... w srodmiesciu, bo nie lubie tam bywac. Jest drogo, poczawszy od oplat parkingowych, ktore ostatnio znow zdrozaly, a zakonczywszy na cenach tego wszystkiego, co tam sprzedaja. W srodmiesciu zawsze bylo drogo, bo tam czynsze sa bardzo wysokie i zeby handlarze nie tylko wyszli na swoje, ale zeby zarabiali, musza te ceny windowac. Teraz jednak, kiedy dodatkowo wzrosly ceny energii, wywozu smieci i wszystkich innych pobocznych oplat za lokal, ceny sprzedawanych artykulow sa jeszcze wyzsze. Jesli brac pod uwage, ze ceny tych samych artykulow w internecie sa o kilkanascie procent nizsze, a u Chinczykow to ulamek cen ze starowki, to nic dziwnego, ze wiele lokali stoi pustych z szyldami DO WYNAJECIA, bo ich poprzedni uzytkownicy zbankrutowali. Powiem Wam, ze bylam lekko zszokowana liczba pustych lokali handlowych, jak rowniez calkiem nowymi w miejscu tych, ktore pamietalam, ktore byly tam od zawsze, a ktore zostaly zlikwidowane. Nawet apteka, ktora zajmowala rogowy lokal przy rynku, a ktora byla tam od tysiac trzysta ktoregos roku (pozostal napis na scianie z muru pruskiego) tez zniknela, naprawde nie wiem, dlaczego, ale zal, ze nikt nie postaral sie, zeby ten zabytek zachowac.
Zacznijmy jednak od tego, co mnie w ogole zanioslo do miasta, do ktorego, jak wspomnialam, nie lubie zagladac. Ano zgadalysmy sie z Terenia Australijska, ze kupila cos w TK Maxie (no kto by pomyslal, ze ta siec sklepow opanowala caly swiat, a ja naiwnie myslalam, ze oni sprzedaja tylko w Niemczech, potem widzialam ten sklep w Lodzi, a teraz okazuje sie, ze i na antypodach handluja), a ja z zalem pomyslalam, jak dawno tam nie bylam, a przeciez lubilam tam weszyc, nawet jesli nie zawsze cos kupowalam. Zatesknilo mi sie, a ze akurat musialam kupic cos specjalnego, co tam wlasnie jest w ogromnym wyborze, to postanowilam sie tam wybrac. Z przyczyn wielu (remonty ulic, za wysokie ceny parkowania, tlok) zdecydowalam pojechac autobusem, czego tez dawno nie doswiadczalam, bo wciaz woze tylek wlasnym pojazdem. W TK Maxie zanabylam, co planowalam, dlugo zastanawialam sie nad torebka, ale w efekcie doszlam do wniosku, ze nie potrzebuje.
Po zakupach postanowilam przejsc sie deptakiem, co poskutkowalo zakupem kapci w Deichmanie, ciastek w Kron & Lanz (taka wykwintna cukiernia) oraz pozarciem gory lodow u Wlocha. Zamowilam dwie kulki (ceny kosmiczne, po 2 do 3 euro za kulke w zaleznosci od smaku, a ja pamietam jeszcze kulki po 20 fenigow), a sprzedawca zaladowal mi do wafelka po trzy z kazdego smaku, wiec przysiadlam na lawce niedaleko naszej Gesiarki i sluchajac koncertu ulicznego muzyka, delektowalam sie tymi szescioma kulkami. Lubie lody, ale tego bylo mi naprawde za duzo, a z drugiej strony (z chciwosci) szkoda mi bylo je wywalic, wiec zmeczylam je do konca. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego ten mlody czlowiek od lodow tak mnie wyroznil.
A potem powedrowalam sobie znow do autobusu i nawet trafilam na tego samego kierowce, ktory wiozl mnie do miasta. I wrocilam do domu, dosc zmeczona, bo mnie zawsze mecza tlumy ludzi, na jakis czas wiec mam spokoj, poki znow nie zatesknie do TK Maxa albo poki nie bede miala tam czegos do zalatwienia, np. nowe okulary do czytania u Fielmanna, bo on swoja filie ma wlasnie na starowce. Za duzo tam sie pozmienialo, zebym lubila tam bywac. A kiedys tam nawet mieszkalismy, bylo fajnie, bezpiecznie i stac nas bylo na zakupy.
To coś co kupiłam to jest najpiękniejsza torebka świata, od ostatniego piątku ciągle mnie zachwyca, torebka była jedna i czekała na mnie, jest mała 20x15 cm, ale ja teraz tylko takie noszę, że jest na portfel, telefon, okulary, klucze i chusteczki higieniczne.
OdpowiedzUsuńTK Maxx to od jakiegoś czasu mój ulubiony sklep, jestem w nim w każdy piątek rano i zawsze coś pięknego, jedynego kupię. A w ogóle jest to już trzecia torebka z tego sklepu i wszystkie piękne.
Ja na pewno czesciej bywalabym w tym sklepie, gdyby nie to, ze jest w samym srodmiesciu na starowce. Zle sie tam dostac, parkowanie moze Cie zrujnowac, wzglednie trzeba dojechac miejska komunikacja, ktora tez tania nie jest, a laczy sie z czekaniem na przystankach. No same przeszkody, wiec u mnie dotarcie do tego sklepu to wielkie swieto i cala wyprawa jak na ksiezyc.
UsuńJa mam raz w tygodniu zawsze w piątek zorganizowane zakupy z opiekunką i mamy 3 godziny żeby poszaleć w centrum handlowym. Zaczynam zwykle od sklepu z obuwiem, albo właśnie od TKMaxx, bo tam wybitnie lubię być, a teraz przed Wielkanocą będzie dodatkowo dużo dobrego towaru, tak było przed Christmas’em. A że jesteśmy wcześnie rano, bo po 9.00 wszystko jest łatwe, parking i nie jest tłoczno.
UsuńZazdroszcze Ci tego latwego dostepu do fajnego sklepu, zwlaszcza, ze tam rzeczywiscie co chwile jest dostawa nowych zupelnie innych rzeczy. Tam nie ma stalego asortymentu, co zakupy, to inne niespodzianki. Ale, jak wspomnialam, dla mnie to wyprawa.
UsuńDzisiaj wywiozłam do op-shop’u RSPCA dla zwierząt dwie torby ciuchów, to w piątek mogę ciuchowo zaszaleć, a mam talent w znajdowaniu pięknych rzeczy.
UsuńWyobraz sobie, ze nasze schronisko dla zwierzat zlikwidowano, najblizsze jest w Duderstadt, to niby niedaleko, no ale juz nie tak pod reka. A mam do wydania reczniki, bo uzywam tych jeszcze, ktore dostalam od mamy na "wyprawe", to byly wyroby bardzo dobrej jakosci, ale po tych czterdziestu kilku latach zaczynaja sie strzepic i musze kupic nowe. A schroniska zawsze potrzebuja recznikow i pledow, wiec chyba sie poswiece i zawioze.
UsuńTakie zamknięte lokale że mniejsze biznesy upadają, to wina rządu jaki macie, zły rząd to i ekonomia (gospodarka) jest do niczego. Wczoraj na internecie przypadkowo oglądałam reportaż o Niemczech, obwiniają Merkel że upadek Niemiec zaczął się od jej rządów, dobrze prosperujące Niemcy już nie istnieją.
OdpowiedzUsuńTak dokladnie bylo! Zaprosila do Niemiec odpad z calego swiata, ktory nie tylko ani myslal podejmowac pracy, w czym zreszta upewnialy go wladze Niemiec, to jeszcze postawil sobie za cel islamizacje i opanowanie polityczne tego kraju. A potem to gowno rozlalo sie po calej Europie i stalo sie praktycznie nie do zatrzymania.
UsuńZas Niemcy dostaly rzad idiotow i dyletantow (lub oplacanych slugusow tych, ktorym wlasnie na destabilizacji Europy zalezalo) i poszla lawina, ktora zniszczyla gospodarke, a ludzi zrobila biedakami, ktorzy maja trzymac pysk, bo inaczej to nazisci.
Tutaj jest tak samo. Mam na myśli nie tylko sieci sklepów, ale także to pustoszenie lokali handlowych. Nawet sklepy, które - wydawało się - prosperowały dobrze i miały ruch, już nie istnieją. Nasze miłościwie panujące rządy tak wycyckały ludzi z pieniędzy, że sklep za sklepem, firma za firmą plajtują.
OdpowiedzUsuńNo tak, bo klienci i nabywcy tez patrza, gdzie kupic taniej, a sprzedawcy online nie musza wydawac bogactwa na lokal, prad, personel, wiec moga sprzedawac taniej. I tak powoli umieraja sklepy, sklepiki, butiki, ktore kiedys wabily klientele. Naprawde serce boli, ale i ja sie do tego przyczyniam, bo wole zamowic niz przeplacac kupujac w sklepie.
UsuńJa też zamawiam w Internecie. Poniekąd z lenistwa (z powodu cen oczywiście też), bo nie muszę się po to ruszać z domu i łazić od sklepu do sklepu.
UsuńMam podobnie, bo chyba nie jestem prawdziwa kobieta, nienawidze zakupow, przymierzania, wloczenia sie od sklepu do sklepu. Bleee...
Usuńjapierdylam nie pisałaś, ze Ty sześć !!! gałek zeżarłaś. no sześć ??? byś sie wstydziła, wiesz. Podpisano: ciężko Zbulwersowana.
OdpowiedzUsuńoraz jak ja lubię te historie, o miastach...światach, których już nie ma i nie będzie. Że buty to się u Pelca reperowało i szyło sukienki u starej Goldmanowej a lody to się kupowało w cukierni ...
No zezarlam z chciwosci, bo takie drogie byly, ale juz mi uszami te lody wychodzily. I wcale sie nie wstydze, dobre byly, tylko no... troche za duzo. :))) Sie nie bulwersuj, bo moj pradziadek zawsze powtarzal: jedz, gdy daja, tancz, gdy graja, do kosciola idz, gdy dzwonia, a uciekaj, jak cie gonia.
UsuńZajebiaszcze powiedzenie!
UsuńPrawda? Pradziadek byl madrym mezczyzna, zdolalam go jeszcze poznac, zmarl, kiedy mialam ok. 4 lata, ale pamietam go.
UsuńNo nie wiem jak to się stało że przegapiłam te 6 gałek lodów, czy to jakieś mniejsze kulki były? no nie czy to możliwe zjeść sześć gałek lodów ? ja mam polecenie od lekarki że mam przytyć ale nie wierzę że dałabym radę zjeść sześć gałek !!!
OdpowiedzUsuńja pomimo lodowego uwielbienia, nie dałbym rady w życiu. never ewer.
UsuńOraz następna się odezwała, co pisze, że musi przytyć. Litości nie macie czy co ?
@ Teresa: Za duze te kulki nie byly, ale juz cztery sprawilyby mi klopot z dolizaniem ich do konca, wiec docen moje wielkie poswiecenie, zeby drogie dobro sie nie zmarnowalo.
UsuńNo i rzeczywiscie tez chcialabym moc powiedziec, ze chcialabym przytyc :(((
@ Teatralna: Dalabys rade, byly naprawde przepyszne, ja zawsze tam kupuje, bo sa najlepsze. Przeciez nie wyrzucilabys tak pysznych lodow, prawda? :)))
UsuńCzytam z zazdrością - nie zazdroszczę tego, co w tych sklepach jest, ale tego, że chce Ci się jechać do centrum i wybrać do sklepu. Bo mnie już się nie chce- i to tak bardzo mi się nie chce łazić po sklepach, że aż jestem zdziwiona. Bo jeszcze kilka lat wcześniej lubiłam przelecieć się po sklepach - a teraz- odbieram to jako karę za grzechy. To chyba jednak starość mnie dopadła, bo wszak wystarczyłoby wsiąść w metro, wysiąść na 4 lub 5 przystanku i chodnik Kudammu szlifować.
OdpowiedzUsuńJa nienawidze chodzic po sklepach, brac, przymierzac, to strasznie mnie meczy, ale akurat potrzebowalam czegos konkretnego, co bylo wlasnie tam, wiec przy okazji powloczylam sie po starowce. Stalam sie wygodna, wole zamowic niz przeciskac sie w tlumie, nigdy zreszta nie przepadalam za zakupami "w miescie". Tez sie zestarzalam.
UsuńAle lody byly przepyszne! .)))
6 galek lodow??!! Juz trzecia by mnie zamulila na smierc!
OdpowiedzUsuńMy mamy sklepy, lancuchowe, w calej USA, o nazwie TJMAXX, ciekawam czy to nie krewniak Twojego.
Z parkingami u nas latwo - od najmniejszego pod stacja benzynowa do tych ogromnych pod sklepami wszedzie sa i darmowe. Oplacane sa w niewielu miejscach a do takich akurat nie zagladam. Gdy buduja cos nowego to zarazem parking, przeciez tu kazdy jezdzi samochodem wiec on jest nieodzowny bo inaczej nie mialby klientow.
Moje potrzeby tak zmalaly ze nie mam po co lazic po sklepach a gdy to robie to dla rozrywki niczego nie kupujac. Jedynie osobista bielizne wymieniam co jakis czas i to wszystko.
Nowego miejsca zamieszkania nie moge ocenic zbyt krotko tu mieszkajac ale moje dawne miasto tez tak mialo ze stare interesy znikaly, pojawialy sie nowe. To zaczelo sie od pandemi, ona narobila najwiekszego zamieszania i bankrutow. U nas tez wiele sklepow isniejacych od dawna i po calym kraju zniknely albo przynajmniej polikwidowano galazie w mniejszych miastach.
Ogolnie slyszalam ze w przyszlosci wogole sklepy znikna, zostanie jedynie system kupowania online - korzystaj wiec dopoki jeszcze sa :)
Oj, od dawna widze ze swiat jaki dawniej znalismy zniknal , niestety.
Dalabys rade! Przeciez nie prosilam o te 6 kulek, zaplacilam za dwie i jeszcze podczas nakladania ich do wafelka upewnialam sie, czy dobrze mnie zrozumial, ze chce dwie. Powiedzial, ze tak, wie o dwoch i dalej nakladal. :)))
UsuńU nas z parkingami jest tragedia, albo nie ma, albo takie drogie, ze taniej jednak autobusem. Tych parkingow to Wam mozna faktycznie pozazdroscic. Przed centrami handlowymi czy wielkimi sklepami tez mamy parkingi za darmo, ale juz w samym srodmiesciu jest dramat, nawet dla mieszkancow. Teraz juz tez buduja nowe domy z parkingami podziemnymi albo platnymi miejscami na zewnatrz, ale jeszcze do niedawna nie bylo to problemem i starsze bloki nie maja wlasnych parkingow.
Ja tez nie laze po sklepach dla siebie, ale tym razem kupowalam dla kogos, a poszukiwane przeze mnie rzeczy byly niestety tylko tam, w tym TK Maxie.
Tak, pandemia byla poczatkiem konca malych sklepow, a glupie rzady dokonczyly dziela ich zniszczenia i bankructw. Polikwidowali elektrownie atomowe z czystym i tanim pradem, wiatraczki i panele nie wystarczaja, wiec durnie kupuja drogi prad gdzie indziej, a placic musi odbiorca. Taka ta zielona polityka.
TK Maxx jest w UK juz od ponad 30. lat i nawet wczoraj w nim bylam pierwszy raz po ponad pieciu latach chyba :-O :-) Ale nie lubie tego sklepu i gdyby nie to, ze bylam w sklepie obok, bo mnie sasiadka wyciagnela, to pewno nie poszlabym tam przez kilka nastepnych. Kiedys bywalam, ale stwierdzilam, ze lata swietnosci ma juz za soba, malo kiedy mozna cos fajnego i oryginalnego kupic, ceny z du… z kosmosu, znaczy sie, a do tego pamietam dokladnie dzien kiedy bylam tam ostatni raz kilka lat temu wlasnie. Ja wtedy wrecz fizycznie poczulam obrzydzenie do tej calej masy ubran jakie tam wisialy. Pamietam, ze pojechalam wlasnie po jakis sweter czy letnia kurtke, weszlam, zaczelam szukac w tych nieprzebranych ilosciach tekstyliow i - wierz mi lub nie - poczulam fizycznie jak zbiera mi sie na wymioty, bo w jednej chwili zobaczylam te sterty ubran na wysypiskach smieci. I nie jestem jakas super delikatna osoba, ktora zbiera smieci po innych czy biczuje sie na sama mysl o wzieciu reklamowki w sklepie, nie! Ale to uczucie wtedy bylo jak jakis piorun. Wyszlam ze sklepu i az sama sobie sie dziwilam. I juz wiecej nie poszlam, do wczoraj.
OdpowiedzUsuńAle za to pasjami uwielbiam ich pododdzial jakim jest HomeSense, ktory ma w ofercie glownie dekoracje domowe, sezonowe, art. agd, ksiazki itp. Tam bywam dosc czesto, zawsze cos przytargam, jak nie z art. ogrodniczych to papierniczych. ;-) No coz, widocznie moja glowa inaczej reaguje na tony ciuchow, a inaczej na kolejny art. z papieru, szkla czy metalu ;-)
Co do lodow, moje motto to: nie ma porcji lodow tak duzej, zeby nie dalo sie jej zjesc 😁😁 Pora roku rowniez nie ma znaczenia, bo ostatnio jadlam lody w styczniu, na zewnatrz, ku przerazeniu i niemalze zgorszeniu osoby towarzyszacej 😂😂😂
Ja tez tam nie kupowalam ubran, bo o dziwo, mam podobne odczucia, choc znajomi czasami trafiali naprawde fajne dizajnerskie ciuchy, ale mnie sie nie chce tam przebierac w tych zwalach, a potem niedajbuk przymierzac, tego nienawidze. Ale wlasnie dekory czy akcesoria domowe, no i stoisko kosmetyczne, pieknie pachnace francuskie mydelka, plyny do kapieli czy lotiony, trudno sie zdecydowac, bo nie tylko pachna urzekajaco, ale i sa pieknie popakowane.
UsuńAska, kocham Cie za motto lodowe i bardzo sie z nim zgadzam. Ament!
Hmm, nie wiem o czym mówicie, u mnie elegancko wpiszą na wieszakach, no jest kolorowo, bo praktycznie są pojedyncze egzemplarze, i całkiem łatwo mogę znaleźć coś ładnego, niespotykanego. I dlaczego przebierać w zwalach ?No chyba że w Europie tak już wygląda, jak zwały i wysypisko śmieci, u mnie jeszcze nie,🤣
UsuńNo wlasnie te pojedyncze egzemplarze! Trzeba przeleciec dozu innych, zeby odnalezc cos, co ewentualnie mozna by uznac za godne kupienia, ale przedtem przymierzyc. U nas tez wisza, ale dosc scisniete, wiec dla mnie to zwaly, ktore trzeba przeszukiwac.
Usuń10 minut najwyżej i znajduję cudo albo nie, nic nie przymierzam bo zrobię to w domu i najwyżej oddam albo wymienię za tydzień. Mam ten komfort że jestem w tym centrum handlowym tydzień w tydzień. I jeszcze ważne że nigdy nie ma tam tłumów.
UsuńNo tak, jak sie jest czesto, to tak mozna. Ale mnie meczy szukanie wsrod milionow innych rzeczy, wole torebki, kosmetyki albo artykuly gospodarstwa domowego, wzglednie dekoracyjne.
UsuńU nas TK Maxx-y są zwykle w galeriach handlowych, w naszym mieście w jednej. Lubię tam wchodzić, zawsze oglądam artykuły dekoracyjne, a właściwie wszystko, oprócz ciuchów. Ciuchy oglądam bardzo rzadko, bo nie mam cierpliwości do tego. Czasem coś kupię, ale raczej rzadko, bo jednak jest dość drogo. Co do lodów, to pewnie bym te 6 gałek zjadła, gdybym była trochę głodna. Inaczej miałabym duży problem ;)
OdpowiedzUsuńNo u nas tez sa w czyms na ksztalt galerii handlowej, ale ona znajduje sie w srodmiesciu, w samym centrum najwyzszych oplat parkingowych, bo oczywiscie maja swoj dom parkingowy, a jakze. Tam nawet zawsze sa wolne miejsca, ale co mi po tym.
UsuńJa nagminnie kupuje w TK Maxie torebki, maja naprawde ogromny wybor i sa one fajne.
Oczywiscie, ze bys dala rade lodom, pyszne byly. :)))
Nie lubisz a calkiem miło spędziłas tam czas, laweczka, Gesiarka, muzyka uliczna i te lody a i zakupy udane, bardzo fajnie spędzony czas...no może jednak się przekonasz na częstsze spacerki...ja takie lubię...
OdpowiedzUsuńTo fakt, czas spedzilam przyjemnie, ale z drugiej strony zmeczyl mnie ten pobyt w miescie, ja juz za stara jestem na tlumy, na tych moich peryferiach jest mi lepiej. Poza tym to taki smutny widok te puste lokale, a w tych, ktore jeszcze ciagna, wcale tloczno nie bylo. Ta nasza starowka jest piekna, ale przez to wszystko traci jednak na uroku.
UsuńWszędzie lokale w śródmieściach znikają, bo czynsze, bo zakupy w sieci i do tego brak parkingów, a jeśli są, to drogie. Ja sama, nie lubię teraz jeździć do śródmieścia, bo nie mam ochoty łazić po sklepach, a kiedyś sprawiało mi to przyjemność. Uwielbiam lody i nie dziwię się, że dałaś je radę zjeść. 😘
OdpowiedzUsuńWlasnie, gdyby nie brak parkingow, choc prawidlowo byloby bezzplatnych parkingow, bo parkingi jako takie to sa, ale mozna zbankrutowac. Nie wiem nawet, ile teraz kosztuje godzina, ale przed podwyzka juz placilam 5 euro.
Usuń