowe doniczki albo oslonki, najczesciej wynajdywane na pchlich targach albo w lumpeksach, bo tam mozna wyszukac czasem cos oryginalnego.
    Na widok sztucznych kwiatow w domu dostaje wysypki ;-) Absolutnie pod zadnym pozorem w moim mieszkaniu! :-O To juz chyba predzej zrezygnowalabym z nich zupelnie niz sprawila sobie taki decor :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez rozmnazam i rozdaje, czasem jednak niestety uda mi sie zamordowac jakas roslinke, niektore mnie nie lubia i nie chca u mnie rosnac. Podobnie jak Ty kupuje moim roslinkom fajne poddupniki albo w skladzie z uzywanymi meblami, albo na pchlich targach. Czyli w tej kwestii nadajemy na tych samych falach.

      Usuń
  8. O siostro badylarko. Ja już snuję plany kupna większego mieszkania, ale to na wodzie pisane. Dziecko młodsze w trosce o mnie maczetę kupiło, bo jak mówi: latem jak mama z upału padnie na balkonie, to bez maczety się do mamy nie dostanę. Ze spaniem to u mnie masakra, wypróbowałam już wszystko, działa na 100% tylko jedno: butelka wina, no ale moja wątroba temu wynalazkowi mówi: halt! I tak się telepię od jednej nieprzespanej nocy do drugiej. W nocy latam na siki, ale rano to mogę i 2 godziny wytrzymać (wypróbowałam, jak się zagrałam). Książek nie czytam już, moja praca spowodowała u mnie czytaniowstręt absolutny... Mieszkanie mam zagracone i dobrze mi z tym, bo to są moje graty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym mieszkala sama, tak ja Ty, tez bym sobie poszalala i byc moze rowniez potrzebna bylaby maczeta, ale niestety musze sie liczyc z innymi mieszkancami, no i mamie na tyle szerokie sciezki pozostawic, zeby pasowala razem z rolatorem.
      Dla mnie dlugi spacer z psem to swietny srodek nasenny, czlowiek sie zmeczy fizycznie, opije swiezym powietrzem i nie ma problemow z zasypianiem. Teraz chodze mniej, bo pogoda nie sprzyja, wiec ratuje sie melatonina. Ostatnio nie dosypiam do konca, bo miewam bole, ktore mnie budza i tez mi chyba w koncu watroba wysiadzie, bo obzeram sie przeciwbolowymi.

      Usuń
  9. nienawidzę wstawać i biec...nienawidzę w każdej porze. Lubię się snuć i dobudzać dłuższy czas, ale masz racje, że zimą, to jest najgorzej. Rośliny w domu zaczynam ograniczać, pomimo miejsca na nie. Przy ogrodzie te domowe stanowią dodatkową robotę. choć rośliny domowe są pięknym uzupełnieniem domu. Bardzo lubię. i nie wyobrażam sobie domu bez roślin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam ogrodu, wiec wyzywam sie w doniczkowych. Dla mnie dom bez roslin jest jakis taki niepelny, niekompletny, surowy. Bo to wlasnie rosliny sa ta wisienka na torcie, taka kropka nad i.

      Usuń
  10. Bardzo wazne jest miejsce, gdzie czlowiek czuje sie bardzo dobrze. Kazdy powinien miec takie. Mniejsze lub wieksze, w mieszkaniu, pracy czy naturze. Ja tez mam :))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze lepiej by, sie czula, gdybym mogla miec taki pokoj tylko dla siebie, gdybym mogla zamknac drzwi za soba i odizolowac sie od wszystkiego. Ale jak sie nie ma, co sie lubi, to sie lubi, co sie ma.

      Usuń
    2. Dwie rzeczy wazne: ze sie ma i ze sie lubi. :))) Noe jest zle :))) hmmm.

      Usuń

Zostaw slad, bedzie mi milo.

Rzadko bywam...

  ... w srodmiesciu, bo nie lubie tam bywac. Jest drogo, poczawszy od oplat parkingowych, ktore ostatnio znow zdrozaly, a zakonczywszy na ce...